CORAZ SILNIEJSZY GŁOS LGBT+ GENERUJE PANIKĘ NA PRAWICY – 20 LAT MASZEROWANIA KU RÓWNOŚCI

W tym roku obchodziliśmy dwudziestą rocznicę polskiego „maszerowania”. Pierwsza Parada Równości odbyła się w roku 2001 w Warszawie z inicjatywy aktywisty Szymona Niemca. Uczestniczyło w niej 250 osób. Do Warszawy w kolejnych latach dołączały Kraków i Poznań (2004), Katowice (2008), Wrocław (2009) i Łódź (2011). Do roku 2015 przez Polskę przechodziło kilka marszów w największych miastach, lecz nigdy nie zgromadziły one łącznie więcej niż 10 tys. osób. Zaledwie 4 lata później, w rekordowym 2019 roku przez Polskę przemaszerowało 150 tys. ludzi LGBT+ i sojuszników_czek w 31 miejscowościach – wynika z danych opracowanych przez Magazyn „Replika”.

CZAS MOBILIZACJI

Jeszcze kilka lat temu ludzie LGBT+ masowo siedzieli w szafach, nie wychylali się, sami się oszukiwali, że w trakcie Parady/Marszu Równości mają akurat ważniejsze sprawy na głowie. Jak podaje „Replika”, sytuacja zaczęła zmieniać się w 2015 roku, gdy władzę w Polsce objął obóz Zjednoczonej Prawicy. Liczba uczestników_czek polskich Marszów i Parad Równości skoczyła do 20 000, rok później do 40 000, potem przekraczała kolejno 60 000, 80 000, aż w rekordowym 2019 r. przez Polskę przemaszerowało 150 000 osób LGBT+ i sojuszników_czek. Nie tylko w 5 największych ośrodkach miejskich. W roku 2019 maszerowano bowiem aż w 31 polskich miejscowościach, od Rabki i Nowego Sącza, przez Radomsko, Częstochowę, Elbląg, kończąc na pamiętnym Białymstoku, w którym grupy mobilizowane przez fundamentalistów katolickich, brutalnie zaatakowały osoby maszerujące.

Dalszemu wzrostowi liczby wydarzeń i frekwencji przeszkodziła pandemia, bo w 2020 roku, gdy trwaliśmy w ogólnopolskim lockdownie, przez Polskę przeszły zaledwie 4 marsze, ale już w 2021, kiedy pandemiczne ograniczenia lekko zelżały, zobaczyliśmy znowu, że ludzie LGBT+ nie dali się zastraszyć – do maszerujących miast dołączyły nowe ośrodki: Piła, Wodzisław Śląski i Bielsko-Biała. Tylko w tym roku przez Polskę przeszło 19 Marszów/Parad Równości, a liczba uczestników, mimo wciąż trwającej pandemii, zbliżyła się do 70 tys. Więcej było tylko w 2018 i 2019 roku.

(źródło: frekwencja za komunikatami prasowymi, informacjami podawanymi przez organizatorów lub w razie ich braku wg estymacji własnych Magazynu Replika)

ZAKAZY I BLOKADY 

Oprócz wspomnianego Białegostoku, w pamięci zapisze się także próba dokonania zamachu bombowego na Marsz Równości w Lublinie w 2019 (terrorystów za próbę zamachu skazano na rok więzienia) oraz tłumienie przez policję Marszu Równości w Poznaniu w 2005 – wtedy policja, kopiąc i wykręcając ręce, aresztowała 68 siedzących na ziemi demonstrantów.

Do historii przejdą także próby zakazywania marszów równości. Pierwszym próbującym to zrobić był Lech Kaczyński (PiS), ówczesny prezydent Warszawy (zakazy wydał w roku 2004 i 2005). W gronie zakazujących znalazło się jeszcze czterech prezydentów z PO: w 2005 Ryszard Grobelny – wtedy prezydent Poznania, w 2018 Krzysztof Żuk – prezydent Lublina, w 2019 Tomasz Budasz – prezydent Gniezna oraz Bogdan Wenta – prezydent Kielc. Wszystkie zakazy były później uznawane przez sądy za nielegalne. Natomiast pierwszym prezydentem miasta, który wziął udział w marszu, był Jacek Jaśkowiak (PO) – prezydent Poznania (2015), zaś pierwszym, który udzielił marszowi patronatu, był Paweł Adamowicz (PO) – ówczesny prezydent Gdańska (2017). W Warszawie Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO) konsekwentnie odmawiała udzielenia patronatu Paradzie Równości. Udzielił go dopiero Rafał Trzaskowski (PO) po raz pierwszy w 2019 roku.

STRACH NA PRAWICY

„Nasi prześladowcy m.in. Kaja Godek i politycy PiSu, Solidarnej Polski, Konfederacji i Kukiz’15, dostrzegają rosnące zaangażowanie osób LGBT+ w walkę o równość. Widzą, że nie zastraszą nas ani bombami, ani nasyłaniem na nasz nazioli. Nie zastraszą nas również fundamentaliści katoliccy porównujący nas, z kościelnych ambon, do tęczowej zarazy, nie przerażają nas też nasi prześladowcy sprawujący najwyższe urzędy państwowe, próbując wmówić społeczeństwu, że jesteśmy zdehumanizowaną ideologią i cywilizacją śmierci. Dlatego chcą nas uciszyć, wprowadzając dla nas zakaz mówienia, manifestowania, bycia w przestrzeni publicznej – komentuje ostatnie próby wprowadzenia w Polsce zakazu Marszów i Parad Równości Piotr Mikulski z Magazynu „Replika”.

Prawica wie, że poparcie dla ludzi LGBT+ i równości w społeczeństwie jest bezpośrednio powiązane z tym, ile osób LGBT+ zna przeciętny Polak i przeciętna Polka. „Replika” przypomina amerykańskie badanie Pew Research z 2013 r., które pokazuje, że poparcie dla równości małżeńskiej w USA wśród ludzi, którzy nie znali żadnej osoby LGBT+ wynosiło 32%, wśród ludzi, którzy znali wiele osób LGBT+ – 68%, a jeśli był wśród nich ktoś z najbliższej rodziny oraz para LGBT+ wychowująca dziecko – 76%. Wiedzą też, że jeśli już dojdzie do wprowadzenia równości małżeńskiej, to poparcie dla niej nigdy nie spadnie. I tego boją się najbardziej.

„Nasza widoczność przeraża homo- i transfobów. Co jeśli deklaracje szacunku do ludzi LGBT+, wzorem Warszawy, przyjęłyby inne miasta? Co jeśli coraz więcej młodych ludzi w szkołach będzie się uczyć, jak młodzież w innych krajach UE, że ludzie LGBT+ są OK? Że homo- i transfobia to brednie. Nasi kaci doskonale wiedzą co się wtedy stanie – więcej ludzi LGBT+ zacznie wychodzić z szaf. Mniej ludzi LGBT+ będzie się siebie wstydzić. A jeśli będziemy bardziej widoczni to ziści się ich największy koszmar – społeczne poparcie dla naszej równości osiągnie niespotykane dotąd rozmiary – twierdzi Mariusz Kurc, Redaktor Naczelny Magazynu „Replika”. Dlatego tak ważna jest dalsza mobilizacja w naszej społeczności, poprzez takie działania jak: coming outy (jeśli tylko nie naraża nas to na niebezpieczeństwo), widoczność ludzi LGBT+ na ulicach i w miejscach publicznych, obecność w mediach, wsparcie finansowe fundacji i stowarzyszeń, które walczą z prześladowcami ludzi LGBT+, a także wspólne wzajemne wsparcie i sojusznictwo. Jest nas ponad 2 miliony, ich – tylko 140 tysięcy” – podsumowuje Kurc.