Rozmowa Angeli Getler

Czym się zajmujecie w życiu?
Marta: Pracuję w Strajku Kobiet. Właśnie zamykamy biuro, będziemy pracować tylko zdalnie i mamy urwanie głowy.
Dominik: Ja pracuję w fundacji Habitat for Humanity Poland. Głównie zajmuję się administracją, ale też rozliczam granty.
Jesteście społecznikami z zawodu, czy też z natury?
M: Od zawsze byłam zaangażowana w różne sprawy. W szkole w samorząd, a w aktywizm społeczny i prawo aborcyjne od 2016 r. Zakładałam „Szpilę”, robiłam marsze antyfaszystowskie, manify, przeróżne rzeczy queerowo-feministyczne. Było to obok pracy, aż w końcu na etat. Teraz mam dwa w jednym – pracuję i się jednocześnie udzielam.
D: Ja też z natury. Przez to, że mieszkałem wcześniej w małej miejscowości pod Wołominem, to brakowało mi jakichkolwiek queerów. Chociaż jednej osoby. Postanowiłem dołączyć do wolontariatu Parady Równości. I tak się zaczęło całe to społecznictwo. Spodobało mi się przede wszystkim, że byli tam bardzo otwarci ludzie. Można było się poczuć po prostu sobą, nie udawać przy nich nikogo. Zajmowałem się tym jednak z przerwami. Pracowałem przez jakiś czas w budżetówce i tam było dosyć trudno o otwartość na różnorodność. Gdy zacząłem się spotykać z Martą, to wróciłem do społecznictwa. Już do fundacji na etat.
Kiedy się poznaliście?
M: Trzy i pół roku temu, tu niedaleko na warszawskim Grochowie, bo Dominik mieszkał tu, a ja kawałek dalej tam.
Wpadliście na siebie, przechodząc przez ulicę?
M: Nie, na Tinderze. Poszliśmy na spacer do parku. Po tygodniu praktycznie zamieszkaliśmy razem, a po miesiącu była już
przeprowadzka na sto procent. Też przez to, że ja miałam psa, a Dominik dwa koty, więc cierpiałyby przez naszą relację, gdybyśmy spędzali czas w jednym z mieszkań. To była szybka decyzja.
Czy łatwo było mierzyć się z jej konsekwencjami?
M: Oczywiście, spinamy się czasami jak każda para, ale bardzo szybko się zżyliśmy i szybko nam ta codzienność popłynęła. Może to też wynika z tego, że jak zamieszkaliśmy razem, to byliśmy świeżo zakochani – to pomogło.
D: To była szybka, ale bardzo chciana decyzja. Zależało nam na spędzaniu jak najwięcej czasu ze sobą, chcieliśmy jak najszybciej budować wspólne życie. Od początku czuliśmy się ze sobą bardzo komfortowo, więc cała reszta wyszła naturalnie.
Marta, co ci się tak bardzo spodobało w Dominiku?
M: Przede wszystkim oboje wiedzieliśmy, czego chcemy od relacji. Z nim nie miałam poczucia, że jestem, na przykład, tylko jedną z opcji.
Dominiku, jak ty się poczułeś, gdy poznałeś Martę?
D: Na samym początku zwróciłem uwagę na to, że ona pracuje w NGO i pomyślałem: „O, w końcu ktoś konkretny!”. Chciałem poznać kogoś, kto też jest społecznie zaangażowany, ale nie dokładnie w te same rzeczy, co ja. By mieć oddzielne kawałki, a nie kisić się w aktywizmie. Potem kliknęło od rozmowy na przeróżne tematy. Jak temat zszedł na zwierzęta, to konwersacja popłynęła. Jeszcze później okazało się, że mamy podobne poczucie humoru.
Co was bawi?
M: Mamy dosyć czarne poczucie humoru. Na przykład w związku z tym, że panuje stereotyp, iż lesbijki nie chcą się umawiać z kobietami bi, ponieważ te zawsze zostawią je dla faceta. Dominik żartuje, że właśnie dlatego jest facetem.
D: To jest nasz ulubiony żart.
Cały wywiad do przeczytania w 121. numerze „Repliki”, dostępnym w PRENUMERACIE lub jako POJEDYNCZY NUMER na naszej stronie internetowej oraz w wybranych salonach prasowych.
































































































































