Kino (nie)jawne: Queerowe kody PRL-u

Z dumą przedstawiamy nasz pierwszy autorski cykl filmowy! W każdą środę czerwca nasz redaktor filmowy, Daniel Oklesiński, zaprezentuje film z okresu PRL-u. Szczególnym wydarzeniem będzie pierwszy(!) pokaz „Carmilli” od czasów oryginalnej emisji telewizyjnej w 1980 roku. Po seansie spotkanie z Izabelą Trojanowską, a samą projekcję uświetni muzyka na żywo!

STRONA CYKLU

Powszechną narracją jest że queeru w powszechnej kulturze czasów komunizmu prawie nie było. I faktycznie, postaci wprost nieheteronormatywnych jest niewiele, zazwyczaj przemykają na drugim czy trzecim planie. Jeśli jednak umiejętnie odczytamy tropy i strategie opowiadania o elgiebetach, to nagle znajdzie się kilka filmów, które wypełniają queerowe protonarracje na pierwszym planie. Przez cały czerwiec takie właśnie filmy będziemy prezentować w warszawskiej Kinotece. Obejrzymy Wojciecha Pokorę w dragu, poszukiwanie seryjnego mordercy w pomorskim miasteczku, Izabelę Trojanowską jako uwodzicielską wampirzycę oraz Gustawa Holoubka zafascynowanego młodym cyrkowcem.

Przebieranki – „Poszukiwany, poszukiwany” (1973)

3 czerwca, 20:00, po seansie rozmowa z Klarą Cykorz i Krzysztofem Tomasikiem. Kup bilety!

Najsłynniejszym przykładem przebieranek w kinie polskim jest oczywiście barejowski „Poszukiwany, poszukiwany” (1973) Stanisława Barei, w którym, w celu uniknięcia potencjalnej odpowiedzialności karnej, historyk sztuki ukrywa się jako służba domowa – Marysia (w tej roli oczywiście Wojciech Pokora). Jest ona podrywana przez facetów, ale też utrzymuje czułe stosunki ze swoją żoną, na przykład na oczach młodej dziewczyny, którą fascynują pozornie damsko-damskie zaloty. Film rozsadza, nawet jeśli nieświadomie i głównie humorystycznie, utarte konwenanse heteronormy. Bareja powróci do przebieranek w serialu „Zmiennicy”, tym razem przebierając Ewę Błaszczyk za taksówkarza. Więcej o tym i innych barejowych tęczowych wątkach pisze Rafał Dajbor w „Replice” #98 (7-8 2022) i w swoich dwóch książkach poświęconych reżyserowi.

Źródła przebieranek są oczywiście dużo starsze niż PRL, Bareja czy nawet kino – wystarczy przywołać Szekspira czy starożytną mitologię. Tylko w polskiej przedwojennej kinematografii kilka filmów bazujących na motywie kobiety udającej mężczyznę. W „Czy Lucyna to dziewczyna?” (1934) megagwiazda Jadwiga Smosarska gra dziewczynę która by obejść ojcowski zakaz pracy, zatrudnia się jako pomocnik inżyniera, oczywiście udając mężczyznę. Zdobycie pracy to także powód przebieranek w „Książątku” (1937), z kolei w żydowskiej komedii „Judeł gra na skrzypcach” Molly Picon (która zagrała później w „Skrzypku na dachu”) udaje mężczyznę ze względów bezpieczeństwa. Co ciekawe, za scenariusz tych trzech filmów odpowiada jeden człowiek, Konrad Tom.

W komunizmie, poza Bareją, przebieranki wracają najczęściej w formie komedii science fiction. Oczywistym przykładem jest Wiesław Michnikowski w „Seksmisji” (1983), ale też krótki metraż Andrzeja Wajdy na podstawie Stanisława Lema, czyli „Przekładaniec” (1968), w którym Bogumił Kobiela jako kierowca rajdowy po poważnym wypadku ratowany jest poprzez sklejanie różnych, w tym kobiecych, ciał. Za naszą południową granicę, do podobnych zamian ciał (tym razem poprzez transplant mózgów) dochodzi w czechosłowackiej komedii Václava Vorlíčka z roku 1970 pod tytułem „Jest pan wdową, proszę pana!”.

Gej musi umrzeć? „Wśród nocnej ciszy” (1978)

10 czerwca, 19:00, po seansie dyskusja z widownią. Kup bilety!

Jak pisze Krzysztof Tomasik w swojej książce „Gejerel: mniejszości seksualne w PRL-u”, osoby LGBT+ w tym okresie pojawiały się w przestrzeni publicznej przede wszystkim w kronikach kryminalnych, jako ofiary lub przestępcy godni kary śmierci. „Bury your gays” (z ang. dosłownie „pogrzeb swoich gejów”) to klisza według której jedyny możliwy sposób w jaki może zakończyć się historia queerowej postaci to właśnie jej śmierć. Ciekawie przetwarza ten motyw „Wśród nocnej ciszy” z 1978. Tadeusz Chmielewski, autor komedii takich jak „Nie lubię poniedziałku” czy „Jak rozpętałem drugą wojnę światową” prezentuje tym razem swoją mroczną stronę. Na Pomorzu grasuje seryjny morderca młodych chłopców. Komisarz prowadzący śledztwo musi radzić sobie także w domu z trudną relacją z 15-letnim synem. Jedyna postać kodowana na homoseksualną w końcu umiera, choć nieoczywistym jest czy w tym przypadku to klasyczna kara za złamanie „zasad natury” czy jednak tragiczny chichot losu.

Samo hasło „bury your gays” spopularyzowało się w ostatnich dekadach w kontekście dyskusji okołofilmowych nad współczesną reprezentacją osób queerowych, w której to ciągle śmierć okazuje się zbyt częstym rozwiązaniem fabularnym (żeby wymienić seriale takie jak „Buffy: Postrach wampirów”, „Obsesja Eve”, „Supernatural” czy komedię romantyczną „Cztery wesela i pogrzeb” – zgadnijcie która z pięciu tytułowych imprez dotyczy geja). Wywodzi się ono jednak i z historii (gejom w wielu okresach historii, a i jeszcze dziś w niektórych rejonach, groziła kara śmierci czy bycie ofiarą homofobicznego linczu), ze wspomnianych kronik kryminalnych (w których najłatwiej można było usłyszeć o nieheteronormatywnych osobach), ale też z purytańskiego podejścia do kultury według którego każdą literacką, a później filmową, postać za grzechy musi spotkać odpowiednia kara. W literaturze Aschenbach umiera w finale „Śmierci w Wenecji” (1912) Tomasza Manna. Najsłynniejsze literackie samobójstwo, czyli „Cierpienia młodego Wertera” (1774) Goethego teoretycznie opowiada o hetero miłości, ale oparte jest na prawdziwej miłości autora do mężczyzny. Zarówno Goethe, jak i Mann pozwolili sobie opisać swoje męsko-męskie pragnienia pod warunkiem zabicia literackiego alter ego. Maria Modrakowska w swej emancypacyjnej lesbijskiej powieści „Anetka” z 1933 także, koniec końców, uśmierca tytułową bohaterkę.

W świecie filmu mamy chociażby niemieckie „Dziewczęta w mundurkach” z 1933 roku. Film kończy się akurat niejednoznacznie, ale literacki pierwowzór Christy Winslow wprost mówi o samobójstwie głównej bohaterki. W „Niewiniątkach” (1961), bohaterka grana przez Shirley MacLaine, zakochana w postaci Audrey Hepburn, także się zabija. Nawet późniejsze najsłynniejsze oscarowe dramaty przecierające szlaki queerowej emancypacji kończą się nieuchronną śmiercią – wymienię chociażby „Filadelfię”, „Nie czas na łzy”, „Tajemnicę Brokeback Mountain” i „Obywatela Milka”. Tym ciekawiej na tym tle prezentuje się moralna szarzyzna jaką reprezentuje „Wśród nocnej ciszy” powstałe teoretycznie w dużo bardzo opresyjnych warunkach PRL-u.

Wampirzyce-lesbijki – „Carmilla” (1980)

17 czerwca, 19:00, seans z muzyką na żywo! Po seansie spotkanie z Izabelą Trojanowską. Kup bilety!

W latach 70. horror klasy B, szczególnie europejski, został zdominowany przez wampirzyce-lesbijki. Ten motyw nie wziął się znikąd. Zanim „Drakula” (1897) zaczął podbijać wyobraźnię masowej popkultury, to właśnie „Carmilla” (1872), irlandzka powieść Sheridana le Fanu o wampirzycy uwodzącej młode dziewczęta, tworzyła pierwsze schematy w tym gatunku. Od razu stworzyła też struktury do opowiadania o queerowej czułości, a jednocześnie ukrywania jej przed bezwzględnym, purytańskim okiem. Skoro Carmilla, a potem Drakula to wampiry, potwory, to nikt o zdrowych zmysłach nie pomyśli że są cool, wzorem do naśladowania, można więc sugerować że są queerowe. Najczęściej i tak, w myśl bury your gays, czeka na nich wyłącznie osikowy kołek.

Połączmy to z rewolucją seksualną lat 60. i 70. i mamy wyjaśnienie fenomenu ekranowych lesbijek-wampirzyc, często skąpo ubranych i ochoczo uprawiających seks. Belgijskie „Dzieci nocy” (1971) inspirowane są krwawymi legendami o Elżbiecie Batory. W francuskiej „Fascynacji” (1979) Jeana Rollina uciekający złodziej trafia do pałacu zamieszkanego przez dwie biseksualne pokojówki. Trochę wcześniej wampir-gej pojawia się też, tym razem jako obiekt żartów, w brytyjskim filmie Romana Polańskiego, „Nieustraszeni pogromcy wampirów” (1967). Luźne adaptacje „Carmilli” pojawiają się we Francji, Wielkiej Brytanii czy Hiszpanii.

Wydawać by się mogło, że to zbyt odważny trend dla Polski tamtego czasu, ale jednak i on dotarł do PRL-u. W 1980, w ramach Teatru Telewizji, powstała, być może najwierniejsza, adaptacja oryginalnego tekstu w reżyserii Janusza Kondratiuka. Tytułową rolę zagrała Izabela Trojanowska. Na marginesie to nie jedyny raz jak PRL-owski Teatr Telewizji przemycił queerowe tematy. W 1989 roku widzowie mogli oglądać (zaledwie 4 lata po premierze światowej!) „Normalne serce” Larry’ego Kramera – dramat o epidemii AIDS w Nowym Jorku.

Co ciekawe, nie przetrwała do dziś oryginalna oprawa muzyczna spektaklu, seans w ramach cyklu uświetni więc muzyka na żywo w wykonaniu Mateusza Dębskiego – zwycięzcy prestiżowego Transatlantyk Instant Composition Contest.

Uczeń i mistrz – „Zygfryd” (1986)

24 czerwca, 19:00, po seansie dyskusja z widownią. Kup bilety!

O „Zygfrydzie” Andrzeja Domalika (1986) nierzadko mówi się i pisze, że to jedyny gejowski film okresu PRL-u. Koneser sztuki Stefan Drawicz (Gustaw Holoubek) fascynuje się o wiele lat młodszym akrobatą z przyjezdnego cyrku (Tomasz Hudziec). Zaczyna go zapraszać do siebie, pokazuje mu swoje księgozbiory (to nie jest eufemizm!), próbuje poszerzyć horyzonty młodzieńca. Czy ta relacja pozostanie platoniczna? Ten nietypowy dramat psychologiczny jest adaptacją opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza o tym samym tytule wydanego w 1946 r. I choć to najbardziej tęczowa, przynajmniej w dosłowności, adaptacja iwaszkiewiczowskiej prozy, to bynajmniej nie jedyna. Bartosz Żurawiecki na łamach Krytyki Politycznej interpretował bratnią zazdrość z „Brzeziny” (1970) Andrzeja Wajdy w kontekście homoerotyzmu, a tytułowe „Panny z Wilka” (tekst – 1933, oscarowa ekranizacja Wajdy – 1979) to tylko przykrywka dla sześciu braci Świerczyńskich, z którymi w młodości mieszkał (i w których się podkochiwał) Iwaszkiewicz.

„Zygfryd” wpisuje się też w jeden z najstarszych wzorów męsko-męskich relacji, taki który zdominował sposób w jaki europejscy intelektualiści XIX i XX wieku, wszyscy przecież z obsesją na punkcie antyku, myśleli o męsko-męskich relacjach. W starożytnych Atenach, szczególnie w elitach, relacje homoseksualne często były narzędziem do zdobycia pozycji i przejścia w wyższe sfery. Dorosły mężczyzna, zwany erastesem, upatrywał sobie młodzieńca, który mu się podobał, eromenosa. Erastes stawał się mentorem, który zapewniał edukację i wprowadzał młodzieńca w struktury społeczne, polityczne i państwowe. Eromenos w zamian mógł być pasywną stroną w seksie, naraziłby się jednak na dyshonor, gdyby zaczął traktować swojego mentora jako partnera. 

Spopularyzowany dzięki „Sympozjonowi” Platona, przez wieki był to dominujący, przynajmniej wśród europejskiej socjety, schemat rozumienia męsko-męskich związków, i tych fikcyjnych, i prawdziwych. Oscar Wilde spotkał swego najsłynniejszego kochanka Bosiego, gdy sam miał 36 lat, a chłopak miał 20. Wspomniany Tomasz Mann „Śmierć w Wenecji” oparł na własnej obsesji względem kilkunastoletniego polskiego chłopca, którego obserwował z daleka przez całe wakacje na weneckim Lido. Dodajmy na marginesie, że w 1971 Luchino Visconti z sukcesem zekranizował nowelę, a aktor grający chłopca wzbudził taki szał w Japonii, że zapoczątkował podgatunek japońskich komiksów zwany yaoi, którego rdzeniem są właśnie męsko-męskie relacje wyróżniające się bardzo nierówną relacją władzy. Dziś częściej napotkamy relacje budowane na gruncie partnerstwa, ale postać mentora i ucznia ciągle ma się dobrze, chociażby w „Tamte dni, tamte nocy” – w nich to niby młodszy Elio pochodzi z akademickiej rodziny, ale to właśnie starszy Oliver jest odpowiedzialny za jego inicjację do dorosłego życia.

Wracając do PRL-u, poza „Zygfrydem”, motyw ten przewija się na dalszym planie w kilku produkcjach. W „Wielkiej majówce” (1981) Krzysztofa Rogulskiego głównych bohaterów na wieczór zaprasza do siebie starszy aktor, postać być może wzorowana na Nasierowskim. W „Ojcu” (1967) Jerzego Hoffmana, główny bohater zapraszany jest bezskutecznie przez amatora nagich męskich rzeźb na koniak. Ale to już faktycznie tylko epizody, w których mentor to jednoznacznie predator czyhający na niewinną młodzież. „Zygfryd” to faktycznie pierwszy film, który podchodzi do tematu mniej czarno-biało.

O „Zygfrydzie” pisał także Rafał Dajbor w „Replice” #92 (7-8 2021).

Fundacja Replika razem z warszawską Kinoteką organizuje w czerwcu przegląd „Kino (nie)jawne: queerowe kody PRL-u” w ramach którego w kolejne środy pokazane zostaną „Poszukiwany, poszukiwana”, „Wśród nocnej ciszy”, „Carmilla” oraz „Zygfryd”. Cykl kuratorowany jest przez Daniela Oklesińskiego. Każde seans poprzedzi jego prelekcja, po seansach poprowadzi on dyskusje.

Wydarzenia LGBTQIA+ 2025 / ŚWIAT

🌈 Wydarzenia LGBT roku 2025: ŚWIAT

Miniony rok był dla społeczności LGBT+ na świecie czasem skrajności. Historyczne decyzje dotyczące równości małżeńskiej, rekordowa widoczność queerowych osób w kulturze masowej i polityce mieszały się z brutalnymi represjami, sądowymi regresami i konstytucyjnym wykluczaniem osób transpłciowych. Poniżej przedstawiamy najważniejsze wydarzenia — ponumerowane i opisane — które najlepiej pokazują, w jakim miejscu znalazł się dziś globalny ruch LGBT+

 

Tajlandia wprowadza równość małżeńską

23 stycznia Tajlandia stała się największym państwem Azji i pierwszym w Azji Południowo-Wschodniej, które wprowadziło równość małżeńską. Setki par jednopłciowych zawarły śluby w całym kraju, a w samym Bangkoku — tylko w jednym centrum handlowym — pobrało się ponad 200 par. Parlament przystrojono tęczowymi flagami, a premierka Paetongtarn Shinawatra ogłosiła: „Dziś tęcza dumnie powiewa nad Tajlandią”. Wcześniej na tym kontynencie podobne decyzje podjęły jedynie Tajwan i Nepal.

 

Oscary 2025: bezprecedensowa queerowa widoczność

97. ceremonia Oscarów przyniosła rekordową reprezentację osób LGBT+. Karla Sofía Gascón została pierwszą w historii transpłciową osobą nominowaną aktorsko za rolę pierwszoplanową („Emilia Pérez”). Queerowe osoby twórcze i aktorskie zdobyły także nagrody i nominacje w kluczowych kategoriach: Zoe Saldaña, Colman Domingo, Cynthia Erivo, Paul Tazewell i Lee Sandales. Sama gala była symbolem zmiany: queerowość przestała być wyjątkiem, a stała się integralną częścią głównego nurtu Hollywood.

 

Węgry: konstytucyjny zakaz Parad Równości i masowy sprzeciw

W marcu i kwietniu rząd Viktora Orbána dokonał jednego z najostrzejszych uderzeń w społeczność LGBT+ w Europie. Parlament zakazał organizacji Parad Równości, umożliwił identyfikację uczestników za pomocą technologii rozpoznawania twarzy i umocnił te rozwiązania w konstytucji, definiując istnienie wyłącznie dwóch płci. Mimo groźby kar i więzienia, 28 czerwca przez Budapeszt przeszła Parada Równości, w której wzięło udział nawet 180 tys. osób z całego świata — jeden z największych aktów obywatelskiego nieposłuszeństwa ostatnich lat.

 

Wielka Brytania: Sąd Najwyższy wyklucza kobiety transpłciowe

16 kwietnia Sąd Najwyższy Wielkiej Brytanii orzekł, że pojęcie „kobiety” w prawie odnosi się wyłącznie do „biologicznej płci”, co de facto wyklucza kobiety transpłciowe z ochrony prawnej. Orzeczenie wywołało falę protestów i krytyki. Jednym z najbardziej widocznych gestów sprzeciwu była koszulka „Protect The Dolls”, w której publicznie wystąpił Pedro Pascal, okazując solidarność z osobami transpłciowymi.

 

Robert De Niro wspiera transpłciową córkę

W kwietniu 29-letnia Airyn, córka Roberta De Niro, dokonała coming outu jako osoba transpłciowa. Aktor natychmiast publicznie wyraził wsparcie, pisząc: „Kochałem mojego syna Aarona, teraz kocham i wspieram moją córkę Airyn. Nie rozumiem, po co to całe zamieszanie”. Jego postawa była szeroko komentowana jako ważny przykład sojusznictwa w czasach narastającej transfobii.

 

Eurowizja i Interwizja: queer wygrywa nawet tam, gdzie miał przegrać

69. Konkurs Piosenki Eurowizji wygrał JJ (Johannes Pietsch) — kolejna queerowa osoba artystyczna po Nemo i Loreen. Jednocześnie w Moskwie, podczas konkursu Interwizji promowanego przez Kreml jako bastion „tradycyjnych wartości”, zwyciężył otwarcie gejowski wokalista Duc Phuc. Paradoksalnie, nawet tam, gdzie queerowość miała zostać wyparta, okazała się nie do zignorowania.

 

Śmierć Edmunda White’a — klasyka literatury LGBTQIA+ i Giorgia Armaniego

3 czerwca zmarł Edmund White, jeden z najważniejszych pisarzy literatury queerowej XX i XXI wieku. Autor ponad 30 książek, w tym przełomowej autobiograficznej trylogii oraz współtwórca „Radości seksu gejowskiego”, pozostawił po sobie dorobek, który ukształtował całe pokolenia czytelników i twórców. Z kolei 4 września zmarł Giorgio Armani, ikona światowej mody. Choć przez dekady nie mówił otwarcie o swojej orientacji, w ostatnich latach wspominał o relacji z Sergio Galeottim, który zmarł na AIDS w 1985 roku. Jego życie i twórczość były splecione z historią epidemii HIV i przemian obyczajowych drugiej połowy XX wieku.

 

USA: Sąd Najwyższy legalizuje zakaz tranzycji medycznej dla nieletnich

18 czerwca Sąd Najwyższy USA uznał zakaz terapii hormonalnych i blokerów dojrzewania dla osób transpłciowych poniżej 18. roku życia za zgodny z konstytucją. Wyrok dotyczy nie tylko Tennessee, ale także 25 innych stanów, które wprowadziły podobne regulacje. To jeden z największych regresów praw osób transpłciowych w historii współczesnych USA.

 

Turcja: policyjna przemoc wobec Parady Równości

30 czerwca w Stambule policja brutalnie stłumiła próby organizacji Parady Równości, zatrzymując ponad 50 osób. Centrum miasta zostało zablokowane, a władze — po raz kolejny — uzasadniały zakaz ochroną „moralności” i „rodziny”. W praktyce oznacza to dalsze ograniczanie wolności zgromadzeń i eskalację represji wobec społeczności LGBTQ+.

 

Holandia zakazuje „terapii konwersyjnej” i wybiera wyoutowanego geja do urzędu premiera

11 września Holandia oficjalnie zakazała praktyk konwersyjnych wobec osób LGBT+. Dołączyła tym samym do grona ponad 20 państw, które uznały je za formę przemocy psychicznej. W Polsce analogiczny projekt ustawy — przygotowany m.in. z KPH — nigdy nie doczekał się realnego procedowania.

Z kolei 7 listopada potwierdzono zwycięstwo socjalliberalnej partii D66. Jej lider, Rob Jetten, ma szansę zostać najmłodszym premierem w historii kraju i pierwszym wyoutowanym gejem na tym stanowisku. W listopadzie ogłosił także swoje zaręczyny z Nicolásem Keenanem.

 

Jonathan Bailey „Najseksowniejszym Mężczyzną Roku”

W listopadzie magazyn „People” uznał Jonathana Baileya za Najseksowniejszego Mężczyznę Roku 2025. Po raz pierwszy tytuł ten trafił do otwarcie homoseksualnego aktora. Bailey nie tylko przełamał branżowe stereotypy, ale stał się symbolem tego, że queerowa widoczność nie wyklucza ról w największych hollywoodzkich produkcjach.

 

 

Podsumowanie

Globalne zestawienie wydarzeń pokazuje świat w stanie głębokiego napięcia. Z jednej strony obserwujemy realne przełomy: równość małżeńską w Tajlandii, rekordową queerową widoczność na Oscarach, kolejne zwycięstwa w kulturze popularnej, symboliczne gesty sojusznicze i polityczne zmiany, które jeszcze dekadę temu wydawały się nieosiągalne. Z drugiej — brutalne regresy: konstytucyjne zakazy, sądowe wykluczenia osób transpłciowych, policyjną przemoc wobec Parad Równości, cofanie dostępu do opieki zdrowotnej i coraz śmielsze używanie języka „tradycyjnych wartości” jako narzędzia opresji.

Ten rok dobitnie pokazuje, że postęp nie jest liniowy. Że równość może być w jednym kraju celebrowana, a w innym penalizowana. Że queerowa obecność w kinie, muzyce czy modzie nie chroni automatycznie przed politycznym atakiem. I że każda zdobyta przestrzeń — czy to parlament w Bangkoku, scena Oscarów, czy ulice Budapesztu — musi być nieustannie broniona.

Z perspektywy „Repliki” to także przypomnienie, jak ważne jest globalne spojrzenie. Bo prawa osób LGBT+ nie kończą się na granicach państw, a regres w jednym miejscu szybko staje się inspiracją dla innych. Dlatego dokumentujemy te wydarzenia nie po to, by je jedynie odnotować, ale by je nazwać, zrozumieć i osadzić w szerszym kontekście.

Queerowy świat nie jest dziś ani jednoznacznie „wygrany”, ani „przegrany”. Jest w ruchu. W oporze. W nieustannej negocjacji swojej obecności. A my — jak od 20 lat — będziemy ten ruch dalej opisywać.

KUPCIE PRENUMERATĘ JUŻ TERAZ > 

 

Wydarzenia LGBTQIA+ 2025 / POLSKA

🌈 Wydarzenia LGBT roku 2025: POLSKA

Rok ten przyniósł społeczności LGBT+ w Polsce wydarzenia, które jeszcze kilkanaście lat temu wydawały się nie do pomyślenia: przełomowe coming outy w męskim sporcie zawodowym, historyczne wyroki europejskich trybunałów, symboliczny koniec „stref wolnych od LGBT”, ale też bolesne porażki legislacyjne, polityczne blokady i kolejne dowody na to, jak krucha bywa zdobywana latami widoczność.

Był to rok kontrastów — nadziei i rozczarowań, realnych zmian i pozornych kompromisów, odwagi jednostek i oporu instytucji. Dla „Repliki” był to także rok szczególny: 21 grudnia skończyliśmy 20 lat. Od dwóch dekad opisujemy queerową rzeczywistość w Polsce — tę bieżącą i tę wypieraną z pamięci, tę radosną i tę trudną. Poniżej przypominamy najważniejsze wydarzenia minionego roku, wiedząc, że są one częścią dłuższej historii, którą dokumentujemy nieprzerwanie od 2005 roku. To zestawienie, a nie ranking, kolejność przypadkowa:

 

Wybory prezydenckie i otwarta deklaracja wykluczenia

Wybory prezydenckie w 2025 roku wygrał Karol Nawrocki, kandydat popierany przez Prawo i Sprawiedliwość. W trakcie kampanii Nawrocki jednoznacznie deklarował, że „społeczność LGBT nie może oczekiwać ode mnie, że będę zajmował się ich sprawami”. Jego zwycięstwo w osobach LGBT+ wywołało ogromne rozczarowanie. Straciliśmy wtedy nadzieję, że w ciągu najbliższych 5 lat mamy szanse na realną poprawę sytuacji osób LGBT+ w Polsce. Przypominamy: kontrkandydatem był Rafał Trzaskowski, który już w trakcie kampanii zapowiedział, że podpisze ustawę o związkach partnerskich.

 

Ustawa o związkach partnerskich: od nadziei do kompromisu

Jednym z najważniejszych tematów roku były prace nad ustawą o związkach partnerskich. W lutym w Kancelarii Premiera odbyła się dwudniowa konferencja uzgodnieniowa, w której uczestniczyli przedstawiciele rządu, w tym ówczesny minister sprawiedliwości Adam Bodnar oraz ówczesna ministra ds. równości Katarzyna Kotula. Padły wówczas deklaracje, że ustawa jest „praktycznie gotowa”.

W kolejnych miesiącach proces legislacyjny uległ jednak znacznemu skomplikowaniu. W czerwcu Katarzyna Kotula złożyła poselski projekt ustawy, tożsamy z rządowym, by przyspieszyć procedowanie. Po lipcowej rekonstrukcji rządu i likwidacji stanowiska ministry ds. równości rozpoczęły się kolejne negocjacje z PSL-em, które doprowadziły do kompromisu.

W październiku ogłoszono projekt ustawy „o statusie osoby najbliższej i umowie o wspólnym pożyciu”, z którego usunięto w stosunku do poprzedniego projektu: nazwę „związki partnerskie”, możliwość zawarcia związku w USC i mała piecza zastępcza. Projekt spotkał się z ostrą krytyką części środowisk LGBT+, a prezydent Karol Nawrocki zapowiedział, że nie podpisze żadnej ustawy „podważającej status małżeństwa”. 30 grudnia Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy, co oznacza, że trafi on pod obrady Sejmu. Najprawdopodobniej w dniach 21–23 stycznia 2026 r.

 

Wyrok TSUE: małżeństwa jednopłciowe muszą być uznawane. A do tego: kilka wyroków ETPCz

25 listopada Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał historyczny wyrok zobowiązujący Polskę do transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa par jednopłciowych. TSUE jasno wskazał, że odmowa narusza prawo do życia rodzinnego, swobodę przemieszczania się oraz zakaz dyskryminacji.

Wyrok zapadł dzięki wieloletniej walce Jakuba Cupriaka-Trojana i Mateusza Trojana. Jakub jest dobrze znany czytelnikom „Repliki”: w nr 77 (styczeń/luty 2019) opublikował przewodnik po niemieckiej procedurze ślubnej, a w nr 112 (listopad/grudzień 2024) – wraz z siostrą – analizę projektu ustawy o związkach partnerskich.

Wyrok TSUE jest zdecydowanie najważniejszy, jednak w tym roku Polska wielokrotnie usłyszała też wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który wskazywał, że Polska ma obowiązek zapewnić parom jednopłciowym realną ochronę prawną. Chociażby 27 lutego ETPCz po raz trzeci w ciągu 1,5 roku orzekł przeciwko Polsce w sprawie dotyczącej dyskryminacji par jednopłciowych. Wyrok zapadł m.in. w sprawie Tomasza Szypuły – byłego prezesa Kampanii Przeciw Homofobii i członka Rady Fundacji Replika – oraz jego partnera.

 

Przełom w sprawach osób transpłciowych: wyrok Sądu Najwyższego

4 marca Izba Cywilna Sądu Najwyższego wydała historyczny wyrok, który znacząco uprościł procedurę korekty płci metrykalnej. Od tej pory w postępowaniu sądowym nie muszą uczestniczyć rodzice ani dzieci osoby transpłciowej – jedynymi stronami są osoba wnioskująca i jej małżonek lub małżonka.

Wyrok ten zakończył wieloletnią praktykę, która była dla osób transpłciowych źródłem dodatkowej traumy i upokorzenia, i został powszechnie uznany za jeden z najważniejszych kroków w kierunku poszanowania ich praw w Polsce.

 

Andrzej Stękała: pierwszy coming out w męskim sporcie zawodowym w Polsce

Coming out Andrzeja Stękały był jednym z najbardziej przełomowych momentów dla społeczności LGBT+ w Polsce w ostatnich latach – nie tylko w sporcie, ale w ogóle w sferze publicznej. Skoczek narciarski, medalista mistrzostw świata i wicemistrz Pucharu Świata w Zakopanem, 1 stycznia opublikował w mediach społecznościowych poruszający wpis, w którym po raz pierwszy publicznie powiedział: „Jestem gejem”.

Wyznanie miało dramatyczny kontekst – kilka tygodni wcześniej zmarł jego wieloletni partner Damian, z którym Stękała był związany od 2016 roku. Skoczek napisał wprost o żałobie, bólu i decyzji, by nie żyć już dłużej w ukryciu. Jego słowa – pełne emocji, miłości i straty – poruszyły nie tylko osoby LGBT+, ale szeroką opinię publiczną.

Coming out Stękały był wydarzeniem bez precedensu: według dostępnych informacji jest on obecnie jedynym jawnym gejem w skokach narciarskich na świecie. Informację podały największe agencje prasowe, m.in. Associated Press i Reuters, oraz media takie jak „The Guardian”. W Polsce pojawiła się fala wsparcia – od sportowców, komentatorów, kibiców i instytucji. Symboliczny był komentarz Polskiego Związku Narciarskiego, a także wypowiedzi Andrzeja Małysza, Macieja Kota czy Katarzyny Zillmann – medalistki olimpijskiej i bohaterki okładki „Repliki” nr 93 (wrzesień/październik 2021). Wywiad z Andrzejem Stękałą opublikowaliśmy w 115. (maj-czerwiec 2025) numerze „Repliki”. 

Na kolejny coming out w męskim sporcie zawodowym nie musieliśmy długo czekać – 14 czerwca coming outu dokonał Erik Shoji, amerykański siatkarz od lat grający w Polsce, reprezentant USA i medalista igrzysk olimpijskich. W nagraniu opublikowanym na Instagramie powiedział wprost: „Jestem queer”. Podkreślił, że decyzja była dla niego jednocześnie trudna i wyzwalająca.

 

Koniec „stref wolnych od LGBT”

24 kwietnia radni powiatu łańcuckiego uchylili ostatnią w Polsce uchwałę „przeciw ideologii LGBT”. Tym samym zakończył się kilkuletni okres, w którym ponad 100 samorządów przyjmowało symboliczne, ale realnie szkodliwe deklaracje wykluczające osoby LGBT+.

Było to zwycięstwo organizacji LGBT+ i Unii Europejskiej, która uzależniła wypłatę funduszy od tego, czy dana gmina/miasto wprowadziła dyskryminujące uchwały na swoim terenie, czy też nie. Po raz pierwszy od 2019 roku żadna jednostka samorządu terytorialnego w Polsce nie była już „strefą wolną od LGBT”.

 

Katarzyna Zillmann i Janja Lesar w „Tańcu z Gwiazdami”: historyczny debiut

14 września na antenie Polsatu rozpoczęła się 17. edycja „Tańca z Gwiazdami”, która przeszła do historii programu. Po raz pierwszy na parkiecie pojawiła się para jednopłciowa kobiet: wioślarka, medalistka olimpijska Katarzyna Zillmann i tancerka Janja Lesar.

Zillmann – bohaterka okładki „Repliki” nr 93 (wrzesień/październik 2021) – już wcześniej zapisała się w historii, dokonując spontanicznego coming outu na antenie TVP po zdobyciu olimpijskiego medalu. W „Tańcu z Gwiazdami” para kobiet nie tylko wystąpiła, ale odniosła ogromny sukces: w pierwszym odcinku zdobyła najwyższe noty, a cały udział spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem widzów. Ostatecznie Zillmann i Lesar zajęły 4. miejsce, odpadając tuż przed finałem, mimo świetnych ocen i dużej popularności.

Kuba Szmajkowski: najgłośniejszy muzyczny coming out od lat

19 września coming outu dokonał Kuba Szmajkowski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych młodych wokalistów w Polsce. Choć wcześniej publikował sugestywne zdjęcia, dopiero nagranie na TikToku, na którym trzyma za rękę swojego chłopaka, stało się jednoznacznym wyznaniem.

W rozmowie z mediami potwierdził, że jest w związku z mężczyzną. Jego coming out został uznany za najgłośniejszy w polskiej muzyce od czasu wyznania Andrzeja Piasecznego w 2021 roku. Szmajkowski, finalista „The Voice Kids”, były członek zespołu 4Dreamers i zwycięzca „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”, ma setki tysięcy obserwujących w mediach społecznościowych, co nadało jego decyzji ogromny zasięg.

 

Stolpersteiny we Wrocławiu i odzyskiwanie queerowej historii

27 października po raz pierwszy w Polsce upamiętniono osoby prześladowane za homoseksualność w czasie II wojny światowej. We Wrocławiu odsłonięto dwa Stolpersteiny (Kamienie Pamięci) poświęcone Friedrichowi Poguntkemu i Egbertowi Kipkemu – mężczyznom represjonowanym na mocy nazistowskiego paragrafu 175.

Wydarzenie towarzyszyło wystawie „Historie odzyskane. Queer na Dolnym Śląsku”, która w bezprecedensowy sposób przygląda się queerowej historii regionu. Ogromną rolę odegrała w tym procesie dr Joanna Ostrowska, przyjaciółka redakcji „Repliki”, autorka książki „Oni. Homoseksualiści w czasie II wojny światowej” (Nagroda Nike Publiczności 2022).

 

Odzyskana queerowa historia: pamiętnik polskiego geja z lat 1913–1914

Jednym z najbardziej poruszających i symbolicznych wydarzeń 2025 roku było opublikowanie na łamach „Repliki” pierwszej części pamiętnika polskiego geja ze Lwowa z lat 1913–1914 — dokumentu absolutnie wyjątkowego w historii polskiej kultury i pamięci LGBT+. Pamiętnik został włączony do zbiorów Ossolineum (ZNiO) w styczniu 1939 roku we Lwowie, po II wojnie światowej trafił do Wrocławia i przeleżał tam niemal 80 lat, pozostając całkowicie nieznany. Dopiero w tym roku odnalazł go Michał Narożniak, naukowiec pracujący nad swoją rozprawą doktorską. To dzięki jego pracy i zaangażowaniu możemy dziś publikować ten niezwykły tekst — opatrzony niezbędnym, erudycyjnym i poruszającym wstępem autorstwa odkrywcy. Anonimowy autor (Nomen Nescio – N.N.) opisuje w nim swoją sekretną miłość do Stacha, syna rodziny, u której wynajmował pokój. Zapis zaczyna się w czasie egzaminów maturalnych ukochanego, a kończy we wrześniu 1914 roku — w momencie wyznania miłości, zbiegającego się z nadciąganiem wojsk rosyjskich do Lwowa. Jak pisze Narożniak, wyjątkowość tego dokumentu nie polega jedynie na bezprecedensowej szczerości, erotycznych fantazjach, modernistycznym — chwilami grafomańskim — języku czy niezachwianej dumie autora z własnych homoseksualnych pragnień. Dla historyka kluczowa jest możliwość obserwowania żywiołowych, intuicyjnych prób zrozumienia własnej homoseksualności w epoce, która nie oferowała na to żadnego bezpiecznego języka. Ten niemal pornograficzny, intymny dziennik — przechowywany w jednej z najważniejszych polskich bibliotek narodowych, obok archiwów wielkich rodów i klasyków literatury — stał się w 2025 roku jednym z najmocniejszych dowodów na to, że queerowa historia w Polsce istniała zawsze, nawet jeśli przez dekady była wypierana, przemilczana lub ukrywana. Pamiętnik, który zatytułowaliśmy „Twój niewolnik” (bo tak autor podpisuje każdy wpis, zwracając się bezpośrednio do Stacha), publikujemy w dwóch częściach — pierwszą w 118. numerze „Repliki”, drugą zapowiadaną w kolejnym wydaniu.

 

Sąd kontra homofobiczną propagandę: koniec „homofobusów”

Przełomowy wyrok zapadł 30 maja przed Sądem Okręgowym w Gdańsku w sprawie wytoczonej przez Trójmiejskie Stowarzyszenie LGBT+ Tolerado przeciwko Fundacji Pro-Prawo do Życia. Sąd zakazał rozpowszechniania homofobicznej propagandy – zarówno z tzw. „homofobusów”, jak i w formie plakatów, banerów czy ulotek.

Zakaz dotyczy m.in. grafik z przekreśloną tęczową flagą oraz kłamliwych haseł o rzekomej „seksualizacji dzieci przez lobby LGBT”. Fundacja została również zobowiązana do zapłaty 30 tys. zł odszkodowania z odsetkami na rzecz Tolerado. Wyrok ten zamyka wieloletni proces sądowy i stanowi jedno z najważniejszych orzeczeń dotyczących mowy nienawiści wobec osób LGBT+ w Polsce.

 

Testy w kierunku wykrycia HIV dostępne u lekarza rodzinnego

Od 5 maja testy na HIV stały się dostępne w ramach podstawowej opieki zdrowotnej. To jedna z najważniejszych zmian w obszarze zdrowia publicznego dotyczącego społeczności LGBT+ w ostatnich latach. Test można wykonać bezpłatnie, podczas wizyty u lekarza rodzinnego, co znacząco zwiększa dostępność diagnostyki – szczególnie poza dużymi miastami.

 

Paszport „Polityki” dla Wojtka Grudzińskiego

Nagroda Paszportu „Polityki” w kategorii „Scena” dla Wojtka Grudzińskiego była nie tylko wyróżnieniem artystycznym, ale także symbolicznym gestem widoczności queerowych twórców w głównym nurcie kultury. Grudziński – wyoutowany gej, tancerz i choreograf – od lat tworzy spektakle, które wprost mierzą się z queerową historią, cielesnością i pamięcią.

Czytelnicy i czytelniczki „Repliki” znają jego twórczość doskonale. Na naszych łamach recenzowane były wcześniejsze spektakle, takie jak „Rodos” czy „Dance Mom”, a o najnowszym przedstawieniu „Threesome/Trzy” – opowiadającym o trzech nieżyjących polskich homoseksualnych tancerzach – pisaliśmy w „Replice” nr 111 (wrzesień/październik 2024). Sam Grudziński był również bohaterem nagiego kalendarza „Repliki” na 2024 rok. Wywiad z laureatem opublikowaliśmy na łamach 114. numeru „Repliki” (marzec/kwiecień 2025).

 

Pożegnanie dr Joanny Kubickiej i Roberta Piotra Łukasika

14 września zmarła dr n. med. Joanna Kubicka – wybitna lekarka, pionierka leczenia HIV w Polsce i bohaterka wywiadu w „Replice” nr 76 (listopad–grudzień 2018). Przez dekady pracowała z osobami żyjącymi z HIV, wdrażając PrEP i PEP, walcząc ze stygmatyzacją i ucząc, że zdrowie seksualne musi opierać się na wiedzy, nie stereotypach. Z kolei 6 listopada zmarł Robert Piotr Łukasik, jedna z najważniejszych postaci w historii polskiego ruchu LGBT+ i działań na rzecz osób żyjących z HIV. Był założycielem i prezesem Zjednoczenia Pozytywni w Tęczy, współtwórcą pierwszych organizacji queerowych w Polsce, promotorem kultury drag oraz właścicielem legendarnych klubów Paradise i Galeria.

 

Queerowa miłość bez tabu: Izabela Morska o związku z Marią Janion na łamach „Repliki”

W 114. numerze „Repliki” opublikowaliśmy wywiad z Izabelą Morską. W rozmowie z Olgą Górską autorka opowiedziała o swojej najnowszej książce „Trojka” i o tym, że pierwowzorem fabuły „Ośmiornicy” był… jej własny intymny związek z prof. Marią Janion. prof. Marią Janion to wybitna humanistka, która dokonała lesbijskiego coming outu w wieku 86 lat. Opowieść o ich relacji z 2007 roku była jednym z najważniejszych tekstów ostatnich lat – historią miłości, odwagi i queerowej pamięci, która wymyka się wszelkim schematom.

 

Podsumowanie

Patrząc na miniony rok z perspektywy „Repliki”, widzimy coś więcej niż listę wydarzeń. Widzimy ciągłość — historii, walki, widoczności i pamięci. Rok, w którym osoby LGBT+ znów były jednocześnie coraz bardziej obecne w przestrzeni publicznej i coraz częściej poddawane politycznym negocjacjom. Rok, w którym queerowe życie toczyło się dalej — mimo oporu, mimo cofnięć, mimo zmęczenia.

Coming outy Andrzeja Stękały, Erika Shojiego czy Kuby Szmajkowskiego nie były jedynie osobistymi decyzjami — stały się faktami społecznymi. Stolpersteiny we Wrocławiu i odnaleziony pamiętnik sprzed ponad stu lat przypominają, że queerowa historia w Polsce nie zaczęła się wczoraj i nie skończy się jutro. Wyroki ETPCZ i TSUE po raz kolejny potwierdziły to, o czym piszemy od lat: brak równości to nie „spór światopoglądowy”, lecz naruszenie praw człowieka.

Jednocześnie był to rok brutalnych przypomnień: że ustawy chroniące przed przestępstwami z nienawiści mogą zostać zablokowane jednym podpisem; że polityczne kompromisy często oznaczają prawa „na pół”; że Polska wciąż pozostaje na końcu europejskich rankingów równości. To dlatego żadnego z tych zwycięstw nie traktujemy jako ostatecznych.

Od dwóch dekad jesteśmy archiwum, kroniką i miejscem, w którym queerowe osoby w Polsce mogą mówić własnym głosem. Możemy to robić tylko dzięki Wam — osobom, które czytają, wspierają, prenumerują i polecają „Replikę” dalej. Jeśli ten tekst jest dla Was ważny, jeśli chcecie, by takie historie były nadal opisywane, archiwizowane i dostępne — zostańcie z nami na kolejne lata. Prenumerata to nie tylko magazyn. To realne wsparcie niezależnych, queerowych mediów w Polsce.

KUPCIE PRENUMERATĘ JUŻ TERAZ > 

My obiecujemy jedno: będziemy pisać dalej.
O ile Wy będziecie z nami — i będziecie nas czytać.

„Zawsze lubiłam gejów, a oni mnie”

Z aktorką EWĄ SKIBIŃSKĄ rozmawia Rafał Dajbor

Fot: Tomasz Kempa

Rozmawiamy krótko po wyborach prezydenckich, wszystko wskazuje na to, że kwestia związków partnerskich, nie mówiąc już o równości małżeńskiej, znów zostanie odłożona ad Kalendas Graecas. Czy, według ciebie, związki partnerskie wystarczą?

Uważam, że powinna być pełna równość małżeńska. Chociaż dzieje się wokół nas wiele rzeczy, które muszą niepokoić, martwić – żyjemy jednak w czasie „odwilży”. W różnych dziedzinach życia mamy prawo mieć swoje zdanie, żyć w swojej tożsamości, mieć różne poglądy polityczne i ta różnorodność jest szanowana. Przynajmniej w naszym kręgu cywilizacyjnym, ale to przenika też do innych miejsc świata. Dlatego nie ma powodu, by tu i teraz stawiać granice ludziom, którzy chcą żyć po swojemu. Znam dzieci, które urodziły się w związkach nieheteronormatywnych, dzieci lesbijek i gejów, które są w tych rodzinach megaszczęśliwe. Rozmawiamy w Nowym Teatrze w Warszawie, akurat w Boże Ciało, przez podwórko i hall teatru przechodzą dziewczynki w białych strojach, które będą sypały kwiatki podczas procesji. Są uśmiechnięte i wyglądają na szczęśliwe. Tak samo jak dzieci żyjące w rodzinach tęczowych, które też chętnie zobaczyłabym w takich strojach, sypiące kwiatki, niebędące w żaden sposób piętnowane.

A co byś powiedziała tym, którzy uważają, że małżeństwa homoseksualne zagrażają tradycyjnej rodzinie?

Zacznę od tego, że dla mnie tradycyjna rodzina jest mocno przereklamowana. Jesteśmy wychowywani tak, by wierzyć, że bez niej, w dodatku bez uświęcenia jej sakramentem, nie można szczęśliwie żyć. Jestem ochrzczona, przystąpiłam do pierwszej komunii, ale świadomie nie przystąpiłam do sakramentu małżeństwa, mimo to przeżyłam ponad trzydzieści szczęśliwych lat ze swoim partnerem, a rozstaliśmy się z klasą i w przyjaźni, bez krzywdzenia nikogo, bez „proszenia” sądu, by sprawiedliwie podzielił nasz majątek. W jaki niby sposób małżeństwo dwóch gejów albo lesbijek miałoby komukolwiek zagrażać? W jaki sposób w ogóle różnorodność może zagrażać? Wręcz odwrotnie. To przez brak akceptacji dla różnorodności ludzie cierpią. I to jest zagrożenie. Dopowiem jeszcze, że czasami mam pewne wątpliwości – moja wnuczka jest wychowana w duchu ateizmu, nie sypie dziś kwiatków. I przeszło mi przez myśl, czy ona czegoś nie traci. Dla mnie udział w procesji był dużym przeżyciem, ale bardziej aktorskim niż religijnym. Mogłam być pięknie ubrana, wykonywać jakąś niecodzienną czynność, brać udział w czymś, co było dla mnie występem.

Pamiętasz swoje pierwsze zetknięcie z osobami homoseksualnymi?

Mój ojciec był szefem Domu Kultury Kolejarza we Wrocławiu. Był tam m.in. kabaret i zespół muzyczny, bywali u nas artyści amatorzy, wśród nich geje. Pamiętam, jak mawiano o nich, że nie lubią kobiet, a wolą mężczyzn. Ale jeśli chodzi o czasy mojej aktorskiej młodości, lata 80. i 90. ubiegłego wieku, to zupełnie niedawno uświadomiłam sobie, że w ogóle nie było gejów i lesbijek.

Jak to nie było?

Nie pamiętam nikogo takiego – ani na studiach, ani w moim otoczeniu. Pierwszą taką osobą, z którą się zetknęłam, była pracownica Wytwórni Filmów Fabularnych we Wrocławiu z pionu operatorskiego. Miała krótkie włosy, zawsze męski ubiór, ale widać było, że ma chyba nieduży biust. Była zawsze bardzo smutna, wycofana, jakby nieodpowiadająca na spojrzenia, czując się najwyraźniej obiektem przypatrywania. Dla mnie, 20-letniej dziewczyny, był to szok, nie wiedziałam, jak się do tej osoby odnosić. Oczywiście, że mówiąc „nie było”, miałam na myśli, że osoby nieheteronormatywne – ta osoba z Wytwórni była wyjątkiem – nie okazywały w żaden sposób swojej inności, a temat homoseksualizmu po prostu nie istniał. O tym się nie mówiło. Dopiero gdy spotkałam Igora Przegrodzkiego…

Miałem o niego zapytać! Uczył cię w szkole teatralnej?

Był moim dziekanem, a potem krótki czas dyrektorem, bo gdy przyszłam do Teatru Polskiego, on właśnie kończył dyrekcję. Igor Przegrodzki był tym jednym gejem, który się zupełnie nie krył. Chodził po Wrocławiu z młodym chłopakiem. Moja mama mawiała, że to jedyny „pederasta” (takiego słowa używała, to pamiętam), który się nie ukrywa i nic mu we Wrocławiu za to nie grozi. Był kimś takim, że nikomu to nie przeszkadzało. Zwłaszcza iż prywatnie wszystko w jego wykonaniu było jakby kreacją aktorską. Ubierał się przepięknie, tak elegancko, że zacierała się granica między codziennym ubiorem a kostiumem. Nawet gdy już odchodził – powiedział z przekorą: „Mam w pawlaczu sto par butów, ale wszystkie za małe na moich bratanków”. Do końca życia miał poczucie humoru i dystans. W szkole poznałam też jeszcze jednego geja – Jerzego Kozłowskiego, który uczył mnie tańca.

Jak ich odbierałaś?

Lubiłam ich, a oni mnie. Byłam nieśmiałą blondynką o delikatnej urodzie. Zaczęłam studia na Wydziale Lalkarskim, który miał siedzibę w tym samym budynku, co Wydział Aktorski. I to właśnie Igor Przegrodzki zatrzymywał mnie ciągle na korytarzu i pytał „A dlaczego ty, śliczna blondynko, jesteś na lalkach? Kiedy będziesz zdawała na aktorski?”. Z kolei Jerzy Kozłowski zachwycał się moimi biodrami: „Boże, Skibińska, z ciebie dzieci to będą jak pestki ze śliwki wyskakiwać”. W końcu wyskoczyło tylko jedno. Według nauk Kościoła katolickiego, chyba zmarnowałam te swoje biodra. Komplementy ze strony gejów były dla mnie bardzo ważne, bo szczere, bez seksualnego podtekstu. Niedawno Jacek Poniedziałek powiedział mi genialny komplement: „Wiesz, dlaczego cię lubię? Bo ty też lubisz chłopaków”.

A lesbijki? Byłaś obiektem pożądania, podrywu? Grałaś lesbijskie sceny erotyczne w filmie In flagranti (1991).

Znam lesbijki, ale nie przypominam sobie, żebym była podrywana przez kobietę. Wydaje mi się, że trzeba mieć otwartość na taki podryw, a ja tej otwartości nie czuję. Sceny w „In flagranti” grałam z Małgosią Foremniak. Było to czysto zawodowe zadanie. Przyjaźniłyśmy się, obie byłyśmy skupione na swoich chłopakach i przy kręceniu tych scen nie było podejrzenia, że może którąś to podnieca. W ogóle bliżej mi do gejów niż do lesbijek. Aczkolwiek… Mocne kobiety, noszą ce się po męsku, mnie seksualnie obezwładniają. Oczywiście w pozytywnym sensie. Po prostu omdlewam na ich widok.

Wróćmy jeszcze do Igora Przegrodzkiego. Wśród studenckiej braci nie było tekstów w rodzaju: Pedała mamy za dziekana?

Absolutnie nie. Miał tak wielki autorytet, że nic takiego nie mogło mieć miejsca. Powiem jeszcze, że gdy Przegrodzki poznał mojego chłopaka, a potem partnera, po prostu oszalał na jego punkcie. Igor był niezwykle wrażliwy na tego typu urodę – blond loki, niebieskie oczy plus to coś, co potem nazwano metrosekualnością, czyli widoczna na zewnątrz delikatność i wrażliwość, a pod spodem – silna męskość.

Jaki był stosunek dziekana Przegrodzkiego do chłopaków?

Myślę, że chłopcy mogą go różnie wspominać, ale bynajmniej nie dlatego, by pozwalał sobie na niestosowne zachowania, tylko… po prostu widać było, że reprezentanci jego ulubionego typu urody mieli pewne fory, a inni musieli się starać nieco bardziej.

Muszę zapytać o Garderobianego z 1990 r., w którym zagrałaś Irenę. W sztuce jest dwóch głównych bohaterów Sir, heteroseksualny stary aktor, i Norman, gej, jego garderobiany. W spektaklu Macieja Wojtyszki to homoseksualny Przegrodzki grał Sira, a heteroseksualny Jerzy Schejbal Normana.

To było coś wspaniałego. Między Przegrodzkim a Schejbalem genialnie iskrzyło i ewidentnie się znakomicie tą „zamianą” bawili. Muszę dodać, że dla Igora Przegrodzkiego granie heteryka nie było żadnym problemem. To był po pierwsze naprawdę wielki aktor, a po drugie potrafi ł być – patrząc przez pryzmat stereotypów, według których można niby poznać geja po stylu bycia, zgiętych nadgarstkach i wysokim głosie – stuprocentowo męski. Miał tę moc, mógł grać każdą rolę, podobał się kobietom, niektóre wręcz się w nim kochały. W „Śmierci Dantona” grał rolę tytułową, a ja jego kochankę Julię. Pamiętam scenę erotyczną, gdy Igor kładł się na mnie i grał stosunek seksualny. We mnie nie było żadnego skrępowania, tak samo jak przy scenach lesbijskich z Małgosią Foremniak; traktowałam to zawodowo, tylko się bałam, że potężny Igor mnie, taką drobniutką, po prostu zgniecie. A co do „Garderobianego”, to jest w ogóle świetna sztuka i coś mi przyszło do głowy. Tyle sztuk się teraz przerabia, pokazuje ich drugie dno… A gdyby tak z „Garderobianego” zrobić „Garderobianą”? Opowieść o wielkiej aktorce, wielkiej diwie sceny i jej garderobianej – lesbijce? To by mogło być bardzo interesujące.

Cały wywiad do przeczytania w 116. numerze „Repliki”, dostępnym w PRENUMERACIE lub jako POJEDYNCZY NUMER na naszej stronie internetowej oraz w wybranych salonach prasowych.

Queerowe filmy na 22. Millenium Docs Against Gravity

Od 9 do 18 maja do siedmiu miast w Polsce zawita 22. już edycja festiwalu filmowego Millenium Docs Against Gravity. W Warszawie, Wrocławiu, Gdyni, Katowicach, Poznaniu, Bydgoszczy i Łodzi będzie można oglądać ponad 150 starannie wyselekcjowanych filmów dokumentalnych (oraz kilka fabuł). Nasza redaktorka filmowa Agnieszka Pilacińska widziała już wiele z tych tytułów, poniżej kolejny już raz poleca kilka szczególnie interesujących queerowych pozycji.

Sally

reż. Cristina Costantini, USA, 2024

Kiedy Tam poznała Sally – tak mógłby brzmieć tytuł komedii romantycznej na miarę naszych czasów. Niestety Sally Ride, pierwsza Amerykanka, która poleciała w kosmos, urodziła się na początku lat 50. i swój związek z Tam musiała ukrywać przez niemal trzy dekady, po drodze, dla zachowania pozorów, poślubiając kolegę po fachu Stevena Hawleya. „NASA nie była gotowe na kobiety, a co dopiero na lesbijki” – padają z ekranu gorzkie słowa, a reżyserka rzuca światło na bohaterki do tej pory stojące w cieniu.

Film Costantini nie jest tylko historią miłości zakazanej przez purytańskie społeczeństwo. Stanowi również portret czasu – protekcjonalnego traktowania kobiet przez mężczyzn, seksizmu, podwójnych standardów. „Sally” to dzieło w zasadzie kompletne. Przede wszystkim ze względu na treść: wspaniałą bohaterkę przeżywającą ogromny konflikt wewnętrzny, a przy tym cichą, nieśmiałą, pragnącą życia z dala od blasku fotoreporterskich fleszy. To także uczta formalna – montaż autorstwa Kate Hackett i Andrew McAllistera, zgrabnie łączący archiwa z wywiadami z najbliższymi dla Sally osobami, w tym oczywiście z Tam, trzyma uwagę od pierwszej do ostatniej sceny. „Sally” bawi (choć często to śmiech przez łzy) i wzrusza, ale przede wszystkim zostawia nas z niesamowitą herstorią postaci, która zasłużyła na dużo więcej, niż to, co dostawała do społeczeństwa. (Agnieszka Pilacińska)

Seanse

Warszawa

10 maja, 18:45 – Luna
11 maja, 11:30 – Kinoteka
13 maja, 18:15 – Muranów
15 maja, 16:30 – Kinoteka
17 maja, 20:45 – Kinoteka
18 maja, 13:45 – Luna

Wrocław

16 maja, 19:00 – Dolnośląskie Centrum Filmowe
17 maja, 14:15 – Dolnośląskie Centrum Filmowe

Gdynia

11 maja, 18:30 – Gdyńskie Centrum Filmowe
12 maja, 15:15 – Gdyńskie Centrum Filmowe
18 maja, 12:30 – Gdyńskie Centrum Filmowe

Katowice

18 maja, 17:15 – Światowid

Poznań

15 maja, 20:00 – Kino Muza
18 maja, 20:15 – Kino Muza

Bydgoszcz

11 maja, 11:00 – Kino Orzeł

Łódź

11 maja, 15:00 – NCKF
16 maja, 15:45 – NCKF

Chodź, zobacz mnie w dobrym świetle

Come See Me in the Good Light
reż. Ryan White, USA, 2025

„Chodź, zobacz mnie w dobrym świetle. Chodź, powiedz mi to, co mówisz prawdzie. Chodź, kłopocz mnie. Chodź, uderz jak grom.” pisze Andrea Gibson w wierszu dedykowanym swojej partnerce Megan Falley, również poetce. Film Ryana White’a to niebywale intymna podróż do wnętrza ich relacji. Rytm ich życia wyznaczają wznowy i remisje choroby nowotworowej Andrei, wizyty w szpitalach, sesje chemioterapii i wspólne czytanie nowych wyników badań.

„Chodź, zobacz mnie w dobrym świetle” to także historia queerowości, odnajdywania siebie, modelowania nieheteronormatywnej socjalnej siatki. Zdjęcia autorstwa Brandona Somerhaldera budują niezwykła warstwę wizulaną, nadającą obrazowi plastyczny język. Reżyser nie szuka dla nas tanich wzruszeń, nie szantażuje emocjonalnie. Jego film to utrzymana w rytmie poetyckiego slamu historia ferworu życia, rozpalającego umysł i trzewia. (Agnieszka Pilacińska)

Seanse

Warszawa

12 maja, 20:30 – Kinoteka
13 maja, 20:30 – Luna
15 maja, 21:15 – Kinoteka
16 maja, 21:00 – Kinoteka
17 maja, 16:00 – Kinoteka
18 maja, 20:30 – Luna

Wrocław

13 maja, 20:30 – Dolnośląskie Centrum Filmowe
18 maja, 20:30 – Dolnośląskie Centrum Filmowe

Gdynia

13 maja, 17:45 – Gdyńskie Centrum Filmowe
15 maja, 15:45 – Gdyńskie Centrum Filmowe
18 maja, 20:15 – Gdyńskie Centrum Filmowe

Katowice

13 maja, 16:00 – Światowid
14 maja, 18:00 – Światowid

Poznań

14 maja, 17:45 – Kino Muza
18 maja, 20:30 – Kino Muza

Bydgoszcz

14 maja, 20:00 – Kino Orzeł

Łódź

14 maja, 15:45 – NCKF
17 maja, 20:30 – NCKF

S/He Is Still Her/e: historia Genesis P-Orridge

S/He Is Still Her/e: The Official Genesis P-Orridge Documentary
reż. David Charles Rodrigues, USA, 2024

Grecko-amerykańsko-brazylijski reżyser David Charles Rodrigues przygląda się wymykającej się wszelkim możliwym definicjom historii Genesis P-Orridge – brytyjskiej muzyczki, kompozytorki i performerki. Urodzoną w 1950 roku w Manchesterze artystkę od najmłodszych lat uwierały tradycyjne wzorce genderowe, które nijak nie przystawały do jej osobowości i potrzeb. „Niektórzy ludzie czuję się jak mężczyźni uwięzieni w ciałach kobiet. Niektórzy ludzie czuję się jak kobiety uwięzione w ciałach mężczyzn. Breyer P-Orridge czuje się uwięziona w ciele.” – twierdziła. Razem ze swoją partnerką Lady Jaye poddawała w wątpliwość konstrukt płci, twierdząc, że ciało jest lepiszczem, którego kształt zależy tylko i wyłącznie od nas. Określała siebie jako osobę pandrogeniczną – nowy byt powstały po dekonstrukcji poprzedniej tożsamości. Tak jak bohaterki filmu „Avant-Drag!” (2014) w reżyserii Fila Ieropoulosa czyniły z dragu polityczny, radykalny akt niewymagający tłumaczenie się społeczeństwu, tak równie radykalnie Genesis P-Orridge odrzucała wszelkie współczesne dogmaty, w celu transgresyjnego doświadczenie siebie, swojej cielesności oraz relacji z partnerką. (Agnieszka Pilacińska)

Seanse

Warszawa

9 maja, 15:45 – Kinoteka
11 maja, 21:30 – Kinoteka
15 maja, 18:00 – Kinomuzeum
17 maja, 20:30 – Kinoteka
18 maja, 18:30 – Kinoteka

Dom, w którym narodził się house

Move Ya Body: The Birth of House
reż. Elegance Bratton, USA, 2025

Historia House’u to historia queeru” – mówi jedna z bohaterek dokumentu Elegance’a Brattona. Zrodzony na przełomie 1985 i 1986 roku w klubie Warehouse w Chicago gatunek muzyczny miał nie tylko charakter rozrywkowy, ale także wymiar tożsamościowy – dawał poczucie przynależności, bezpieczeństwa, koherencji. Amerykański filmowiec żongluje emocjami – w dynamiczne, energiczne, rozluźniające tempo opowieści wplata elementy nostalgiczne i refleksyjne. Portretuje czołowe postaci mające wpływ na House. Prowadzi nas od narodzin disco, przez reakcję nań białej części społeczeństwa, rasizm i homofobię, wydarzenia takie, jak chociażby Disco Demolition Night z 12 lipca 1979, kiedy na boisku Comiskey Park po wysadzeniu w powietrze skrzyni wypełnioną płytami winylowymi doszło do zamieszek i całkowitego niszczenia sportowego obiektu. Bazując na archiwach oraz aktualnych wywiadach z muzykami, Bratton tworzy sentymentalną, roztańczoną pocztówkę, po której będziecie chcieli wskoczyć na parkiet. (Agnieszka Pilacińska)

Seanse

Warszawa

9 maja, 21:00 – Kinoteka
10 maja, 18:15 – Luna
11 maja, 20:45 – Luna
12 maja, 15:45 – Kinoteka
16 maja, 20:45 – Luna
18 maja, 20:45 – Atlantic

Wrocław

14 maja, 18:00 – Dolnośląskie Centrum Filmowe

Gdynia

12 maja, 16:30 – Gdyńskie Centrum Filmowe
15 maja, 20:15 – Gdyńskie Centrum Filmowe

Katowice

14 maja, 13:45 – Światowid

Łódź

11 maja, 12:00 – NCKF
17 maja, 20:15 – NCKF

BEST OF MDAG: Witamy w Czeczenii

Welcome to Chechnya
reż. David France, USA, 2020

David France, twórca „Jak przetrwać zarazę”, powraca z jednym z najbardziej wstrząsających dokumentów ostatnich lat. „Witamy w Czeczenii” ilustruje sytuację osób nieheteronormatywnych w kraju należącym do Federalnej Rosji – sytuację dramatyczną, nawet biorąc pod uwagę rosnące w siłę ruchy konserwatywne w państwach demokratycznych. Homoseksualność w Czeczenii jest de facto zabroniona, ścigana przez władze i surowo karana. Uważana za „plamę na honorze” często prowadzi do wydawania członków własnej rodziny, a nawet samosądów, jak chociażby ten pokazany w filmie, na którym mężczyzna zabija własną siostrę.

Dzieło amerykańskiego reżysera jest przede wszystkim zapisem akcji ratunkowej aktywistów LGBT+, mającej na celu wywiezienie z kraju osób szczególnie zagrożonych i zapewnienie im azylu. France portretuje także heroiczne działania aktywistów, którzy bezustannie narażają życie, jak chociażby Olgi Baranovej, od lat będącej „na celowniku” służb specjalnych. To dokument nie do uwierzenia, po którym wszyscy zadadzą sobie pytanie: „Jak to w ogóle możliwe?”. Film France’a nie jest przecież fikcją, ci ludzie naprawdę tracą życie z powodu swojej orientacji seksualnej – i to w XXI wieku. Pojawiające się w nim wypowiedzi prezydenta Czeczenii nie dają niestety żadnej nadziei na lepszą przyszłość. „Witamy w Czeczenii” powinno być wyświetlane w szkołach jako gorzka lekcja tego, do czego prowadzi radykalizacja konserwatywnych postaw i mowa nienawiści, która prędzej czy później niemal zawsze zamienia się w czyny. (Agnieszka Pilacińska)

Seanse

Warszawa

11 maja, 20:30 – Atlantic

Filmy po których Agnieszka poprowadzi spotkanie

A still from GEN_ by Gianluca Matarrese, an official selection of the 2025 Sundance Film Festival. Courtesy of Sundance Institute | photo by Bellota Films / Stemal Entertainment / Elefants Films.

Gen_

reż. Gianluca Matarrese, Francja, Włochy, 2025

Niezwykły człowiek i lekarz, doktor Maurizio Bini, opiekuje się przyszłymi rodzicami, którzy zdecydowali się na zapłodnienie in vitro oraz osobami, które podjęły decyzję o korekcie płci w szpitalu publicznym w Mediolanie. Udaje mu się bezpiecznie balansować między kruczkami prawnymi konserwatywnego systemu oraz żarłocznym rynkiem medycznym, który traktuje ciała jak towar. Jest to jedna z nielicznych publicznych placówek we Włoszech, która wyróżnia się takim podejściem.

Bini i jego zespół spotykają się z bardzo różnymi przypadkami. Jego pacjenci potrzebują medycznej interwencji, aby móc dalej normalnie żyć. Obserwując rozmowy doktora z pacjentami i zespołem, jesteśmy świadkami olbrzymiego emocjonalnego zaangażowania lekarza, a jego charyzma koi pacjentów. Daje nadzieję na znalezienie satysfakcji w życiu – czy to z posiadania dzieci czy z poczucia właściwej tożsamości płciowej. (opis festiwalu)

Seanse

Warszawa

9 maja, 18:30 – Iluzjon
11 maja, 14:15 – Iluzjon
16 maja, 20:45 – Kinoteka
17 maja, 15:15 – Kinoteka – SPOTKANIE PO FILMIE prowadzi nasza redaktorka, Agnieszka Pilacińska
18 maja, 20:15 – Iluzjon

Poznań

16 maja, 18:15 – Kino Muza

My Sunnyside

reż. Matylda Kawka, Polska, USA, 2025

Prawdziwa miłość może cię zaskoczyć, gdy stracisz już nadzieję na jej znalezienie. Allie i Jo od pierwszego momentu wiedzieli, że będą razem. Jo, trans mężczyzna, jest jedną z czołowych postaci na arenie startupów Nowego Jorku, świetnym mówcą, mentorem, aktywistą. Jego partnerka, Allie, trans kobieta, jest wykładowczynią biologii uwielbianą przez studentów. Gdy mieli dwadzieścia lat, nie znali nawet słowa „transgender”, bo pochodzili z małych religijnych społeczności.

Dwie dekady później ich drogi krzyżują się, by stworzyć razem rodzinę i rozpocząć tranzycję. Poznajemy ich, gdy szykują się do wesela w rytmie rodzinnych wydarzeń i celebracji. Jesteśmy świadkami scen z życia zwyczajnej, lecz nietypowej, rodziny z Sunnyside, Queens w Nowym Jorku. Proces odnajdywania się w nowych rolach w pracy i społeczności przynosi łzy, ale również nieoczekiwane poczucie spełnienia. (opis festiwalu)

Seanse

Warszawa

12 maja, 20:15 – Kinoteka
13 maja, 18:15 – Atlantic – SPOTKANIE PO FILMIE prowadzi nasza redaktorka, Agnieszka Pilacińska
14 maja 20:15 – Iluzjon
17 maja 18:15 – Iluzjon

Wrocław

16 maja, 18:30 – Dolnośląskie Centrum Filmowe

Gdynia

14 maja, 20:30 – Gdyńskie Centrum Filmowe

Trans Memoria

reż. Victoria Verseau, Szwecja, Francja/Sweden, France, 2024

Victoria Verseau, szwedzka artystka konceptualna, poznała Meril w 2012 roku w tajskim hotelu, gdzie obie mieszkały przed i po operacji korekty płci. Po latach Victoria wraca do tego miejsca, żeby zrozumieć swoją przemianę i to, co definiuje ją jako kobietę. Wspomina także Meril, która popełniła samobójstwo. W hotelu dwie inne transpłciowe osoby, Atena i Aamina, czekają na operację. Przechodząc proces przemiany, zastanawiają się nad kwestiami związanymi z kobiecością, stratą i śmiercią.

Film pokazuje, co to znaczy być transpłciową kobietą, dokumentując momenty zwątpienia i niepewności oraz prawdziwy obraz operacji korekty płci. Strata Meril jest odczuwalna i dotkliwa. Film staje się odą na cześć ich przyjaźni i wezwaniem do wytrwałości. Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość przeplatają się tu na zasadzie introspekcji, odzwierciedlając sposób, w jaki przywołujemy wspomnienia. (opis festiwalu)

Seanse

Warszawa

9 maja, 11:45 – Kinoteka
14 maja, 20:00 – Kinomuzeum – DYSKUSJA PO FILMIE z udziałem m. in. osób bohaterskich „Repliki” – dry Joanny Ostrowskiej, Angeli Getler oraz J. Szpilki
15 maja, 20:30 – Kinoteka – SPOTKANIE PO FILMIE prowadzi nasza redaktorka, Agnieszka Pilacińska – spotkanie odwołane
16 maja, 20:15 – Atlantic
18 maja, 14:45 – Luna

Wrocław

10 maja, 20:45 – Dolnośląskie Centrum Filmowe

Gdynia

14 maja, 12:00 – Gdyńskie Centrum Filmowe
16 maja, 20:30 – Gdyńskie Centrum Filmowe

[EDYCJA – filmy, które były pokazywane w kinach] Pełną listę filmów LGBTQ+ pokazywanych na tegorocznej edycji festiwalu znajdziecie tutaj.

Filmy LGBTQ+ pokazywane online dostępne tutaj.

 

Specjalna kolekcja filmów online polecanych przez Replikę dostępna tutaj.

Ostatnia prosta do 22. MDAG!

Ostatnia prosta do 22. MDAG! Polecenia dyrektora festiwalu, pełny harmonogram projekcji i start sprzedaży biletów

 

Jeszcze tylko kilka dni dzieli nas od startu 22. edycji Millennium Docs Against Gravity – drugiego największego festiwalu filmów dokumentalnych w Europie! Od dziś na stronie mdag.pl dostępny jest pełny harmonogram projekcji dla wszystkich siedmiu festiwalowych miast. Rozpoczęła się także przedsprzedaż biletów online na mdag.pl, na stronach kin oraz stacjonarnie w ich kasach. 

To idealny moment, żeby dokładnie zaplanować filmową ucztę dokumentalną. Część kinowa festiwalu odbędzie się w dniach 9 – 19 maja w siedmiu miastach: Warszawie, Wrocławiu, Gdyni, Katowicach, Poznaniu, Bydgoszczy i Łodzi. W tym roku nowym łódzkim domem MDAG jest Kino NCKF w EC1 Łódź.

Część online potrwa na mdag.pl od 20 maja do 2 czerwca. Dokładny program drugiej części festiwalu poznamy pod koniec edycji kinowej.

To ostatnia chwila, żeby zakupić festiwalowy karnet (akredytacje nie są już dostępne). Sprzedaż ostatnich sztuk trwa tylko do końca kwietnia lub do wyczerpania puli na stronie book.mdag.pl! Bilety na wydarzenia specjalne, jak stand-up, kolacje tematyczne w hotelu Puro, warsztaty fotograficzne czy pokaz z muzyką na żywo, także można kupować na stronie book.mdag.pl.

 

TOP 12 dyrektora festiwalu, Artura Liebharta

W tegorocznym programie MDAG znalazło się w sumie niemal 180 filmów krótko- i pełnometrażowych, co nie ułatwia przygotowania listy najbardziej interesujących tytułów. Jak odnaleźć się w tym filmowym gąszczu? Z pomocą przychodzi założyciel i dyrektor festiwalu Artur Liebhart, który przygotował autorski wybór tytułów:

Oto moja dwunastka. Więcej nie mogę podać, bo bym nigdy nie skończył!

„Nagłe przebłyski głębi istnienia” (A Sudden Glimpse to Deeper Things), reż. Mark Cousins
Skąd i kiedy przychodzi Wena? Dlaczego warto wierzyć w swój talent? Czym naprawdę jest sztuka abstrakcyjna?

Trailer: https://youtu.be/xHav5Aw4nMA

„A w niej pragnienie” (A Want in Her), reż. Myrid Carten
Gdy są problemy w rodzinie, to ważne, aby mieć przy sobie kamerę i… odwagę. Wujek też się przyda, a najlepiej dwóch!

Trailer: https://youtu.be/rFK8kxR2vyo

„Tylko na Ziemi” (Only on Earth), reż. Robin Petré
Tylko w Galicji dzikie konie ratują ludzi i naturę przed pożarami. Tyle, że jest ich coraz mniej.

Trailer: https://youtu.be/UDSCzSGX4G8

„One to One: John i Yoko” (One to One: John & Yoko), reż. Kevin Macdonald
Chyba w końcu polubiłem Johna Lennona. Czy to dzięki nagraniom jego rozmów telefonicznych autorstwa FBI? 🙂 

Trailer: https://youtu.be/r8o_xETfcz8

„Kwiat ośmiu gór” (A Flower of Mine), reż. Paolo Cognetti
Jak góry mogą nas uratować? Gdzie jest najwyżej położona w Alpach restauracja wegańska? Jak znaleźć swój kwiat?

Trailer: https://youtu.be/_3BpJ4PdlqI

„Pociągi” (Trains), reż. Maciej Drygas
Trainspotting level filozoficzny. Samo złoto – dla zuchwałych i kochających kino.

Trailer: https://youtu.be/ozjqtdXVFW8

„Viktor”, reż. Olivier Sarbil
Dowiadujemy się, co słyszy niesłyszący samuraj z Charkowa, jakie robi zdjęcia i jak jego historia pomaga innym.

Więcej o filmie: https://mdag.pl/22/pl/warszawa/movie/Viktor

„Riefenstahl”, reż. Andres Veiel 
Myślicie, że coś wiecie o Leni? Ona dopiero po wojnie pokazała, co potrafi…. 

Trailer: https://youtu.be/qwpiURjbrnI

„Pod szczęśliwą gwiazdą” (Wishing On a Star), reż. Peter Kerekes
O wróżce z Neapolu, co w świat za szczęściem wysyłała. Peter Kerekes w najlepszej formie, w swoim austro-węgierskim stylu.

Trailer: https://youtu.be/E8nfUK3SsQY

„Kuba, na zachód od Zapaty” (To the West, in Zapata), reż. David Bim
Kubański spleen z aligatorem na bagażniku. Najwyższy poziom zdjęciowy. 

Trailer: https://youtu.be/5QCe_zMWKmk

Seriale na MDAG:

„Czarny łabędź” (The Black Swan), reż. Mads Brügger
Mads Brügger przechodzi samego siebie i zabija mit „czystej” Danii i Skandynawii.

Trailer: https://youtu.be/MLwgJshi2f8

„Social Studies”, reż. Lauren Greenfield
Kalifornijska odpowiedź na „Dojrzewanie”, dająca jednak dużo więcej nadziei. 

Trailer: https://youtu.be/MN7Uf13An24

 

Dostępność na MDAG

Podczas festiwalu dokładamy wszelkich starań, żeby wydarzenie było w jak największym stopniu dostępne! 

W tym roku siedem filmów z programu udostępniana jest z audiodeskrypcją za pomocą aplikacji Kino Dostępne:

  • Viktor
  • Pociągi
  • Ernest Cole: odnaleziona legenda
  • One to One: John i Yoko
  • Apokalipsa w tropikach
  • Nagłe przebłyski istnienia
  • Pan Nikt kontra Putin.

Audiodeskrypcja kierowana jest do osób ze specjalnymi potrzebami w obszarze wzroku, które mają trudność w czytaniu napisów i mogą potrzebować pomocy lektora. Zapraszamy również na pokazy specjalne, podczas których zapewniamy odbiorniki do audiodeskrypcji i słuchawki oraz pętle indukcyjne i napisy rozszerzone dla osób ze specjalnymi potrzebami w obrębie słuchu. Ponadto zorganizowałyśmy szkolenie z zakresu potrzeb osób z niepełnosprawnościami dla naszych wspaniałych wolontariuszy_ek oraz koordynatorów_ek kin. W każdym warszawskim kinie dostępne są słuchawki wyciszające, a osoby towarzyszące osobom z niepełnosprawnościami mają bezpłatny wstęp na wszystkie wydarzenia.

Wszystkie niezbędne informacje znajdziesz na naszej stronie w zakładce Dostępność.

Jeśli masz jakiekolwiek pytania, potrzebujesz pomocy w zakupie biletów na seanse czy asysty w poruszaniu się po kinie, zapraszamy do kontaktu z koordynatorką dostępności festiwalu Julią Kosińską mailowo: julia@againstgravity.pl lub telefonicznie: +48 579 754 101. 

Millennium Docs Against Gravity odbędzie się od 9 do 18 maja w siedmiu miastach (Warszawa, Wrocław, Gdynia, Poznań, Katowice, Łódź i Bydgoszcz), a następnie online – od 20 maja do 2 czerwca na mdag.pl. Mecenasem tytularnym wydarzenia jest Bank Millennium.

Dzielnice LGBTQ+ w Polsce i na świecie

 

Materiał partnera – NNV sp. z o.o.
 

Dzielnice LGBTQ+ w Polsce i na świecie

Społeczności LGBTQ+ na całym świecie od lat tworzą swoje enklawy, które stają się centrami ich kultury i aktywizmu. Te dzielnice, często nazywane “gay villages”, pełnią rolę bezpiecznych przestrzeni, gdzie osoby o różnych orientacjach seksualnych mogą swobodnie wyrażać siebie i integrować się z ludźmi podobnymi sobie. W miejscach takich panuje równość i tolerancja, które pozwalają na pełną swobodę w wyborze stylu życia i towarzystwa. “Gay villages” to też knajpki, kina teatry i inne miejsca kultury, w których członkowie społeczności LGBTQ+ mogą spędzać czas wolny. Przyjrzyjmy się wybranym dzielnicom tego typu w Polsce i na świecie.

 

Dzielnice LGBTQ+ na świecie

 

Reguliersdwarsstraat w Amsterdamie

Amsterdam od dawna uchodzi za miasto przyjazne społeczności LGBTQ+. Ulica Reguliersdwarsstraat jest sercem gejowskiego życia nocnego w stolicy Holandii. Znajdziemy się tam bary i kluby, takie jak Bar Blend, który jest otwarty na wszystkich, niezależnie od wieku, płci czy orientacji. W każdy piątek organizowane są tam pokazy drag queen. Innym popularnym miejscem jest Reality Bar, znany z muzyki latino. Warto również wspomnieć o Lunchroom Downtown, powstałym w 1970 roku, który był pierwszym otwarcie gejowskim miejscem w okolicy. ​

 

Shinjuku Ni-chōme w Tokio

Shinjuku Ni-chōme to tętniąca życiem dzielnica gejowska w Tokio, rozświetlona neonami i pełna wysokich budynków z klubami nocnymi oraz kameralnymi barami. W lokalu Campy! Bar obsługują drag queens, a w New Sazae, wystylizowanym na lata 70., gospodarzem jest mama Shion. Mimo że w wielu miejscach nie mówi się po angielsku, większość lokali charakteryzuje się zachodnim wystrojem i menu bliskiemu każdemu Europejczykowi. Za dnia można tam zjeść ramen w ekstrawaganckich kawiarniach. Warto też odwiedzić tamtejsze księgarnie, takie jak Print Charming. Znajdziemy w nich książki autorstwa osób LGBTQ+. ​

 

Schöneberg w Berlinie

Schöneberg to pierwsza i najbardziej znana dzielnica LGBTQ+ w Berlinie. Już w latach 20. XX wieku otwierano tam kluby i restauracje przyjazne społeczności. Jeden z najstarszych barów gejowskich, Tom’s Bar, funkcjonuje do dziś. Inne miejsca warte uwagi to Prinzknecht, Heile Welt i Hafen. Dla turystów dostępne są hotele przyjazne gościom LGBTQ+, takie jak Tom’s Hotel, Axel Hotel Berlin czy Gay Hostel. W tej dzielnicy niełatwo się zgubić, nawet jeśli odwiedza się ją pierwszy raz. Życie nocne koncentruje się wokół placów Wittenbergplatz i Nollendorfplatz. ​

 

Dzielnice LGBTQ+ w Polsce

W Polsce nie wykształciły się jeszcze dzielnice o tak wyraźnym charakterze LGBTQ+ jak na Zachodzie. Być może wynika to z upowszechnienia mediów i aplikacji społecznościowych, które umożliwiają bardziej mobilny charakter społeczności. Niemniej jednak, w większych miastach istnieją miejsca, które przyciągają osoby różnej orientacji i koncentrują w sobie życie towarzyskie tej społeczności.

 

Osiedle Za Żelazną Bramą w Warszawie


Miejsca otwarcie przyjazne społeczności nieheteroseksualnej w Warszawie zaczęły tworzyć się w latach 90. XX wieku wraz z transformacją ustrojową. Nie oznacza to, że przestrzenie takie nie istniały wcześniej. W czasach PRL za jedną z bardziej gejowskich dzielnic uchodziło osiedle Za Żelazną Bramą.

Nie do końca wiadomo, dlaczego społeczność LGBTQ+ tej epoki zaczęła koncentrować się właśnie tam. Możliwe, że przyciągała ją anonimowość nowych, wielkich blokowisk. Osiedle jest położone na obszarze 33 hektarów pomiędzy Ogrodem Saskim a ulicami: Królewską, Twardą, Prostą, Żelazną i Elektoralną. W obrębie tej dzielnicy kręcono wiele filmów takich jak komedia “Dzięcioł”, która powstała w 1970 w nowym bloku mieszkalnym. Za Żelazną Bramą powstały też wybrane sceny z kultowego “Misia” czy serialu “W labiryncie”. Obecnie w Warszawie społeczność LGBTQ+ jest rozproszona, a jej obiekty kulturowe takie kluby i bary koncentrują się w okolicy Śródmieścia.

 

 

Osiedle Teatralne w Krakowie

Tworzenie bezpiecznych i przyjaznych przestrzeni dla osób LGBTQ+ jest procesem, który wciąż ewoluuje, odzwierciedlając zmieniające się realia społeczne i kulturowe. W okresie realnego socjalizmu taką dzielnicą w stolicy Małopolski miało być Osiedle Teatralne. Ta zabytkowa część dzielnicy Nowa Huta została zbudowana w latach 1950–1953 zgodnie z zasadami realizmu socjalistycznego. W jej obrębie znajdują się ważne obiekty kulturalne, takie jak Teatr Ludowy oraz kino “Świt”. To właśnie ze względu na bliskość teatrów dzielnica miała być zasiedlona przez gejów, gdyż mieszkania w okolicy otrzymywali pracujący w nich artyści. W miarę postępującej akceptacji i otwartości społeczeństwa powstaje coraz więcej przestrzeni przyjaznych ludziom nieheteroseksualnym. Obecnie w Krakowie za najbardziej przyjazną im dzielnicę uchodzi Kazimierz, gdzie znajduje się wiele miejsc przyjaznych takim osobom. W sąsiedztwie Kazimierza mieści się Dom Równości (DOM EQ), centrum kulturalno-informacyjne dla społeczności LGBT+ i ich sympatyków.

 

Poznań

Podczas gdy w wielu miastach na świecie istnieją wyraźnie zdefiniowane dzielnice LGBTQ+, w Polsce społeczność ta nie posiada jeszcze takich enklaw. Miejscami, które skupiają tę społeczność, są często centra miast i starówki z barami i kawiarniami przyjaznymi wszystkim bez względu na orientację seksualną.

Według opinii wielu Polaków najbardziej gejowskim miastem w Polsce jest Poznań. Poznańska społeczność LGBTQ+ jest rozproszona. Na Starym Rynku znajdziemy wiele kawiarni i knajpek, w których takie osoby mogą czuć się swobodnie. Tego rodzaju miejsca funkcjonują też między innymi w dzielnicach Jeżyce, Wilda i Łazarz. W tym dużym mieście powstaje też coraz bogatsza infrastruktura turystyczna przyjazna społeczności LGBTQ+. Należą do niej m.in. wszystkim hotele i hostele otwarte właśnie na takich klientów.

 

Vannesa Vanjie Mateo: Przyprowadźcie fajnych, polskich chłopców!

Jedna z najpopularniejszych na świecie drag queens – VANESSA VANJIE MATEO – uczestniczka 10. i 11. sezonu RuPaul’s Drag Race oraz All Stars 9 w specjalnym wywiadzie dla Repliki”! O swojej karierze i pierwszej wizycie w Polsce w ramach trasy Werq The World (9 kwietnia 2025 r w COS Torwar). Rozmawiał Bartłomiej Podsiad.
Shot by Marco Ovando

 

 

Hej, cieszę się, że udało nam się złapać!

Nareszcie! Jestem teraz ciągle w podróży, bo przygotowania do Werq the World idą pełną parą. Jadę właśnie z jednych przymiarek na kolejną, a tuż po niej mam jeszcze następną więc cały czas w trasie.

 
Wspomniana przez Ciebie trasa zaczyna się już za kilka dni. 22 marca zaczynacie w Swansea w Wielkiej Brytanii, a 9. kwietnia zobaczymy cię w Warszawie! To chyba twoja pierwsza wizyta w Polsce?

Zgadza się. Mieliśmy przyjechać w zeszłym roku, ale niestety z powodu problemów poprzedniego promotora trasy musieliśmy odwołać wszystkie występy. Tym razem będzie inaczej! Alter Art to świetny partner, więc tym razem na pewno się zobaczymy! Mam nadzieję, że ty też będziesz Bartku? 

 

 

Tak się złożyło, że w dniu koncertu w Polsce są moje urodziny, więc…

Więc musisz być! Już załatwiam Ci bilet! Będziemy razem świętować Twoje urodziny. Jesteś zodiakalną rybą czy rakiem?

 
Początek kwietnia to czas baranów (śmiech). Ślicznie dziękuję za bilet! Jak się czujesz przed tą trasą?

Prawie trafiłam z tym znakiem! (śmiech) A co do trasy to jestem meeeega podekscytowana! Nie tylko samą podróżą po Europie, ale też całym show, które dla was przygotowałyśmy! Z tego, co wiem, mnóstwo osób kupiło już bilety, więc bardzo się cieszę, że chcecie zobaczyć mnie i pozostałe królowe w tej wyjątkowej aranżacji. To trasa, podczas której wcielamy się w najsłynniejsze gwiazdy estrady i naprawdę… będzie wyjątkowo! 

 
Show ma poprowadzić Sasha Velour w roli Madonny, a na scenie m.in. Roxxxy Andrews jako Mariah Carey, z którą byłaś razem w 9. All Stars. Z kolei ty wystąpisz jako Rihanna. Sama wybrałaś swoje wcielenie? 


Tak! Kocham Rihannę! Zawsze była moją ulubioną artystką! Po pierwsze – pochodzi z małej karaibskiej wyspy, tak samo, jak ja! Ja jestem z Portoryko, a Rihanna z Barbadosu. Cudownie widzieć, jak ktoś z tak małej wyspy jest w stanie robić tak wielkie rzeczy. Po drugie – ona robi wszystko: kosmetyki do makijażu, do włosów, produkty do skóry, ubrania, perfumy… Cokolwiek byś chciał, ona to ma! W moich oczach to prawdziwa gwiazda.

 

 
Wszyscy, którzy mieli okazję spotkać się z nią osobiście, mówią, że cudownie pachnie. Opracowałaś już ten unikalny zapach, by rzeczywiście być Rihanną na 100%? 
 

(śmiech) Wiele bym dała, żeby tak pachnieć. Może nawet skręcę jointa na backstage’u, żeby poczuć się dokładnie jak ona? Mówią, że często wygląda, jakby paliła tuż przed. (śmiech) Żartuję, ja nie palę. 

 
Zdradzisz jakie piosenki wybrałaś na trasę Werq the World

Rihanna ma tak wiele, tak dobrych piosenek, że trudno mi było wybrać tylko jedną czy dwie! (śmiech) Mogę więc chyba zdradzić, że będzie to miks jej najlepszych utworów, tak żeby w pełni oddać jej osobowość na scenie. To będzie naprawdę świetne show!


Czego innego można się spodziewać po Miss Vanjie! Świat oszalał na punkcie twojego imienia i tego, w jaki sposób je powiedziałaś, opuszczając 10 sezon RPDR.

To moje imię i to jak udało mi się je przedstawić to jakieś błogosławieństwo. Miałam tak ogromnego fuksa! To szaleństwo, w dalszym ciągu próbuję to jakoś ogarnąć rozumem i nie potrafię. Szczęściara ze mnie, szczególnie teraz, kiedy nie jest łatwo być drag queen w Ameryce. Wielu królowym trudno znaleźć pracę, więc tym bardziej doceniam, że wciąż są na świecie ludzie, którzy chcą mnie oglądać i chcą ze mną pracować. 


W zeszłym roku osoby fanowskie na całym świecie wreszcie doczekały się twojego powrotu w RuPaul’s Drag Race. Byłaś finalistką 9. edycji All Stars. Jak było? 
 

Spotkać się w programie z tymi wszystkimi szalonymi dziewczynami, które ogromnie podziwiam? Być razem na scenie, robić świetny drag? To była ogromna frajda! All Stars jest wyjątkowym przeżyciem i cieszę się, że dano mi szansę to przeżyć. Ciągle wracam do nagrań z mojego sezonu i wspominam jak było super! (śmiech) To był wspaniały czas, ale najbardziej cieszę się z tego, jak wiele pieniędzy udało mi się zebrać na cele charytatywne, w tym szczególnie na rzecz ASPCA (Amerykańskie Towarzystwo Zapobiegania Okrucieństwu wobec Zwierząt – przyp. red.).

 

Shot by Marco Ovando
 
Znasz jakieś polskie drag queens? Nasza scena nie jest tak duża, jak w Ameryce, ale może coś obiło ci się o uszy. 
 

Jestem tragiczna, jeśli chodzi o zapamiętywanie imion, więc nawet jeśli kogoś widziałam, to i tak bym niestety nie zapamiętała. To chyba moja największa wada! Możemy już jednak zdradzić jednego newsa… polskie drag queens, będą otwierać nasze show! Mam więc wielką nadzieję, że będę mogła spędzić z nimi trochę czasu i przeżyć „full Poland experience”. (śmiech)

 

Jakieś szczególne oczekiwania wobec tego „full Poland experience”?

(śmiech) Tylko jedno – zabawa! Nie mogę się doczekać, żeby was poznać, spędzić z wami ten czas i wspólnie celebrować drag. Chcę, żebyśmy przeżyli wszyscy coś wyjątkowego, zwłaszcza w tak trudnym czasie. To naprawdę będzie wielka impreza, więc bawmy się na niej dobrze! Nie ma drugiej takiej produkcji jak “Werq The World”. Ekipa naprawdę stara się, żebyśmy wyglądały i czuły się jak gwiazdy. Wiem, że będzie perfekcyjnie do granic możliwości honey!


O czymś jeszcze powinniśmy wiedzieć?

Daj wszystkim znać, że jestem singielką! (śmiech) Więc koniecznie przyprowadźcie na ten wieczór fajnych, polskich chłopców! (śmiech) O polskim jedzeniu słyszałam wiele, więc koniecznie chcę spróbować waszej kuchni. 

****

WERQ THE WORLD  

09 kwietnia 2025 / Warszawa / COS Torwar 


KUP BLETY NA SHOW>

Olly Alexander: Radzono mi, abym nie mówił głośno, że jestem gejem

Olly Alexander zadebiutował w 2015 roku, wydając z zespołem Years&Years świetny krążek Communion”. Dziś stawia na solową karierę i niebawem wystąpi z najnowszym materiałem w Warszawie (27.03.2025 r. / Klub Palladium>). O nowym albumie, Eurowizji, odkrywaniu orientacji i wyzwaniach związanych z byciem muzykiem-gejem Olly opowiedział w rozmowie z Patrykiem Radzimskim.
fot. materiały organizatora koncertu

 

 

Polari” to pierwszy album wydany pod twoim nazwiskiem. Czy czujesz, że to nowy początek?

 

Tak, cały proces polegał na tym, aby stworzyć album, który będzie jak najbardziej mój”. Nagrywając go, czułem, jakbym skondensował całego siebie w muzyce. Mam spore doświadczenie, działałem z Years&Years, wydałem z nimi już trzy krążki. Tym razem wiedziałem, że chcę zrobić to inaczej.

 

Tytuł albumu, Polari, to także określenie slangu używanego przez społeczność LGBTQ+ w XX wieku. Jeśli mam być szczery, nie wiedziałem o jego istnieniu aż do premiery Twojego krążka. 

 

Tak naprawdę w Wielkiej Brytanii również wiele osób nie wie o polari. Często ludzie nie zdają sobie sprawy, że niektóre słowa wywodzą się właśnie z tego slangu, np. drag”. Ten język ma naprawdę fascynującą historię, głównie ze względu na to, kto go używał, dlaczego i w jakich okolicznościach. Mam na myśli osoby queer, które używały tego szyfru”, aby uniknąć konsekwencji – często po prostu aresztowania. W tamtych czasach byli przecież traktowani jak kryminaliści. Zwroty i słowa wywodzące się z polari mają często zabawny, dość przewrotny wydźwięk. Jednym z moich ulubionych określeń jest camp”. Tworząc najnowszy album, czerpałem inspirację właśnie ze slangu polari. Choć nie we wszystkich piosenkach używałem tych charakterystycznych słów, to i tak czuć w nich ducha polari. 

 

Poza slangiem polari, jakie były największe inspiracje przy tworzeniu albumu?

 

Myślałem o twórczości innych artystów, których słuchałem jako dojrzewający nastolatek. Inspirowałem się też muzyką, która towarzyszyła mi, kiedy dopiero wkraczałem do queerowego świata, będąc gejem tuż po dwudziestce. To był dość szalony czas, w którym dużo imprezowałem, a w klubach królowały odświeżone wersje kawałków z lat 80. i 90. Od zawsze kochałem muzykę taneczną, a praca na planie queerowego serialu It’s a sin”, którego akcja rozgrywa się właśnie w latach 80., jeszcze bardziej rozpaliła moją miłość do tej ery w muzyce i bardzo głęboko wpłynęła na mnie jako artystę. Dlatego chciałem oddać esencję tej magii na nowym krążku, jednocześnie wprowadzając nutkę nowoczesności. 

 

Współpracowałeś nad tym albumem ze znanym brytyjskim producentem, który współpracował z Duą Lipą, czy Charli XCX – Dannym L Harle.

 

Jestem fanem Danny’ego od wielu lat. Co ciekawe, był on częścią mojego pierwszego albumu Communion” – Danny w świetny sposób zremiksował w 2015 roku piosenkę Shine”. Od dawna chcieliśmy stworzyć coś razem od podstaw, ale dopiero teraz to się udało. Wiedziałem, że nad najnowszym krążkiem chcę pracować z kimś nowym i zależało mi na tym, aby w stworzenie albumu zaangażować tylko jednego producenta, szczególnie, że wcześniej komponowałem w zespole. Gdy spotkaliśmy się z Dannym, podzieliliśmy się swoimi pomysłami i od razu wiedzieliśmy, w jakim kierunku podążać. Kocham jego spojrzenie na pop i muzykę elektroniczną, które świetnie ze sobą współgrają i pozwalają przekazać masę emocji. Jestem wdzięczny za to, że stworzyliśmy ten album tylko we dwóch. Danny świetnie zrozumiał paletę dźwięków, pomysłów i inspiracji, z których chciałem korzystać. 

 

fot. materiał organizatora koncertu
Mam wrażenie, że Polari” to twój najbardziej odważny i zmysłowy album. Co chciałeś przekazać swoim słuchaczom?

 

Właściwie każdy z moich albumów oscyluje wokół miłości, jednak nie zawsze jej obiektem jest druga osoba. Bardziej chodzi o samą ideę kochania i pożądania czegoś – nie tylko w innych, ale również w sobie. Jako osoba nieheteronormatywna odkryłem, jaki aspekt mojego świata chcę eksplorować – piszę o chłopakach, których poznałem, o moich doświadczeniach z nimi i historiach, które z nich wyniknęły. Myślę, że za motyw przewodni „Polari” można uznać pragnienie, choć tak naprawdę trudno to sprowadzić do jednej konkretnej rzeczy. 

 

Wiem, że to nie jest proste zadanie, ale czy mógłbyś wybrać swoją ulubioną piosenkę z albumu? Albo taką, która jest ci szczególnie bliska?

 

Kocham „Archangel”. To słodko-gorzki utwór, opowiadający o bolesnym momencie i osobie, która podnosi cię z kolan, sprawia, że znów jesteś pełen życia i przywraca twój optymizm. Refren może mieć nawet nieco dziecinny wydźwięk – „możesz robić cokolwiek chcesz i kiedy chcesz, bo dzisiejszej nocy wszystko należy do ciebie”. Ta piosenka za każdym razem mnie porusza. Poza tym daje niezłego kopa energetycznego i świetnie sprawdza się podczas joggingu. 

 

 

Brałeś udział w Eurowizji 2024, często nazywanej „gejowską olimpiadą”. Wykonałeś główny singiel z Polari”Dizzy”. Twój występ i cała oprawa sceniczna były spektakularne. Czy ostateczny wynik (18. miejsce na 25 krajów, zero punktów od widzów – przyp. red.) był dla ciebie rozczarowujący?

 

Muszę powiedzieć, że poniekąd byłem na to przygotowany. Oczywiście zawsze masz nadzieję na sukces. Byliśmy i jesteśmy naprawdę dumni z tego występu, ale wiedzieliśmy, że nie każdy go pokocha, a przecież tu liczy się największa liczba głosów. Nie potoczyło się to w sposób, na jaki liczyliśmy, byliśmy nieco rozgoryczeni, ale mimo wszystko celebrowaliśmy tę przygodę z dumą. Właściwie to pierwszy raz brałem udział w konkursie, a jak wiemy, rywalizacja bywa bezlitosna. 

 

Pierwszy, ale czy ostatni? Jest szansa na Twój powrót na eurowizyjną scenę?

 

Nie wiem, czy bym to powtórzył. Na pewno starczy mi takiej rywalizacji na jakiś czas. (śmiech)

 

Właściwie, słynne zero points” jest ikoniczne, warto spojrzeć na to w ten sposób. 

 

Dokładnie! Jestem dumny z mojego zera, nie każdy może się pochwalić takim wynikiem. (śmiech)

 

 

 

Śmiało można powiedzieć, że jesteś nie tylko wyoutowaną osobą LGBT+, ale też aktywistą. Czy był w twoim życiu moment, który szczególnie wpłynął na to, że zaangażowałeś się w działalność aktywistyczną? 

 

Na pewno nie mogę powiedzieć, że sobie to zaplanowałem. Nigdy nie myślałem, że będę kiedykolwiek głośno mówił o problemach społecznych osób LGBT+ i kwestiach politycznych. Powodem, dla którego od zawsze chciałem zostać artystą, była chęć wyrażania siebie. Wszyscy moi idole tak robili, byli autentyczni i nie ukrywali tego, kim naprawdę są. Pamiętam, że to było dla mnie bardzo istotne, abym debiutując z Years&Years, nie musiał ukrywać tego, że jestem gejem. W końcu to, jaki jestem, miało i ma ogromny wpływ na to, jaką muzykę tworzę i co chcę przekazać. Oczywiście mówiąc głośno na temat mojej orientacji i kwestiach dotyczących społeczności LGBT+, byłem na początku nieco przerażony. Bałem się, że ludzie nie będą chcieli słuchać mojego gadania. Nic podobnego! Dzięki mojej szczerości udało mi się zbudować niesamowitą więź z publiką. Zawsze starałem się podążać śladami osób kultury, które inspirowały mnie na różnych płaszczyznach. Mam na myśli takie legendy jak Ian McKellen, Elton John, Neil Tennant (połowa duetu Pet Shop Boys – przyp. red.) i George Michael. 

 

Kiedyś powiedziałeś, że zajęło ci 19 lat, aby w pełni zaakceptować swoją orientację. Czy pamiętasz ten moment w swoim życiu?

 

Miałem 19 lat, gdy dokonałem coming outu przed sobą i moim otoczeniem, rodziną, przyjaciółmi. Ale minęło jeszcze więcej czasu, nim poczułem się naprawdę komfortowo. Nie był to jednak jakiś konkretny moment. Kluczowe było z pewnością poznanie queerowej społeczności i historii jej przedstawicieli – ludzi, którzy mnie otaczali, autorów, twórców filmowych. Wśród nich poczułem się pewnie i wiedziałem, w jaką stronę chcę iść jako artysta i człowiek.

 

Czy to prawda, że na początku kariery radzono ci, abyś nie mówił o swojej orientacji?

 

Tak, to prawda, to było ponad dekadę temu. Od tego czasu zdecydowanie wiele się zmieniło. Aż trudno w to uwierzyć, ale wtedy, gdy ktoś powiedział publicznie, że jest gejem, to wciąż było to postrzegane jako skandal, a tabloidy strasznie to podkręcały. To była niewątpliwie beznadziejna rada, ale chyba rozumiem, dlaczego doradcy od wizerunku próbowali przekonać mnie, abym nie mówił o swojej orientacji. Natomiast ja w ogóle nie brałem pod uwagę takiego scenariusza i twardo stałem przy swoim. Gdy zrobię coś, co może być postrzegane choć w niewielkim stopniu jako seksualne, niektórzy ludzie wariują, automatycznie pojawiają się głosy w stylu osoby nieheteronormatywne są perwersyjne”, o mój boże, to nie jest family-friendly”. Halo, ludzie! Nie ma nic złego w tym, że złapię chłopaka za rękę albo go pocałuję, to nie powinno być dla nikogo problemem! Niektórzy nawet nie są tego świadomi, zaznaczają, że nie są homofobami, ale odczuwają dyskomfort, gdy widzą takie obrazki w mediach… serio? To bywa bardzo krzywdzące. 

 

Czy z biegiem czasu brytyjska i amerykańska branża muzyczna stały się bardziej inkluzywne? W Polsce to wciąż dość trudny temat, a wielu artystów nie decyduje się na coming out w obawie przed hejtem i brakiem wsparcia.  

 

Z moich doświadczeń mogę powiedzieć, że jest zdecydowanie lepiej! Przemysł muzyczny staje się bezpieczną przestrzenią dla osób nieheteronormatywnych i to dzięki artystom, którzy walczyli o to na przestrzeni ostatnich dekad. Obecnie duże znaczenie mają także fani, którzy mogą wspierać i bronić swoich idoli w Internecie. Jednocześnie wytwórnie zdają się mieć mniejszą moc niż kiedyś. Mogę śmiało powiedzieć, że dziś orientacja seksualna nie stanowi żadnej przeszkody na drodze do osiągnięcia sukcesu. Udowadniają to chociażby Lil Nas X, Kim Petras, Chappell Roan, Sam Smith czy Billie Eilish. Publika ich kocha, biją rekordy popularności. Choć wiadomo – to jest z natury wybiórczy biznes – możesz być na topie, a za chwilę upaść na dno, więc pod tym względem branża jest na pewno bezlitosna.

 

Grałeś w Polsce kilka razy, a już 27 marca powrócisz do nas w ramach trasy promującej Polari”. Czego fani mogą spodziewać się po koncercie? 

 

Jestem niesamowicie podekscytowany, że znów wyruszam w trasę! Show będzie skupiało się na muzyce, na więzi z fanami, będzie wyjątkowe, intymne. Zaśpiewam wiele piosenek z Polari”, będą też oczywiście piosenki wcześniejszych albumów, również w odświeżonych wersjach. Nie mogę się doczekać powrotu do Polski!

****

Olly Alexander / POLARI 

27 marca / Warszawa / Palladium 


KUP BLETY NA KONCERT>

Wydarzenia LGBTQIA+ 2024 / ŚWIAT

 

🌈 Wydarzenia LGBT roku 2024: ŚWIAT

 

🇺🇸 „Skończę z tym transpłciowym szaleństwem. Oficjalna polityka USA będzie taka, że obowiązują wyłącznie dwie płcie” – powiedział prezydent-elekt Donald Trump. Podczas kampanii też często powtarzał transfobiczne slogany. Na poziomie stanowym dyskutowanych jest kilkaset antytransowych przepisów, a Sąd Najwyższy USA niebawem rozstrzygnie, czy można – jak to się stało w stanie Tennessee – zakazać tranzycji medycznej osób poniżej 18 roku życia. USA to najpotężniejsze państwo na świecie; to, co dzieje się w USA, „promieniuje” na resztę świata.

🏳️‍🌈 Równość małżeńska w maleńkim europejskim Liechtensteinie i w dużej azjatyckiej Tajlandii (66 mln mieszkańców) – kraju, który graniczy m.in. z dwoma krajami uznającymi homoseksualność za przestępstwo (Malezja i Myanmar). Tajlandia jest trzecim – po Tajwanie i Nepalu – krajem Azji z równością małżeńską.

🚫 Norwegia, Portugalia i Meksyk wprowadziły całkowity zakaz terapii konwersyjnych (mających na celu zmianę orientacji seksualnej/tożsamości płciowej). Łącznie już 14 krajów ma takie zakazy.

🇮🇶 Irak wprowadził karalność za homoseksualność (15 lat więzienia), karalność za „promowanie” homoseksualności, karalność za tranzycję medyczną (osób trans) oraz karalność dla „mężczyzn zachowujących się jak kobiety” (!).

🇧🇬🇬🇪 Bułgaria i Gruzja wprowadziły przepisy zakazujące – na wzór obowiązujący w Rosji – „promocji homoseksualności”, co oznacza, że publicznie o homoseksualności można mówić jedynie negatywnie (a więc np. pismo takie jak „Replika” byłoby nielegalne).

🇬🇭 Parlament Ghany (34 mln mieszkańców) przegłosował karalność za coming out i identyfikowanie się jako LGBT (3 lata więzienia), karalność za tworzenie i sponsorowanie organizacji LGBT (5 lat więzienia). Ustawa czeka na podpis prezydenta kraju. Sama homoseksualność już wcześniej była w Ghanie karalna (3 lata więzienia).

🇲🇱 Narodowa Rada Przejściowa w Mali (24 mln mieszkańców) niemal jednogłośnie przegłosowała karalność za homoseksualność i za „promowanie” homoseksualności. Przepisy czekają na zatwierdzenie przez wojskowe władze kraju

🇫🇷 Między styczniem a wrześniem premierem Francji był Gabriel Attal, najmłodszy (34 lata) i pierwszy jawnie homoseksualny premier tego kraju.

🎭 Coming outy: aktorki Chloe Grace Moretz i Jessica Gunning („Reniferek”), Brenda Biya, córka prezydenta Kamerunu (w którym homoseksualność jest przestępstwem), 81-letni Bruce Joel Rubin, scenarzysta, laureat Oscara za scenariusz filmu „Uwierz w ducha”. lesbijek o pochodzeniu polsko-żydowskim.

🎤 Jest wiele wokalistek – wyoutowanych lesbijek, ale gwiazda Chappel Roan w 2024 r. po prostu eksplodowała do pierwszej ligi popu. Good luck, babe!

🎥 Genialny film dokumentalny o tym, jak hollywoodzki gwiazdor Will Ferrell i jego transpłciowa przyjaciółka Harper Steele – świeżo po tranzycji i coming oucie – wyruszają w 16-dniową podróż przez całe Stany.