Lato nadeszło dzisiaj całkowicie. Działanie artystyczne Liliany Zeic we Wrocławiu

WYWIAD POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z: www.arttransparent.org

Paweł Wątroba: Żeby przedstawić cię w skrócie: artystka, performerka, doktora sztuk pięknych, aktywistka, lesbijka, feministka. Obserwując od kilku lat twoje praktyki artystyczne, dodałbym też czarownica. Co ty na to?

Liliana Zeic: Czarownica kojarzy mi się z dzikością, więc chyba można tak powiedzieć. Rytuały magiczne to jeden z motywów, których używam, ale nie jedyny. To idealny punkt wyjścia do tego, żeby nawiązywać do systemu rytuałów, które nie są narodowe, państwowe czy chrześcijańskie. I to mnie w nich cieszy. U mnie wiąże się to z powrotem do etnografii i nauki, więc niekoniecznie magia per se, bardziej to, co ludowe, związane z herbologią, łącznością z roślinami i miejscami, ziemią, geografią. Dlatego też często w moich projektach wracam do źródeł etnograficznych. Teraz akurat towarzyszyła mi książka o klątwach i ich rzucaniu. Interesuje mnie język magiczny, język magii jako ten, który przekształca się w działanie, tak jak dzieje się w kontekście etnograficznym. Czyli nie język, który opowiada o działaniu, ale który jest jednocześnie działaniem, ma moc sprawczą, jest performatywny. To mnie właśnie jara.

Twoje najnowsze działanie to właśnie magiczny rytuał-protest pod tytułem „Lato nadeszło dzisiaj całkowicie”, zrealizowany w ramach projektu ARTIFAKE we Wrocławiu. Czego dotyczyło działanie i z czego się składało?

Działanie miało dotyczyć fake news-ów, dezinformacji i propagandy. Postanowiłam powiązać ten temat z konkretnymi historiami, żeby przejść z poziomu makrospołecznego do poziomu ludzkiego, indywidualnych historii i zastanowić się, jak dezinformacja wpływa na losy konkretnych jednostek. Rytuał składał się z kolażowo napisanego tekstu na podstawie różnych źródeł, głównie etnograficznych. Powtarzałam go każdego dnia przez 7 dni, codziennie zapraszając inną historię, inną dedykację i osobę. Jednak schemat zawsze był taki sam, odliczałam codziennie od 7 do 1, czyli też wracałam do tej magii liczb. Odliczanie i powtarzanie również było zaklinaniem.

A skąd tytuł „Lato nadeszło dzisiaj całkowicie” i co dla ciebie oznacza?

Tytuł to wers z dawnej pieśni ludowej. Myślałam o lecie jako czasie przesycenia, o lecie które jest zbyt mocne, zbyt intensywne, zbyt gorące, gwałtowne. Lecie takim jakiego doświadczamy w naszych schyłkowych czasach. A z drugiej strony o lecie, które jest symbolem czasu idealnego, czasu wypoczynku, nagrody za dobrze wykonaną pracę, czasu który ma być obietnicą szczęścia. W tekście samego rytuału pojawia się również cytat z Ali Smith jako jedyne nawiązanie do współczesnej literatury: Trzeba uważnie przypatrywać oznak, „że powrócił szczęśliwy okres ciepła i komfortu. (…) Że pewnego dnia niebawem świat będzie nas traktował dobrze”.

Istotnym elementem codziennych ceremonii stały się autentyczne historie osób lub grup dotkniętych dezinformacją, głównie pod postacią medialnej manipulacji, oszczerstwa. Mogłabyś przytoczyć którąś z nich?

Inspiracją projektu była jedna konkretna historia. Chodzi o historię Anny Strzałkowskiej – wykładowczyni akademickiej, aktywistki Tolerado z Gdańska, matki, lesbijki, prywatnie żony Marty Abramowicz. W skrócie chodziło o to, że kiedy Ania Strzałkowska była nastolatką miała przyjaciółkę, która została napadnięta podczas joggingu, zgwałcona i zamordowana. Do tej pory nie znaleziono sprawcy. Od tamtej pory Ania z rodziną zamordowanej dziewczyny próbuje przywoływać tę sprawę, aby była aktywna medialnie w nadziei, że sprawca zostanie odnaleziony. W tym celu przyjęła zaproszenie do wywiadu dla TVP. Podczas rozmowy okazało się, że dziennikarz programu próbował obarczyć ją winą, że ona jako lesbijka mogła zlecić morderstwo, ponieważ odrzucono jej względy. Była to bardzo prosta próba manipulacji, bezpodstawny zarzut morderstwa wobec niej, jako aktywistki LGBT. To jest historia absolutnie hardkorowa, obrzydliwa, nie przebierająca w środkach. Jest to przykład tego, jak oszczerstwa mogą wpływać na codzienność. W opisach projektu podkreślałam, że fake news może wydarzyć się przypadkiem, z czym mamy do czynienia na co dzień w internecie, powtarzając niesprawdzone informacje, którymi jesteśmy bombardowani. Druga kwestia to polityczne tworzenie fake news-ów, dezinformacji, czyli strategiczne wykorzystywanie nieprawdziwych informacji o konkretnych osobach, grupach, aby uzyskać zaplanowany cel polityczny. To jest to, co teraz się dzieje, wobec czego się sprzeciwiam.

Rzeczywistość zaklinałaś wspólnie z osobami queerowymi i artystycznymi w ramach intencji domowych transmitowanych online. Kogo zaprosiłaś do projektu i na czym polegał ich udział?

To było cudowne, że tyle twórczych osób zgodziło się przyjąć moje zaproszenie. Chciałam zawsze je poznać i razem coś zrobić. Wspaniałe Queery były w tym ze mną! Był Filip Kijowski, choreograf, tancerz, aktywista, który zatańczył rytuał oczyszczający. Była Maja Luxenberg, która jest piosenkarką i zaraz wydaje płytę z piosenkami nagranymi w „strefach wolnych od LGBT”. Mala Herba, która jest prawdziwą queerową wiedźmą, dj-ką, artystką dźwiękową. Agnieszka Kocińska, która zrobiła ćwiczenie oddechowe dedykowane kobietom strajkującym. Była z nami również Ruta Pindyrynda – herbolożka, wiedźma oraz etnobotaniczka, która zajmuje się okadzaniem, przygotowywaniem kadzideł i jest przewodniczką roślinną. Była Justyna Górowska, czyli osoba najbardziej z pola sztuk wizualnych, bo też chciałam, żeby to były różnorodne działania. Oraz piękny wiersz naszej queerowej, radykalnej poetki Patrycji Sikory, która pisze poezję feministyczną, lesbijską, zaangażowaną. Ten wiersz napisała konkretnie pod to wydarzenie. Pojebanie wspaniałe były te osoby, to było zachwycające!

Jako sprawczynię rytuału wybrałaś wrocławską Iglicę, którą przebrałaś za drzewko majowe. Skąd ten pomysł?

Pierwszy raz zobaczyłam Iglicę, kiedy leżała przewrócona bokiem podczas czyszczenia kilka lat temu. Ten widok był niesamowity i wydarzył się podczas jednej z pierwszych moich wizyt we Wrocławiu. Od tego czasu była mi bliska. Z drugiej strony dostrzegam, jak mocnym jest symbolem samego Wrocławia. Chciałam, aby moje działanie odbyło się właśnie w tak naznaczonym symbolicznie miejscu, a Iglica choć raz zmieniła swoje znaczenie. Stwierdziłam, że wykonam ogromny gest w przestrzeni publicznej, czyli tymczasowe przekształcenie najwyższego pomnika we Wrocławiu w słup majowy, żeby na moment wyrógować Iglicę z narodowej, państwowej symboliki, z którą jest jednoznacznie utożsamiana. I zamienić ją w coś absolutnie rytualnego, zmiękczającego metalową, ostrą formę. Ten prosty gest oplecenia jej wstęgami wizualnie mnie zaskoczył, bardzo zmienił tę surową przestrzeń. Przecież ten pomnik jest tak falliczny, że bardziej się nie da! Po prostu ogromny słup propagandy, jakby taki był też cel jego powstania pod koniec lat 40. Dla mnie to, co wydarzyło się z tą przestrzenią w ramach akcji to totalne jej squeerowanie i sfeminizowanie bardzo prostym, ale mocnym zabiegiem. Przez chwilę ta przestrzeń zrobiła się czuła i delikatna, to był gest zawłaszczający, a jednocześnie bardzo troskliwy. W postaci słupa majowego Iglica odegrała rolę nadajnika energii, anteny rytuału troski i czułości w połączeniu z historiami, które przypominam i osobami, które zaprosiłam do projektu. Dlatego projekt nie jest tylko ingerencją w przestrzeń publiczną, ale jest przede wszystkim wielogłosem i symbolicznym dzieleniem się i przekazywaniem troski.

Zapis działań rytualnych dostępny jest online na stronie Fundacji Art Transparent, więc magia wciąż rezonuje na łączach internetowych. Może jakiś wzmacniający fragment zaklęcia na zakończenie?

Zjednoczmy się i łączmy, wszyscy się zjednoczmy. Lato nadeszło dzisiaj całkowicie. I tam dokąd pójdziemy, wszyscy się zjednoczmy, w ten radosny majowy poranek.

Działanie „Lato nadeszło dzisiaj całkowicie” jest częścią międzynarodowej inicjatywy „ARTIFAKE (Art Invades Fakes)” realizowanej w Polsce (fundacja Art Transparent), Ukrainie i Armenii. Jej celem jest promowanie świadomego odbioru przekazów medialnych oraz krytycznego podejścia do dezinformacji i fake newsów.

Więcej na: www.arttransparent.org

 

Fotografie: Małgorzata Kujda