Małgorzata Kukiełło – temisistka, transpłciowa kobieta

Rozmowa Angeli Getler

fot. arch. pryw.

Rozmawiam z Małgorzatą tuż po tym, jak wróciła z turnieju. Drugie miejsce! Zajęłam drugie miejsce w swojej grupie.

Gratulacje! Były jakieś protestujące uczestniczki?

Nie, tym razem nie. Na szczęście wypadek z turnieju na Wyspach Kanaryjskich w kwietniu był, jak do tej pory, odosobniony.

Co tam się stało? To, w czym my gramy, to GLTA – Gay and Lesbian Tennis Alliance. Są to turnieje międzynarodowe, a regulamin jasno określa, kto może startować w jakiej kategorii. Osoby transpłciowe też się łapią.

W naszych rozgrywkach nie mamy sędziów na meczach, więc zwykle jest tak, że każdy sędziuje po swojej stronie kortu. Głównie chodzi o auty. To powoduje, że czasem zdarzają się dyskusje, kto coś widział albo nie. Ale zwłaszcza na nawierzchni z mączką widać ślady i można po prostu wskazać je palcem.

Było małżeństwo, dwie kobiety z Norwegii. Ta z nich, która grała przeciwko mnie, nie umiała w uczciwy sposób wygrać. Weszłyśmy na mecz i wszystko było w porządku. Gdy moja przeciwniczka zaczęła przegrywać, zaczęła również kwestionować większość moich decyzji, nawet ewidentnych. W pewnym momencie z bezsilności głośno przeklęłam i wypadła mi rakieta z ręki.

Widziała to dyrektorka turnieju, przyszła i przypomniała nam o zasadach fair play. Zaproponowała, że jeśli mamy problem, to ona może posędziować – stanie przy siatce i będzie rozwiązywać sporne kwestie. Przeciwniczka się ucieszyła i ja się ucieszyłam. Chwilę później przeciwniczka wywołała aut. Dyrektorka powiedziała, że piłka była poprawna. Przeciwniczka upierała się, ż e to nieprawda i że ja mam się wypowiedzieć, że „przecież widziałam, że był aut”. Stwierdziłam: „Chciałaś sędziego, masz sędziego. Ja już nie będę dyskutowała”. W tym momencie zaczęła osobiste wycieczki – a to komentować mnie, a to, że „faceci to zawsze grają mocniej”, a to, że ona to ma syna w moim wieku, on też tak gra i „może z jej synem grałam”. Było takich jeszcze kilka. Starałam się nie wchodzić już w żadne interakcje. Dyrektorka cały czas była obok, więc była świadkiem wszystkich tych niefajnych zachowań.

I dyrektorka co na to?

Wydaje mi się, że nie reagowała. Potem mi mówiła, że chodziło o wyciszenie tych emocji, a nie podbijanie ich w trakcie gry. Po meczu, wygranym przeze mnie, dyrektorka porozmawiała z moją przeciwniczką. Nie mam bladego pojęcia, co jej dokładnie powiedziała, natomiast myślę, że przypomniała jej regulamin i że osoby transpłciowe, takie jak ja, mogą brać udział w rywalizacji z innymi kobietami.

Jak się tam poczułaś?

Było to dla mnie bardzo trudne doświadczenie. Zeszłam z tego meczu i się rozpłakałam. Później, jak byłam z koleżanką, ta moja przeciwniczka przyszła i „musiała koniecznie ze mną porozmawiać tu i teraz”. Że ona mnie będzie przepraszać. To był taki moment, w którym ja byłam w emocjach po kolejnym już meczu, a ona jeszcze przerwała mi rozmowę. I wtedy jej powiedziałam, że ja nie chcę z nią rozmawiać, bo jest okrutną osobą. Tyle. I sobie poszłam. Kiedy i mi trochę opadły emocje, jakoś się porozumiałyśmy. Zostałam przeproszona, usiadłyśmy, wypiłyśmy tam bezalkoholowe piwo. Popłakała się. Chyba udało jej się zrozumieć, że w tym wypadku po prostu nie miała racji.

Dla mnie najważniejsze było jednak wsparcie społeczności, czyli reakcja reszty zawodniczek i dyrekcji tego turnieju. Większość dziewczyn, które tam się przewinęły, przytuliło mnie lub poklepało po ramieniu. Powiedziały, że wszystko będzie dobrze i że mam się nie przejmować. Że jeśli tamta ma problem, to ona ma problem, a nie ja. Że to oczywiście jej zachowanie było niedopuszczalne i nieakceptowalne. Żebym wiedziała, że jestem mile widziana na tym turnieju.

Jak długo grasz w tenisa?

Mam 41 lat, zaczęłam dopiero po trzydziestce. Firma, w której wtedy pracowałam, sponsorowała kursy dla początkujących i tam się zaczęła moja przygoda.

Gdzie dziś pracujesz?

Od półtora roku pracuję w dużej zagranicznej korporacji. Jestem menedżerką. Zarzą dzam zespołem programistów i pracuję zdalnie.

Cały wywiad do przeczytania w 116. numerze „Repliki”, dostępnym w PRENUMERACIE lub jako POJEDYNCZY NUMER na naszej stronie internetowej oraz w wybranych salonach prasowych.