Patryk Michalski – szef tęczowego klubu sportowego Volup

Z PATRYKIEM MICHALSKIM, prezesem tęczowego stowarzyszenia Warszawski Klub Sportowy Volup, rozmawia Leon Żółty

fot. Jacek Daniel Sikorski

Licząc od pierwszych treningów, jeszcze przed formalnym zarejestrowaniem stowarzyszenia, Volup w tym roku kończy 20 lat, jest rówieśnikiem Repliki! A ty  od 6 kwietnia tego roku jesteś nowym prezesem klubu. Jak wygląda wasza oferta na rok 2025?

Aktualnie Volup to dziesięć sekcji sportowych, w ramach których organizujemy cotygodniowe treningi: siatkówki, od której zaczęła się historia klubu, badmintona, crossfi tu, defence (czyli samoobrony – przyp. red.), jogi, pływania, squasha, tańca, tenisa stołowego i tenisa ziemnego. Dodatkową sekcją jest Volup Active, która jest od „wydarzeń” typu spływy kajakowe, wycieczki rowerowe, wyjazdy. I jest jeszcze sekcja Kultura, która działa od 2022 roku – organizujemy wyjścia do kina, teatru, na wystawy, szukamy najczęściej tych związanych z kulturą queer. Już wcześniej organizowaliśmy takie wyjścia, ale pomyśleliśmy o wyodrębnieniu nowej sekcji, aby dać przestrzeń osobom, którym niekoniecznie jest po drodze z aktywnością sportową, ale chciałyby być w społeczności naszego klubu.

Jaki charakter mają wyjazdy w ramach sekcji Active? Jesteśmy klubem sportowym, więc na wyjazdach jest oczywiście sporo aktywności sportowych. Na wyjazdach kilkudniowych, jak np. biwak w Borach Tucholskich czy nasze flagowe wydarzenie – obóz na Mazurach, nacisk kładziemy na sport. Jest cały grafi k zajęć. Są trenerzy, którzy prowadzą zajęcia. W tym roku robimy przerwę z obozem sportowym, żeby za rok zorganizować jeszcze fajniejsze wydarzenie – marzy mi się obóz sportowy na zakończenie Miesiąca Dumy. A jeżeli chodzi o wyjazdy w góry, to tam nie organizujemy ćwiczeń, bo samo chodzenie po górach to już wystarczająca aktywność fizyczna.

Ile osób bierze udział w wydarzeniach klubu?

Bywają tygodnie, kiedy na wszystkie zajęcia zapisuje się 200 osób, ale bywają i takie, że 300. Na innych wydarzeniach to jest róż nie: rowerami jeździ z nami kilkanaście osób, na imprezach pojawia się nieraz 100-150.

Wiem, że Volup to przede wszystkim mężczyźni. Poprzedni prezes Jacek Daniel Sikorski, z którym wywiad ukazał się w Replice nr 101 (styczeń/luty 2023), mówił, iż najczęściej jest tak, że ci, którzy już przychodzą na treningi, przyprowadzają swoich kolegów jako nowych uczestników.

Tak, marketing szeptany jest chyba najlepszą formą reklamy Volupu. Zdaję sobie sprawę, że dużo osób z naszej warszawskiej społeczności nie wie, że istnieje taki klub sportowy i że tyle fajnego u nas się dzieje.

Czy w takim razie nie myśleliście o jakiejś formie reklamy?

Mamy media społecznościowe: profile na Facebooku i Instagramie; to jest podstawowa forma naszej promocji. Cieszę się też, że rozmawiamy teraz i nasz wywiad ukaże się w „Replice”. Korzystając z okazji, serdecznie zapraszam wszystkich czytelników, aby skorzystali od września z nowego sezonu treningów, z którym ruszamy po wakacyjnej przerwie.

Jak można dołączyć na treningi?

To bardzo proste. Wystarczy wejść na naszą stronę volup.pl albo skorzystać z aplikacji, którą można pobrać ze strony volup.wod.guru – właśnie tam można zapisać się na trening. Chciałbym mocno podkreślić, że nie trzeba być członkiem stowarzyszenia, aby korzystać z zajęć. Natomiast informacje o innych wydarzeniach typu wyjazdy, wyjścia do kina, są dostępne na grupach na Facebooku: Volup – Active i Volup – Kultura.

Poprzedni prezes chciał przyciągnąć kobiety do klubu. Miał m.in. pomysł treningów tenisa dla kobiet, jednak finalnie chyba nie spotkał się on z zainteresowaniem. A jak teraz jest z obecnością kobiet czy osób niebinarnych?

Wiem, że dziewczyny tworzą własne inicjatywy oraz stowarzyszenia i bardzo im kibicujemy. Jakiś czas temu rozmawialiśmy z kolegami z zarządu o tym, jak moglibyśmy przyciągnąć dziewczyny. Osobiście wychodzę z założenia, że mając ofertę sprofilowaną, czyli skierowaną głównie do gejów, łatwiej nam przyciągnąć nowe osoby, bo gdy kieruje się ofertę do bardzo szerokiego grona, to ona tak naprawdę staje się ofertą dla nikogo. Co nie oznacza, że inni nie mają wstępu na nasze treningi – wręcz przeciwnie. Na naszych treningach pojawiają się dziewczyny. Jesteśmy także otwarci na osoby niebinarne. Każdy może być u nas sobą i czuć się bezpiecznie.

Jak wygląda funkcjonowanie klubu na co dzień, także od strony finansowej?

Z trenerami mamy podpisane umowy i oni dostają wynagrodzenie za prowadzenie treningów. Wszyscy członkowie zarządu i koordynatorzy sekcji pracują pro bono. Naszym głównym źródłem finansowania są wpłaty za uczestnictwo w treningach. Z tych kwot pokrywamy koszty wynajmu sal, pensji trenerów, kosztów administracyjnych, wykupienia domeny w Internecie itd. Od ubiegłego roku można nam przekazywać 1,5% podatku przy rozliczaniu się z urzędem skarbowym. W zeszłym roku udało nam się zebrać dzięki temu ponad 23 tys. zł. Wszystkim, którzy przekazali swoje 1,5% podatku bardzo dziękuję! Z tej kwoty ponad 13 tys. przeznaczyliśmy na zakup sprzętu sportowego, a pozostała suma poszła na bieżące wydatki, takie jak organizacja turniejów.

Cały wywiad do przeczytania w 117. numerze „Repliki”, dostępnym w PRENUMERACIE lub jako POJEDYNCZY NUMER na naszej stronie internetowej oraz w wybranych salonach prasowych.