Elżbieta Dmoch z zespołu Dwa Plus Jeden przerwała milczenie

Elżbieta Dmoch, wokalistka kultowego zespołu Dwa Plus Jeden, przerwała milczenie. Tylko drobiazg, 70-letnia dziś gwiazda odręcznie napisała na kartce życzenia dla fanów, a zdjęcie kartki trafiło na profil „Fani zespołu 2 plus 1” – ale po 23 latach totalnej ciszy nawet taki drobiazg to jest coś.

Tercet Dwa Plus Jeden był bardzo popularny w latach 70. i 80., również w “tęczowych kręgach”. Całkiem sporo hitów zespołu przetrwało próbę czasu i dziś nawet wielu z tych, którzy urodzili się dawno po rozpadzie Dwa Plus Jeden, zna hity typu „Windą do nieba”, „Chodź, pomaluj mój świat”, „Iść w stronę słońca”, „Wielki mały człowiek” czy „XXI wiek”.
Liderem zespołu był Janusz Kruk, prywatnie mąż Elżbiety. W drugiej połowie lat 80. Janusz rzucił Elżbietę, a w 1992 r. – zmarł. Wokalistka wpadła w depresję, z której praktycznie być może nie wyszła do dziś. W 1999 r podjęła próbę reaktywacji zespołu, ale bezskutecznie, od tamtego czasu milczała, żyjąc bardzo skromnie, nie udzielając wywiadów.

Fot. Jerzy Michalski
Warto jeszcze wspomnieć, że w 1983 r. zespół Dwa Plus Jeden nagrał utwór „Hallo, Panie Freud” – jedną z pierwszych polskich piosenek (a może w ogóle pierwszą?) opowiadającą właściwie wprost o homoseksualności. Dziewczyna (Elżbieta Dmoch) z ironią i dystansem śpiewa o tym, że zakochała się w chłopaku, który okazał się gejem:
Słodkie oczy miał i włosy długie blond
Wielka miłość prawie pewna była
Już się w sercu moim tliła niby lont
(…)
Aż przyszedł dzień najgorszy z wszystkich dni
Gdy go spotkałam nagle z innym kimś
Pieściła złote loki twarz i skroń
Oprawna w złoty sygnet tamta dłoń
Tylu od nas wciąż odchodzi
Pięknych chłopców z dobrych rodzin
Hallo panie Freud
Wciąż dewiacje deprawacje
Planet złe konfiguracje
Hallo panie Freud
Słodkie oczy miał i gdyby nie ten gust
Gdyby nie ta skłonność nieszczęśliwa
Dziś by całą słodycz spijał z moich ust
Na zawsze odszedł rozwiał się jak dym
Choć mało mojej winy było w tym
W mym życiu główną rolę wciąż by grał
Lecz go zachęcił inny układ ciał.

Podczas wykonywania przez Dwa Plus Jeden numeru „Hallo, panie Freud” na festiwalu w Opolu w 1983 r., kolorowi, przegięci młodzi mężczyźni rozdawali kwiaty mężczyznom siedzącym wśród festiwalowej publiczności – zobaczcie sami:

 

Pani Elżbiecie Dmoch życzymy dużo zdrowia i pogody ducha.

5 FILMÓW NA LGBT+ FILM FESTIVAL, POLECANYCH PRZEZ NASZĄ REDAKCJĘ


 

PRIVATE DESERT

Reżyser nie operuje dosłownościami, prawie wszystkie emocje są tu przemilczane, niedopowie-dziane. I choć wydaje się momentami, że żar opowieści przygasa, to cierpliwi widzowie na pewno docenią lekkie ciepło z niej bijące.

Daniel Oklesiński | Magazyn Replika

 

LOVE, SPELLS AND ALL THAT

W duchu magicznego realizmu, teoretycznie prawdziwa magia nie jest traktowana w filmie jako coś zadziwiającego. „Love, Spells and All That” to w zasadzie półtora godzinna randka. Decyzja o próbie odwrócenia czaru staje się tylko pretekstem do wspólnych spacerów i długich rozmów. Świetne, kameralne kino.

Daniel Oklesiński | Magazyn Replika

 

MAGDALENA

Film o potrzebie i pięknie miłości, w którym reżyser całkowicie normalizuje homoseksualizm względem heteronormatywności. W tym ujęciu to obraz najdojrzalszy na tle polskich produkcji ostatniego czasu, mierzących się z tematyką queerową.

Agnieszka Pilacińska | Magazyn Replika

 

NO STRAIGHT LINES: THE RINSE OF QUEER COMICS

Potężna dawka historii o początkach queerowego komiksu. Od pierwszego komiksu napisanego przez wyoutowaną lesbijkę poprzez czarnego geja superbohatera aż po megasukces na deskach Broadwayu. Jednymi z bohaterów_ek znane czytelnikom „Repliki” Alison Bechdel i Maia Kobabe.

Daniel Oklesiński | Magazyn Replika

 

HELLO WORLD (HEI VERDEN)

Poruszający obraz o wychowaniu i odnajdywaniu siebie, niekoniecznie poprzez odcięcie się od znajomych, domu rodzinnego i rzucenie w objęcia nowych, podniecających doznań, lecz poprzez drogę, która powoli, acz metodycznie przybliża bohaterów do upragnionego, szczęśliwego i samodzielnego życia.

Bartosz Szarek | Magazyn Replika


***

LGBT+ Film Festival to ważne wydarzenie na kulturalnej mapie Polski. Jest największym świętem kina LGBT+ w Europie Środkowo-Wschodniej. 13. edycja festiwalu pokaże w sumie 68 filmów w sekcji fabularnej, dokumentalnej oraz blokach krótkich metraży. Organizatorzy zapraszają też na wydarzenia towarzyszące: koncert, konferencję oraz liczne spotkania twórców i ekspertów z publicznością.

13. LGBT+ Film Festival odbędzie się w dniach 22-29 kwietnia, w 8 polskich miastach: Warszawie, Krakowie (9-15 maja), Gdańsku, Wrocławiu, Łodzi, Poznaniu, Bydgoszczy i Koninie, a następnie online na platformie MOJEeKINO.PL.

Więcje informacji i repertuar: https://lgbtfestival.pl/ 

Znamy program 13. LGBT+ Film Festival

Największe w Europie Środkowej i Wschodniej święta kina LGBT+ pokaże w tym roku 68 filmów. Wiele projekcji będzie jedynymi okazjami do obejrzenia tytułu w polskim kinie. Impreza wraca do wiosennego terminu. Rozpocznie się już 22 kwietnia.

– Wraz z 13. edycją LGBT+ Film Festival powraca w wiosennej odsłonie, znanej doskonale z przedpandemicznej rzeczywistości. Pozostajemy przy formule hybrydowej, która pozwoli widzkom i widzom cieszyć się największym w Polsce świętem filmu queerowego zarówno w sali kinowej, jak i w domowym zaciszu. W tym roku zawitamy w Warszawie, Bydgoszczy, Koninie, Poznaniu, Wrocławiu, Łodzi, Gdańsku i Krakowie, wirtualnie zaś ugości nas platforma MOJEeKINO.pl – zaprasza programerka Anna Flagmańska. – Tegoroczny program jest świadectwem naszego zaangażowania w poszukiwanie kina łączącego inkluzywność i różnorodność z wysokim poziomem artystycznym. W repertuarze znalazły się polskie premiery tytułów pokazywanych na czołowych międzynarodowych festiwalach, jak również produkcje debiutujące dopiero na dużym ekranie. Obok pełnometrażowych fabuł i dokumentów, opowiadających o doświadczeniu nienormatywności z perspektywy bohaterek i bohaterów reprezentujących szeroki wachlarz tożsamości, zaprezentujemy rekordową liczbę krótkich metraży podzielonych na bloki poświęcone lesbijkom, gejom, osobom transpłciowym i niebinarnym; po raz pierwszy dołączy do nich osobny zestaw szortów animowanych.

Silnie dotąd reprezentowane w programie festiwalu kino gejowskie ustępuje w tym roku miejsca produkcjom poświęconym kobietom. – Oprócz znakomitych lesbijskich krótkich metraży, premierowo zobaczyć będzie można, między innymi, filmy nagrodzone przez publiczność festiwalu Sundance: „Girl Picture”, tytuł wyjątkowy tym bardziej, że poprzez historie trzech bohaterek eksplorujący zarówno doświadczenie budowania homoseksualnego związku, jak i odnajdywania się na spektrum aseksualności, oraz wyróżniający się dojrzałym spojrzeniem na poliamorię „Ma Belle, My Beauty” – dodaje Flagmańska. – W sekcji dokumentalnej pokażemy miksujący lesbianizm z punkiem i feminizmem „Rebel Dykes”, a także przyglądający się różnym obliczom kobiecej transpłciowości „Sediments”. To właśnie osoby transpłciowe i niebinarne tworzą kolejną grupę zyskującą w naszym programie coraz silniejszą reprezentację. Szczególnie cieszy rosnąca przewaga opowieści o charakterze afirmacyjnym – stanowią one lwią część sekcji TRANS & NON-BINARY SHORTS, w której powracającym motywem okazuje się potrzeba zredefiniowania pojęcia męskości, wyrażana między innymi przez bohaterów krótkometrażowego dokumentu „Kekre”.

Tegoroczny repertuar kina gejowskiego postrzegać można z kolei jako próbę odczarowania mitów na jego temat – dość powiedzieć, że najodważniejszym filmem w tej kategorii jest canneński „Softie”, przyjmujący perspektywę dziesięcioletniego chłopca zakochanego w nauczycielu francuskiego, a bloki GAY SHORTS kipią od emocji, bynajmniej nie wywołanych widokiem nagich ciał.

„Girl Picture”

 

Festiwal otworzy brazylijski kandydat do Oscara, a zarazem pretendent do weneckiego Lwa Queer – „Private Desert”, badający granice między miłością a osobistą wolnością, galę zamknięcia uświetni natomiast entuzjastycznie przyjęty na festiwalu w Toronto „Wildhood” – ujęta w ramy filmu drogi i coming-of-age opowieść o nastolatku, który oswaja się ze swoją orientacją seksualną, poznając jednocześnie prawdę o swoich rdzennych korzeniach.

LGBT+ Film Festival to ważne wydarzenie na kulturalnej mapie Polski. Jest największym świętem kina LGBT+ w Europie Środkowo-Wschodniej. 13. edycja festiwalu pokaże w sumie 68 filmów w sekcji fabularnej, dokumentalnej oraz blokach krótkich metraży. Organizatorzy zapraszają też na wydarzenia towarzyszące: koncert, konferencję oraz liczne spotkania twórców i ekspertów z publicznością. 

13. LGBT+ Film Festival odbędzie się w dniach 22-29 kwietnia, w 8 polskich miastach: Warszawie, Krakowie (9-15 maja), Gdańsku, Wrocławiu, Łodzi, Poznaniu, Bydgoszczy i Koninie, a następnie online na platformie MOJEeKINO.PL. Na edycję warszawską organizatorzy zapraszają do nowego miejsca na kulturalnej mapie stolicy: sal KinoGramu w Fabryce Norblina.

LGBT+ Film Festival nie otrzymuje dotacji od Miasta Warszawy. Ma za to wspaniałych Partnerów:

Mecenat Główny

Gilead Sciences, Inc.

 

Mecenat:

CD PROJEKT

IG Group

State Street

Yes Biżuteria

NatWest Group

JP Morgan Chase & Co.

Dentons

Credit Suisse

 

Partner strategiczny

Ambasada Stanów Zjednoczonych Ameryki

 

Szczegóły na stronie LGBT+ Film Festival i na Facebooku.

Brazylijski kandydat do Oscara i Ramona Rey na otwarciu 13. LGBT+ Film Festival

W ramach otwarcia i zamknięcia największego w Europie Środkowej i Wschodniej święta kina LGBT+ widzowie będą mieli okazję zobaczyć filmy oczekiwane i wysoko ocenione przez krytyków i międzynarodową publiczność. Rozpoczęcie LGBT+ Film Festival uświetni też koncert piosenek z repertuaru Kory i zespołu Maanam. Wszystko w najnowocześniejszym warszawskim kinie KinoGram w Fabryce Norblina.

Pierwszą festiwalową projekcją będzie brazylijski kandydat do Oscara, nominowany też do nagrody Queer Lion oraz laureat Nagrody publiczności podczas Venice Days na zeszłorocznym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji, czyli film „Private Desert” w reżyserii Aly’ego Muritiby.

„Private Desert”

Jest to historia Daniela, 40-letni policjanta, który zostaje zawieszony w obowiązkach służbowych. W jego sprawie toczy się wewnętrzne śledztwo. Kiedy Sara, z którą romansował dotąd przez internet, niespodziewanie znika, wyjeżdża w jej poszukiwaniu na drugi koniec kraju. Na miejscu spotyka tajemniczego mężczyznę, który oferuje skontaktowanie go z kobietą pod kilkoma konkretnymi warunkami… Film stawia pytania gdzie przebiega granica między miłością i osobistą wolnością. Czy tytułowa prywatna pustynia to miejsce, które może pomóc w odnalezieniu tej odpowiedzi?

Wieczór otwarcia uświetni także koncert Ramony Rey. Wystąpi z repertuarem zespołu Maanam i Kory, która jest bohaterką plakatu tegorocznej edycji LGBT+ Film Festival.

Filmem zamknięcia będzie z kolei kanadyjski „Wildhood” w reżyserii Brettena Hannama, prezentowany wcześniej w oficjalnej selekcji Toronto International Film Festival w 2021 roku. Jego bohaterem jest Link, nastolatek o rdzennym pochodzeniu Mi’kmaw, który oswaja się ze swoją tożsamością seksualną, gdy jego i tak już bardzo chwiejne życie bierze nagle gwałtowny zakręt. Policja przyłapuje go z bratem na kradzieży, co wywołuje wybuch agresji u ich ojca. Gdy Link odkrywa, że jego rzekomo zmarła matka może jednak żyć, chłopcy decydują się uciec z domu. W drodze poznają Pasmaya, którego połączy z Linkiem coś więcej niż etniczne pochodzenie. Czy jednak nieufność Linka wobec innych nie zrujnuje nowej, obiecującej relacji, a także samej misji?

Pokaz zamknięcia organizowany jest przy wsparciu Ambasady Kanady w Polsce.

„Wildhood”

Po uroczystych wieczorach otwarcia i zamknięcia organizatorzy zapraszają na bankiety, które sponsorują: Cukiernia Lukullus, Restauracja Frida, Sauna Heaven, Perlage/Cisowianka, Kondrat Wina Wybrane, Browar Wilk i ChaiKola.

Filmy otwarcia i zamknięcia będzie można zobaczyć we wszystkich 8 miastach, w których ma odbywać się 13. LGBT+ Film Festival.

LGBT+ Film Festival jest największym w Europie Środkowo-Wschodniej wydarzeniem kulturalnym prezentującym kinematografię z pojemnego, kolorowego parasola LGBT+ (lesbian, gay, bisexual, transgender).

Najbliższa, 13. edycja festiwalu odbędzie się w dniach 22-29 kwietnia, w 8 polskich miastach: Warszawie, Krakowie (9-15 maja), Gdańsku, Wrocławiu, Łodzi, Poznaniu, Bydgoszczy i Koninie, a następnie online na platformie MOJEeKINO.PL. Na edycję warszawską organizatorzy zapraszają do nowego miejsca na kulturalnej mapie stolicy: sal KinoGramu w Fabryce Norblina. Podczas festiwalu, oprócz projekcji filmowych odbędzie się też koncert, konferencja i liczne spotkania twórców i  ekspertów z publicznością. 

Szczegóły na stronie https://lgbtfestival.pl/ i na Facebooku: https://www.facebook.com/LGBTfestival

Diva. Papina McQueen
fot. Krzysztof Marchlak

Poczet tęczowych królów Polski: Władysław Warneńczyk

Rozpoczynamy cykl „Poczet tęczowych królów i książąt polskich”. W tym numerze dr Paweł Fijałkowski przedstawia sylwetkę króla WŁADYSŁAWA WARNEŃCZYKA z perspektywy LGBT. Wizerunek Warneńczyka widnieje też na naszym magnesie (patrz strona 15). W kolejnych numerach opublikujemy teksty o Bolesławie Wstydliwym i Leszku Czarnym, o Henryku Walezym, a także o Stanisławie Auguście Poniatowskim

rys. Marcel Olczyński

Historię odtwarzamy często na podstawie dokumentów będących tyleż samo zapisem faktów, co stanu świadomości autora, przesyconej duchem epoki. Jednym z wielu tego przykładów, zasługującym wszak na szczególną uwagę, są kronikarskie zapiski odnoszące się do króla Władysława Warneńczyka, syna Władysława Jagiełły i jego czwartej żony Zofi i Holszańskiej, koronowanego na władcę Polski w 1434 r., w wieku zaledwie 10 lat.

W początkach 1440 r. szlachta węgierska, licząca na pomoc Polski w walce z ekspansją turecką, powierzyła nastoletniemu Władysławowi koronę Węgier. Monarcha udał się do swego drugiego królestwa i jesienią 1443 r. podjął pierwszą wyprawę wojenną przeciwko Turcji, której to wyprawie papież Eugeniusz IV nadał status krucjaty, obdarzając Władysława tytułem Obrońcy Wiary. Młody król nie zawiódł pokładanych w nim nadziei i odniósł wiele zwycięstw nad Turkami. Wyprawa zakończyła się sukcesem i podpisaniem w czerwcu 1444 r. bardzo korzystnego dla Węgier traktatu pokojowego. Jednakże już w sierpniu tegoż roku król Władysław, idąc za namową legata papieskiego Juliana Cesariniego, zerwał traktat i we wrześniu wyruszył na ponowną wyprawę przeciw Turcji. Zakończyła się ona klęską i śmiercią władcy na polu bitwy pod Warną 10 listopada 1444 r.

Haniebne namiętności

Jan Długosz, pisząc w swych „Rocznikach, czyli kronikach słynnego Królestwa Polskiego” („Annales seu cronicae incliti Regni Poloniae”) o przebiegu wojennych wypraw króla Władysława i przyczynach klęski wojsk polsko-węgierskich w bitwie z wojskami tureckimi pod Warną, sformułował przeciw królowi takie zarzuty: Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.

Dr Paweł Fijałkowski (ur. 1963) – historyk i archeolog, pracownik naukowy Żydowskiego Instytutu Historycznego. Opublikował m.in. szereg książek historycznych o tematyce homoseksualnej: „Seksualność, psyche, kultura. Homoerotyzm w świecie starożytnym” (2007), „Homoseksualizm. Wykluczenie – transgresja – akceptacja” (2009), „Homoseksualność daleka i bliska” (2014), „Androgynia, dionizyjskość, homoerotyzm. Niezwykłe wątki europejskiej tożsamości” (2016).  

Sophia Mokhar, transpłciowa „Top Modelka” z Białorusi

SOPHIA MOKHAR pochodzi z Białorusi, od 7 lat mieszka w Polsce. Jest transpłciową kobietą. W zeszłym roku wzięła udział w 10. edycji programu „Top Model”. Rozmowa Michała Pawłowskiego

fot. Marlena Matuszak

Wzięłaś udział w zeszłorocznej, 10. edycji programu Top Model Polska” – jako wyoutowana transpłciowa kobieta. Dowiedzieliśmy się tego zaraz z początkowego materiału o tobie. Z jakimi reakcjami spotkałaś się po tym publicznym coming oucie?

Prowadziłam przed programem profil na TikToku, który był poświęcony tematyce transpłciowości, więc wiele osób już mnie znało z tej strony. Nie spotkałam się z dużą liczbą złych reakcji. Oczywiście, na profilu „Top Model” na Instagramie ludzie pisali różne niemiłe rzeczy o mnie czy Julii (Sobczyńskiej, biseksualnej uczestniczce programu, z którą wywiad opublikowaliśmy w poprzednim numerze – przyp. red.), to były najgorsze chwile, dużo komentarzy pełnych hejtu, ale wspierałyśmy się nawzajem. Jednak większość ludzi pozytywnie odbierała mój udział w „TM” – czułam wsparcie od moich fanów, kibicowali mi, wiele osób podchodziło do mnie na ulicy i mówiło miłe słowa.

Jednym z ważnych momentów w programie była sesja nago miałaś wątpliwości, ale ostatecznie wzięłaś w niej udział. Jakie emocje ci towarzyszyły, co ostatecznie cię przekonało? Ciężko było przełamać się do tej sesji – myślę, że to niełatwe niemal dla każdego, a dla osoby transpłciowej szczególnie. Nie byłam jeszcze gotowa. Jednak nie lubię się poddawać i to jest ważna część mojego charakteru. Powiedziałam sobie, że jak tego nie zrobię, to przegram w jakimś sensie też dla samej siebie. Dlatego się odważyłam – chciałam udowodnić sobie, że mogę pokonywać kolejne granice moich lęków. Wcześniej, gdy rozpoczynała się moja przygoda z modelingiem, nie zastanawiałam się nad tym mocno, bo w gruncie rzeczy mało jest w pełni nagich sesji w branży, szczególnie w modelingu komercyjnym.

Dlaczego zdecydowałaś się opuścić program sama w trakcie jego trwania?

Wpłynęło na to kilka czynników. Postanowiłam odejść po eliminacji Łukasza i Oli, gdy decyzja jurorów była dla mnie niezrozumiała. Nie wiedziałam, dlaczego dostałam szansę na pozostanie, a byłam wtedy zagrożona odejściem któryś już raz. Nie dostawałam żadnego pozytywnego feedbacku, więc też byłam zdemotywowana. Czułam się źle psychicznie, nie chciało mi się starać i nie widziałam sensu, by być dalej w programie. Nie żałuję. Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.

Karolina i Ola: „Nie ochrzciłyśmy Olka mimo rodzinnej presji”

Z KAROLINĄ i OLĄ, instagramerkami, mamami Olka i Jagienki, które wzięły udział w zeszłorocznej akcji „Jesteśmy rodziną” stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza, rozmawia Magda Jakubiak

arch. pryw.

Spotykam się z Karoliną i Olą po godz. 21, bo dopiero wtedy dzieciaki są już w łóżkach i możemy swobodnie pogadać. Widzę przed sobą dwie roześmiane babki, które traktują siebie z szacunkiem i partnersko, i bez cienia wątpliwości wiem, że to będzie owocne spotkanie. Dziewczyny poprosiły o nieupublicznianie ich nazwisk ze względu na ochronę prywatności ich dzieci.

Jak się poznałyście?

O: Na jednym z kobiecych portali, który istnieje do tej pory – „Kobiety kobietom”.

K: W listopadzie będziemy mieć rocznicę, 10 lat ze sobą. Zamieściłam ogłoszenie, w którym niestety albo stety opisałam dużo moich wad. Ale też przyzwyczajeń. Napisałam, jaka jestem i jak wygląda moje życie na co dzień.

Pamiętasz, co dokładnie tam napisałaś?

K: Było coś na zasadzie: hałaśliwa, ale nie wulgarna, pedantyczna, filmowa, ale nie serialowa, spontaniczna, perfekcyjna. Nie mam pojęcia, dlaczego tak to opisałam i dlaczego to zrobiłam. Ola odpowiedziała na ten anons dwoma słowami: „Zaczarowałaś mnie”. Bardzo lubię osoby, z którymi wiem, że nie będę się nudziła, stwierdziłam, że laska, która tak do mnie pisze, musi być kreatywna. I nie pomyliłam się.

O: A ja akurat wróciłam do Polski po wielu latach mieszkania we Włoszech. Na pierwszym spotkaniu poszłyśmy do klubu Glam, który jest w centrum Warszawy do dziś.

K: Dwa dni później spotkałyśmy się w Pawilonach i fajnie nam się rozmawiało, od początku chyba poczułyśmy flow. Przy czym pewna moja koleżanka ciągle pisała do mnie SMS-y, a mnie niezręcznie było wyciągnąć telefon przy Oli, dziewczynie, którą poznaję, i odpisywać koleżance. Tymczasem Ola zaczęła mnie „napastować”, żebym zobaczyła ten telefon. Mówię sobie „Boże, o co jej chodzi, nudzi się ze mną?”. Wyciągnęłam telefon – a tam oprócz SMS-ów od koleżanki był jeden… od Oli – z pytaniem, czy chcę z nią chodzić.

O: A miałam prawie 30 lat. (śmiech)

K: Tak, to trzeba podkreślić. Ola, jako prawie 30-latka, napisała 22-letniej dziewczynie, z którą właśnie się spotkała, SMS-a: „Czy chcesz ze mną chodzić?”. Tak zaczęłyśmy. Po 3 miesiącach zamieszkałyśmy razem. Nie wiem, czy realnie wiedziałyśmy, że to dojdzie do takiego momentu, w jakim jest teraz. Ja to raczej traktowałam na początku jako koleżankę i zabawę. O: Koleżankę i zabawę…! Boże, czego ja się dowiaduję!

K: No i z tej zabawy zrobiło się 10 lat, dwójka dzieci, dwa psy i jedna kotka.

Bardzo spontanicznie brzmi ta historia.

K: Bo my też miałyśmy w głowie, że wszystko przeżywamy ze sobą pierwszy raz. Dla mnie w ogóle to był taki skok na główkę i granie z wieloma emocjami, bo pierwszy raz tworzyłam związek z kobietą.

A skąd pomysł, żeby prowadzić razem Instagram i skąd taka nazwa konta @mamo.patrz?

K: Konto ja założyłam Oli. Jedyną osobą, która Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.

Staszek Chmielewski w czasie wojny ratował Żydów – obiecał to ukochanemu

Historia pewnej wojennej obietnicy, którą złożyli sobie STANISŁAW CHMIELEWSKI i WŁADYSŁAW BERGMAN

rys. Marcel Olczyński

Przychodził do nas Staś Chmielewski, o którym muszę oddzielnie opowiedzieć. Historia Stasia Chmielewskiego zaczęła się dla mnie właśnie wtedy – u Szawernowskich na Marszałkowskiej. Staś (…) był to młody człowiek. Miał wtedy chyba lat trzydzieści jeden, czy coś takiego – przystojny – którego nie znałyśmy przedtem, który był przyjacielem jakiegoś mojego wuja z drugiej linii. Historii tej ja nie rozumiałam zupełnie. Dopiero później zrozumiałam, o co chodziło, bo jeszcze nie byłam gotowa rozumieć takich rzeczy. Ten Staś bardzo kochał tego mojego wuja dużo od niego starszego. Wuj poszedł na front i zginął pod Tobrukiem. Ale została jego siostra i jego matka i Staś się nimi zajął. A jak już się nimi zajął, to i nami się zajął. Z miłości do tego Władka. Ale jak się zajął? Tak zupełnie, zupełnie bezinteresownie. Z narażeniem życia i jak się mu mówiło o tym, że się naraża, to mówił: „Cóż… ja jestem sam, nie mam żony, nie mam dzieci. Mi wolno robić, co ja chcę. I nic nikomu nie grozi z tego powodu”.

Ten krótki fragment pochodzi z wywiadu z Janiną Bauman (z domu Lewinson) przeprowadzonego w 1997 r. dla USC Shoah Foundation. Świadkini wspomina moment tuż po ucieczce z getta warszawskiego na aryjską stronę. Pierwsze lokum – pokój w mieszkaniu państwa Szawernowskich na rogu Marszałkowskiej i Moniuszki – załatwił dla niej, jej siostry i matki Stanisław Chmielewski.

Anioł Opatrzności

„Dobry Staś” albo „Anioł Opatrzności” – tak nazywano tajemniczego pana Chmielewskiego. W 1983 r. został odznaczony medalem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. W czasie II wojny światowej pomógł uratować ponad 20 osób – przede wszystkim bliskich i przyjaciół Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.Za pomoc w poszukiwaniu śladów Stanisława Chmielewskiego dziękuję: Raimundowi Wolfertowi, Marcie Janiszewskiej, Paulinie Pająk, Izabeli Wagner, Wojtkowi Szotowi i Th omasowi Rothowi (Swedish Army Museum).

Proszę o kontakt wszystkie osoby, które mają jakiekolwiek informacje dotyczące Stanisława Chmielewskiego, Marii Nowak (Maryli Bergman) i innych osób opisanych w tym tekście: j.ostrowska.rosa@gmail.com Dr Joanna Ostrowska – historyczka zajmująca się zapomnianymi ofiarami nazizmu. Autorka książek: „Przemilczane. Seksualna praca przymusowa w czasie II wojny światowej” (2018) i „Oni. Homoseksualiści w czasie II wojny światowej” (2021).

Dr Joanna Ostrowska – historyczka zajmująca się zapomnianymi ofiarami nazizmu. Autorka książek: „Przemilczane. Seksualna praca przymusowa w czasie II wojny światowej” (2018) i „Oni. Homoseksualiści w czasie II wojny światowej” (2021).

Bożna Wydrowska, królowa polskiego voguingu

Artystka wizualna BOŻNA WYDROWSKA opowiada o tym, jak buduje kulturę ballroomową w Polsce. Współzałożyła grupę Kiki House of Sarmata, czyli międzynarodową społeczność osób tanecznych. Od kilku lat cała Warszawa mówi o zainicjowanym przez nią Balu u Bożeny, czyli wydarzeniu performatywno-tanecznym, zrzeszającym liczne grupy osób LGBT+.

Tekst Jakuba Wojtaszczyka

fot. Karolina Zajączkowska

Ballroomy to zjawisko kontrkulturowe i wspólnotowe, na które składają się bale, czyli cykl imprez tanecznych stworzonych głównie przez białych i czarnych gejów oraz ludzi trans w drugiej połowie XIX w. w Harlemie. Dzisiejszym balom bliżej do tych z lat 80., budujących undergroundową subkulturę osób LGBT+. Ze sceną ballroomową ściśle związany jest vogue, czyli wysoce stylizowany taniec, który na dobre rozpowszechnił się pod koniec lat 80. w Nowym Jorku. Podczas imprez osoby rywalizują w kategoriach taneczno-wizerunkowych. W popkulturze ten styl tańca rozpowszechniła Madonna w ikonicznych dziś utworze i teledysku „Vogue”. Natomiast scenę ballroomową portretował dokument „Paryż płonie”, a ostatnio serial „Pose”. Jeśli w polskim ballroomie można mówić o ikonach, Bożna na pewno jest jedną z nich. To jej historia.

Olśnienie w Czechach

Bożna Wydrowska zakochała się w tańcu na gdańskiej ulicy, na której zobaczyła grupę chłopaków ćwiczących breakdance. Niebawem zapisała się na zajęcia, by opanować technikę. Wkręciła się też w popping, który przez szybkie napinanie i rozluźnianie mięśni nadaje ciału robotyczne ruchy. Hołubiąca maczyzm kultura hip-hop rezonowała z wychowaniem Bożny, wśród braci słuchających ciężkiego rapu i spędzających dni na boisku do kosza, i znacząco na nią wpłynęła. Sprawiła, że nie chciała być dziewczyną, tylko jednym z ziomków, chłopaków.

Nie chciałam dorastać, ponieważ nie chciałam zostać sprowadzona do wzorca kobiety, która jest uciechą dla męskiego oka. Zakrywałam figurę szerokimi ubraniami, a w ruchu i zachowaniu wypierałam wszelką dziewczęcość. Odnalazłam się w tańcu, jednak wystarczy posłuchać rapu, by dowiedzieć się, co raperzy myślą o kobietach. Czułam, że świat zewnętrzny sprowadzał mnie do poziomu ciała i jego atrakcyjności. Powodowało to duży dysonans pomiędzy tym, jak się czułam, a tym, jak odbierali mnie inni. Miałam poczucie, że nie przynależę i nie mogę się dopasować. Z jednej strony nie akceptowałam mojego ciała, z drugiej marzyłam o byciu modelką, bo to był jedyny wizerunek kobiety sukcesu, jaki widziałam w mediach – opowiada na spotkaniu ze mną Bożna.

Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.

Jacek Mulczyk-Skarżyński i Adam Chowański, pan od francuskiego i znany stylista – związek skrojony na miarę

JACEK MULCZYK-SKARŻYŃSKI, słynny „Pan od francuskiego”, który zdobył popularność dzięki filmikom – uczy w nich, wcielając się w różne, męskie i damskie, postacie. ADAM CHOWAŃSKI, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich stylistów, znany m.in. z „Dzień dobry TVN” czy „Projekt Lady”. Pierwszy wspólny wywiad z nimi przeprowadził Tomasz Piotrowski

arch. pryw.

16 stycznia powiedzieliście na Instagramie, że od czterech lat jesteście razem. Czemu tak długo to ukrywaliście?

Jacek: Wcale tego nie ukrywaliśmy! Już wcześniej umieszczaliśmy wspólne zdjęcia na IG, tylko po prostu my nie prowadzimy życia…

Adam: Power couple!

J: Właśnie, power couple! Nie dzielimy się całym swoim życiem w mediach społecznościowych. Każdy z nas ma swoje osobne konto, które de facto jest zawodowe, a nie prywatne. Ja mówię o języku, Adam przybliża tematy związane z modą i normalizacją różnorodności. Rzadko wrzucamy wspólne zdjęcia. Przyznaj się, Tomek, że wcześniej nas nie obserwowałeś!

Obserwuję was już od jakiegoś czasu i nie tylko ja dowiedziałem się o waszym związku dopiero teraz. Jak sam, Adamie, pisałeś na Instagramie, otrzymałeś wiele wiadomości od twoich obserwujących po tym coming oucie, bo ja nadal to uważam za coming out.

A: Ale to nie był coming out, bo nie ujawniałem przy tym naszej tożsamości seksualnej, którą uważałem za oczywistą. Pochwaliliśmy się czwartą rocznicą związku i tyle. W przypadku par hetero w podobnej sytuacji również nie chodzi o obwieszczenie światu ich orientacji, ale o powiadomienie o jakimś ważnym wydarzeniu z życia.

J: W ogóle nasz związek jest bardzo… zwyczajny.

A: I nudny!

J: Po prostu jesteśmy razem, kochamy się, mieszkamy ze sobą, mamy pieska… Taka zwykła rodzina: 2+1. Nic wielkiego.

A: Jak w serialach z Netfliksa. Tam już nie roztrząsa się tego, jaką kto ma orientację, ale jakie spotykają go codzienne problemy: randki, praca, porażki i sukcesy.

Od czerwca zeszłego roku mieszkacie w Paryżu, gdzie Jacek założył własną szkołę języka francuskiego dla obcokrajowców. Czy nagonka na ludzi LGBT+ w Polsce miała wpływ na waszą wyprowadzkę? Pytam o to, bo ostatnio wiele osób LGBT+ decyduje się na wyjazd właśnie ze względu na homo- i transfobię rządzących.

Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.