ginekolog Maciej Socha – gej odbiera dzieci

Z ordynatorem oddziału położniczo-ginekologicznego szpitala św. Wojciecha w Gdańsku doktorem MACIEJEM SOCHĄ
rozmawia Mariusz Kurc

Ilu znasz ginekologów, jawnych gejów?
Oprócz siebie? Żadnego. Chodzą tylko żarciki, że powinno być wieeelu ginekologów gejów – bo zero ryzyka, że będą napastować pacjentki. Super bezpieczny lekarz, całkowite zaufanie.

Musisz więc funkcjonować jako rodzynek.
Bycie gejem oznacza, niestety, bycie postrzeganym przez pryzmat swojej seksualności, natomiast ginekologia jakoś tam wiąże się z seksem dla wielu osób, bądź co bądź ściągamy majtki w gabinecie, więc na tym styku jest całe mnóstwo stereotypów, różnych dziwnych zaskoczeń czy uprzedzeń. Gdy wybierałem specjalizację na studiach, wielu znajomych pytało: „Serio? Dasz radę zajmować się pochwami? Nie będziesz się brzydził? To cię naprawdę interesuje? Co ty w ogóle wiesz o pochwach?”.
Bo pochwy muszą mnie erotycznie podniecać, bym coś o nich wiedział… prawda? Ciekawe, czy heteroseksualny urolog jest pytany, czy da radę zajmować się penisami.
Właśnie. Bo heteryk to po prostu człowiek, którego jedną z wtórnych cech jest jego heteroseksualna orientacja, natomiast gej to człowiek, dla którego orientacja jest główną, pierwszorzędną cechą.
Gdy dwa lata temu zostałem najmłodszym szefem oddziału ginekologicznego w Polsce, nasłuchałem się trochę pseudokomplementów. „Świetny ginekolog – a gej”. Albo zdziwienie, że ja dobrze operuję. Nieskromnie powiem, że jestem świetnym chirurgiem operującym schorzenia z zakresu ginekologii, onkoginekologii i uroginekologii. Gdzieś tam czai się ten dodatek: „jak na geja”. Zabawne, że kobiety w kontekście ich płci spotykają się z podobnymi uprzedzeniami. Albo na innym poziomie – przychodziłem do pracy np. w różowych spodniach czy polówce. I w tych różowych spodniach podejmowałem ważne decyzje odnośnie zdrowia
pacjentek. Osłupiałym spojrzeniom nie było końca. Albo sugestiom, że chyba nie jestem do końca poważny. Może też niezbyt kompetentny? Więc z przekory te różowe spodnie zakładałem. A gdy potem pacjentki wychodziły wyleczone, to też zdziwienie, że wszystko dobrze zrobiłem – „pomimo” tego, że jestem gejem w różowych spodniach.
Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.