Jak zmienia się sytuacja osób LGBT+ w Polsce? Tęczowe diamenty 2022 rozdane

Reprezentacja osób LGBT+ przed sądami, benefity pracownicze dla partnerów_ek pracowników_czek niezależnie od ich płci i queerowe konferencje naukowe – właśnie poznaliśmy_łyśmy zwycięzców_zynie LGBT+ Diamonds Awards 2022. Wśród nich znajdują się: BNP Paribas, Place of Pride SKANSKA, Ewelina Negowetti, Koalicja Miast Maszerujących po Równość Osób LGBTQ, Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego oraz Koło Naukowe MyGender z Uniwersytetu SWPS. Jak dowodzi rekordowa liczba 160 zgłoszeń nominacji – zaangażowanie nie tyko społeczne, ale też pracodawców_zyń w działania na rzecz różnorodności i inkluzji w Polsce rośnie. 

Z badań „Narracje dla odmiany. Badanie potencjału sojuszniczego” Funduszu dla Odmiany z 2021 r. wynika, że aż 43% polskiego społeczeństwa jest życzliwe w stosunku do osób LGBT+. Jednak sami_e sojusznicy_zki twierdzą że jest ich jedynie 5-10%. Z czego wynika ta różnica? Przyczynę autorzy_ki badania upatrują w tym, że sojusznicy_zki czują się osamotnieni i dlatego nie decydują się na deklarację swoich przekonań. Jednym ze sposobów na przełamanie obaw jest współpraca z tymi, którzy działają w podobnym obszarze. Taki cel obrali_ły organizatorzy_ki konkursu LGBT+ Diamonds Awards – NatWest Group i ABSL — To wydarzenie co roku przyciąga coraz więcej osób, które wspólnie zmieniają świat na taki, który szanuje i docenia różnorodność. Spotkanie to początek, wspólne działanie to sukces. Tegoroczne motto konkursu pokazuje, że efekty można osiągnąć tylko działając razem — mówi Dariusz ŻakNatWest Group w Polsce, współorganizatora wydarzenia.

Zwycięzcy_zynie konkursu LGBT+ Diamonds Awards

Rozdanie nagród LGBT+ Diamonds 2022 odbyło się 26 października w Teatrze Studio w Pałacu Kultury i Nauki. Z tej okazji budynek został tego wieczoru podświetlony w kolorach tęczy. Zwycięzcy_czynie zostali wyłonieni_one spośród rekordowej liczby aż 160 zgłoszonych nominacji publicznych. Jury w składzie Karolina Kędziora, Marzena Strzelczak, Dariusz Żak, Remigiusz Ryziński, Paweł Panczyj, Sylwia Chutnik, Bart Staszewski i Daniel Mękarski wyłoniło zwycięzców_czynie w 6 kategoriach: 

  • Pracodawca_zyni roku wspierający_a osoby LGBT+: BNP Paribas – nagrodzony_a za tworzenie inkluzywnego i różnorodnego miejsca pracy, np. zapewniając benefity pracownicze partnerom i partnerkom pracowników_czek również w związkach jednopłciowych.
  • Pracownicza sieć LGBT+ roku: Place of Pride, SKANSKA – wyróżnieni za działania edukacyjne dla pracowników_czek dot. m.in. nieświadomych uprzedzeń czy wyrażania tożsamości płciowej.
  • Ambasadorka osób LGBT+: Ewelina Negowetti, pomaga rodzicom dzieci transpłciowych w internecie poprzez dostarczanie im wiedzy na temat transpłciowości.
  • Inicjatywa roku wspierająca osoby LGBT+: Koalicja Miast Maszerujących po Równość Osób LGBTQ – otrzymała nagrodę za udział w budowaniu nowego pokolenia aktywistów_ek.
  • Partnerstwo roku: Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego – wyróżniono za długoletnie reprezentowanie osób LGBT+ przed sądami.
  • Lokalna inicjatywa roku: Koło Naukowe MyGender z Uniwersytetu SWPS – nagrodzono za budowanie bezpiecznej przestrzeni dla uczelnianej społeczności LGBT+ i edukację w zakresie queer studies.

Nagrodę specjalną uzyskała Lambda Warszawa, która obchodzi w tym roku dwudziestopięciolecie działalności na rzecz osób LGBT+ w Polsce. Do zasług działaczy_ek najstarszej organizacji tęczowej należy m.in. prowadzenie hostelu interwencyjnego w postaci mieszkań treningowych dla osób LGBT+ w Warszawie.

Polskie firmy jako pionierzy_ki różnorodności

Organizatorzy_ki konkursu szczególną uwagę poświęcają budowaniu różnorodnych i inkluzywnych miejsc pracy, pokazując dobre praktyki czy rozwiązania oraz nagradzając firmy, które mogą być przykładem dla innych organizacji. Takie działanie wynika z przekonania, że dobrostan i motywację pracowników_czek kształtują nie tylko benefity czy płaca, ale także odpowiednia kultura organizacyjna oraz równe, a przede wszystkim przyjazne środowisko pracy. Realizacja idei różnorodności i inkluzji to zapewnienie każdemu_j pracownikowi_czce, bez względu na pochodzenie, wykształcenie, wyznawane wartości, tożsamość i orientację seksualną, takich samych szans na rozwój i sukces zawodowy.

— W ostatnich dekadach wiele firm przeszło długą drogę, w celu zagwarantowania równych praw dla mniejszości LGBT+ oraz zwalczania dyskryminacji i ignorancji w miejscu pracy. Jednak tak długo, jak wiele społeczeństw na całym świecie nie będzie akceptowało różnych orientacji seksualnych, osoby LGBT+ nie będą czuły, że mogą wnieść do pracy swoje autentyczne “ja”. My wszyscy – firmy, organizacje, rządy i obywatele_ki – musimy zabrać głos i działać. To sprawa zbiorowa, społeczna i kulturowa – tak więc, żeby coś zmienić, musimy połączyć siły — mówi Margot Slattery, Global Head of Diversity and Inclusion, ISS.

Dla ISS, Partnera Głównego LGBT+ Diamonds Awards 2022, działania w zakresie różnorodności i inkluzji, aby były skuteczne, powinny być realizowane zarówno przez kadrę kierowniczą, jak i przez pracowników_czki w całej organizacji. Również BNY Mellon, partner biznesowy tegorocznej edycji konkursu stawia na współpracę. Oprócz wprowadzania wewnętrznych zmian, w firmie podkreślane jest budowanie partnerstw w ramach organizacji i poza nią. — Włączanie grup mniejszościowych, uwzględnianie ich perspektywy wzbogaca nie tylko kulturę organizacyjną firmy, ale także jej działalność biznesową. Nie zapominajmy jednak, że nadrzędnym celem budowania kultury różnorodności jest stworzenie miejsca pracy, gdzie każdy może być sobą i czuć się swobodnie — mówi Jonathon Stubbs, Head of Human Resources, EMEA, BNY Mellon dodaje — Każda rozmowa, w której dbamy o włączenie głosu wszystkich, każda decyzja biznesowa podjęta z uwzględnieniem różnorodnych perspektyw, każda sytuacja, w której jesteśmy sprzymierzeńcami_zyniami społeczności LGBT+ stopniowo zmienia kulturę organizacji, a także otoczenie poza firmą. Gdy wiele osób działa w sposób skoordynowany, efekt potrafi zaskoczyć. 

Pracujemy na wspólny sukces

Tegoroczna edycja jest rekordowa nie tylko pod względem zgłoszeń w nominacjach, ale także zaangażowania w organizację konkursu. LGBT+ Diamonds Awards 2022 wspierają aż 52 podmioty zarówno z biznesu, trzeciego sektora, nauki oraz administracji samorządowej, a nawet organizacje międzynarodowe.

Współorganizatorzy: NatWest Group w Polsce i ABSL Poland

Partnerstwo Honorowe nad wydarzeniem objęły: Komisja Europejska, Karta Różnorodności, Ambasada Kanady, Ambasada Królestwa Niderlandów, Ambasada Norwegii, Ambasada Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej i Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy

Partner Wydarzenia: Teatr Studio

Partner Główny: ISS

Partner Biznesowy: BNY Mellon

Matronka merytoryczna: Kampania Przeciw Homofobii

Patroni społeczni i Matronki społeczne: Centrum Praw Kobiet, Chór Voces Gaudii, Diversity Pl, Fabryka Równości, Fundacja Bęc Zmiana, Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, Fundacja Trans-Fuzja, Fundusz dla Odmiany, Instytut Spraw Publicznych, Lambda Warszawa, Miłość nie wyklucza, My, rodzice, Parada Równości, Perspektywy Women in Tech, Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego, Tęczowy Białystok, Tolerado

Patronat/Matronat Medialny: Queer.pl, Replika, MyCompany

Więcej informacji na stronie www.lgbtdiamondsawards.pl i Facebooku @LGBT+ Diamonds Awards.

***
O NatWest Group

NatWest Group jest jedną z największych instytucji finansowych w Wielkiej Brytanii, w skład której wchodzą między innymi takie marki jak NatWest Bank, Royal Bank of Scotland, Ulster Bank czy Coutts. W Polsce NatWest zatrudnia blisko 1500 osób i nieustannie rozwija swoją działalność, oferując możliwość rozwoju kariery zawodowej w takich obszarach jak operacje bankowe, finanse, technologia, bezpieczeństwo informacji, , zarządzanie projektami, zarządzanie danymi i dostarczanie informacji zarządczej, analizy biznesowe czy przeciwdziałanie praniu pieniędzy (AML).

 

O ABSL

Związek Liderów Sektora Usług Biznesowych (ABSL) zrzesza ponad 240 największych światowych firm, reprezentujących sektor, w którym zatrudnionych jest obecnie ponad 400 000 osób. 1700 centrów usług, rozproszonych w ponad 60 miastach, tworzy prężny ekosystem wspierający innowacyjne rozwiązania wdrażane przez międzynarodowe korporacje. Celem jest tworzenie nowych, wartościowych miejsca oraz odpowiedzialny i zrównoważony rozwój biznesu w lokalnych społecznościach. Więcej: www.absl.pl

 

O ISS

ISS jest liderem w zakresie tworzenia przyjaznych miejsc pracy i kompleksowego zarządzania obiektami. We współpracy z klientami, ISS buduje zaangażowanie i wspiera dobre samopoczucie, minimalizuje negatywny wpływ na środowisko oraz chroni i utrzymuje nieruchomości. Organizacja osiąga powyższe cele dzięki unikalnemu połączeniu danych, obserwacji i doskonałości w świadczeniu usług na powierzchniach biurowych, w zakładach produkcyjnych, na lotniskach, w szpitalach i szeregu innych nieruchomości zlokalizowanych na całym świecie. ISS zatrudnia blisko 350 000 „placemakerów” – pracowników, którzy każdego dnia dbają o nieruchomości i ich użytkowników. W 2021 r. przychody Grupy ISS na świecie wyniosły 71 mld DKK. Więcej o ISS i oferowanych usługach: issworld.com

***

Kontakt dla mediów:
Karolina Obajtek
karolina.obajtek@propsypr.pl
783 486 514

Grafiki z kalendarza „Dumne. Polskie ikony LBTQ+”

Aby zakupić kalendarz „Dumne. Polskie ikony LBTQ+” na rok 2023, KLIKNIJ TUTAJ.

Marta FrejAdela MadejBeata Sosnowska i Sara Małecka stworzyły – każda z nich w swoim indywidualnym stylu – wyjątkowe portrety 18 postaci, historycznych i żyjących, debiutujących i doświadczonych w działalności na rzecz osób LBTQ+, reprezentujących różne okresy historyczne, profesje i tożsamości psychoseksualne, które w sposób rewolucyjny przesuwały lub przesuwają granice reprezentacji osób LBTQ+ w sferze publicznej.

Poniżej prezentujemy 4 z 13 grafik z kalendarza „Dumne. Polskie ikony LBTQ+” na rok 2023. Zachęcamy do zakupu kalendarza i zapoznania się ze wszystkimi w pełnym rozmiarze.

Grafika: Marta Frej
Maria Dulębianka i Maria Konopnicka

Continue reading

Zdjęcia z kalendarza „Piękni i odważni” na rok 2023

Aby zakupić kalendarz „Piękni i odważni” na rok 2023, KLIKNIJ TUTAJ.

Prezentujemy nagi kalendarz „Repliki” na 2023 r. „Piękni i odważni” to zestaw fantastycznych aktów – fotografii gejów, mężczyzn biseksualnych, panseksualnych i transpłciowych a także osoby niebinarnej. Nasi bohaterowie są piękni i odważni, bo do pozowania nago połączonego z publicznym coming outem trzeba nie lada odwagi, szczególnie w Polsce obecnych czasów.

Poniżej prezentujemy ocenzurowane zdjęcia z kalendarza:

fot. Krzysztof Marchlak
Papina McQueen (Paweł Rupala)
jedna z najpopularniejszych polskich drag queens
fot. Paweł Spychalski
Rafał Wójcikowski i Radek Grochulski
para biznesmenów z 24-letnim stażem w związku
fot. Michał Sosna
Edmund Krempiński
transpłciowy performer znany również jako Eros Nakurvviator
fot. Krystian Lipiec
Dawid Belach)
instruktor tańca, a także youtuber – kanał DaddyCool
fot. Paweł Spychalski
Alan
sexworker, który utrzymuje się z konta @destroyboy na portalu OnlyFans
fot. Paweł Spychalski
Paweł „Frąc” Frąckiewicz i Carlos Gonzalez Vega
polsko-hiszpańskie małżeństwo inżynierów
fot. Ilya Karvat
Ciotka Ofka (Dawid Surma)
drag queen reprezentująca młode pokolenie performerek, osoba niebinarna
fot. Paweł Spychalski
Bartosz Gross
lekarz dentysta
fot. Ilya Karvat
Willy Tischer
Ukrainiec mieszkający od 4 lat w Warszawie, stawiający coraz śmielsze kroki w karierze modelingowej
fot. Krystian Lipiec
Arkadiusz Studziński
uczestnik programu „Prince Charming”
fot. Ilya Karvat
Filip Pawlak
producent teatralny i performer, queerowa osoba z niepełnosprawnością ręki
fot. Marek Zimakiewicz
Lulla La Polaca (Andrzej Szwan)
najstarsza polska drag queen, rocznik 1938!
fot. Krystian Lipiec
Szymon Adamczak
dramaturg, który jako jedna z bardzo nielicznych osób w Polsce, zrobił publiczny „HIV-coming out” – żyje z wirusem od 5 lat

 

Aby zakupić kalendarz „Piękni i odważni” na rok 2023, KLIKNIJ TUTAJ.

Rafał Dembe – aktywista na rzecz różnorodności w biznesie

Z RAFAŁEM DEMBE, działaczem na rzecz różnorodności i włączania w biznesie, pracownikiem międzynarodowej korporacji NatWest Group, rozmawia Tomasz Piotrowski

fot. Paweł Spychalski

Znam cię jako aktywnego działacza na rzecz osób LGBT+ w biznesie. Od zawsze byłeś wyoutowany w pracy?

Tak! W pierwszej pracy miałem superwspierającego szefa i osoby współpracujące. Mój szef z drugiej pracy, heteroseksualny mężczyzna, jest dziś moim przyjacielem. Już na studiach miał dwóch kumpli gejów, więc był bardzo pro. Jednak nigdy nie pracowałem w miejscu tak otwartym tęczowo, jak Nat- West. To na pewno kwestia nie tylko organizacji, w której pracuję, ale też znak czasu. Kiedyś takich pracodawców chyba po prostu nie było.

W jaki sposób mówiłeś o swojej homoseksualności? Już na rozmowie rekrutacyjnej czy potem, w zwykłych rozmowach?

To było coś w stylu: „A byłem wczoraj z moim chłopakiem w kinie”. Starałem się „sprzedać” coming out, mówiąc o życiu codziennym. Oczywiście miałem pełną świadomość, że bardziej zapamiętają chłopaka niż kino. (śmiech) Nigdy jednak nie czekałem na jakiś specjalny moment, nie badałem sytuacji w firmie, czy mogę to zrobić, czy nie. W NatWest zrobiłem to pierwszego dnia. Ludzie chcieli mnie poznać, pytali, kim jestem, co mnie interesuje. Padło też pytanie, czy mam żonę. To był idealny moment, żeby bez oszukiwania siebie od razu powiedzieć: „Nie, mam chłopaka”. Temat od razu, od początku był jasny. W 2007 r., jeszcze jako student, wraz z ówczesnym partnerem wziąłem udział w fi lmie dokumentalnym Roberta Glińskiego „Homo.pl” o parach jednopłciowych w Polsce. To jest taki coming out, którego już nie możesz cofnąć. Jak się wpisywało w Google „Rafał Dembe”, wyskakiwało „Homo.pl”. Nie czułem nawet pokusy, aby w pracy ukrywać orientację, to po prostu było niemożliwe.

Spotkałeś się kiedykolwiek z negatywną reakcją?

This content is restricted to subscribers

Klaudia Kowalska – transpłciowy i lesbijski coming out

Z KLAUDIĄ KOWALSKĄ, reżyserką i montażystką, która lubi przedstawiać się jako wiedźma i szamanka, o jej stosunkowo późnym transpłciowym i lesbijskim coming oucie, o jej dzieciach i całej patchworkowej rodzinie rozmawia Jakub Wojtaszczyk

fot. Michał Sosna

Dzielisz swoje życie na przed i po coming oucie?

Myślę, że dopiero będę. Teraz jestem w coming oucie. Wyszłam z szafy niedawno, bo na początku 2022 r. Jest jeszcze wiele osób, które o mnie nie wiedzą. Są takie miejsca, jak warsztat samochodowy, gdzie na potrzeby szybkiej wizyty decyduję się udawać osobę, za którą mnie tam uważają. Nie dlatego, że jest mi niezręcznie – po prostu chcę zostawić samochód i lecieć dalej. Teraz zostawię też kopię „Repliki”. Choć często pojawiam się w takich miejscach ze zrobionymi pazurami, w podkładzie i z rzęsą, nikt tego nie komentuje. Mam też pełno tatuaży, więc biorą mnie za freaka. Mój coming out ma jeszcze niewypełnione pola. Na szczęście takie sytuacje nie są dla mnie traumatyczne.

Urodziłaś się w 1974 r. w męskim ciele. Wyszłaś z szafy w wieku 47 lat. Późno?

W zdrowym społeczeństwie nie byłoby potrzeby coming outu. Mam bardzo dużo intensywnych rozmów w rodzinie i z bliskimi. Moje wychodzenie z szafy i rozumienie samej siebie to był proces. Miałam dużo szczęścia, bo nie zostałam wyśmiana ani odrzucona, tylko mnie zaakceptowano. Mimo że mam ciepły stosunek do tego procesu, bez dwóch zdań jestem też zła. W moich albumach rodzinnych są zdjęcia z dzieciństwa i czasów nastoletnich, na których noszę kiecki. Miałam głównie koleżanki i „niechłopięce” wkrętki, jak astrologia i czary. Ta dziewczyna zawsze we mnie była. Gdyby starszyzna mojego plemienia ją dostrzegła, moje życie mogłoby potoczyć się inaczej. Jeszcze do niedawna myślałam, że dysforia mnie nie dotyczy, ale jak się nad tym zastanowiłam, to po prostu inaczej ją definiowałam.

Co było dysforyczne?

Odkąd pamiętam, miałam ogromny problem z męskim zapachem. Wejście do szatni po wuefi e? No way! Szczególnie nie znoszę męskich aspektów własnego zapachu. Mam zamiar zrobić operację ciała. Dzięki temu będę mogła się go pozbyć.

Operację ciała? Masz na myśli tranzycję medyczną?

This content is restricted to subscribers

Alan, @destroyboy utrzymuje się z konta na OnlyFans

Z ALANEM, twórcą popularnego erotycznego profilu gejowskiego @destroyboy na portalu OnlyFans, rozmawia Mariusz Kurc

fot. Paweł Spychalski

Nie będę pytał, ile dokładnie zarabiasz na OnlyFans, ale zapytam tylko: czy się z OF utrzymujesz?

Tak. (uśmiech)

Od kiedy?

Konto założyłem 3 lata temu, a wcześniej przez rok występowałem na kamerkach na Chaturbate. Zresztą od ludzi stamtąd, od fanów, dowiedziałem się, że jest coś takiego jak OF, i potem wielu z nich udało mi się „przekierować”. OnlyFans miał być dodatkiem, a stał się głównym źródłem mojego utrzymania – tak, że mogłem zrezygnować z pracy kelnera, którą miałem przez ponad 2 lata, od 16. roku życia. To była dość ryzykowna decyzja, ale zacząłem jeździć na sesje foto – jedne płatne, inne za darmo – po to, by zaistnieć na profi lach fotografów. Do tego praca na kamerkach, obróbka materiałów – nie wystarczało mi na wszystko czasu.

Na OF zobaczyłem swój potencjał i swoją szansę. Ogólne dbanie o wygląd, siłownia, dieta itd. to tylko część całej sprawy. Przemiał w sieci jest ogromny, ciągle pojawiają się nowe twarze, a większość zresztą po kilku miesiącach znika, bo jeśli nie utrzymasz zainteresowania subskrybentów, to oni szybko się nudzą i odchodzą.

Trzeba robić ciągle coś nowego, tak?

This content is restricted to subscribers

Profi l Alana na OnlyFans: @destroyboy, na Instagramie: @wayouter (prywatny) i @michael_ ofx (publiczny)  

Olga Górska i jej debiutancka lesbijska powieść

Z OLGĄ GÓRSKĄ, autorką debiutanckiej lesbijskiej powieści „Nie wszyscy pójdziemy do raju”, rozmawia Małgorzata Tarnowska

fot. Emilia Oksentowicz kolektyw

Skąd się wzięła u ciebie potrzeba napisania Nie wszyscy pójdziemy do raju: powieści z centralnym wątkiem lesbijskim, osadzonej na początku lat 90. w małomiasteczkowej Polsce?

Przyczyna była bardzo prosta: kiedy dorastałam, nie miałam takich takich książek, nie miałam punktu odniesienia w kulturze ani w popkulturze, a bardzo ich potrzebowałam. Jako dziewczynka, dorastająca dziewczyna, a potem młoda kobieta sama z braku reprezentacji dopowiadałam sobie pewne sensy w kulturze, których nie było – np. lesbijski podtekst w fi lmie „Th elma i Louise”. Nie chciałam, żeby ktokolwiek więcej był na to skazany. Dlatego chciałam napisać powieść, której bohaterka będzie wprost nazwana lesbijką i nikt nie będzie musiał się domyślać, czy ona przypadkiem kocha tę czy inną kobietę, czy nie. Bardzo zależało mi też na odwracaniu tropów. W literaturze i fi lmie to zazwyczaj mężczyźni mają przygody: wsiadają do samochodu albo gdzieś idą i spotykają ich różne rzeczy. Ja wsadziłam moje bohaterki do samochodu, który nie chce jechać, więc jest to przygoda w dużym cudzysłowie, polegająca na tym, że nic im się nie przydarza. (śmiech) Tylko siedzą w rowie i gadają. Chciałam dać coś takiego dziewczynkom i dziewczynom, bo karmiłyśmy się w trakcie naszej edukacji tylko i wyłącznie męskimi narracjami. Tylko i wyłącznie mężczyźni przeżywali coming-of-age i przygody. Coś tu jest nie tak. My też przeżywamy przygody i wszystkie burze dorastania.

Twoja powieść jest po części autobiografi czna, a przynajmniej można odnieść takie wrażenie: z narratorką łączą was data urodzenia (1988 r.), miejsce dorastania (Radom), lesbijskość. W jakiej mierze reszta to kreacja literacka?

Zawsze powtarzam, że moje życie nie jest na tyle interesujące, żeby opisywać je w książce, i będę się tego trzymała. Oczywiście, tak jak bohaterka urodziłam się w sierpniu, jestem lesbijką i dorastałam w Radomiu. Ale samo miasto w mojej powieści pełni funkcję dekoracji. Są w niej ślady autobiografi czne, ale jest to fi kcja literacka w takim sensie, że doświadczenia, spotkania i emocje mojej bohaterki są wykreowane i wymyślone. Przebieg mojego życia i przebieg mojego własnego odkrywania swojej tożsamości i nazywania samej siebie były może nie równie dramatyczne, ale równie złożone.

Stricte autobiografi czny jest za to fragment twojego pamiętnika, ktory co przypadkiem odkryłam  ukazał się pod samym imieniem Olga w wydanej w zeszłym roku antologii pamiętnikow osob LGBT+ Cała siła, jaką czerpię na życie.

This content is restricted to subscribers

Powieść „Nie wszyscy pójdziemy do raju” ukazała się nakładem Wydawnictwa Drzazgi  

Damian Reniszyn, Bisexual Top Boy I drag queen Dildolette

Z performerem DAMIANEM RENISZYNEM rozmawia Jakub Wojtaszczyk

fot. Bisexual Top Boy

Jesteś performerem i od niedawna też drag queen. Jak znalazłeś sięświecie sztuki?

Mój ojciec zajmuje się renowacją mebli zabytkowych. Dlatego od małego otaczało mnie mnóstwo sztuki, designu i rzemiosła. Pewnego dnia znalazłem u taty rysunek, który mnie zafascynował. Fascynacja szybko przerodziła się w kompulsywne rysowanie. W taki sposób zwracałem uwagę chłodnego ojca, który na co dzień mnie ignorował.

Dlaczego ojciec cię ignorował?

Już wtedy wiedział, że jestem „inny”, nienormatywny. Według niego byłem jak dziewczynka – wrażliwy i płaczliwy. A chciał mieć twardego syna, takiego jak mój brat bliźniak. Z kolei ja od zawsze chciałem mieć długie włosy, często przeglądałem się w lusterku, tańczyłem, śpiewałem i robiłem lip sync do ulubionych hitów. Miałem pseudonim „Laluś”. Spotykało się to z niechęcią ojca, który przemocą próbował wyplenić takie zachowanie. Przymuszał do stolarki i innych „męskich” zajęć. Jak mało kto wiem, czym jest ciężka praca fi zyczna. Jednocześnie usilnie kierował moją uwagę w stronę kobiet, mimo że byłem dzieckiem. Stałem się hiperseksualny, niezdrowo wcześnie zainteresowany seksem. Rozdzieliłem się na dwie części: pierwsza z nich, ta, która była akceptowana przez ojca, interesowała się dziewczynami; a drugą, tę „brudną” i ukrytą – pociągali chłopcy. Chociaż do końca nigdy rodzicowi nie zaimponowałem, sztuka była naszą wspólną płaszczyzną. Nie przeszkadzał mi w dążeniu do zostania artystą. Poszedłem do liceum plastycznego, później na Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu, potem nawet robiłem doktorat.

Gdy czytam o twoich pracach, dużo tam autoportretów, eksploracji cielesności. Skąd to zainteresowanie własnym ciałem?

This content is restricted to subscribers

Günter Schön i jego ojciec, skazany za homoseksualność więzień obozu Stutthof

We wrześniu 1939 r. w miejscowości Stutthof pod Gdańskiem, w dzisiejszym Sztutowie, Niemcy założyli obóz znany później jako Konzentrationslager Stutthof. Trafiali do niego również mężczyźni karani za homoseksualność – „sprzeczny z naturą nierząd”. O jednym z nich, a także o jego żonie i synu pisze PIOTR CHRUŚCIELSKI, twórca pierwszej polskiej wystawy o „różowych trójkątach”, którą do końca roku znów można oglądać w Muzeum Stutthof

fot. Piotr Chruścielski

„Nie raz wyobrażałem sobie siebie na jego miejscu. Orientacji nikt sobie nie wybiera, dlatego kompletnie nie rozumiem, jak z jej powodu ktoś musi przechodzić przez takie piekło”.

Ludzkie historie bywają zaskakująco podobne. Niemiec Günter Schön – autor przytoczonych słów – przekonał się o tym, kiedy kilka lat temu pojechał do Tajlandii, by powitać tam z przyjaciółmi nowy rok – 2017, w którym Niemcy zalegalizowały małżeństwa osób tej samej płci (związki partnerskie Niemcy wprowadziły w 2001 r. – przyp. red.). Pewnego wieczoru, w przypływie emocji wywołanych niedawną śmiercią mamy, opowiedział jednemu z amerykańskich kolegów o swojej rodzinie. Oczy tego drugiego nagle się zaszkliły… a tysiące kilometrów, jakie dzielą Nadrenię-Północną Westfalię i stan Utah, przestały istnieć.

Okazało się, że Niemca i Amerykanina łączy doświadczenie bycia homoseksualnym synem homoseksualnego ojca. Ojca geja żyjącego w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiednim czasie. Dla ojca urodzonego w 1960 r. Güntera – Willy’ego – były to dawne Prusy Wschodnie i RFN, z obowiązującym przez dziesiątki lat paragrafem 175, dla ojca młodszego o 2 lata Amerykanina – najbardziej mormoński ze wszystkich stanów w USA. Obaj stracili ojców, będąc w tym samym wieku, i obaj też prawdę o nich poznali bardzo późno. Za późno: Amerykanin, kiedy tato już nie żył, Günter – kiedy Willy w następstwie choroby Alzheimera miał już znikomy kontakt z otoczeniem. „Bardzo żałuję” – pisze do mnie w mailu Günter – „że o przeszłości taty wiedziałem wtedy tak mało i że nie mogłem z nim o niej porozmawiać. Dziś już zdobyłbym się na odwagę. Myślę również, że taka rozmowa, kiedy [tato] nie czułby strachu przed czyjąś oceną, zrobiłaby dobrze i jemu”.

This content is restricted to subscribers

 

Piotr Chruścielski (ur. 1984 r.) – germanista i historyk, pracownik naukowy Muzeum Stutthof w Sztutowie. Bada m.in. losy więźniów z tzw. grup zmarginalizowanych. Finalizuje doktorat na Uniwersytecie Gdańskim nt. niemieckich i austriackich więźniów obozu koncentracyjnego Stutthof. Laureat Pomorskiej Nagrody Muzealnej za lata 2015 i 2018, w tym za wystawę „Przemilczana kategoria. Więźniowe z różowym trójkątem w KL Stutthof ” (2018).

Wystawa „Przemilczana kategoria. Więźniowie z różowym trójkątem w KL Stutthof” – przygotowana przez Muzeum Stutthof w Sztutowie – to pierwsza w Polsce monografi czna wystawa poświęcona mężczyznom skategoryzowanym w obozie koncentracyjnym Stutthof jako więźniowie homoseksualiści. Jej autorem jest Piotr Chruścielski; koncepcję grafi czną opracowała Magdalena Jedlicka; zdjęcia stylizowane wykonała Natalia Zwolińska. Po raz pierwszy ekspozycję prezentowano w latach 2018-2019. Można ją znów oglądać – do końca 2022 r.  

Bogna Kowalczyk i jej film o Lulli, najstarszej polskiej drag queen

Z BOGNĄ KOWALCZYK, reżyserką dokumentu „Boylesque” o Lulli La Polaca, najstarszej polskiej drag queen, rozmawia Adam Kruk

fot. Emilia Oksentowicz/.kolektyw

Twój pełnometrażowy debiut Boylesque, będący portretem Andrzeja Szwana, znanego in drag jako Lulla La Polaca, miał niedawno premierę na prestiżowym festiwalu w Toronto, skąd wyjechałaś z nagrodą dla najbardziej obiecującej młodej reżyserki. Jak było w Kanadzie?

To było bardzo ciekawe doznanie, duży stres, ale super, że film „czyta się” za granicą. Bałam się, jak zostanie przyjęty, bo jednak jest mocno osadzony w polskim kontekście. Wprawdzie testowaliśmy go na publice anglojęzycznej i kilka osób sprawdzało, co jest zrozumiałe, a co nie, ale i tak przetłumaczenie wszystkich żartów i niuansów słownych było wyzwaniem. Myślę jednak, że jest w „Boylesque” coś takiego, co otwiera serca pod każdą szerokością geograficzną. Po seansach w Toronto, ale też na Krakowskim Festiwalu Filmowym, na Post Pxrn w Warszawie czy podczas Młodzi i Film w Koszalinie ludzie mocno się otwierali, rozmowy bardziej niż filmu dotyczyły ich samych. Często bardzo intymnych spraw.

Przed nakręceniem Boylesque byłaś fanką dragu?

Pewnie, w środowisku queerowym obracam się od lat, z dragiem byłam oswojona, to dla mnie naturalne otoczenie i bezpieczne terytorium. Jako osoba biseksualna jestem zwolenniczką tworzenia przestrzeni inkluzywnej dla wszystkich, a nie zamykania się wyłącznie we własnych bańkach. Scena drag zawsze dawała mi wolność, której potrzebowałam, i dostarczała inspiracji. Cenię ją przede wszystkim jako zjawisko, wokół którego gromadzi się wspólnota, bez względu na to, czy oglądamy drag w wydaniu profesjonalnym, czy amatorskim, niezależnie od tego kto, co i jak performuje. Dla mnie najbardziej istotny jest jego wymiar jednoczący, choć mieści się w nim oczywiście cała masa wątków dotyczących mody, ról społecznych, humoru. W filmie natomiast chciałam opowiedzieć bardziej o człowieku niż o kulturze drag. Szukałam bohatera do intymnego portretu w przestrzeni męskich performerów kwestionujących role społeczne, wchodzących z nimi w dialog.

Prowadziłaś wśrod drag queens casting?

This content is restricted to subscribers