O postaciach trans w grach video opowiada transpłciowa twórczyni gier Julia Kurowska

„CD Projekt i inne korporacje dbają raczej o imidż, kreowanie brandu. Duże gesty ładnie wyglądają i stawiają firmę na równi ze światowymi gigantami, ale mnie się wydaje, że żywi ludzie są ważniejsi od symboli” – mówi JULIA KUROWSKA, transpłciowa twórczyni gier. Rozmowa Mateusza Witczaka

archiwum prywatne

Zrobię w tym pytaniu błond, bo ponoć parałaś się ich wykrywaniem.
To było dawno i nieprawda. Ale faktycznie, osiem lat temu, jak zaczynałam w gamedevie, zajmowałam się QA, czyli testowaniem. To bardzo popularna droga dla ludzi, którzy nie mieli szansy zdobyć dyplomu i nie mają zaplecza programistycznego czy artystycznego. No i pierwszy krok, żeby zorientować się, co mi w grach wideo tak naprawdę pasuje, a później robić coś innego, choć – oczywiście – są i tacy, dla których jest to krok ostatni, bo ta ścieżka kariery bardzo im się podoba.

Ja jednak wielkiej pasji do tego nie miałam. Parę lat temu przerzuciłam się na inną dziedzinę w tym naszym „giereczkowie”, próbowałam sił z produkcją i zarządzaniem zespołem… ale okazało się to strasznie niesatysfakcjonujące. Mam potrzebę wiedzieć, która z cegiełek w tym „domu” została ulepiona przeze mnie. Zostałam więc UI/UX designerką.

Julia, to jest „Replika”, nie „CD-Action”. Musimy mówić wielkimi literami.
„UI” to skrót od „user interface”, a więc projektowania interfejsu. Zajmujemy się przyciskami – tym, gdzie one są, jak wyglądają, czemu ramki tekstu w grze są takie grube i czemu jest za nimi cień. To kwestie stricte grafi czne. „UX” znaczy „user experience”, doświadczenie użytkownika. Staramy się zgłębić, czemu oko gracza poszło najpierw w ten punkt ekranu, dlaczego pewne elementy, które widzi, przykuły jego uwagę.

Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.