rozmowa Tomasza Piotrowskiego

Jak wyglądał twój coming out w pracy?
W firmie ABB, w której pracuję od 2023 r., było to właściwie dość proste. Stało się to w jednym z pierwszych tygodni pracy. Jeszcze zanim dołączyłem do firmy, zwróciłem uwagę na informację w ogłoszeniu, że organizacja wspiera społeczność LGBT+. Kilka lat temu było to bardziej powszechne – wiele firm mówiło o tym wprost. Dziś mam wrażenie, że część z nich robi to już ostrożniej. Drugim sygnałem, że mogę być sobą, było pierwsze spotkanie z moim menedżerem, który miał zegarek z tęczową opaską. Pomyślałem: dobrze, mam przed sobą sojusznika. Raczej nie nosimy symboli tęczy zupełnie przypadkowo. Chociaż… kiedyś zapytałem koleżankę z dalekiego kraju, która przyjechała do nas do pracy i miała koszulkę z tęczową fl agą, czy jest sojuszniczką. Odpowiedziała, że nie ma pojęcia, co ta fl aga oznacza – po prostu spodobał jej się wzór. (śmiech) Po kilku dniach zacząłem przeglądać firmowy intranet i tak trafiłem na pracowniczą grupę LGBT+, która była wtedy właściwie w rozsypce. Kilka osób próbowało ją dopiero reaktywować. Wtedy powiedziałem już przełożonemu wprost, że jestem gejem i czy nie ma nic przeciwko, żebym dołączył do tej grupy. Zgodził się, dołączyłem, a z czasem zacząłem angażować się coraz bardziej. Jak się okazało, również prywatnie, bo mojego obecnego, ale także wcześniejszego partnera, poznałem właśnie w pracy! Dziś jestem prezydentem pracowniczej grupy Encompass Pride.
Rozumiem oczywiście, że to działalność dodatkowa. Twoje codzienne obowiązki dotyczą czegoś innego?
Oczywiście. Firma ABB jest światowym liderem elektryfikacji oraz automatyzacji. W Polsce zatrudnia trzy i pół tysiąca pracowników. Mamy też kilka fabryk, w których wykonywana jest bardzo precyzyjna robota, na przykład składane są części silników. To są prace wymagające dużej dokładności. Z kolei ja na co dzień zarządzam zespołem około pięćdziesięciu osób w obszarze finansów. Mam pięciu team leaderów, a każdy z nich prowadzi zespół liczący mniej więcej dziesięć osób.
Ile osób należy do waszej grupy LGBT+? Czego dokonała ta grupa za twoich czasów?
Obecnie nasza grupa liczy około 120 osób. A działalność? Po pierwsze – integracja osób LGBT+ pracujących w firmie, po drugie – działalność edukacyjna skierowana do pracowników, a po trzecie – rzecznictwo w zakresie uwzględniania osób LGBT+ w wewnętrznych politykach firmy. Przykłady? Zaprosiliśmy na przykład Stowarzyszenie „Miłość Nie Wyklucza”, które w godzinach pracy przeprowadziło dla nas webinar „Z czego tu być dumnym? Miesiąc dumy osób LGBT+”. Mieliśmy też webinar ze Stowarzyszeniem „My, Rodzice” skierowany właśnie do rodziców, bo coraz częściej zdarzało się, że to właśnie oni stawali przed sytuacją, gdy ich dzieci mówiły im o nieheteronormatywnej orientacji czy odkrywanej tożsamości płciowej.
To działalność edukacyjna, a na czym polega działalność integracyjna?
Spotykamy się regularnie, czasem właściwie tylko po to, żeby porozmawiać o tym, co dzieje się w pracy i w naszym życiu prywatnym. To po prostu taka doraźna grupa wsparcia dla osób LGBT+ w pracy. Ale organizujemy też choćby Pride Cinema – spotykamy się wtedy i oglądamy razem tęczowe filmy. Niedawno stworzyliśmy też małą biblioteczkę tematyczną w biurze. Znajdują się tam książki dotyczące różnych aspektów życia społeczności LGBT. Ta inicjatywa wzbudziła największe reakcje ze strony innych pracowników.
Ktoś się zbuntował, że takich książek nie powinno być w firmie?
Pojawiły się głosy, że zwiększanie dostępności takich książek w firmie to „promowanie ideologii”. Kiedyś ktoś wysłał nawet zdjęcie jednego z numerów „Repliki”, który mamy w biblioteczce, z pytaniem, dlaczego takie materiały są dostępne w firmie. Z jednej strony takie reakcje nie są przyjemne. Z drugiej – cieszę się, że ludzie w ogóle to zauważają. Bo najgorsza byłaby kompletna obojętność. Jeśli ktoś reaguje, to przynajmniej mamy punkt wyjścia do rozmowy. W odpowiedzi na takie zarzuty napisaliśmy, że sama dostępność książek czy magazynów o tej tematyce nie jest promocją, a jedynie chęcią wsparcia pracowników, którzy w Polsce są dalej wykluczani. Przy okazji wspomnieliśmy też obowiązujące w naszej firmie standardy i prawa, na przykład kodeks postępowania, który zakazuje m.in. dyskryminacji ze względu na orientację seksualną.
A czy firma może realnie coś zmienić w życiu pracowników LGBT, żeby zmniejszyć ich stres mniejszościowy?
W pewnym zakresie tak. Podczas jednego z naszych webinarów kolega prawnik użył bardzo trafnego określenia: „protezy prawne”. I to dobrze oddaje sytuację. W Polsce wiele rzeczy nadal nie jest uregulowanych prawnie, na przykład kwestia związków jednopłciowych. W ABB próbujemy więc wprowadzać rozwiązania, które częściowo to wyrównują. Na przykład możliwość objęcia osoby partnerskiej ubezpieczeniem zdrowotnym, wpisania jej jako osoby uprawnionej do korzystania z samochodu służbowego czy równego traktowania przy urlopach związanych z wychowywaniem dzieci. Prawo polskie do tego nie zobowiązuje, ale firma może takie udogodnienia wprowadzić. To oczywiście nie zastępuje zmian w prawie, ale w codziennym życiu pracowników bywa bardzo ważne.
Wspomniałeś, że do firmy należą też fabryki. Jakie są reakcje pracowników, którzy pracują właśnie tam?
Trzeba powiedzieć uczciwie, że w części lokalizacji, zwłaszcza produkcyjnych, takie inicjatywy budzą większy opór. Zdarzały się komentarze w stylu: po co firma zajmuje się takimi tematami, czy naprawdę nie ma ważniejszych problemów. Dlatego jednym z ważniejszych działań naszej sieci było zaproszenie organizacji Kultura Równości z Wrocławia, żeby przeszkoliła menedżerów, kierowników i brygadzistów, zarządzających właśnie takimi fabrykami z podstawowych zagadnień równościowych i antydyskryminacyjnych. Udało się nimi objąć około siedemdziesiąt procent tej kadry. Bo nie oszukujmy się – największym wyzwaniem dla naszych działań nie jest top management, który nas wspiera, tylko właśnie ci kierownicy średniego szczebla. Dla pracownika w fabryce ważniejszy niż menedżer z centrali jest jego bezpośredni przełożony.
Ale oczywiście wśród tych pracowników fabryk też są osoby LGBT. One mogą czuć się jeszcze bardziej osamotnione niż osoby pracujące w centrali.
Właśnie dlatego dużo wydarzeń organizujemy online. Czasem ktoś mówi wprost: pracuję w miejscu, gdzie jestem jedyną osobą z naszej społeczności i nie czuję się tam najlepiej. To nie zawsze musi być fabryka. Czasem jest to małe biuro, w którym pracuje kilka osób, ale w takich miejscach poczucie izolacji bywa szczególnie silne, zwłaszcza gdy to małe miasto i nie zna się żadnej osoby LGBT+ z okolicy. Wtedy możliwość porozmawiania z kolegą czy koleżanką z pracy, która ma podobne doświadczenia, jest nieoceniona. Zdarza się też, że do naszej grupy zgłaszają się eksperci przyjeżdżający z innych krajów do Polski, na przykład z Turcji czy z Indii. Część z nich to osoby queerowe i traktują naszą grupę jako sposób na poznanie ludzi w nowym miejscu. Zdarzają się też momenty dużo bardziej poruszające.
Cały wywiad do przeczytania w 120. numerze „Repliki”, dostępnym w PRENUMERACIE lub jako POJEDYNCZY NUMER na naszej stronie internetowej oraz w wybranych salonach prasowych.

































































































































