Karolina Brzuszczyńska i Agnieszka Skrzeczkowska – para z „Top Model”

Z KAROLINĄ BRZUSZCZYŃSKĄ i AGNIESZKĄ SKRZECZKOWSKĄ, parą instagramerek i youtuberek, o tym, jak się poznały, jak później przebiegły oświadczyny oraz ile dzieci planują, a także o coming outach, o udziale Agnieszki w „Top Model” i o tym, jak reagują na podryw heteryków, rozmawia Tomasz Piotrowski

Obserwuję dziewczyny w mediach społecznościowych od ponad pół roku. Zdaję sobie sprawę, że wywiad z nimi może być jak wybuch wulkanu. Zaczynamy. Towarzyszy nam Dzidzia – kot rasy Sfinks.

Siemanko!

Karolina: Siemanko!

Polubiłem to przywitanie z waszych relacji na Intagramie. Słyszy je codziennie ponad 100 tysięcy waszych fanek i fanów, a teraz, po waszym udziale w „Top Model”, pewnie będzie ich dużo więcej. Przyszłyście na casting razem, dzięki czemu temat związków jednopłciowych ponownie dotarł do szerokiej opinii publicznej. Co prawda, tobie, Karolino, nie udało się przejść dalej, ale Agnieszka jest już w fi nałowej 15! Z napięciem oglądałem wszystkie odcinki i mocno trzymam kciuki.

Agnieszka: Dzięki! Program trwa, więc niemogę niestety niczego zdradzać, ale oglądajcie koniecznie kolejne odcinki!
Będziemy na pewno! Jaki był początek waszego związku?

K: Wszystko zaczęło się na Instagramie. W lipcu 2017 r. zaczęłyśmy wzajemnie komentować swoje relacje.
A: Za którymś razem Karolina do mnie napisała. Myślałam, że to fejkowy profil i bałam się odpisywać, ale ostatecznie te amerykańsko wyglądające fotki okazały się prawdziwe. (śmiech) Od słowa do słowa – umówiłyśmy się na piwo na bulwarach nad Wisłą.

Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.

Relacja dziennikarza „Repliki” z zatrzymania 7 sierpnia

Dziennikarz-wolontariusz „Repliki” był jedną z 48 osób zatrzymanych 7 sierpnia na 24 godziny w szokującej policyjnej łapance. Oto jego relacja

Mam 24 lata. Od prawie trzech lat jestem dziennikarzem-wolontariuszem „Repliki”. Odpowiadam przede wszystkim za teksty okołofilmowe. Z komfortu własnego mieszkania szukam filmów o tematyce LGBT, które mogą edukować, inspirować czy dodawać otuchy. Poza Marszami Równości raczej nie chodzę na demonstracje, ale w piątek, 7 sierpnia, gdy kończąc pracę koło godziny 18, przeczytałem, że Margot ma właśnie zostać aresztowana pod siedzibą Kampanii Przeciw Homofobii, czyli kilka ulic dalej, 15 minut drogi pieszo ode mnie – od razu postanowiłem, że tam idę. Być może uda się zrobić dobre zdjęcie dla „Repliki”, być może zobaczę coś wartościowego, o czym inny portal nie napisze, być może to będzie ważny dzień w polskiej historii tęczowego aktywizmu. Nie przeszło mi przez myśl, że wbrew własnej woli, ze świadka i dziennikarza stanę
się jedną z ofiar tamtego wieczoru.

Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.

ginekolog Maciej Socha – gej odbiera dzieci

Z ordynatorem oddziału położniczo-ginekologicznego szpitala św. Wojciecha w Gdańsku doktorem MACIEJEM SOCHĄ
rozmawia Mariusz Kurc

Ilu znasz ginekologów, jawnych gejów?
Oprócz siebie? Żadnego. Chodzą tylko żarciki, że powinno być wieeelu ginekologów gejów – bo zero ryzyka, że będą napastować pacjentki. Super bezpieczny lekarz, całkowite zaufanie.

Musisz więc funkcjonować jako rodzynek.
Bycie gejem oznacza, niestety, bycie postrzeganym przez pryzmat swojej seksualności, natomiast ginekologia jakoś tam wiąże się z seksem dla wielu osób, bądź co bądź ściągamy majtki w gabinecie, więc na tym styku jest całe mnóstwo stereotypów, różnych dziwnych zaskoczeń czy uprzedzeń. Gdy wybierałem specjalizację na studiach, wielu znajomych pytało: „Serio? Dasz radę zajmować się pochwami? Nie będziesz się brzydził? To cię naprawdę interesuje? Co ty w ogóle wiesz o pochwach?”.
Bo pochwy muszą mnie erotycznie podniecać, bym coś o nich wiedział… prawda? Ciekawe, czy heteroseksualny urolog jest pytany, czy da radę zajmować się penisami.
Właśnie. Bo heteryk to po prostu człowiek, którego jedną z wtórnych cech jest jego heteroseksualna orientacja, natomiast gej to człowiek, dla którego orientacja jest główną, pierwszorzędną cechą.
Gdy dwa lata temu zostałem najmłodszym szefem oddziału ginekologicznego w Polsce, nasłuchałem się trochę pseudokomplementów. „Świetny ginekolog – a gej”. Albo zdziwienie, że ja dobrze operuję. Nieskromnie powiem, że jestem świetnym chirurgiem operującym schorzenia z zakresu ginekologii, onkoginekologii i uroginekologii. Gdzieś tam czai się ten dodatek: „jak na geja”. Zabawne, że kobiety w kontekście ich płci spotykają się z podobnymi uprzedzeniami. Albo na innym poziomie – przychodziłem do pracy np. w różowych spodniach czy polówce. I w tych różowych spodniach podejmowałem ważne decyzje odnośnie zdrowia
pacjentek. Osłupiałym spojrzeniom nie było końca. Albo sugestiom, że chyba nie jestem do końca poważny. Może też niezbyt kompetentny? Więc z przekory te różowe spodnie zakładałem. A gdy potem pacjentki wychodziły wyleczone, to też zdziwienie, że wszystko dobrze zrobiłem – „pomimo” tego, że jestem gejem w różowych spodniach.
Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.

Margot i przyjaciółki mówią: „Grzeczne już byłyśmy”

O zatrzymywaniu pogromobusów. O wieszaniu flag na pomnikach. O potańcówce przed Pałacem Prezydenckim. O tym, co zrobiła Platforma Obywatelska. O Magdzie Gessler, o księdzu Bonieckim, o Almodovarze, Rafale Trzaskowskim i o Chrystusie – i o tym, jaką wizję na pedałów w Polsce mają liberałowie oraz o tym, że pewne metody działania ruchu LGBT chyba właśnie się wyczerpały. Mówią MARGOT SZUTOWICZ i ŁANIA MADEJ ze STOP BZDUROM oraz zaproszone przez nie aktywistki: RÓŻA MAJEWSKA, FILIP KANIA i HELENA DE CLEYRE.

Rozmowa Mariusza Kurca

MAMY TYLKO SIEBIE NAWZAJEM

„Powinniście działać powolutku, edukować, nie zrażać do siebie „zwykłych” ludzi. Nie możecie być radykalni” – słyszę te głosy naszych „sojusznikow” ciągle, odkąd sam jestem aktywistą LGBT. Jakoś żaden z tych sojuszników nie zauważa, że ruch LGBT w Polsce istnieje od ponad 30 lat, a nasze postulaty są wciąż niezrealizowane. Metoda na grzecznych edukatorów chyba nie działa.

Margot: A i tak te głosy padają na podatny grunt w naszej społeczności – wśród ludzi LGBT też jest wielu takich, którzy radzą czekać i nie zrażać. Jednego standardu działania nie ma, jesteśmy niedogadane co do metod i nigdy nie będziemy dogadane.

Ale tym razem te ostrzejsze metody wyszły na powierzchnię. Co po tym wszystkim będzie ze Stop Bzdurom?

Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.

Witold Sadowy – stulatek, który wyszedł z szafy

O aktorze i publicyście, który w tym roku, w wieku 100 lat (!), zrobił coming out, pisze Rafał Dajbor.

O tym, że Witold Sadowy, niegdyś znany aktor teatrów warszawskich, a od 35 lat dziennikarz, jest gejem, środowisko teatralne stolicy wiedziało, jak to się mówi, „od zawsze”. Sam Sadowy jednak konsekwentnie milczał na temat życia prywatnego, zaś w licznych artykułach – choć znany jest najbardziej z autorstwa pożegnań i wspomnień zmarłych ludzi teatru, pisał także recenzje i teksty z okazji jubileuszy aktorów – zawsze podkreślał, iż wychował się w czasach, w których życie pozasceniczne artystów było ich osobistą sprawą. Pisząc pożegnalne i wspomnieniowe artykuły o gejach, takich jak Edmund Fetting, Jerzy Tkaczyk, Jerzy Pietraszkiewicz, Kazimierz Janus czy Jerzy Kaliszewski, nigdy nie wspominał o ich orientacji seksualnej. Tym bardziej więc zadziwił coming outem wykonanym w wieku 100 lat, co w dziejach całego ruchu LGBTIA jest wydarzeniem bez precedensu, rekordem świata.

Jana Ryżowa, inżyniera-elektryka, poznał w 1942 r. w kawiarni „U Aktorek” przy ul. Mazowieckiej w Warszawie. Byli razem 54 lata. W jednej ze swych książek Sadowy pisał, że Ryżow był towarzyszem wszystkich najważniejszych wydarzeń z jego życia, że dzielił z nim sukcesy i porażki, że wspólnie podróżowali po całym świecie. Opisał też chwile, gdy jego partner zmarł: 14 października 1996 r. rano umarł Janek. Od dłuższego czasu chorował i tracił pamięć. Jego śmierć dobiła mnie kompletnie. Wszyscy bliscy mojemu sercu odeszli już dawno odeszli. On był tym ostatnim, który trzymał mnie przy życiu. Musiałem zająć się wieloma sprawami, a przede wszystkim pogrzebem (…). Pochowałem go na cmentarzu prawosławnym na Woli, w grobie rodzinnym. Towarzyszyły mu tłumy, a wśród nich moi przyjaciele z teatru, którzy go znali i szanowali.

Cały tekst Rafała Dajbora o Witoldzie Sadowym, do przeczytania w „Replice” nr 86.

fot. Adam Stępień/Agencja Gazeta

Radna KO Katrzyna Zapała: „Nie boję się”

Rozmowa z radną Koalicji Obywatelskiej z Kielc Katarzyną Zapałą i jej partnerką Barbarą Biskup.

Jestem w Kielcach najstarszą stażem radną. Mieszkam z Basią i trzema kotami, mamy wsparcie rodzin i cudownych sąsiadów. To są moje „liny asekuracyjne” – potrzebne, gdy działa się publicznie i politycznie

W zeszłym roku stanęłam na czele pierwszego w Kielcach Marszu Równości – to ja zgłosiłam Marsz do Ratusza jako jego organizatorka, zresztą, co może warto podkreślić, razem z drugą radną – Agatą Wojdą, też z KO. A w sądzie, po zakazie Marszu wydanym przez Prezydenta, broniła nas Katarzyna Czech-Kruczek, prawniczka też z KO, wspaniała kobieta i… mama biseksualnej dziewczyny.

Jak mamy oczekiwać, że będziemy traktowani jak normalne osoby, jeśli sami nie będziemy się tak traktować? Mnie przy jednej okazji pani urzędniczka z ZUS-ie zapytała, czy mam członka rodziny, który mógłby mnie ubezpieczyć. Zawahałam się przez sekundę i powiedziałam: „Mam, ale to moja partnerka”. Odparła, że szkoda, że wciąż w naszym kraju partnerki nie można uznać za członka rodziny i oby to się w końcu zmieniło. Więc trzeba zdobywać się na odwagę i outować się – czasem spotka nas hejt, jasne, ale mam wrażenie, że życzliwość też – i nawet częściej, niż nam się wydaje.

Cały wywiad, którego autorką jest Marta Konarzewska, do przeczytania w „Replice” nr 86.

fot. Aleksandra Kaniewska

Andrzej Hurny, bohater filmu „Zabawa w chowanego” i Vice Mister Gay Poland 2019

Rozmowa z Andrzejem Hurnym, bohaterem filmu braci Sekielskich „Zabawa w chowanego” a zarazem Vice Misterem Gay Poland 2019

O molestowaniu przez księdza:

Zaczęło się, gdy miałam 10-11 lat, skończyło, gdy miałem 13. Zazwyczaj były macanki albo całowanie albo seks oralny. Ksiądz Arkadiusz całował mnie między ołtarzem a zakrystią, albo na schodach, gdy chodziliśmy po kolędzie, przy innym ministrancie

O chemseksie:

Gdybym miał z obecną świadomością, wybór: spróbować czy nie spróbować chemseksu, to bym nie spróbował. Praca, którą trzeba teraz wykonać, by wrócić do normalnego funkcjonowania, to są lata. Przeżyłem zresztą jedną tragiczną sytuację. Zmarł mi kochanek w łóżku.

O obecnym życiu:

Przygarnęli nas w schronisku w Andrzejówce: dwóch chłopców, dwa psy i kot. Mieszkamy tu i pracujemy. Nareszcie z Łukaszem jesteśmy razem naprawdę, nie chcę tego stracić.

Cały wywiad, którego autorem jest Bartosz Żurawiecki, do przeczytania w „Replice” nr 86.

fot. Marek Księżarek

Sylwia Chutnik: robię coming out!

Rozmowa z Sylwią Chutnik, znakomitą pisarką („Kieszonkowy atlas kobiet”, „Cwaniary”).

O tym, dlaczego robi publiczny coming out:

(…) powiedziałam sama do siebie: „Ej, ale na co ty jeszcze czekasz? Aż obozy zaczną nam urządzać?”. Jesteśmy najbardziej homofobicznym krajem Unii Europejskiej, co jeszcze musi się wydarzyć? Jakie jeszcze granice mają być przekroczone, bym się odezwała?

Jako dorosła osoba chcę powiedzieć dzieciakom LGBT: przepraszam was, że tak jest. Spierdoliliśmy ten świat. Jesteśmy winni tego, że homofobia i transfobia się rozprzestrzeniają. Outuję się publicznie, by was wspierać. Ale też chciałabym mieć zwyczajną frajdę z tego, że się ujawniam – będę cieszyła się z każdej miłej wiadomości, jaką dostanę.

O coming oucie przed 16-letnim synem:

Trudne to cholernie – usiąść i powiedzieć temu 16-latkowi nagle: „Słuchaj no, mama jest lesbijką”. Tymczasem syn zachował się tak, że normalnie myślałam: „Jeszcze chwila i poprowadzi warsztat pt. «Jak się zachować, gdy twoja mama outuje się przed tobą»”

O sytuacji politycznej po wyborach prezydenckich:

Wygrał homofob – i taki właśnie jest ten kraj. Ludzie oburzają się «piórem w dupie» na Marszu Równości, ale olewają demolowanie miasta w czasie Marszu Niepodległości. To się wszystko skończy źle, mówię wam.

Cały wywiad, którego autorem jest Mariusz Kurc, do przeczytania w „Replice” nr 86.

fot. Emilia Oksentowicz

DQ Graża Grzech – Bartek wart grzechu

Rozmowa z Bartłomiejem Bobrowskim, aktorem Teatru Narodowego, znanym również jako drag queen Graża Grzech

„Nie dążę do pełnej iluzji, podoba mi się łączenie cech męskich i żeńskich, często nie golę brody, nie wstawiam sztucznych piersi. Może wcale nie jestem drag queen, tylko drag queer. Gdy w „RuPaul’s Drag Race” zobaczyłem Sashę Velour, do której mnie porównują, co jest super, to poczułem, że drag to coś więcej niż wygłupy, śmieszna peruka i przesadny makijaż – to sztuka”

„W szkołach teatralnych wymaga się „pełnej” męskości, niechętnie widzi się „przegięcie”. Ja też się pilnowałem, by żaden z profesorów nie pomyślał, że jestem zbyt „miękki” i w związku z tym nie dostanę pewnych ról. To było głupie i ograniczające. Być może byłbym ciekawszym studentem, nie hamując tej wrażliwości czy formy ekspresji”

„Po wielu latach związku postanowiłem nagle bawić się w drag, to trochę ekscentryczne hobby starszego pana. Mojemu chłopakowi się nie spodobało, bo Graża robi straszny bałagan, zajmuje miejsce w szafach, zarywa noce, brokat się wala po podłodze”

Cały wywiad, którego autorem jest Karol Górski (drag queen Hiacynta), do przeczytania w „Replice” nr 85.

fot. Bartłomiej Bobrowski

Qczaj o swoim coming oucie

Rozmowa z Danielem Józkiem Qczajem, popularnym trenerem fitness, o jego publicznym coming oucie

„Pomyślałem: Kurde, kiedyś byłem takim chłopakiem, który mieszkał w małej wsi na Podhalu i nie mógł za bardzo wojować, bo się bał, a dzisiaj mam moc swojej społeczności, ludzi, którzy stoją za mną murem – nie mogę tego nie wykorzystać”.

„Pytań, czy mam dziewczynę, było mnóstwo i nieraz miałem ochotę powiedzieć: Do jasnej cholery, a czy to musi być dziewczyna?

„Babcia zadzwoniła do mamy i powiedziała jej, że jestem… pedofilem. „A, nie – pedałem” – poprawiła się szybko.”

„Dostałem e-mail od mamy jednego z moich obserwatorów, 15-letniego chłopaka, który w dniu mojego coming outu powiedział jej, że chciał popełnić samobójstwo, pokazał list pożegnalny.”

Cały wywiad, którego autorem jest Piotr Grabarczyk, do przeczytania w „Replice” nr 85.

fot. Artur Kowalczyk