Transpłciowy coming out 16-letniego rapera 27. Fuckdemons

Jako osoba transpłciowa wyoutował się 16-letni raper 27. Fuckdemons!
W swoim urodzinowym utworze „Pod kapturem” młody artysta rapuje m.in.
„Mówią mi Maks, a urodziłem się dziewczyną
I nie zrozumiesz jak nie byłeś w mojej skórze
Swą delikatność znów ukrywam pod kapturem”,
Dalej jest również o próbie samobójczej.
“Urodzinowy numer ‘Pod kapturem’ opowiada o mojej codzienności, o realiach, o tym, kim jestem, i z czym się zmagam. Przedstawia rzeczy, z którymi musiałem się pogodzić, lub takie, do których dojrzałem na tyle, by je dostrzec, choć jestem tylko nastolatkiem, który chciałby żyć bez większych problemów. Mimo że piosenka jest bardzo osobista, kieruję ją do osób, które boją się być sobą, osób, które boją się postawić ‘na swoje’, w strachu, że ktoś to zburzy” – wyjaśnia 27. Fuckdemons swoim kanale na YouTube.
27. Fuckdemons w kwietniu wydał swój debiutancki album „Nic się nie stało”, który wylądował na trzecim miejscu listy sprzedaży płyt OLIS.
Podkreślmy: raper ma 16 lat – a więc jest to chyba najwcześniej zrobiony coming out w polskim show biznesie.
27. Fuckdemons – gratulujemy odwagi bycia sobą i trzymamy kciuki na dalszej Twojej drodze ❤

Dziennikarka Robin Roberts niemal odmówiła wywiadu z prezydentem Obamą ze strachu, że zostanie wyoutowana

Dziennikarka Robin Roberts wyjawiła w poniedziałkowym programie Ellen DeGeneres, że gdy 10 lat temu otrzymała z Białego Domu propozycję zrobienia wywiadu z prezydentem Obamą na temat równości małżeńskiej, prawie odmówiła.

Robin Roberts Fot. Heidi Gutman / ABC News

O co chodziło? Urzędnicy zasugerowali, że prezydent może w wywiadzie zmienić zdanie i oficjalnie poprzeć równość małżeńską. Dla dziennikarza/rki taki news to nie lada gratka, tylko że… Robin Roberts siedziała wtedy w szafie – i wystraszyła się, że taki wywiad może ją samą wyoutować. O mały włos, ale na szczęście strach jej nie zjadł, propozycję przyjęła.

9 maja 2012 r. w jej wywiadzie Barack Obama po raz pierwszy publicznie powiedział, że popiera równość małżeńską. Moment ten był zapewne starannie wybrany, społeczność LGBT od lat czekała na takie słowa Obamy – w tamtym czasie poparcie dla równości małżeńskiej wśród Amerykanów/Amerykanek powoli dochodziło do 50%. Wywiad Robin Roberts, jak się wydaje, odniósł taki skutek, jakiego prawdopodobnie chciał prezydent: sprawił, że poparcie przekroczyło 50% i… nigdy już poniżej 50% nie spadło.

Większościowe poparcie z kolei utorowało drogę wyrokowi Sądu Najwyższego USA z czerwca 2015 r. legalizującemu równość małżeńską na terenie wszystkich stanów USA. Tego pamiętnego dnia Biały Dom został podświetlony na tęczowo.

Natomiast Robin Roberts wyoutowała się kilkanaście miesięcy po swoim wywiadzie z prezydentem i dziś przyznaje, że również dzięki doświadczeniu tamtego wywiadu przyrzekła sobie, by przezwyciężać strach i być sobą.

5 FILMÓW NA LGBT+ FILM FESTIVAL, POLECANYCH PRZEZ NASZĄ REDAKCJĘ


 

PRIVATE DESERT

Reżyser nie operuje dosłownościami, prawie wszystkie emocje są tu przemilczane, niedopowie-dziane. I choć wydaje się momentami, że żar opowieści przygasa, to cierpliwi widzowie na pewno docenią lekkie ciepło z niej bijące.

Daniel Oklesiński | Magazyn Replika

 

LOVE, SPELLS AND ALL THAT

W duchu magicznego realizmu, teoretycznie prawdziwa magia nie jest traktowana w filmie jako coś zadziwiającego. „Love, Spells and All That” to w zasadzie półtora godzinna randka. Decyzja o próbie odwrócenia czaru staje się tylko pretekstem do wspólnych spacerów i długich rozmów. Świetne, kameralne kino.

Daniel Oklesiński | Magazyn Replika

 

MAGDALENA

Film o potrzebie i pięknie miłości, w którym reżyser całkowicie normalizuje homoseksualizm względem heteronormatywności. W tym ujęciu to obraz najdojrzalszy na tle polskich produkcji ostatniego czasu, mierzących się z tematyką queerową.

Agnieszka Pilacińska | Magazyn Replika

 

NO STRAIGHT LINES: THE RINSE OF QUEER COMICS

Potężna dawka historii o początkach queerowego komiksu. Od pierwszego komiksu napisanego przez wyoutowaną lesbijkę poprzez czarnego geja superbohatera aż po megasukces na deskach Broadwayu. Jednymi z bohaterów_ek znane czytelnikom „Repliki” Alison Bechdel i Maia Kobabe.

Daniel Oklesiński | Magazyn Replika

 

HELLO WORLD (HEI VERDEN)

Poruszający obraz o wychowaniu i odnajdywaniu siebie, niekoniecznie poprzez odcięcie się od znajomych, domu rodzinnego i rzucenie w objęcia nowych, podniecających doznań, lecz poprzez drogę, która powoli, acz metodycznie przybliża bohaterów do upragnionego, szczęśliwego i samodzielnego życia.

Bartosz Szarek | Magazyn Replika


***

LGBT+ Film Festival to ważne wydarzenie na kulturalnej mapie Polski. Jest największym świętem kina LGBT+ w Europie Środkowo-Wschodniej. 13. edycja festiwalu pokaże w sumie 68 filmów w sekcji fabularnej, dokumentalnej oraz blokach krótkich metraży. Organizatorzy zapraszają też na wydarzenia towarzyszące: koncert, konferencję oraz liczne spotkania twórców i ekspertów z publicznością.

13. LGBT+ Film Festival odbędzie się w dniach 22-29 kwietnia, w 8 polskich miastach: Warszawie, Krakowie (9-15 maja), Gdańsku, Wrocławiu, Łodzi, Poznaniu, Bydgoszczy i Koninie, a następnie online na platformie MOJEeKINO.PL.

Więcje informacji i repertuar: https://lgbtfestival.pl/ 

Robert Biedroń i Krzysztof Śmiszek o 20-leciu związku w wywiadzie dla magazynu „Replika”

Robert Biedroń i Krzysztof Śmiszek

Rober Biedroń – europoseł wraz z partnerem Krzysztofem Śmiszkiem – posłem na sejm RP, 14 lutego 2022 obchodzili 20. rocznicę związku. O tym jak się poznali, kto pierwszy wypowiedział „kocham cię”, jak zmienia się ich relacja i jaki wpływ na to ma ich działalność publiczna oraz jak wyobrażają sobie własny ślub opowiedzieli w wywiadzie live dla magazynu „Replika”

„Bycie w fajnym, rozumiejącym i tolerancyjnym związku, daje mi motywację i chęć i energię do robienia innych rzeczy. Myślę, że bardzo wiele z nas ma za sobą doświadczenia rozstania i samotności i nikt mi nie powie, że te doświadczenia pomagają się skupić i robić inne rzeczy w życiu. Naszą receptą na fajne życie i pożycie jest dużo otwartości i zrozumienia. Po 20 latach mamy swoje przyzwyczajenia, znamy się na wylot. Ta przewidywalność też jest miła.” – mówi w wywiadzie poseł Krzysztof Śmiszek

„Nasz związek się zmienia, jest jak wino. Oczywiście jest coraz ciekawszy. Ma swoje wzloty i upadki, ma swoje płomienne chwile, ale ma też takie letnie chwile, a czasami mrożące (…). Każdy ma swój sposób i każdy sobie sprawdza jak ten związek powinien wyglądać i z tym eksperymentuje i układa. Ja nie cierpię tych wszystkich schematów. Dekonstruowanie mitów o małżeństwach, o związkach mnie bardzo kusi, bo każdy związek, który znam, ma swój urok i powinniśmy to szanować i akceptować.”  – dodaje europoseł Robert Biedroń

Panowie w wywiadzie wrócili również do początków związku i opowiedzieli o tym, jak rozpoczęła się ich znajomość w 2002 roku. Kto pierwszy wykonał pierwszy krok, a kto powiedział „kocham cię”?

„Zawsze ktoś musi wykonać pierwszy krok i to chyba byłem ja, bo Robert spodobał mi się od pierwszego wejrzenia. Chociaż na początku nie było wzajemności z jego strony. Ale zrobiłem ten pierwszy krok i okazał się on sukcesem.” – mówi Śmiszek

„To chyba ja powiedziałem pierwszy „kocham cię”. Ale nie trzeba mówić „kocham cię” żeby dostawać tego dowody. Ja dostaję w każdej sekundzie naszej wspólnej drogi i to jest fascynujące, że nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie życia bez tego.” – uzupełnia Biedroń

Związek Roberta Biedronia i Krzysztofa Śmiszka od lat wystawiony jest widok publiczny. Robert Biedroń zaangażowany w polską politykę jest od ponad kilkunastu lat, był pierwszym wyoutowanym posłem w polskim parlamencie, następnie prezydentem Słupska, a obecnie jest europosłem. Później, bo w roku 2018 w działalność polityczną zaangażował się Krzysztof Śmiszek, który od 2019 jest posłem na sejm RP z ramienia Lewicy – wcześniej zawodowo realizował się jako prawnik i działacz społeczny.

„Człowiek cieszy się z małych chwil, kiedy nie jest się podglądanym. To są najpiękniejsze momenty, których niestety z Krzysztofem mamy coraz mniej, bo wybraliśmy życie jako osoby publiczne.” – twierdzi w wywiadzie Robert Biedroń.

„Jako społeczność LGBT+ jesteśmy tak wytresowani, wychowani, że wychodząc na zewnątrz czujemy wewnętrzny opór i czujemy stres mniejszościowy. Czujemy się bardziej obserwowani, nawet kiedy tak nie jest, bo społeczeństwo doprowadziło do takiego myślenia, że nam można mniej, nam nie wypada, narażamy się na ocenę, a nawet na agresję, okazując sobie uczucia. Nawet my mamy takie sytuacje w życiu, w których doświadczyliśmy agresji na ulicy. Nie ma tu się czemu dziwić nawet nam, a co dopiero dziwić się osobom niepublicznym, które w odróżnieniu od nas nie mają żadnego parasola ochronnego. Zupełnie mnie nie dziwi, że wiele osób LGBT+ nie okazuje sobie uczuć publicznie. Uważam, że trzeba to zmienić. Każdy, kto czuje się na siłach, każdy kto ma w sobie choć trochę takiego buntowniczego myślenia lub beztroski, powinien próbować, bo jeśli mówimy o tej części tożsamości, jaką jest orientacja seksualna, tożsamość płciowa, to jesteśmy widoczni. A widoczność jest w tym wszystkim najważniejsza.” – mówi Krzysztof Śmiszek.

„Nie wyobrażam sobie życia bez Krzysztofa. Tyle sobie miłych słów mówimy publicznie teraz. Wydaje mi się, że to jest potrzebne, by o tym mówić, bo w polskiej polityce i w ogóle w życiu publicznym jest mało takich par jednopłciowych i bardzo mało się mówi o nich. Jest wiele mitów i stereotypów, więc wiem, że trzeba o tym mówić i pisać, mimo że mnie osobiście czasem mierzi i uwiera fakt, że znowu trzeba o tym mówić. Ale tak trzeba” – dodaje Biedroń

„Widoczność daje nam mandat do tego, żeby w ogóle mówić, że istniejemy, a dopiero następnie upominać się o swoje prawa. Bez widoczności nie będzie następnego kroku. Jeśli społeczeństwo nie będzie nas dostrzegać, to walka o nasze prawa będzie przegrana, bo będziemy zawsze zderzać się ze ścianą i z argumentem, że przecież nas nie ma, nie upominamy się i jesteśmy jakąś małą mniejszością, z którą nie trzeba się liczyć. Jeśli jest jeszcze coś, co bym chciał dla społeczności LGBT zrobić, to jest to uczynienie nas jeszcze bardziej widocznymi.” – podsumowuje Śmiszek

Przypomnijmy, że Polska to najbardziej homo- i transfobiczny kraj UE. Osoby nieheteronormatywne nie mają równych praw m.in. również tych do zawierania związków partnerskich, czy małżeństw. W większość krajów Unii Europejskiej uznaje się związki partnerskie osób tej samej płci (21/27 państw), a w coraz większej ilości państw również małżeństwa jednopłciowe (13/27 państw). W obliczu tego wiele par decyduje się na legalizację związku za granicą, jednak nawet w takich przypadkach nie jest on w Polsce uznawany prawnie. Część społeczności LGBT+, tak jak Robert Biedroń i Krzysztof Śmiszek czeka jednak na możliwość zawarcia małżeństwa w Polsce.

Ja bym po prostu chciał, żeby była taka możliwość. I czy zrobimy to w zaciszu urzędu stanu cywilnego, czy z wielką pompą na Wawelu, to jest to drugorzędna sprawa. Najważniejsze jest to, żeby doprowadzić do przesilenia politycznego. Chciałbym, żeby każdy miał prawo do wyboru tego czy sam chce wstąpić w związek, czy uważa, że to jest ważne, czy też nie ważne. Mi się wydaje, że najważniejszy jest wybór. Prawo do wyboru. Chciałbym, żeby to państwo, dla którego razem z Robertem ciężko pracujemy w ostatnich latach, nas w końcu uznało za pełnoprawnych obywateli i dało nam prawo albo do wielkiego greckiego wesela, albo kameralnej imprezy. Chciałbym by moje państwo uważało, że jesteśmy równymi obywatelami.” – dodaje poseł Krzysztof Śmiszek

Z Robertem Biedroniem i Krzysztofem Śmiszkiem rozmawiał Tomasz Piotrowski – zastępca redaktora naczelnego magazynu „Replika”.
LINK DO WYWIADU:
https://www.instagram.com/p/CaArjLhBRjR/

W Polsce rocznie ok. 200 nastolatków_ek LGBT+ dokonuje prób samobójczych, w tym 25 traci życie

Jak podała w ostatnich dniach polska Policja, tylko w ciągu pierwszych 11 miesięcy 2021 r. 1339 nastolatków_ek w Polsce próbowało odebrać sobie życie. Tym samym ostatni rok przyniósł wzrost prób samobójczych o 64% w por. do 2020 – czyli o 525 przypadków.
 
Z kolei, jak czytamy w wywiadzie Halszki Witkowskiej z Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego dla Zwierciadła, 53% wszystkich polskich nastolatków_ek w wieku 13-19 lat i aż 12% dzieci w wieku 6-12 lat ma myśli samobójcze. Daje to w sumie 1.1mln osób, czyli 24% polskich nastolatków_ek. Jak na tym tle wygląda sytuacja nastolatków_ek LGBT+? Trzy razy bardziej zatrważająco!
 
Aż 74% nastolatków_ek LGBT+ w Polsce myśli o odebraniu sobie życia (dane z raportu „Sytuacja społeczna osób LGBTA w Polsce 2019-2020” Kampanii Przeciw Homofobii i Lambda Warszawa). Jeśli zestawimy to z szacunkową liczebnością nastolatków LGBT+ (wg Dalia Research 2016 ludzie LGBT stanowią 4.9% polskiego społeczeństwa) oraz stosunkiem prób samobójczych wśród nastolatków_ek do wywołanych nimi zgonów (średnia dla lat 2017-2020 to 13% wg danych Policji), ujrzymy druzgocące żniwo polskiej homo- i transfobii:
 
Co roku w Polsce
  • ok. 200 nastolatków_ek LGBT+ dokonuje prób samobójczych
  • ok. 25 nastolatków_ek LGBT+ traci życie
 
Społeczeństwo nie jest jednak świadome tych tragicznych statystyk. Każdego roku jedynie pojedyncze przypadki są opisywane przez media. Ostatni dotyczył 12-letniej Kingi ze Smęgorzowa w woj. małopolskim, która 29 grudnia 2021 r. odebrała sobie życie.
 
Przypomnijmy, że województwo małopolskie było, decyzją radnych PiS, strefą wolną od LGBT od 29 kwietnia 2019. Uchylono ją po 882 dniach 27 września 2021 w wyniku ultimatum Komisji Europejskiej, która zagroziła samorządowcom wstrzymaniem funduszy. Przywołane badanie „Sytuacja społeczna…” potwierdza, że osoby mieszkające w powiatach, które ogłoszono „strefami wolnymi od LGBT” odznaczały się większym nasileniem myśli samobójczych niż mieszkający w powiatach, gdzie takie uchwały nie zostały przyjęte.
 
Mają więc radni_e – i ci w woj. małopolskiego i pozostali_łe uchwalający strefy krew na rękach. Którzy konkretnie? Podajemy za Atlasem Nienawiści: spośród wszystkich samorządowców_czyń, którzy mogli głosować w sprawie stref, za ich wprowadzeniem, a zatem za intensyfikacją samobójstw osób LGBT+ w swoich powiatach, gminach i miastach głosowało
  • 91% radnych z PiS (869 z 952)
  • 100% radnych z Kukiz’15 (15 z 15)
  • 49% radnych z PSL (139 z 284)
 
Potrzebujesz pomocy?
  • Lambda Warszawa prowadzi Telefon Zaufania dla osób LGBT i ich bliskich czynny od poniedziałku do piątku w godz. 18.00–21.00. Zadzwoń: 22 628 52 22
  • Wsparcia udzielają także inne organizacje LGBT w całej Polsce. Ich listę znajdziesz na stronie MNW 👉 https://mnw.org.pl/pomoc/

Co sądzisz o Replice? Weź udział w ankiecie!

❤️ Magazyn „Replika” nie mógłby funkcjonować bez Was – naszych Czytelniczek i Czytelników.
🧡 Chcemy tworzyć magazyn dostosowany do Waszych potrzeb i zainteresowań.
💛 Dlatego przygotowaliśmy_łyśmy ankietę.
💚 Wypełniając ją, dacie nam sygnał, co w nas lubicie, co Wam przeszkadza, czego Wam brakuje, a czego jest za dużo.
💙 Będziemy wdzięczni_ne za każdy głos!
💜 Kliknij link poniżej i wypełnij ankietę

👉👉👉 https://replika.webankieta.pl/

„Olivia” – queerowy klasyk z Francji specjalnie dla czytelników_czek Repliki

Plakat filmu „Olivia”Na zakończenie tego roku, „Replika” przygotowała dla swoich czytelników nie lada gratkę! Specjalnie dla Was pokazujemy pierwszy raz w Polsce „Olivię” – lesbijski klasyk z 1951 roku. Film będzie można oglądać przez tydzień na platformie NH VOD, od godziny 18:00 25 grudnia do 17:59 1 stycznia, bilety są już dostępne w sprzedaży: bit.ly/ReplikaOlivia. Każdy prenumerator_ka Repliki otrzyma kod uprawniający do bezpłatnego seansu.

„Olivia” to perła lesbijskiej kinematografii, ekranizacja powieści Dorothy Strachey, która wstrząsnęła brytyjskim literackim światkiem w 1949 r. Strachey już na początku lat 30. stworzyła manuskrypt w oparciu o własne doświadczenia. Za młodu uczęszczała do słynnej szkoły dla dziewcząt, prowadzonej przez Marie Souvestre (jej uczennicą, zresztą prawdopodobnie pierwowzorczynią jednej z postaci, była sama Eleanor Roosevelt). Powieść posłużyła jako jedna z głównych inspiracji dla André Acimana przy pisaniu „Tamtych dni, tamtych nocy” (które przez moment nawet chciał zatytułować „Oliver”).

Kilkunastoletnią Olivię poznajemy w momencie jej podróży do szkoły dla pensjonariuszek, gdzie ma spędzić ostatnie chwile edukacji. Miejsce podzielone jest między rywalizujące ze sobą (choć nietrudno w konkurach doszukać się wzajemnej miłości) wychowawczynie: opanowaną, spokojną Julię i rozemocjonowaną, chorowitą Carę. Do której drużyny dołączy Olivia?

Film zadziwia i zachwyca sielankowością nastroju. Dziewczęta spędzają czas na wspólnych posiłkach, spacerach, wycieczkach i czytaniu poezji. W tej saficznej, pozbawionej mężczyzn enklawie nie ma miejsca na troski poza jak najbardziej burzliwymi, bo młodzieńczymi, pierwszymi miłościami. Dziewczęta wiedzą, w końcu są dobrze urodzonymi pannami u schyłku XIX w., że w przyszłości czeka na nich mąż, ale, jak mówi jedna z byłych wychowanic, mogą być szczęśliwe bez względu na obecność mężczyzn. Obraz przestrzeni, w którym miłość jednopłciowa nie tylko nie jest podważana, ale jest wręcz normą, ciągle zachowuje świeżość i rewolucyjność mimo mijającej właśnie 70. rocznicy powstania filmu.

Film „Olivia” w reżyserii Jacqueline Audry dostępny będzie na platformie Nowe Horyzonty VOD przez tydzień, od godziny 18:00 25 grudnia do 17:59 1 stycznia. Film jest dostępny w oryginalnej wersji dźwiękowej z polskimi lub francuskimi napisami, w wersji odrestaurowanej w 2018 roku z oryginalnego negatywu, w tłumaczeniu Aleksandry Stelmach. Każdy prenumerator_ka Repliki otrzyma kod uprawniający do bezpłatnego seansu. Pokaz organizowany jest z myślą o przybliżeniu polskim widzom queerowej klasyki filmowej (recenzja filmu znajduje się w dziale klasyki w najnowszym numerze Repliki). Film nigdy wcześniej nie był pokazywany w Polsce. Serdecznie dziękujemy Stowarzyszeniu Nowe Horyzonty za udostępnienie swojej platformy VOD.

O filmie „Hiacynt” opowiadają jego wyoutowani twórcy – scenarzysta Marcin Ciastoń i producentka Joanna Szymańska

Od października na Netflixie oglądać można Hiacynta na podstawie twojego wielokrotnie ostatnio na festiwalu w Gdyni nagradzanego scenariusza. Jak wyglądała jego droga na ekran?

Marcin Ciastoń: Tekst nazywał się początkowo „Gorzki  fiolet” i był moją pracą dyplomową w szkole filmowej – wówczas była to jeszcze jego wczesna, eksperymentalna wersja z animacjami inspirowanymi „Kapitanem Żbikiem”. Uczestnicząc w rozmaitych warsztatach, rozwijałem go, wprowadzałem poprawki, w końcu usunąłem animacje… To była praca po godzinach, nie pisałem wtedy zawodowo. Kiedy, ku mojemu zaskoczeniu, wygrałem konkurs „Script Wars”, dało mi to ogromnego kopa. Poznałem Michała Oleszczyka, który był wtedy w jury i bardzo entuzjastycznie odebrał mój tekst. Michał udzielił mi konsultacji, podał całe spektrum referencji  filmowych, od słynnego „Zadania specjalnego” Williama Friedkina począwszy. Od pierwszej wersji tekstu wiedziałem, że postać milicjanta potrzebuje jakiejś drogi, że sama musi być niejednoznaczna, a przy tym uwikłana w całe spektrum zależności. Dwa lata temu pojawiła się możliwość współpracy z Netflixem, który akurat rozwijał swoją obecność na rynkach Europy Środkowo- -Wschodniej. Wtedy sprawy nabrały tempa. Już w szkole  filmowej poznałem wykładającą tam Joannę, która zainteresowała się scenariuszem, a następnie została producentką  filmu.

Joanna Szymańska: Cieszę się, że Marcin Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.

Ma Stęga, transpłciowa kobieta na początku tranzycji

Na Facebooku i LinkedIn ma łącznie ponad 30 tysięcy kontaktów biznesowych. Większość z nich pochodzi z branży IT. W czerwcu br. zdobyła się na odwagę, by powiedzieć im: jestem kobietą, mimo że w akcie jej urodzenia wpisano męską płeć i tak do niedawna funkcjonowała. MA STĘGA, znana w internecie jako Webska Rekruterka, od 10 lat jest rekruterką, a teraz opowiada „Replice” o swojej przeszłości i pierwszych 6 miesiącach terapii hormonalnej. Rozmowa
Tomasza Piotrowskiego

Foto: Michał Sosna / @no_pic_no_chat

1 czerwca 2021 r. oświadczyłaś w swoich social mediach, że jesteś kobietąże jesteś w trakcie terapii hormonalnej. Jak zareagowali twoi znajomi i klienci?

Reakcje są różne, ale nie spotykam się z obrzydzeniem czy niechęcią do współpracy. W social mediach pojawiły się niemiłe komentarze, ale od ponad roku jestem w procesie psychoterapii, więc byłam na to gotowa. Część osób przestała być moimi znajomymi, ale myślę dziś, że dobrze się stało – jeśli dla nich transpłciowość jest czymś nie OK, to znaczy, że nie powinniśmy mieć kontaktu. Na przestrzeni ostatnich 6 miesięcy to około dwustu osób mniej z LinkedIn i z Facebooka, ale przy tych 30 tysiącach osób to chyba niewiele. Wcześniej, gdy sądziłam, że jestem gejem, czułam chyba większą dyskryminację.

Masz za sobą doświadczenia życia jako gej możemy o tym rozmawiać?

Tak, nie mam z tym problemu. Kiedyś myślałam, że nim jestem. Teraz sądzę, że po prostu szukałam siebie i dojście do transpłciowości zajęło mi nieco więcej czasu. Moim modelem pracy od kilku lat jest własna działalność, więc jeśli mam inne wartości niż klient, to nie musimy razem współpracować. Starałam się, żeby to zawsze byli klienci bardziej świadomi, a od pewnego czasu trwale pracuję z brytyjską firmą, więc tam podejście też jest już nieco inne. Prowadząc rekrutacje czy spotkania jako gej, czułam od innych dystans, miałam wrażenie, że oni są spięci, ja też się spinałam… Mimo że i tak większość czasu się ukrywałam. To też przejaw homofobii czy transfobii – strach przed coming outem. Dziś na rozmowach w pracy mam perukę i make-up i myślę, że dla części osób jest to coś ciekawego. Chwilę przed naszą rozmową na LinkedIn jedna osoba napisała mi: „Ma, you look gorgeous!”. To dodaje wiele sił.

Czy ktokolwiek odmowił wspołpracy z tobą w związku z tym, że jesteś kobietą transpłciową?

Ostatnio na LinkedIn mój dobry znajomy, który znał mnie jeszcze jako Maćka, polecił komuś współpracę ze mną w zakresie szkolenia z różnorodności. Zaczęłam rozmawiać z tym ostatecznym klientem, a on… pyta mnie, czy mogę mu polecić jakiegoś innego eksperta czy ekspertkę. Mówię: „Ale przecież to ja nią jestem, miałam tu przyjść do pracy”. A on wkoło i tak dopytuje o kogoś innego. No i rozstaliśmy się bez żadnej współpracy. Sądzę, że przeszkadzała mu moja tożsamość płciowa.

Jak to się zaczęło? Z Instagrama wiem, że 5 maja zaczęłaś używać nowych zaimków, ale sądzę, że sam proces zrozumienia swojej tożsamości płciowej trwał dłużej.

Dziś mogę już powiedzieć, że przez Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.

 

 

Kacper Potępski, transpłciowy aktywista

KACPREM POTĘPSKIM, transpłciowym aktywistą, członkiem zarządu krakowskiej Federacji Znaki Równości, o tych aspektach bycia trans, z których ludzie cis rzadko kiedy zdają sobie sprawę, rozmawia Anton Ambroziak

Foto: Marcin Ściegliński

 

Transchłopak przepytuje transchłopaka i aż kusi mnie, żeby zupełnie olać tranzycję i pogadać o czymś  zupełnie innym. Też czasem męczy cię to, że po coming oucie wszyscy chcą gadać tylko o twojej tożsamości płciowej?

Ja akurat zacząłem tranzycję, gdy przyszła pandemia. Niespecjalnie wychodziłem do ludzi, więc nie musiałem wyjaśniać randomowym osobom, co się dzieje. Nie musiałem też na każdym kroku udowadniać, że jestem mężczyzną. Ale, kurczę, fajnie jest opowiadać o tranzycji, jej różnych aspektach. Lubię patrzeć, jak te rozmowy zmieniają się wraz ze mną. Na początku tłumaczyłem bardzo technicznie, jak to w ogóle wygląda, jaki jest przebieg medycznej tranzycji. Za to teraz z bliższymi znajomymi głównie eksplorujemy tę tożsamość w różnych aspektach życia.

Te rozmowy, często edukacyjne, pozwalają ci poukładać w głowie, kim jest teraz Kacper?

Myślę, że to miks. Czasem tak, jak mówisz, mogę sobie uporządkować coś, co kotłuje się w środeczku. Ale przecież rozmawiam też z ludźmi, którzy nie wiedzą o tranzycji nic, a chcą być sojusznikami i sojuszniczkami. Albo mówię do młodych osób transpłciowych, żeby zwyczajnie pomóc. Staram się dawać im to, czego mi brakowało tych kilka lat temu, gdy zaczynałem odkrywać siebie.

Pamiętasz swoją najważniejszą rozmowę o tranzycji? Taką, po której pomyślałeś:Wow! Co tu się stało?.

Dużo mam takich rozmów. Pamiętam, jak rozmawiałem ze znajomą – doświadczanie menstruacji czy posiadanie piersi są dla niej ważnym aspektem kobiecości. Gdy mówiła, że musi sobie przepracować świadomość zbliżającej się menopauzy, bo budzi w niej to lęk, pomyślałem: „Kurczę, to bardzo nie moja historia”. Pozbycie się stereotypowych, cielesnych wyróżników kobiecości było uwolnieniem. Tamta rozmowa była dla mnie też potwierdzeniem, że nie popełniłem błędu, przechodząc „jedynkę” (rekonstrukcję klatki piersiowej – przyp. red.). Ważna była też rozmowa z mamą, w której ona przyznała, że zaczyna rozumieć, dlaczego ta operacja nie jest okaleczaniem się, a wręcz przeciwnie – chroni moje zdrowie psychiczne i fizyczne. Ale chyba nie przesadzę, gdy powiem, że szczerze ekscytuje mnie niemal każda rozmowa.

Zazdroszczę tego entuzjazmu. Dla mnie po pierwszym uniesieniu przyszedł chyba moment wypalenia. Czuję się zmęczony tym, że tak wiele w moim życiu jest o tożsamości płciowej. Ile razy mogę opowiadać tę samą historię? Czy chodzi tu o społeczność, czy może egodolary? Kliki, lajki, dowody uznania są fajne, bo generalnie wyrzut dopaminy jest fajny, ale ile można? Rownie męcząca jest niekończąca się lista zadań do wypełnienia: diagnostyka, operacje, rozprawy, zmiana dokumentów, biurokracja

Po zmianie dokumentów poczułem, że to koniec mojej tranzycji. Bo dla mnie tranzycja jest radzeniem sobie z dysforią. Gdy przestało mnie męczyć ciągłe outowanie się, większość dysforii zniknęła.

Zmiana dokumentow to moment, gdy myślisz: Nareszcie będę niewidoczny. Nie będę musiał kopać się z kontrolerem na lotnisku, ktory sprawdzając dowod, patrzy na mnie z zakłopotaniem. Nie będę musiał po raz kolejny tłumaczyć w przychodni, dlaczego jakiś pan probuje wbić się do gabinetu na dokument żony. Ale to nie załatwia wszystkiego. Wciąż trzeba radzić sobie z natrętnymi myślami. Przychodzą takie dni, gdy chorobliwie szukam nowego włosa na twarzy albo tysiąc razy zmieniam ubrania, bo wydaje mi się, że we wszystkim wyglądam mizernie.

Albo muszę zmienić koszulkę przy gościach, a szafa stoi w salonie. Automatycznie biegnę do łazienki, żeby ludzie nie widzieli. I wtedy ściągam T-shirt i okazuje się, że jestem po „topce” (inne określenie operacji klatki piersiowej, od ang. top surgery – przyp. red.). Tak samo jest z garbieniem się. Patrzę na tę przykurczoną postać w lustrze i myślę sobie: „Chłopie, co ty robisz?”.

To dysforia? Czy może zapominasz, jak daleko już zaszedłeś?

Zdecydowanie dysforia. Twoja głowa wciąż Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.