Bolesław Wstydliwy i Leszek Czarny – średniowieczna para

W drugiej części „Pocztu tęczowych królów i książąt polskich” dr Paweł Fijałkowski pisze o dwóch książętach, którzy nie współżyli z małżonkami. Historycy przypisywali i nadal przypisują im impotencję, ignorując inną możliwość, czyli homoseksualność – BOLESŁAW i LESZEK mogli współżyć ze sobą

rys. Marcel Olczyński

Bolesław V Wstydliwy, prawnuk Bolesława III Krzywoustego, książę krakowski i sandomierski, należał do władców dobrze wspominanych przez potomnych. Według łacińskiego „Rocznika Traski”, spisanego ok. 1340 r. na podstawie wcześniejszych źródeł, „był człowiekiem obyczajnym, wstydliwym, umiarkowanym i łaskawym, nikomu złem za zło nie odpowiadał; wolności Kościoła obrońca, rycerzy prawdziwy miłośnik, ponieważ sobie nic nie pozostawił, lecz wszystko rycerzom szczodrze oddał; mnichów wszelakich był dobroczyńcą” (cytat w przekładzie Pawła Żmudzkiego, „Studium podzielonego królestwa. Książę Leszek Czarny”, Warszawa 2000).

Bolesław nie całkiem Wstydliwy

Czytając tę i inne, równie pochlebne kronikarskie wzmianki o Bolesławie V, za każdym razem zastanawiam się, na czym polegała wychwalana przez dziejopisów książęca wstydliwość, jaką cząstkę jego natury opisali za pomocą łacińskiego słowa „pudicus”, oznaczającego zarówno osobę wstydliwą, jak i skromną lub przestrzegającą ogólnie przyjętych zasad. A może należałoby zadać pytanie: co ukryli przed potomnością, posługując się tym wieloznacznym określeniem? Jan Długosz, pisząc w „Rocznikach czyli kronikach sławnego Królestwa Polskiego” („Annales seu cronicae incliti Regni Poloniae”) o śmierci księcia w 1279 r., tak wyjaśniał genezę jego przydomka: „Chroniąc swe ciało od wszelkich pokus, zachował przez wszystkie lata trwania swego małżeństwa ze swą żoną Kingą czystość i z powodu tej niezwykle cennej cnoty otrzymał przydomek Bolesław Wstydliwy […]. Po trzydziestu siedmiu latach rządów umiera dziewiczo czysty wśród oznak głębokiej pobożności […]” (przekład Julii Mrukówny).

Dodajmy, że Kinga, czyli Kunegunda, córka króla węgierskiego Beli IV, była formalnie żoną księcia przez 40 lat. Ich ślub odbył się w 1239 r., gdy Bolesław liczył sobie 12 lat, natomiast Kinga była 5-letnią dziewczynką. Taki wiek nowożeńców może nas dziś szokować, lecz w tamtych czasach nie robił na nikim wrażenia. Było to typowe małżeństwo dynastyczne, którego skonsumowanie następowało z reguły po osiągnięciu przez małżonków dojrzałości płciowej. Z reguły, lecz nie w przypadku Bolesława i Kingi, ponieważ – jak już wiemy od Długosza – pobożny książę zrezygnował ze współżycia płciowego ze swą żoną.

Abstynencja seksualna budziła szacunek do Bolesława, natomiast jego sposób rządzenia wywoływał krytykę. Z „Roczników…” dowiadujemy się, że książę sprawował władzę w sposób chwiejny i skorumpowany, a jednocześnie unikał relacji erotycznych z kobietami, przy czym to drugie miało znaczący wpływ na pozytywną ocenę jego charakteru: „Był zaś książę Bolesław człowiekiem łagodnym, lecz zmiennym przy rozstrzyganiu spraw, nie wolnym od przekupstwa. Nieskazitelnie czysty stronił od miłostek i stosunków z kobietami. Z powodu tej szczególnej cechy charakteru wszyscy zgodnie nadali mu przydomek Wstydliwego. Był człowiekiem dobrym i prostym, dalekim od wszelkiej obłudy”.

Analizując powyższy fragment, można odnieść wrażenie, że Jan Długosz przeczy w nim sam sobie. Stwierdza, że książę był człowiekiem „nie wolnym od przekupstwa”, a jednocześnie „dalekim od wszelkiej obłudy”. Może również jego „nieskazitelna czystość” i unikanie kobiet miały swoją drugą stronę? Wiemy, że Bolesław źle sprawował ciążące na nim obowiązki najwyższego sędziego i ponadto zaniedbywał swój dwór. Prowadził bardzo ruchliwy tryb życia, spędzając znaczną jego część na polowaniach. „Do tego dołączało się, że jako nadmierny i nieokiełznany miłośnik i zwolennik psów, a także jako myśliwy, polujący bez umiaru i względu na porę roku, wyrządzał raz po raz dotkliwe szkody tak duchownym, jak i świeckim” – czytamy w „Rocznikach…”. Książę ewidentnie wolał towarzystwo psów i mężczyzn od towarzystwa kobiet, a rycerze byli mu dużo bliżsi niż dwórki. Należał do władców chętnie i często wyruszających na wojenne wyprawy. Przed wojną z Jadźwingami w 1264 r. – jak relacjonuje Długosz – Bolesław, „zamierzając wkroczyć w ich granice, sprawia szyki, przestrzegając nader starannie wszystkiego, czego wymaga sztuka wojowania, a zwoławszy rycerzy na zebranie, zagrzewa ich do walki”.

Nie ma wątpliwości, że wieloznaczna „wstydliwość” księcia Bolesława ograniczała się do jego stosunków z kobietami. W relacjach ze swym wojskiem był niestrudzonym, stanowczym i wymagającym dowódcą. Pod wieloma względami przypominał rzymskiego cesarza Konstansa, żyjącego w I połowie IV w., a więc w czasie, gdy chrześcijaństwo stawało się religią panującą Imperium. Wiemy, że Konstans jeszcze w dzieciństwie został zaręczony z Olimpiadą, ale nigdy jej nie poślubił, co zostało wyjaśnione przez duchowieństwo w ten sposób, że władca ślubował życie w czystości cielesnej. Podobnie jak Bolesław Wstydliwy znaczną część czasu spędził daleko od dworu, na polowaniach i wyprawach wojennych. Jednakże odnośnie do Konstansa kronikarze napisali wprost, że uwodził najurodziwszych ze swych najemnych żołnierzy z Germanii. W przypadku Bolesława możemy jedynie snuć domysły.

Zapewne nigdy nie dowiemy się, czy Bolesław Wstydliwy był impotentem, czy homoseksualistą jak Konstans. W każdym razie wraz z małżonką znalazł sposób zamaskowania problemu, dzięki któremu uniknięto skandalu. Były nim śluby czystości, złożone najpierw przez Bolesława, a później także przez Kingę. Wprawdzie jak zauważa Karolina Maciaszek w świeżo opublikowanej książce „Bolesław Wstydliwy. Książę krakowski i sandomierski 1226–1279. Długie panowanie w trudnych czasach” (Kraków 2021), stwarzały one poważny problem dynastyczny, pozbawiały bowiem książęcą parę potomstwa, toteż musiały wywoływać krytykę, niemniej otworzyły księżnej drogę do świętości: jej beatyfikacja jednak nastąpiła dopiero w 1690 r., a kanonizacja w 1999 r. Jan Długosz, idąc w ślad za autorami żywotów przyszłej świętej, przypisuje inicjatywę ślubów Kindze: „Podają zaś, że […] od pierwszego dnia zaślubin najpierw przez jeden rok, po jego upływie przez dwa, następnie przez trzy, a po ich upływie za sprawą i namową Kingi [Bolesław] dobrowolnie ślubował Panu niebieskiemu czystość i dochował jej na zawsze”. Śluby te były ze strony Bolesława formalnym podporządkowaniem się surowym zasadom kultury średniowiecznego świata. Wiele wskazuje na to, że podobnie jak większość osób niemogących pogodzić swej seksualności z zasadami obowiązującymi w chrześcijaństwie, żył w poczuciu grzechu i winy. Tak jak wielu innych starał się je odkupić, angażując się w sprawy Kościoła o wiele bardziej od większości sobie współczesnych. Był uległy wobec jego dostojników, wydał wiele przywilejów dla różnych instytucji kościelnych, ufundował lub hojnie obdarował liczne klasztory.

Pomimo tych zasług Bolesław Wstydliwy, w odróżnieniu od swej małżonki, nie dostąpił zaszczytu uznania go za świętego lub choćby błogosławionego. Stało się tak zapewne dlatego, że zbyt wiele niejasności i dwuznaczności kryje się w odnoszących się do niego kronikarskich zapiskach, zbyt wiele sugestii można wyczytać pomiędzy ich wierszami. Wiemy, że współżycie małżeńskie Kingi i Bolesława cechowały nieporozumienia, po których książę wybiegał z pałacu zagniewany i długi czas przebywał z dala od małżonki. Historycy, idąc w ślad za Długoszem, interpretują te sytuacje w ten sposób, że Bolesław usiłował nakłonić Kingę do współżycia małżeńskiego, by zapewnić swemu państwu dziedzica. Nie można jednak wykluczyć, że było zupełnie odwrotnie, że sfrustrowany książę opuszczał małżonkę, ponieważ próbowała zachęcić go do seksu, a on nie chciał lub nie mógł spełnić jej oczekiwań. Warto w tym kontekście przypomnieć stawiany Kindze zarzut, że nawiązała romans ze swym spowiednikiem, franciszkaninem Boguchwałem. Sprawa została potraktowana bardzo poważnie przez władze zakonu franciszkanów, które nałożyły na niefortunnego spowiednika pokutę za rozpustę. Jeszcze wiele lat po śmierci Kingi zastanawiano się, czy była wierną małżonką, później jednak uznano, że padła ofi arą plotki. Natomiast jeśli chodzi o Bolesława, to w żadnym z zachowanych źródeł nie znajdujemy poważnego oskarżenia pod jego adresem, z wyjątkiem zarzucanego mu fatalnego stylu sprawowaniu władzy. Nie powinno to nas dziwić. Święci i święte byli czymś w rodzaju moralnego kapitału każdej dynastii i każdego państwa. Toteż ze względu na kult Kingi, rodzący się tuż po jej śmierci, z pamięcią o Wstydliwym małżonku należało obchodzić się ostrożnie, maskując wątpliwości szacunkiem dla jego postawy.

Leszek, książę o „niezwykłych zaletach”

W 1265 r. książę Bolesław adoptował i uczynił swym następcą księcia sieradzkiego Leszka Czarnego, syna swego stryjecznego brata, Kazimierza I Kujawskiego. Nie wiemy, z jakich dokładnie powodów dokonał takiego wyboru. Jan Długosz wspomina ogólnikowo w swych „Rocznikach…”, że Leszek „wydawał się jemu i jego doradcom księciem o niezwykłych zaletach”. Ich zażyłość narodziła się około 1260 r., gdy niespełna 20-letni Leszek wyruszył u boku 34-letniego Bolesława na wojnę czesko-węgierską. Pięć lat później pojął za żonę Gryfi nę, córkę księcia ruskiego Rościsława, która okazała się kobietą stanowczą, traktującą związek zupełnie inaczej niż poślubiona przez Bolesława Kinga. Gdy w ciągu kilku lat książę Leszek nie skonsumował małżeństwa, Gryfina wywołała w 1271 r. wielki skandal. Wspomniany już kronikarz Traska umieścił w swym dziele informację, że „publicznie zdjąwszy czepek powiedziała, że jest dziewicą nietkniętą i jak powiadali nie mogła tego zmienić z powodu jego impotencji”. Jan Długosz, mający dostęp do wielu kronik, opisał to wydarzenie znacznie obszerniej: „Zwoławszy zgromadzenie panów, rycerstwa i pań sieradzkich opowiedziała, że choć prawie sześć lat mieszka wspólnie ze swoim mężem Leszkiem Czarnym, jednakże do tego dnia pozostała panną nietkniętą przez swego męża, zarzucając mu niemoc i oziębłość w obecności także księcia Leszka, który milczeniem potwierdzał oskarżenie”. Następnie osiadła w krakowskim klasztorze franciszkanów i „zamierzała starać się o rozwiązanie małżeństwa”. Do unieważnienia związku jednak nie doszło, a w 1275 r. Bolesław Wstydliwy, chcąc oczyścić Leszka Czarnego z hańbiących go zarzutów Gryfiny, udał się do Sieradza i pogodził ich ze sobą. W „Rocznikach…” Długosza znajdujemy górnolotny zapis, że książę Bolesław „wprowadza między obojgiem od nowa miłość małżeńską, której odtąd obydwoje szczerze aż do śmierci przestrzegali i dochowali”. Co więcej, małżonkowie poddali się kuracji, którą w sieradzkim lub krakowskim klasztorze dominikanów przeprowadził w 1278 r. pochodzący z Niemiec brat Mikołaj. Według „Rocznika Traski”: „Pan zaś Leszek, książę Sieradza, ze swoją żoną Gryfiną za pozwoleniem owych kaznodziejów [tj. dominikanów] tego roku zaczął jeść węże, jaszczurki i żaby, dlatego stał się obrzydliwy dla całego ludu, choć były mu bardzo pomocne”. Ściśle rzecz ujmując, kuracja polegała na jedzeniu wysuszonych i sproszkowanych gadów oraz płazów, a w jej skuteczność możemy wątpić. Małżeństwo Leszka i Gryfiny, trwające do śmierci księcia w 1288 r., pozostało bezdzietne.

Historycy zgodnie uważają Leszka Czarnego za impotenta, nie zadając sobie pytania, czy jego niemoc płciowa nie ograniczała się do kobiet i nie była przejawem homoseksualności. Formułując to przypuszczenie, wchodzimy być może na trop okoliczności, która sprawiała, że książę Bolesław widział w Leszku bratnią duszę i znajdował z nim wspólny język, a być może nawiązał relacje erotyczne. Oczywiście, taki stan rzeczy musiał pozostać tajemnicą, zamaskowaną pomówieniami, które hańbiły, lecz nie były groźne. Impotencję postrzegano jako upokarzającą dolegliwość, natomiast sodomię (przypomnijmy: tak określano wówczas zachowania homoseksualne, a szczególnie stosunki analne) traktowano jako grzech równie ciężki jak herezja. Co więcej, oskarżenia o herezję i sodomię bardzo często łączono ze sobą. Toteż nic dziwnego, że książę Leszek Czarny postanowił milczeć na zwołanym przez małżonkę zgromadzeniu. Zapewne z tych samych przyczyn kronikarze Traska i Długosz woleli nie wnikać w istotę seksualnych problemów Leszka Czarnego, pozostawiając potomnym szerokie pole do możliwych interpretacji. Ci zaś woleli i nadal wolą widzieć w księciu godnego współczucia heteryka, który cieszyłby się małżeńskim szczęściem z Gryfiną, gdyby nie był impotentem, niż zaryzykować hipotezę, że był uwikłanym w nieszczęśliwe małżeństwo gejem. Źle pojmowany szacunek dla naszych dziejów i tradycji sprawia, że ta druga możliwość jest dla wielu ludzi wciąż trudna do zaakceptowania.

XIX-wieczna pisarka Dionizja Poniatowska, autorka książki „Odłamek z dziejów Lechii. Bolesław Wstydliwy i Leszek Czarny” (Paryż 1875), ukazała książąt jako ludzi całkiem odmiennych charakterów, w zupełnie różny sposób sprawujących władzę i przeciwstawnie ocenianych przez współczesnych. O pierwszym z nich napisała: „Pan miłosierny i cichy; temi słowy chwalą go zarówno kroniki polskie i ruskie. Płakali go swoi i obcy […]. Sprężystością umysłu i znakomitszą do rządzenia zdolnością nieobdarzony Bolesław, sumiennością ludom swym służy, zaborczych i niesprawiedliwych wojen nie wszczynając, użycza im, o ile w jego mocy, dobrodziejstwa pokoju”. Z kolei drugi z nich „Leszek, czynny i w bojach szczęśliwy, nie miał jednak serca narodu. Raził w nim obyczaj niemiecki, o którym strój jego nawet zapomnieć nigdy nie dawał […]. Od dawna już osoba jego wstręt wzbudzała. Jeszcze kiedy był księciem sieradzkim, wiedziano, iż pragnąc potomstwa z rady jakiegoś zabobonnego dominikanina Niemca jadał węże, jaszczurki i żaby. Potomstwa się nie doczekał, a brzydził się nim lud cały”.

Jedno nie ulega wątpliwości: obaj książęta w zupełnie inny sposób radzili sobie ze swymi życiowymi problemami. U podstaw łączącej ich więzi leżą więc zapewne wzajemne przyciąganie się przeciwieństw oraz być może także erotyczna wspólnota dusz i ciał, starannie skrywana przed światem.[/restrict]

Dr Paweł Fijałkowski (ur. 1963) – historyk i archeolog, pracownik naukowy Żydowskiego Instytutu Historycznego. Opublikował m.in. szereg książek historycznych o tematyce homoseksualnej: „Seksualność, psyche, kultura. Homoerotyzm w świecie starożytnym” (2007), „Homoseksualizm. Wykluczenie – transgresja – akceptacja” (2009), „Homoseksualność daleka i bliska” (2014), „Androgynia, dionizyjskość, homoerotyzm. Niezwykłe wątki europejskiej tożsamości” (2016).