Kacper Nowicki – 23-letni aktywista z Poznania i asystent europosła Krzysztofa Śmiszka szybko wyrasta na największą nadzieję queerowej lewicy

Rozmowa Mateusza Witczaka

fot. Krzysztof Lichonczak

 

Rozpoznawalność w sieci przyniosło ci publiczne kontrowanie kłamstw Patryka Jakiego i Tobiasza Bocheńskiego, którzy jeżdżą po uczelniach z akcją „Zmień nasze zdanie”. Jak im idzie konwertowanie lewicowych studentów_ek na prawicowych wyborców_czynie?

Nie idzie im wcale; polscy studenci i studentki są odporni na bzdury, bo mają dostęp do internetu. Znają też dobrze demagogię PiS, ponieważ przez osiem lat byli częścią polskiego systemu edukacji, odczuwając na każdym jego szczeblu działania homofobicznego, prawicowo-populistycznego rządu. W momencie, gdy staje przed nimi pan Patryk Jaki – a więc wiceminister tamtego rządu – trudno liczyć z ich strony na wielkie zrozumienie. Zwłaszcza że jego akcja nie jest żadną nową jakością w marketingu politycznym, ale małpowaniem Ameryki.

Małpowaniem m.in. inicjatywy Charliego Kirka, który jednak jeździł głównie na niewielkie uniwersytety, gdzie publiczność była jakby bardziej przyjazna prawicy.

Nazywam Jakiego „Kirkiem z Temu”, bo jego działalność to amatorska podróbka Kirka. Razem z Bocheńskim przeliczyli siły na zamiary, wydawało im się, że pojadą sobie na lewicowy Uniwersytet Warszawski i swoim geniuszem przekonają ludzi tam studiujących do głosowania na PiS. No nie, to tak nie działa. Kirk miał o wiele więcej rozumu, bo nie dość, że docierał na te bardziej „ruralne” obszary USA, to jeszcze faktycznie z młodymi ludźmi rozmawiał, czego Jaki z Bocheńskim nie robią. Oni przychodzą przemawiać.

Czy jednak ich akcja nie jest w jakiś sposób skuteczna? Rozmawiamy w momencie, gdy obaj politycy odwiedzili 24 uczelnie lub kampusy, gdzie wykładali przez 72 godziny. W dodatku robią oni na socialach niezłe zasięgi i dają (ostatnio tylko reaktywnemu) PiS narracyjny tlen.

Śmiem twierdzić, że w sondażach nie widać „efektu Jakiego” (tuż przed naszym wywiadem CBOS opublikował badanie, w którym PiS po raz kolejny miał mniej niż 20% – dop. red.). W dodatku by dostrzec, że na takie spotkania nie przychodzą wcale tysiące młodych ludzi nie trzeba, jak ja, na nie jeździć. Wystarczy rzucić okiem na zdjęcia w social mediach. Przeważają tam osoby w starszym wieku, z wpiętymi w ubranie znaczkami Nawrockiego i „Gazety Polskiej”. Jasne, studenci też się pojawiają, ale nie jest tak, że Prawo i Sprawiedliwość zawładnęło nagle umysłami młodzieży! Polecam zresztą porównać zasięgi materiałów Jakiego na mój temat i moich na temat Jakiego – wygrywam z nim kilkudziesięciokrotnie. Tu naprawdę nie ma żadnego fenomenu.

Czy queerowa społeczność może w ogóle czuć się bezpiecznie wśród zwolenników Jakiego? W rozmowie z TVN24 wspomniałeś studenta, który został przez tłum wyszydzony za swój wysoki głos oraz chłopaka, którego zwyzywano za długie włosy.

To efekt wieloletniej działalności PiS, które próbuje doprowadzić do mordów osób LGBT+ na polskich ulicach. Mam świadomość wagi, jakie niosą moje słowa, ale uważam, że powinny się one znaleźć w wywiadzie. Bo ja naprawdę widziałem tych starszych, przesiąkniętych propagandą ludzi, którzy przychodzą na partyjne spotkania; byłem przez nich popychany, rzucali w moją stronę homofobiczne żarty, krzyczeli: „Spierdalaj, pedale!”.

Nie boisz się takich komentarzy? Pytam również dlatego, że gdy w 2020 r. – w wieku 18 lat – spacerowałeś z ówczesnym chłopakiem w okolicach poznańskiego Dworca Zachodniego, to najpierw usłyszeliście słowa: „pedały”, „kurwy” i „jebać was”, a następnie napastnik ruszył w waszą stronę z nożem.

Tak, wtedy to było straszne… Ale dziś się nie boję. Podkreślam także, że była to jedyna taka sytuacja w moim życiu. Nadal uważam Poznań za najbezpieczniejsze polskie miasto dla osób queerowych, którym chciałbym powiedzieć jedno: jeżeli w waszej miejscowości nie jest bezpiecznie – uciekajcie. Nie jest bohaterstwem wytrwać na peryferiach, żyjąc w szafi e i przerażeniu. W Polsce są wielkomiejskie enklawy, w których osoby LGBT+ mogą czuć się względnie bezpiecznie. Warto się do nich przeprowadzić, a nie zastanawiać się całe życie, czy idąc za rękę z chłopakiem dostaniemy nóż pod żebra. Na piramidzie nienawiści Gordona Allporta jesteśmy na czwartym z pięciu stopni: przemocy fi zycznej. Ostatnim jest fi zyczna eksterminacja. Niepokoi mnie więc, że na spotkaniach polityków PiS z „młodzieżą” panuje pogromowa atmosfera. Zachęcam zresztą wszystkich, żeby włączyli sobie transmisję mojej półtoragodzinnej polemiki z Patrykiem Jakim – reakcja tłumu budzi bardzo określone, historyczne skojarzenia. Dodam, że nie poszedłem tam jako gej, ale jako student, który nie zgadza się z populistyczną prawicą.

Cały wywiad do przeczytania w 121. numerze „Repliki”, dostępnym w PRENUMERACIE lub jako POJEDYNCZY NUMER na naszej stronie internetowej oraz w wybranych salonach prasowych.