„Grindr” teraz. Wpadasz?

Piotr_Trojan_foto_Patrycja_PłatnikMarta Konarzewska rozmawia z Piotrem Trojanem, autorem, reżyserem i odtwórcą głównej roli w spektaklu „Grindr”.

„Ostatnim chłopakiem, jakiego spotkałem na „Grindrze” był Kuba. Zakochałem się tak, jak nigdy. Napisałem o nim tekst, ale nie zgodził się, bym to na scenie pokazał, choć był megaromantyczny. Poznaliśmy się w Sopocie. Chciałem wyjść na takiego niewinnego i dobrego jak chleb, a Kuba zapytał: „Ej, czytałem o tobie w gazecie, to ty, co się spotkałeś z pięćdziesięcioma kolesiami i to opisałeś?”

 

„Pisze 20-letni dres: „Wpadniesz ostry seks?”, do tego foto: piękny bóg. Jadę, otwiera grzeczny chłopczyk, zrobił mi placuszki z łososiem, zjarały mu się, kupił oranżadę z Biedronki i roladę truskawkową, wszędzie wiszą obrazki z Maryją, zdjęcie mamy i on opowiada, że ze wsi jest i w ogóle czaruje. Po spotkaniu cierpi, bo gdzieś tam w środku szukał miłości. Stąd ta pustka. Mówię chłopakom, co grają w „Grindrze”: szukajcie miłości, oczarujcie drugą osobę sobą. Macie cel, to ten chłopak przed wami. 90% spotkań kończy się pustką. To nasza wyobraźnia buduje drugą osobę, a real spotkania jest zawsze inny i prawie zawsze rozczarowuje. Nie potrafi my mówić o naszej seksualności, o pragnieniach i marzeniach, to smutne, jak  z jedzeniem – jeden zostanie na schabowym z ziemniakami całe życie, a inny pozna taką kuchnię, w której można się zakochać.”

 

Cały wywiad do przeczytania w „Replice” nr 61

Foto: Patrycja Płatnik
spistresci

Komentarze