Yes

Specjalnie dla „Repliki” o trudnej, ale uwieńczonej spektakularnym zwycięstwem, irlandzkiej drodze do równości małżeńskiej pisze Piotr Gawlik, mieszkający od dziewięciu lat na „Zielonej Wyspie” prezes polonijnej organizacji Dialogue & Diveristy, członek irlandzkiej organizacji National LGBT Federation

 

fot. mat. pras.
23 maja 2015 r. Irlandia stała się pierwszym krajem na świecie, w którym o równości małżeńskiej zdecydowali obywatele/ki w referendum. Na zdjęciu tłumy świętują zwycięstwo przed Dublin Castle

 

Na gruncie chrześcijańskiego charakteru naszego państwa (…) praktyki homoseksualne są moralnie złe, szkodliwe zarówno dla zdrowia jednostki, jak i dla społeczeństwa oraz potencjalnie szkodliwe dla instytucji małżeństwa – to fragment uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego Irlandii z 1983 r. w procesie, w którym David Norris, obywatel gej domagał się zniesienia kryminalizacji homoseksualizmu.

W ciągu ostatnich trzech dekad Irlandia przeszła ogromną transformację – od głęboko konserwatywnego, katolickiego kraju, który jeszcze na początku lat 90. karał za homoseksualizm i zakazywał rozwodów, w stronę nowoczesnego, światopoglądowo neutralnego państwa, w którym różnorodność jest wartością, a mniejszości mają swoje miejsce i prawa.

Czyścili okolicę z pedałów”

W tym samym 1983 r. odbył się pierwszy w historii Irlandii duży protest gejów i lesbijek. Był on reakcją na inny wyrok sądu, który skazał pięciu nastoletnich zabójców Declana Flynna na kary w zawieszeniu i wypuścił ich na wolność. Declan został brutalnie pobity w Parku Fairview. Zginął, ponieważ był gejem. Jego oprawcy nie wykazali skruchy, stwierdzili, że czyścili okolicę z pedałów. Tamten marsz w Dublinie, zorganizowany przez National Gay Federation (dziś znana jako National LGBT Federation) zapoczątkował ruch emancypacji mniejszości seksualnych w Irlandii i stał się początkiem Pride Parade (Parady Równości) w Dublinie. Wzięły w nim udział nie tylko same osoby LGBT, ale również ich rodziny. Zdjęcie, które obiegło media, przedstawiało niejaką Patricię Kilroy, mamę geja, trzymającą tabliczkę z napisem „Rodzice gejów kochają swoje dzieci”.

Tymczasem David Norris zdecydował się walczyć o sprawiedliwość w Strasburgu. Z pomocą energicznej prawniczki i działaczki na rzecz praw człowieka, Mary Robinson, pięć lat później wygrał sprawę przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, który nakazał zmianę przepisów – zdekryminalizowanie stosunków homoseksualnych. Niechętny zmianom rząd przeciągał sprawę przez kolejnych pięć lat. W końcu w 1993 r. homoseksualizm w Irlandii przestał być przestępstwem.

David Norris był już wtedy senatorem. W 1987 r. stał się pierwszym wyoutowanym gejem, który w Irlandii wygrał wybory na publiczne stanowisko. Senatorem jest do dziś.

Prezydentka przyjmuje „kryminalistów”

W 1990 r. prezydentką Irlandii została Mary Robinson, ta sama prawniczka, która pomagała mu w sprawie przed Trybunałem w Strasburgu. Jej wybór, katoliczki poważnie traktującej prawa człowieka, był zaskoczeniem – okazało się, że społeczeństwo jest bardziej otwarte światopoglądowo niż klasa polityczna. Zapał i energia tej pierwszej kobiety na urzędzie prezydenckim stworzyły klimat do kolejnych przemian. Szerokim echem odbiło się zaproszenie przez nią do pałacu prezydenckiego przedstawicieli społeczności LGBT. Spotkanie to miało miejsce zanim nastąpiła depenalizacja homoseksualizmu, więc prezydentka Robinson praktycznie przyjmowała kryminalistów.

W 1992 r. swą walkę o prawną korektę płci rozpoczęła dr Lydia Foy, transseksualna kobieta, która operacje przeszła w Wielkiej Brytanii. W Irlandii były nielegalne. Foy wystąpiła o nowy certyfikat urodzenia, spotkała się z odmową. Korzystny dla niej wyrok zapadł dopiero w 2007 r. Nakazywał wprowadzenie przepisów umożliwiających korektę płci, ale do tej pory (!) ona nie nastąpiła. Irlandia jest jedynym krajem UE bez możliwości przeprowadzenia zabiegów korekty płci. Prace nad odpowiednią ustawą mają zakończyć się jeszcze w tym roku (patrz „Egzamin z płci”, „Replika” nr 55).

Księży już nie słuchamy

Na przewartościowania obyczajowe w Irlandii wpłynęły także skandale związane z ujawnieniem pedofilii – i próbach jej ukrywania – w Kościele katolickim. Od odzyskania przez Irlandię niepodległości w 1922 r. Kościół miał ogromny wpływ na każdą sferę życia. Praktycznie całe szkolnictwo było kontrolowane przez Kościół, prawo państwowe opierało się w dużej mierze na wartościach katolickich. W 1990 r. w mediach zaczęły pojawiać się informacje o molestowaniu seksualnym dzieci przez księży w szkołach, domach dziecka i ośrodkach pomocy przez nich prowadzonych. Skala zjawiska była coraz bardziej niepokojąca – rząd zdecydował o powołaniu specjalnych komisji do zbadania zarzutów. Raport Komisji Ryana oraz Komisji Murphy’ego były miażdżące. Ujawniły, że w latach 1975-2004 setki dzieci padły ofiarami przemocy fizycznej i znęcania, wiele cierpiało z powodu molestowania seksualnego. Sprawcami byli księża, zakonnice i personel kościelny. Komisje udowodniły, że biskupi i arcybiskupi wiedzieli o sytuacji: Kościół nagminnie utrzymywał w tajemnicy incydenty w celu uniknięcia skandalu i dla ochrony własnej reputacji i ochrony własnych dóbr materialnych. (…) Dobro dzieci i sprawiedliwość dla ofiar były podrzędne w stosunku do tych priorytetów.

Hipokryzja Kościoła, brak współpracy hierarchów z organami państwa przy ściganiu przestępstw związanych z molestowaniem i odmowa współpracy z komisjami rządowymi doprowadziły do utraty przez Kościół dotychczasowych wpływów i znaczenia. Skompromitowany kler przestał być wykładnią moralności. W 2010 r., gdy starał się zablokować ustawę o związkach partnerskich, jego głos pozostał na uboczu debaty. Związki partnerskie weszły w życie. Nie bez znaczenia dla rosnącej tolerancji było też otwarcie się na imigrantów. Po wstąpieniu Irlandii do Unii Europejskiej w 1973 r. zaczął się boom gospodarczy, który ściągnął rzesze przybyszów z całego świata. Bogacący się w szybkim tempie Irlandczycy zaczęli przyzwyczajać się do obecności rożnych kultur. Obecnie 12% populacji to osoby nie urodzone w Irlandii.

Wraz ze zmianami społecznymi zaczęły pojawiać się nowe organizacje LGBT – m.in. LGBT Noise, walcząca protestami ulicznymi o małżeństwa homoseksualne; Gay and Lesbian Equality Network, bardziej zachowawcza, skupiająca się na politycznym lobbingu; BelongTo, działająca głownie na rzecz młodzieży LGBT, TENI – Transgender Equality Network, działająca na rzecz osób trans. Bardzo dynamicznie rozwijają się też dwa duże festiwale dublińskie – Gay Theatre Festival (obecnie największy festiwal teatralny LGBT w Europie) i GAZE – Dublin International LGBT Film Festival.

Anna Grodzka na Paradzie w Dublinie

Parada Równości w Dublinie rozrosła się z siedmiuset osób w 1983 r. do obecnego trzydziestotysięcznego tłumu, który w 2013 r. prowadziła Polka – Anna Grodzka. Był to zresztą pierwszy raz, gdy zaszczytny tytuł Wielkiego Marszałka/Marszałkini Parady powierzono osobie nieposiadającej irlandzkiego obywatelstwa. Potraktowaliśmy ten gest jako ukłon i zachętę do angażowania się społecznego polskich emigrantów. Według szacunków jest nas w Irlandii ponad 150 tysięcy. Język polski jest po angielskim drugim najczęściej używanym językiem na wyspie (irlandzki jest na trzecim) Środowisko LGBT było chyba pierwszym, które zauważyło i wyraźnie zaznaczyło znaczenie polskiej mniejszości.

Przy okazji ciekawostka: irlandzkie miasteczko Sligo z 20 tysiącami mieszkańców jest najprawdopodobniej najmniejszym na świecie, które ma swoją własną Paradę Równości. Za zmianami społecznymi postępowały zmiany prawne. Legalizacja związków partnerskich nie usatysfakcjonowała pełni części społeczności LGBT. Jak powiedziała Panti Bliss, legendarna irlandzka draq queen: Każdy morderca, gwałciciel czy dupek, jeśli tylko jest hetero, może zawrzeć związek małżeński, a my nie?!

Referendum

W 2012 r. parlament Irlandii powołał komisję konstytucyjną, która zarekomendowała m.in. umożliwienie małżeństw par tej samej pluci. Termin referendum ustalono na 22 maja 2015 r. Wraz z ogłoszeniem formalnej decyzji o referendum powstała grupa Yes Equality, skupiająca organizacje działające na rzecz osób LGBT. Jej zadaniem była koordynacja wysiłków na rzecz wygranej. W Irlandii, inaczej niż, jak się zdaje, w Polsce, wyborów nie wygrywa się spotami telewizyjnymi ani bilbordami. One w przestrzeni politycznej nie funkcjonują. Tu najważniejszy jest canvassing, czyli pukanie do drzwi wyborcy i bezpośrednia rozmowa. Yes Equality zmobilizowało tysiące wolontariuszy, którzy całymi dniami, również wieczorem i w weekendy, spotykali się z lokalnymi społecznościami, sąsiadami – i wyjaśniali, jak ważny jest głos na „tak”. Przygotowano specjalne przypinki „głosuję TAK”, ich publiczne noszenie stało się symbolem solidarności ze społecznością LGBT. Niejednokrotnie rano, w drodze do pracy, szedłem ulicą i widziałem, że prawie każda mijana przeze mnie osoba ma przypinkę. To było niesamowite.

Do głosowania na „tak” wezwały wszystkie ważne irlandzkie partie polityczne, związki zawodowe, stowarzyszenia biznesowe i większość organizacji pozarządowych. Zaskoczeniem było, gdy jedna z najbardziej znanych zakonnic, założycielka organizacji Focus, pomagającej bezdomnym, siostra Stanislaus Kennedy, ogłosiła, że zagłosuje na „tak”. Powiedziała, że w tym referendum decydujemy o godności drugiego człowieka, a osobom homoseksualnym nie można odmawiać równych praw.

W kampanię zaangażowała się również Polonia – organizacje Dialogue & Diversity oraz Polish Theatre Ireland ogłosiły w obecności senator Averil Power oraz Ministra Równości Aodhana O Riordaina list otwarty do Irlandczyków i Irlandek, w którym prosili o poparcie małżeństw jednopłciowych. Wyniki tego historycznego referendum będą miały również wpływ na nasze życie – napisali..

Z wielkim odzewem spotkała się akcja #HomeToVote („do domu zagłosować”). Irlandia nie daje możliwości głosowania w placówkach dyplomatycznych, tymczasem Irlandczyków/Irlandek rozsianych po świecie są miliony. Wiele z nich postanowiło przybyć do kraju specjalnie po to, by oddać głos. W ciągu 24 godzin od rozpoczęcia głosowania #HomeToVote użyto ok. 72 tysiące razy w mediach społecznościowych.

23 maja ogłoszono oficjalne wyniki. Frekwencja była największa w historii wszystkich referendów w Irlandii! Zagłosowało 60.5% uprawnionych. Rozmiar zwycięstwa był niezwykły. Spośród 43 okręgowych komisji wyborczych tylko w jednej wynik był na „nie” (przewaga 1,4%). W całej Irlandii 62% głosujących opowiedziało się za dodaniem do Konstytucji artykułu: Małżeństwo może być zawarte, zgodnie z prawem, przez dwie osoby, bez względu na ich płeć. Tym samym Irlandia stała się pierwszym krajem na świecie, w którym o równości małżeńskiej zdecydowali obywatele/ ki w referendum.

Po ogłoszeniu wyników nastąpił wybuch radości, jakiego Irlandia dawno nie widziała. Ludzie tańczyli, śpiewali i całowali się na ulicach. W całej tej euforii nie zabrakło świadomości, że to nie sami geje i lesbijki wygrali. Byliśmy i nadal jesteśmy mniejszością. Referendum zostało wygrane dzięki wsparciu naszych mam, ojców, sióstr, braci, wujków, cioć, dziadków, babć, kuzynów/ek, przyjaciół/ek, kolegów i koleżanek z pracy, sąsiadów/ek itd. itd. – naszych sojuszników/ek hetero. Tej solidarności społeczność LGBT na pewno nigdy nie zapomni.

Marzę o zmianie w Polsce

Współczesną Irlandię dzieli przepaść od tego, co było 30 lat temu. Niestety, podobna przepaść dzieli dziś także Irlandię i Polskę. Czekam na premiera naszego kraju, który wypowie słowa podobne do tych, które wypowiedział w 2006 r. ówczesny premier Irlandii Bertie Ahern: Nasza orientacja seksualna jest istotną częścią tego, kim jesteśmy. Wszyscy obywatele, bez względu na swą orientację są równi w oczach prawa. Orientacja nie może być podstawą do traktowania ludzi jako obywateli drugiej kategorii. Nasze prawo się zmieniło i będzie się zmieniać dalej, aby odzwierciedlić tę fundamentalną zasadę.

Przyjechałem do Irlandii właśnie wtedy – w 2006 r. Jak większość Polaków i Polek – z powodów ekonomicznych i na chwilę, rok, może dwa. Po dziewięciu latach ciągle tutaj jestem. Irlandczycy i Irlandki ujęli mnie życzliwością i otwartością. Irlandia stała się moim domem, miejscem, gdzie da się żyć, będąc sobą. Bardzo ubolewam, że Zielona Wyspa daje mi więcej praw niż moja ojczyzna. W Irlandii mogę już poślubić mężczyznę, którego kocham. W Polsce, gdy przyjeżdżam z moim ukochanym, z punktu widzenia państwa jesteśmy dla siebie obcymi osobami. Marzę o tym, by to się zmieniło. Przykład Irlandii pokazuje najdobitniej, że taka zmiana jest możliwa.

 

Tekst z nr 56/7-8 2015.

Digitalizacja archiwum „Repliki” dzięki wsparciu finansowemu Procter & Gamble.