5 FILMÓW NA LGBT+ FILM FESTIVAL, POLECANYCH PRZEZ NASZĄ REDAKCJĘ


 

PRIVATE DESERT

Reżyser nie operuje dosłownościami, prawie wszystkie emocje są tu przemilczane, niedopowie-dziane. I choć wydaje się momentami, że żar opowieści przygasa, to cierpliwi widzowie na pewno docenią lekkie ciepło z niej bijące.

Daniel Oklesiński | Magazyn Replika

 

LOVE, SPELLS AND ALL THAT

W duchu magicznego realizmu, teoretycznie prawdziwa magia nie jest traktowana w filmie jako coś zadziwiającego. „Love, Spells and All That” to w zasadzie półtora godzinna randka. Decyzja o próbie odwrócenia czaru staje się tylko pretekstem do wspólnych spacerów i długich rozmów. Świetne, kameralne kino.

Daniel Oklesiński | Magazyn Replika

 

MAGDALENA

Film o potrzebie i pięknie miłości, w którym reżyser całkowicie normalizuje homoseksualizm względem heteronormatywności. W tym ujęciu to obraz najdojrzalszy na tle polskich produkcji ostatniego czasu, mierzących się z tematyką queerową.

Agnieszka Pilacińska | Magazyn Replika

 

NO STRAIGHT LINES: THE RINSE OF QUEER COMICS

Potężna dawka historii o początkach queerowego komiksu. Od pierwszego komiksu napisanego przez wyoutowaną lesbijkę poprzez czarnego geja superbohatera aż po megasukces na deskach Broadwayu. Jednymi z bohaterów_ek znane czytelnikom „Repliki” Alison Bechdel i Maia Kobabe.

Daniel Oklesiński | Magazyn Replika

 

HELLO WORLD (HEI VERDEN)

Poruszający obraz o wychowaniu i odnajdywaniu siebie, niekoniecznie poprzez odcięcie się od znajomych, domu rodzinnego i rzucenie w objęcia nowych, podniecających doznań, lecz poprzez drogę, która powoli, acz metodycznie przybliża bohaterów do upragnionego, szczęśliwego i samodzielnego życia.

Bartosz Szarek | Magazyn Replika


***

LGBT+ Film Festival to ważne wydarzenie na kulturalnej mapie Polski. Jest największym świętem kina LGBT+ w Europie Środkowo-Wschodniej. 13. edycja festiwalu pokaże w sumie 68 filmów w sekcji fabularnej, dokumentalnej oraz blokach krótkich metraży. Organizatorzy zapraszają też na wydarzenia towarzyszące: koncert, konferencję oraz liczne spotkania twórców i ekspertów z publicznością.

13. LGBT+ Film Festival odbędzie się w dniach 22-29 kwietnia, w 8 polskich miastach: Warszawie, Krakowie (9-15 maja), Gdańsku, Wrocławiu, Łodzi, Poznaniu, Bydgoszczy i Koninie, a następnie online na platformie MOJEeKINO.PL.

Więcje informacji i repertuar: https://lgbtfestival.pl/ 

Znamy program 13. LGBT+ Film Festival

Największe w Europie Środkowej i Wschodniej święta kina LGBT+ pokaże w tym roku 68 filmów. Wiele projekcji będzie jedynymi okazjami do obejrzenia tytułu w polskim kinie. Impreza wraca do wiosennego terminu. Rozpocznie się już 22 kwietnia.

– Wraz z 13. edycją LGBT+ Film Festival powraca w wiosennej odsłonie, znanej doskonale z przedpandemicznej rzeczywistości. Pozostajemy przy formule hybrydowej, która pozwoli widzkom i widzom cieszyć się największym w Polsce świętem filmu queerowego zarówno w sali kinowej, jak i w domowym zaciszu. W tym roku zawitamy w Warszawie, Bydgoszczy, Koninie, Poznaniu, Wrocławiu, Łodzi, Gdańsku i Krakowie, wirtualnie zaś ugości nas platforma MOJEeKINO.pl – zaprasza programerka Anna Flagmańska. – Tegoroczny program jest świadectwem naszego zaangażowania w poszukiwanie kina łączącego inkluzywność i różnorodność z wysokim poziomem artystycznym. W repertuarze znalazły się polskie premiery tytułów pokazywanych na czołowych międzynarodowych festiwalach, jak również produkcje debiutujące dopiero na dużym ekranie. Obok pełnometrażowych fabuł i dokumentów, opowiadających o doświadczeniu nienormatywności z perspektywy bohaterek i bohaterów reprezentujących szeroki wachlarz tożsamości, zaprezentujemy rekordową liczbę krótkich metraży podzielonych na bloki poświęcone lesbijkom, gejom, osobom transpłciowym i niebinarnym; po raz pierwszy dołączy do nich osobny zestaw szortów animowanych.

Silnie dotąd reprezentowane w programie festiwalu kino gejowskie ustępuje w tym roku miejsca produkcjom poświęconym kobietom. – Oprócz znakomitych lesbijskich krótkich metraży, premierowo zobaczyć będzie można, między innymi, filmy nagrodzone przez publiczność festiwalu Sundance: „Girl Picture”, tytuł wyjątkowy tym bardziej, że poprzez historie trzech bohaterek eksplorujący zarówno doświadczenie budowania homoseksualnego związku, jak i odnajdywania się na spektrum aseksualności, oraz wyróżniający się dojrzałym spojrzeniem na poliamorię „Ma Belle, My Beauty” – dodaje Flagmańska. – W sekcji dokumentalnej pokażemy miksujący lesbianizm z punkiem i feminizmem „Rebel Dykes”, a także przyglądający się różnym obliczom kobiecej transpłciowości „Sediments”. To właśnie osoby transpłciowe i niebinarne tworzą kolejną grupę zyskującą w naszym programie coraz silniejszą reprezentację. Szczególnie cieszy rosnąca przewaga opowieści o charakterze afirmacyjnym – stanowią one lwią część sekcji TRANS & NON-BINARY SHORTS, w której powracającym motywem okazuje się potrzeba zredefiniowania pojęcia męskości, wyrażana między innymi przez bohaterów krótkometrażowego dokumentu „Kekre”.

Tegoroczny repertuar kina gejowskiego postrzegać można z kolei jako próbę odczarowania mitów na jego temat – dość powiedzieć, że najodważniejszym filmem w tej kategorii jest canneński „Softie”, przyjmujący perspektywę dziesięcioletniego chłopca zakochanego w nauczycielu francuskiego, a bloki GAY SHORTS kipią od emocji, bynajmniej nie wywołanych widokiem nagich ciał.

„Girl Picture”

 

Festiwal otworzy brazylijski kandydat do Oscara, a zarazem pretendent do weneckiego Lwa Queer – „Private Desert”, badający granice między miłością a osobistą wolnością, galę zamknięcia uświetni natomiast entuzjastycznie przyjęty na festiwalu w Toronto „Wildhood” – ujęta w ramy filmu drogi i coming-of-age opowieść o nastolatku, który oswaja się ze swoją orientacją seksualną, poznając jednocześnie prawdę o swoich rdzennych korzeniach.

LGBT+ Film Festival to ważne wydarzenie na kulturalnej mapie Polski. Jest największym świętem kina LGBT+ w Europie Środkowo-Wschodniej. 13. edycja festiwalu pokaże w sumie 68 filmów w sekcji fabularnej, dokumentalnej oraz blokach krótkich metraży. Organizatorzy zapraszają też na wydarzenia towarzyszące: koncert, konferencję oraz liczne spotkania twórców i ekspertów z publicznością. 

13. LGBT+ Film Festival odbędzie się w dniach 22-29 kwietnia, w 8 polskich miastach: Warszawie, Krakowie (9-15 maja), Gdańsku, Wrocławiu, Łodzi, Poznaniu, Bydgoszczy i Koninie, a następnie online na platformie MOJEeKINO.PL. Na edycję warszawską organizatorzy zapraszają do nowego miejsca na kulturalnej mapie stolicy: sal KinoGramu w Fabryce Norblina.

LGBT+ Film Festival nie otrzymuje dotacji od Miasta Warszawy. Ma za to wspaniałych Partnerów:

Mecenat Główny

Gilead Sciences, Inc.

 

Mecenat:

CD PROJEKT

IG Group

State Street

Yes Biżuteria

NatWest Group

JP Morgan Chase & Co.

Dentons

Credit Suisse

 

Partner strategiczny

Ambasada Stanów Zjednoczonych Ameryki

 

Szczegóły na stronie LGBT+ Film Festival i na Facebooku.

Brazylijski kandydat do Oscara i Ramona Rey na otwarciu 13. LGBT+ Film Festival

W ramach otwarcia i zamknięcia największego w Europie Środkowej i Wschodniej święta kina LGBT+ widzowie będą mieli okazję zobaczyć filmy oczekiwane i wysoko ocenione przez krytyków i międzynarodową publiczność. Rozpoczęcie LGBT+ Film Festival uświetni też koncert piosenek z repertuaru Kory i zespołu Maanam. Wszystko w najnowocześniejszym warszawskim kinie KinoGram w Fabryce Norblina.

Pierwszą festiwalową projekcją będzie brazylijski kandydat do Oscara, nominowany też do nagrody Queer Lion oraz laureat Nagrody publiczności podczas Venice Days na zeszłorocznym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji, czyli film „Private Desert” w reżyserii Aly’ego Muritiby.

„Private Desert”

Jest to historia Daniela, 40-letni policjanta, który zostaje zawieszony w obowiązkach służbowych. W jego sprawie toczy się wewnętrzne śledztwo. Kiedy Sara, z którą romansował dotąd przez internet, niespodziewanie znika, wyjeżdża w jej poszukiwaniu na drugi koniec kraju. Na miejscu spotyka tajemniczego mężczyznę, który oferuje skontaktowanie go z kobietą pod kilkoma konkretnymi warunkami… Film stawia pytania gdzie przebiega granica między miłością i osobistą wolnością. Czy tytułowa prywatna pustynia to miejsce, które może pomóc w odnalezieniu tej odpowiedzi?

Wieczór otwarcia uświetni także koncert Ramony Rey. Wystąpi z repertuarem zespołu Maanam i Kory, która jest bohaterką plakatu tegorocznej edycji LGBT+ Film Festival.

Filmem zamknięcia będzie z kolei kanadyjski „Wildhood” w reżyserii Brettena Hannama, prezentowany wcześniej w oficjalnej selekcji Toronto International Film Festival w 2021 roku. Jego bohaterem jest Link, nastolatek o rdzennym pochodzeniu Mi’kmaw, który oswaja się ze swoją tożsamością seksualną, gdy jego i tak już bardzo chwiejne życie bierze nagle gwałtowny zakręt. Policja przyłapuje go z bratem na kradzieży, co wywołuje wybuch agresji u ich ojca. Gdy Link odkrywa, że jego rzekomo zmarła matka może jednak żyć, chłopcy decydują się uciec z domu. W drodze poznają Pasmaya, którego połączy z Linkiem coś więcej niż etniczne pochodzenie. Czy jednak nieufność Linka wobec innych nie zrujnuje nowej, obiecującej relacji, a także samej misji?

Pokaz zamknięcia organizowany jest przy wsparciu Ambasady Kanady w Polsce.

„Wildhood”

Po uroczystych wieczorach otwarcia i zamknięcia organizatorzy zapraszają na bankiety, które sponsorują: Cukiernia Lukullus, Restauracja Frida, Sauna Heaven, Perlage/Cisowianka, Kondrat Wina Wybrane, Browar Wilk i ChaiKola.

Filmy otwarcia i zamknięcia będzie można zobaczyć we wszystkich 8 miastach, w których ma odbywać się 13. LGBT+ Film Festival.

LGBT+ Film Festival jest największym w Europie Środkowo-Wschodniej wydarzeniem kulturalnym prezentującym kinematografię z pojemnego, kolorowego parasola LGBT+ (lesbian, gay, bisexual, transgender).

Najbliższa, 13. edycja festiwalu odbędzie się w dniach 22-29 kwietnia, w 8 polskich miastach: Warszawie, Krakowie (9-15 maja), Gdańsku, Wrocławiu, Łodzi, Poznaniu, Bydgoszczy i Koninie, a następnie online na platformie MOJEeKINO.PL. Na edycję warszawską organizatorzy zapraszają do nowego miejsca na kulturalnej mapie stolicy: sal KinoGramu w Fabryce Norblina. Podczas festiwalu, oprócz projekcji filmowych odbędzie się też koncert, konferencja i liczne spotkania twórców i  ekspertów z publicznością. 

Szczegóły na stronie https://lgbtfestival.pl/ i na Facebooku: https://www.facebook.com/LGBTfestival

Diva. Papina McQueen
fot. Krzysztof Marchlak

Igor Isajew, ukraiński dziennikarz w Polsce, o karabinach z tęczą i ludziach LGBT walczących na wojnie

Z IGOREM ISAJEWEM, dziennikarzem, autorem bloga „Ukrainiec w Polsce”, rozmawia Mateusz Witczak

fot. Paweł Spychalski

Po co ten wywiad? Nie jestem żadnym celebrytą.

Możesz zaprezentować perspektywę Ukraińców i Ukrainek, którzy należą do naszej społeczności.

A nie lepszy byłby Slava Melnyk (Ukrainiec, dyrektor Kampanii Przeciw Homofobii od lat mieszkający w Polsce – przyp. red.)? Naprawdę, bardzo się zdziwiłem propozycją tej rozmowy. Chodzi o to, że wypłynąłem w Internecie?

Twoje posty docierają do dziesiątek tysięcyludzi. Nasza polska perspektywa jest ułomna,obserwujemy wojnę z trzeciej ręki. Tymasz w Ukrainie przyjacioł i rodzinę, znaszjęzyk i historię polityczną regionu.

Amerykańskie i francuskie media ciągle proszą mnie o rozmowę czy pomoc w tłumaczeniu – chcą jechać do Przemyśla, by nagrać tam tysięczny wywiad z płaczącą matką. Stanowczo im odmawiam, mam na głowie mnóstwo innych spraw; osoby znające ukraiński oraz angielski są teraz na wagę złota. Transmitujcie sobie naszą wojnę na żywo, tak samo, jak transmitowaliście białoruską rewolucję. Obie stały się dla wielu serialami.

To nie sitcomy. To dramaty.

Gdyby to były „dramaty”, to Zachód zareagowałby na to, co się dzieje w Kijowie, w sposób bardziej stanowczy. Łukaszenka nie łamałby swoich obywateli, a moja ojczyzna nie byłaby dziś atakowana z Białorusi. Ale problem leży głębiej. Gdy w połowie XIX w.w Ukrainie rozwijał się przemysł, zwłaszcza w Donbasie, najczęściej były to inwestycje belgijskie, holenderskie i angielskie. Wiesz,jak nas wtedy nazywali Belgowie?

Jak?

„Białe Kongo”.

Jest sens przykładać XIX-wieczną mentalność do czasów dzisiejszych? TVP uwielbia wypominać Belgom ludzkie zoo za LeopoldaII, tymczasem minęło ponad sto lat.

Ale „informacyjne” Białe Kongo trwa do dzisiaj, czego dowodem jest właśnie Białoruś. Ci ludzie odegrali swoją rolę w „Faktach” i „Wiadomościach”, serial się skończył – nie happy endem, ale przecież nie każdy serial musi się nim skończyć… i nic. W Mińsku niema teraz człowieka, którego bliski nie przeszedłby przez katownię KGB. To się działo na naszych oczach, oglądaliśmy to na żywow telewizji, na portalach i w mediach społecznościowych.

Media dokumentują zbrodnie reżimu Łukaszenki, dokumentują zbrodnie Putina. Budujemy w społeczeństwie świadomość.

I co to daje? Rok temu z Bliskiego Wschodu przyszli do nas uchodźcy. Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.

Jerzy Radziwiłowicz – wielki aktor sojusznikiem LGBT

Z wybitnym aktorem JERZYM RADZIWIŁOWICZEM rozmawia Rafał Dajbor

fot. Tomasz Lazar

Jest pan w gronie sojuszników LGBTQ+ w Polsce. Bywa pan na galach Kampanii Przeciw Homofobii, a w przestrzeni publicznej nie szczędzi pan słów krytyki tym, którzy pozwalają sobie na szerzenie homofobicznych nastrojów. Dlaczego zdecydował się pan opowiedzieć jawnie po tej stronie?

Jest to zwykły odruch sprzeciwu, ponieważ denerwuje mnie, a właściwie – mówiąc innym, bardziej w tej sytuacji adekwatnym językiem – wkurwia mnie to, jak się w Polsce traktuje ludzi LGBTQ+ i jak się o nich mówi. Zwłaszcza jak mówi o nich współczesna władza. Dlatego gdy tylko nadarzyła się okazja, by móc się wypowiedzieć czy wziąć udział w nagraniu spotu antyhomofobicznego – chętnie się tego podjąłem, bo homofobiczny sposób myślenia i mówienia jest dla mnie nie do przyjęcia.

Zastanawiałem się, czy za pana decyzją o wsparciu nie stały osobiste przesłanki np. przyjaźnie czy więzy rodzinne z kimś, kto jest lesbijką czy gejem.

Mam w gronie przyjaciół, znajomych, współpracowników, a także moich teatralnych Mistrzów wiele osób o orientacji homoseksualnej. Być może mam ich nawet więcej, niż myślę, że mam. Bo przecież mogę nawet nie wiedzieć, że ktoś jest gejem czy lesbijką. Nie mogłem więc milczeć, gdy pojawiła się w naszym kraju atmosfera nagonki. Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.

Jerzy Radziwiłowicz (ur. 1950) – znakomity aktor teatralny i filmowy. W latach 1972–1996 związany z krakowskim Starym Teatrem, od 1998 r. w Teatrze Narodowym w Warszawie. Masowa publiczność poznała go z tytułowej roli w słynnym „Człowieku z marmuru” (1976) i jego kontynuacji: „Człowieku z żelaza” (1981) Andrzeja Wajdy. Te tytuły otworzyły mu drogę do zachodniego kina, gdzie partnerował Isabelle Huppert („Pasja”, 1982), Ángeli Molinie („To okrutne życie”, 1983; „Coitado do Jorge”, 1993) czy Emmanuelle Béart („Historia Marii i Juliena”, 2003). W 2017 r. odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski za „wybitne zasługi dla kultury polskiej, za osiągnięcia w pracy artystycznej”.

Poczet tęczowych królów Polski: Władysław Warneńczyk

Rozpoczynamy cykl „Poczet tęczowych królów i książąt polskich”. W tym numerze dr Paweł Fijałkowski przedstawia sylwetkę króla WŁADYSŁAWA WARNEŃCZYKA z perspektywy LGBT. Wizerunek Warneńczyka widnieje też na naszym magnesie (patrz strona 15). W kolejnych numerach opublikujemy teksty o Bolesławie Wstydliwym i Leszku Czarnym, o Henryku Walezym, a także o Stanisławie Auguście Poniatowskim

rys. Marcel Olczyński

Historię odtwarzamy często na podstawie dokumentów będących tyleż samo zapisem faktów, co stanu świadomości autora, przesyconej duchem epoki. Jednym z wielu tego przykładów, zasługującym wszak na szczególną uwagę, są kronikarskie zapiski odnoszące się do króla Władysława Warneńczyka, syna Władysława Jagiełły i jego czwartej żony Zofi i Holszańskiej, koronowanego na władcę Polski w 1434 r., w wieku zaledwie 10 lat.

W początkach 1440 r. szlachta węgierska, licząca na pomoc Polski w walce z ekspansją turecką, powierzyła nastoletniemu Władysławowi koronę Węgier. Monarcha udał się do swego drugiego królestwa i jesienią 1443 r. podjął pierwszą wyprawę wojenną przeciwko Turcji, której to wyprawie papież Eugeniusz IV nadał status krucjaty, obdarzając Władysława tytułem Obrońcy Wiary. Młody król nie zawiódł pokładanych w nim nadziei i odniósł wiele zwycięstw nad Turkami. Wyprawa zakończyła się sukcesem i podpisaniem w czerwcu 1444 r. bardzo korzystnego dla Węgier traktatu pokojowego. Jednakże już w sierpniu tegoż roku król Władysław, idąc za namową legata papieskiego Juliana Cesariniego, zerwał traktat i we wrześniu wyruszył na ponowną wyprawę przeciw Turcji. Zakończyła się ona klęską i śmiercią władcy na polu bitwy pod Warną 10 listopada 1444 r.

Haniebne namiętności

Jan Długosz, pisząc w swych „Rocznikach, czyli kronikach słynnego Królestwa Polskiego” („Annales seu cronicae incliti Regni Poloniae”) o przebiegu wojennych wypraw króla Władysława i przyczynach klęski wojsk polsko-węgierskich w bitwie z wojskami tureckimi pod Warną, sformułował przeciw królowi takie zarzuty: Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.

Dr Paweł Fijałkowski (ur. 1963) – historyk i archeolog, pracownik naukowy Żydowskiego Instytutu Historycznego. Opublikował m.in. szereg książek historycznych o tematyce homoseksualnej: „Seksualność, psyche, kultura. Homoerotyzm w świecie starożytnym” (2007), „Homoseksualizm. Wykluczenie – transgresja – akceptacja” (2009), „Homoseksualność daleka i bliska” (2014), „Androgynia, dionizyjskość, homoerotyzm. Niezwykłe wątki europejskiej tożsamości” (2016).  

Bianca del Rio, gwiazda „RuPaul’s Drag Race” specjalnie dla „Repliki”

BIANCA DEL RIO, zwyciężczyni 6. sezonu „RuPaul’s Drag Race”, opowiada Jakubowi Wojtaszczykowi, co znaczy dla niej drag, dlaczego woli standup od lip syncu i jak radzi sobie w kulturze unieważniania. Zdradza też, co zaprezentuje podczas europejskiego tournée „Unsanitized”. 23 i 24 lipca wystąpi w Poznaniu, a 26 – w Warszawie

fot. Matt Crockett

Mimo że drag mocno zakorzeniony jest w komedii, nieczęsto zdarza się, że przybiera formę klasycznego standupu. Ty przybywasz do Polski z takim właśnie show.

Spójrz na moją twarz i powiedz: czy jestem piękna jak sfeminizowane drag queens?! Nie! Jestem klaunem w sukni. Odkąd pamiętam, komfortowo czułam się w komedii, żartowaniu z siebie i z widowni. Nigdy tak naprawdę nie lubiłam lipsyncować jak inne drag queens.

Zaczynałaś jednak jako impersonatorka Cher.

Tak, wychowywałam się w Nowym Orleanie, gdzie w dragu panował trend na pełną iluzję. Miałam duży nos i naturalną twarz jak Cher przed operacjami plastycznymi. Choć teraz, kiedy patrzę na zdjęcia z tamtego okresu, stwierdzam, że musiałam mieć urojenia, iż chociaż trochę wyglądam jak ona, ha, ha. Mimo to taki drag był wtedy popularny, więc wieczorami wychodziłam na scenę i zmuszałam się do poruszania ustami do „If I Could Turn Back Time” czy „I Found Someone”. Powoli odkrywałam, że dużo pewniej i lepiej czuję się w konferansjerce oraz żartowaniu. Widziałam, że właśnie tym sprawiam widowni największą przyjemność. Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.

Sophia Mokhar, transpłciowa „Top Modelka” z Białorusi

SOPHIA MOKHAR pochodzi z Białorusi, od 7 lat mieszka w Polsce. Jest transpłciową kobietą. W zeszłym roku wzięła udział w 10. edycji programu „Top Model”. Rozmowa Michała Pawłowskiego

fot. Marlena Matuszak

Wzięłaś udział w zeszłorocznej, 10. edycji programu Top Model Polska” – jako wyoutowana transpłciowa kobieta. Dowiedzieliśmy się tego zaraz z początkowego materiału o tobie. Z jakimi reakcjami spotkałaś się po tym publicznym coming oucie?

Prowadziłam przed programem profil na TikToku, który był poświęcony tematyce transpłciowości, więc wiele osób już mnie znało z tej strony. Nie spotkałam się z dużą liczbą złych reakcji. Oczywiście, na profilu „Top Model” na Instagramie ludzie pisali różne niemiłe rzeczy o mnie czy Julii (Sobczyńskiej, biseksualnej uczestniczce programu, z którą wywiad opublikowaliśmy w poprzednim numerze – przyp. red.), to były najgorsze chwile, dużo komentarzy pełnych hejtu, ale wspierałyśmy się nawzajem. Jednak większość ludzi pozytywnie odbierała mój udział w „TM” – czułam wsparcie od moich fanów, kibicowali mi, wiele osób podchodziło do mnie na ulicy i mówiło miłe słowa.

Jednym z ważnych momentów w programie była sesja nago miałaś wątpliwości, ale ostatecznie wzięłaś w niej udział. Jakie emocje ci towarzyszyły, co ostatecznie cię przekonało? Ciężko było przełamać się do tej sesji – myślę, że to niełatwe niemal dla każdego, a dla osoby transpłciowej szczególnie. Nie byłam jeszcze gotowa. Jednak nie lubię się poddawać i to jest ważna część mojego charakteru. Powiedziałam sobie, że jak tego nie zrobię, to przegram w jakimś sensie też dla samej siebie. Dlatego się odważyłam – chciałam udowodnić sobie, że mogę pokonywać kolejne granice moich lęków. Wcześniej, gdy rozpoczynała się moja przygoda z modelingiem, nie zastanawiałam się nad tym mocno, bo w gruncie rzeczy mało jest w pełni nagich sesji w branży, szczególnie w modelingu komercyjnym.

Dlaczego zdecydowałaś się opuścić program sama w trakcie jego trwania?

Wpłynęło na to kilka czynników. Postanowiłam odejść po eliminacji Łukasza i Oli, gdy decyzja jurorów była dla mnie niezrozumiała. Nie wiedziałam, dlaczego dostałam szansę na pozostanie, a byłam wtedy zagrożona odejściem któryś już raz. Nie dostawałam żadnego pozytywnego feedbacku, więc też byłam zdemotywowana. Czułam się źle psychicznie, nie chciało mi się starać i nie widziałam sensu, by być dalej w programie. Nie żałuję. Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.

Karolina i Ola: „Nie ochrzciłyśmy Olka mimo rodzinnej presji”

Z KAROLINĄ i OLĄ, instagramerkami, mamami Olka i Jagienki, które wzięły udział w zeszłorocznej akcji „Jesteśmy rodziną” stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza, rozmawia Magda Jakubiak

arch. pryw.

Spotykam się z Karoliną i Olą po godz. 21, bo dopiero wtedy dzieciaki są już w łóżkach i możemy swobodnie pogadać. Widzę przed sobą dwie roześmiane babki, które traktują siebie z szacunkiem i partnersko, i bez cienia wątpliwości wiem, że to będzie owocne spotkanie. Dziewczyny poprosiły o nieupublicznianie ich nazwisk ze względu na ochronę prywatności ich dzieci.

Jak się poznałyście?

O: Na jednym z kobiecych portali, który istnieje do tej pory – „Kobiety kobietom”.

K: W listopadzie będziemy mieć rocznicę, 10 lat ze sobą. Zamieściłam ogłoszenie, w którym niestety albo stety opisałam dużo moich wad. Ale też przyzwyczajeń. Napisałam, jaka jestem i jak wygląda moje życie na co dzień.

Pamiętasz, co dokładnie tam napisałaś?

K: Było coś na zasadzie: hałaśliwa, ale nie wulgarna, pedantyczna, filmowa, ale nie serialowa, spontaniczna, perfekcyjna. Nie mam pojęcia, dlaczego tak to opisałam i dlaczego to zrobiłam. Ola odpowiedziała na ten anons dwoma słowami: „Zaczarowałaś mnie”. Bardzo lubię osoby, z którymi wiem, że nie będę się nudziła, stwierdziłam, że laska, która tak do mnie pisze, musi być kreatywna. I nie pomyliłam się.

O: A ja akurat wróciłam do Polski po wielu latach mieszkania we Włoszech. Na pierwszym spotkaniu poszłyśmy do klubu Glam, który jest w centrum Warszawy do dziś.

K: Dwa dni później spotkałyśmy się w Pawilonach i fajnie nam się rozmawiało, od początku chyba poczułyśmy flow. Przy czym pewna moja koleżanka ciągle pisała do mnie SMS-y, a mnie niezręcznie było wyciągnąć telefon przy Oli, dziewczynie, którą poznaję, i odpisywać koleżance. Tymczasem Ola zaczęła mnie „napastować”, żebym zobaczyła ten telefon. Mówię sobie „Boże, o co jej chodzi, nudzi się ze mną?”. Wyciągnęłam telefon – a tam oprócz SMS-ów od koleżanki był jeden… od Oli – z pytaniem, czy chcę z nią chodzić.

O: A miałam prawie 30 lat. (śmiech)

K: Tak, to trzeba podkreślić. Ola, jako prawie 30-latka, napisała 22-letniej dziewczynie, z którą właśnie się spotkała, SMS-a: „Czy chcesz ze mną chodzić?”. Tak zaczęłyśmy. Po 3 miesiącach zamieszkałyśmy razem. Nie wiem, czy realnie wiedziałyśmy, że to dojdzie do takiego momentu, w jakim jest teraz. Ja to raczej traktowałam na początku jako koleżankę i zabawę. O: Koleżankę i zabawę…! Boże, czego ja się dowiaduję!

K: No i z tej zabawy zrobiło się 10 lat, dwójka dzieci, dwa psy i jedna kotka.

Bardzo spontanicznie brzmi ta historia.

K: Bo my też miałyśmy w głowie, że wszystko przeżywamy ze sobą pierwszy raz. Dla mnie w ogóle to był taki skok na główkę i granie z wieloma emocjami, bo pierwszy raz tworzyłam związek z kobietą.

A skąd pomysł, żeby prowadzić razem Instagram i skąd taka nazwa konta @mamo.patrz?

K: Konto ja założyłam Oli. Jedyną osobą, która Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.

Staszek Chmielewski w czasie wojny ratował Żydów – obiecał to ukochanemu

Historia pewnej wojennej obietnicy, którą złożyli sobie STANISŁAW CHMIELEWSKI i WŁADYSŁAW BERGMAN

rys. Marcel Olczyński

Przychodził do nas Staś Chmielewski, o którym muszę oddzielnie opowiedzieć. Historia Stasia Chmielewskiego zaczęła się dla mnie właśnie wtedy – u Szawernowskich na Marszałkowskiej. Staś (…) był to młody człowiek. Miał wtedy chyba lat trzydzieści jeden, czy coś takiego – przystojny – którego nie znałyśmy przedtem, który był przyjacielem jakiegoś mojego wuja z drugiej linii. Historii tej ja nie rozumiałam zupełnie. Dopiero później zrozumiałam, o co chodziło, bo jeszcze nie byłam gotowa rozumieć takich rzeczy. Ten Staś bardzo kochał tego mojego wuja dużo od niego starszego. Wuj poszedł na front i zginął pod Tobrukiem. Ale została jego siostra i jego matka i Staś się nimi zajął. A jak już się nimi zajął, to i nami się zajął. Z miłości do tego Władka. Ale jak się zajął? Tak zupełnie, zupełnie bezinteresownie. Z narażeniem życia i jak się mu mówiło o tym, że się naraża, to mówił: „Cóż… ja jestem sam, nie mam żony, nie mam dzieci. Mi wolno robić, co ja chcę. I nic nikomu nie grozi z tego powodu”.

Ten krótki fragment pochodzi z wywiadu z Janiną Bauman (z domu Lewinson) przeprowadzonego w 1997 r. dla USC Shoah Foundation. Świadkini wspomina moment tuż po ucieczce z getta warszawskiego na aryjską stronę. Pierwsze lokum – pokój w mieszkaniu państwa Szawernowskich na rogu Marszałkowskiej i Moniuszki – załatwił dla niej, jej siostry i matki Stanisław Chmielewski.

Anioł Opatrzności

„Dobry Staś” albo „Anioł Opatrzności” – tak nazywano tajemniczego pana Chmielewskiego. W 1983 r. został odznaczony medalem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. W czasie II wojny światowej pomógł uratować ponad 20 osób – przede wszystkim bliskich i przyjaciół Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.Za pomoc w poszukiwaniu śladów Stanisława Chmielewskiego dziękuję: Raimundowi Wolfertowi, Marcie Janiszewskiej, Paulinie Pająk, Izabeli Wagner, Wojtkowi Szotowi i Th omasowi Rothowi (Swedish Army Museum).

Proszę o kontakt wszystkie osoby, które mają jakiekolwiek informacje dotyczące Stanisława Chmielewskiego, Marii Nowak (Maryli Bergman) i innych osób opisanych w tym tekście: j.ostrowska.rosa@gmail.com Dr Joanna Ostrowska – historyczka zajmująca się zapomnianymi ofiarami nazizmu. Autorka książek: „Przemilczane. Seksualna praca przymusowa w czasie II wojny światowej” (2018) i „Oni. Homoseksualiści w czasie II wojny światowej” (2021).

Dr Joanna Ostrowska – historyczka zajmująca się zapomnianymi ofiarami nazizmu. Autorka książek: „Przemilczane. Seksualna praca przymusowa w czasie II wojny światowej” (2018) i „Oni. Homoseksualiści w czasie II wojny światowej” (2021).