Jestem interpłciowa. A ty jaką masz supermoc?

„Jestem interpłciowa. A ty jaką masz supermoc?” – rozmowa z Magdą Rakitą

„W wieku 15 lat wciąż nie miałam okresu. – Wprawdzie na zewnątrz wyglądasz jak typowa kobieta i wewnątrz masz pochwę, ale zamiast jajników, masz jądra. Trzeba je wyciąć – wyjaśniła mi mama po tym, jak poszłyśmy do ginekolożki.”

„W większości przypadków operacje są kosmetyczne – i niekonieczne. A robi się je małym dzieciom. Bo cipka czy siusiak się „nie podobają”. A to cipka ma za dużą łechtaczkę, a to siusiak jest wykrzywiony i dziurkę ma nie na końcu. Mamy postulat, by takie operacje przesunąć do momentu, gdy człowiek dorośnie i sam zadecyduje, czy chce je mieć.”

„Lekarka powiedziała mi: <Mnóstwo jest takich ludzi, są szczęśliwi, nie ma problemu>. No, dobrze, ale gdzie oni są? Skoro są tacy szczęśliwi, to dlaczego siedzą tak cichutko i nie można ich znaleźć?”

„Niektórym kobietom interpłciowym mówiono, że mogą mieć raka jajników i trzeba jajniki wyciąć. Jajniki, których one w ogóle nie miały! Utrzymywano, że informację o raku jakoś zniosą, natomiast interpłciowość mogłaby je doprowadzić do samobójstwa. Taką siłę ma płciowe tabu! I potem masz sytuację – autentyk – że 20 lat później kobieta leży w szpitalu na coś innego i przypadkiem widzi w swej kartotece, że wtedy to nie był żaden rak.”

„Nie operacja, a konieczność utrzymywania tajemnicy była najgorsza z wszystkiego, co przeszłam jako interpłciowa dziewczyna.”

Cały wywiad, którego autorem jest Mariusz Kurc, do przeczytania w „Replice” nr 79.

Fot. Emilia Oksentowicz/.kolektyw
spistresci