Oddział kobiecy

roma cieśla foto krystian lipiec„Oddział kobiecy” – z Romą Cieślą, aktywistką Lambdy Kraków i Grupy Safo o tym, jak powstawały organizacje LGBT w latach 90., o niewinnych flirtach z dziewczynami i o późniejszych dorosłych związkach rozmawia Mariusz Kurc;

„Sześć lat jeździłam na obozy harcerskie i zawsze mi się jakaś dziewczyna podobała. Zaraz zagadywałam, opowiadałam żarciki, proponowałam, czy mogłybyśmy siedzieć w autokarze obok siebie…  I jak potem ona usnęła i położyła mi głowę na ramieniu, to byłam w siódmym niebie. Albo innym razem tak zakombinowałam, że nocną wartę miałam akurat z tą najładniejszą z całej drużyny. Nawet zaproponowała, że mi pokaże, jak się całuje z chłopakami, ale nie chciałam, bo wystąpienie w roli chłopaka mi nie odpowiadało. Chętnie bym się z nią pocałowała, ale jak dziewczyna z dziewczyną! (śmiech)”

O początkach lesbijskiego „oddziału” lambdy na początku lat. 90:

Otworzyłyśmy odrębną skrzynkę pocztową. Na każdy list odpowiadałam. Własnoręcznie, to jeszcze nie był czas komputerów. Lambda się rozrastała, ponawiązywałyśmy kontakty zagraniczne. Lesbijki z Danii zaprosiły nas na dwutygodniowy zjazd z krajów nadbałtyckich, pokrywały koszty. Pojechało nas z Polski dziesięć dziewczyn. Na miejscu okazało się, że uczestniczki z Łotwy i z Rosji nie zrozumiały, że chodzi o spotkanie lesbijskie. Oczy im wyszły na wierzch, przez pierwsze kilka dni chodziły trochę osłupiałe, ale potem się przyzwyczaiły.

Cały wywiad – do przeczytania w „Replice” nr 52

spistresci

Komentarze