Piński kontra Kaczyński. Orientacja szefa PiS w sądzie.

„Youtuber Jan Piński oświadczył przed sądem, że widział zrobione pod prysznicem nagie zdjęcie Jarosława Kaczyńskiego z oficerem WSI. Proces wytoczony mu przez prezesa PiS został po nerwowych 55 minutach odroczony” – pisze „Gazeta Wyborcza” o rozpoczętym wczoraj procesie.

I dalej:

„Szef PiS pozwał dziennikarza i youtubera Jana Pińskiego za to, że ten – w krótkim filmie na kanale YouTube – opisał jego dawny i rzekomo intymny związek z oficerem Wojskowych Służb Informacyjnych Piotrem Polaszczykiem oraz zasugerował, jakoby Kaczyński był z tego powodu „hakowany” przez znającego tajemnicę Antoniego Macierewicza. Piński ogłosił także, że homoseksualna orientacja prezesa PiS wpływa na jego wrogi – i pełen hipokryzji – stosunek do ruchu LGBT. Obrażony powyższymi ustaleniami Jarosław Kaczyński żąda od youtubera odwołania twierdzeń, opublikowania przeprosin i wpłaty 10 tys. zł na cele charytatywne.”

Piński podtrzymał wniosek o powołanie m.in. następujących świadków:

Paweł Rabiej (znajomy Kaczyńskiego z lat 90., były wiceprezydent Warszawy, który w 2016 r. zrobił coming out)

Robert Biedroń

Piotr Polaszczyk

-Jerzy Nasierowski (89-letni nestor naszej społeczności)

Lech Wałęsa

Antoni Macierewicz

Sędzia stwierdził jednak, że „wzywania świadków nie będzie”.

Piński zeznał: „Nie byłem karany za składanie fałszywych zeznań. Jestem dziennikarzem od ponad 20 lat. W latach 2006-2007 dowiedziałem się o znikaniu akt z komisji weryfikacyjnej WSI. W roku 2010 przeczytałem anonimowy list podpisany przez „zatroskanego oficera”, który opowiadał o romansie powoda z oficerem WSI, o wykryciu i utrwaleniu dowodów tego romansu w ramach operacji kryptonim „Buś” oraz o możliwości szantażu z tego wynikającej. To w tamtym czasie pokazano mi zdjęcie z udziałem powoda pod prysznicem. Na tym zdjęciu widnieli kapitan Piotr Polaszczyk i Jarosław Kaczyński w sytuacji wyraźnie intymnej. (…) W latach 2015-2016 dowiedziałem się, że Antoni Macierewicz sprywatyzował sobie akta kompromitujące powoda. Uświadomiłem sobie, że prezes PiS, a zatem i rząd polski, znajdują się pod kontrolą Macierewicza. Wątek szantażowania Jarosława Kaczyńskiego przez jego byłego ministra był jedną z najważniejszych przyczyn, dla których zabrałem głos na ten temat.”

Kontrrewolucja.net

Kilka dni temu w „Dużym Formacie” „Gazety Wyborczej” ukazał się obszerny tekst o całej sprawie. Autor Piotr Głuchowski tak wyjaśniał wniosek o powołanie prezydenta Lecha Wałęsy na świadka:

„Były prezydent dlatego, że publicznie zaprosił na swoje urodziny w 1993 roku „Lecha Kaczyńskiego z żoną i Jarosława z mężem”. W październiku 2006, w TVN-owskim programie „Teraz my!”, Wałęsa powtórzył, jakoby prezes PiS był homoseksualistą, zaś dopytywany, skąd to wie, wyjaśnił, że „ze służb”.

Dziś Wałęsa mówi mi przez telefon: – 30 lat temu powiedziałem krótko, bo nie było czasu na większe dowodzenie. W telewizji prawdę powtórzyłem i zdania nie zmieniłem do teraz. Jak sąd mnie zobowiąże do podania szczegółów, to je zdradzę.

Z tekstu Głuchowskiego wynika hipoteza, że Kaczyński i Macierewicz mają „haki” jeden na drugiego: 👉„Według Polaszczyka hakiem, który ma Kaczyński na Macierewicza, jest informacja WSW o jego współpracy z „bratnią służbą”. Hakiem w drugą stronę – „Buś” i fotografie.”