Janina Bąk – Sojuszniczka LGBT z Koroną Równości

JANINA BĄK, naukowczyni, autorka bloga „JaninaDaily” , sojuszniczka LGBT+, laureatka tegorocznej Korony Równości. Rozmowa Mateusza Witczaka

arch. pryw.

Co statystyka mówi o sytuacji osób LGBT+ w Polsce?

Najbardziej przerażają mnie liczby związane z  reakcjami rodziców na wyoutowanie dzieci, bo przecież miłość rodzicielska nie powinna nigdy się kończyć. A  tymczasem 88% wyoutowanych nastolatków nie jest akceptowanych przez ojców, a 75% przez matki. 70% ma myśli samobójcze. Połowa: objawy depresji. Ponad dwie trzecie społeczności LGBTQ+ doświadczyło przemocy. Te statystyki sprawiają, że mam w głowie wykrzykniki, choć jestem niezwykle wdzięczna Kampanii Przeciw Homofobii i innym organizacjom, które je zbierają. Te liczby są groźne same w sobie, a robią się jeszcze groźniejsze, gdy spojrzymy, jak reaguje na nie klasa polityczna. Gdy przytaczała je w  Sejmie Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, prawa strona sali zagłuszała ją oklaskami.

Powtarzasz, że nie ma matematycznych głąbów, ale w takim razie może są emocjonalne głąby?

Statystyką i  pracą naukową zaczęłam się zajmować dlatego, że chciałam zrozumieć świat. Natomiast przekonań homo–, bi- i transfobicznych zrozumieć nie potrafi ę. Szukałam teorii socjologicznych i  psychologicznych, ale nie znalazłam takiej, która tłumaczy, skąd bierze się w ludziach tak czysta nienawiść. Potrafi ę sobie tylko wyobrazić, że jakiś polityk Konfederacji albo homofobiczny wujek przekaże i wdrukuje komuś „informację”, że LGBT+ to nie ludzie, to ideologia i że zasługują na przemoc. I że adresat tych wypowiedzi będzie tak leniwy intelektualnie, że nijak tych słów nie zweryfikuje.

Przestrzegasz, by nie traktować cudzej niewiedzy z pogardą, ale co możemy zrobić, skoro do takich „leniwych intelektualnie” osób apelujemy, przytaczamy statystyki, badania i osobiste tragedie, a w ich narracji nic się nie zmienia?

Musimy być konsekwentni. W  przypadku mojej społeczności konsekwencja w  zarządzaniu komentarzami doprowadziła do tego, że gdy publikuję cokolwiek na temat osób LGBT+, rzadko zdarzają się wpisy, które wymagałyby mojej reakcji. Niemniej gdy się pojawiają, czasem zaczynam z  czytelnikami dyskutować. Staram się uczyć ich inkluzywnego języka, wyjaśniać, czym jest transpłciowość, gdzie szukać informacji, jaka jest sytuacja prawna osób LGBTQ+ – i to będę robić do końca świata. Jeśli przekonam choć jedną osobę – będzie to sukces. Pisałam m.in. o przemocy słownej. Gdy aresztowano Margot, wiele mediów uparcie ją misgenderowało, co było objawem czystego wyrachowania: jedyne, co musiał zrobić dziennikarz_rka, to używać takich końcówek, formy i  imienia, jakiej osoba sobie życzyła. Cholera, gdyby przyszła do nich koleżanka, która stwierdziłaby, że nienawidzi, gdy ktoś mówi do niej „Anka”, i poleciła, by mówić „Ania” – nie mieliby problemu. Ale nie, lepiej celowo zignorować prośbę Margot tylko po to, by pokazać swoją „siłę” czy „wyższość”.

Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.