Paweł Soszyński (1979-2021)

Redaktora, dramaturga, aktywistę, wyoutowanego geja wspomina Joanna Ostrowska*

 

 

Paweł zmarł nagle 18 września 2021 r. w wieku 42 lat. Dla mnie był przede wszystkim wieloletnim przyjacielem. Pracowaliśmy razem w teatrze w duecie dramaturgicznym. Redagował moje książki. Zresztą to nie była zwykła redakcja. Paweł towarzyszył mi od pierwszej publikacji poświęconej różowym trójkątom i nieheteronormatywnym ofiarom nazizmu. Świadectwo Heinza Hegera i opowieść o Teofilu Kosińskim mocno wpłynęły także na jego twórczość dramaturgiczną. W październiku 2018 r. opublikował dramat „Teo”, w którym nawiązywał nie tylko do obu tych biografii, ale również wracał do historii queerowego Sylvina Rubinsteina. „Teo” to kabaretowo-tragiczna, eschatologiczno- -erotyczna, gejowska, kampowa, drag drama – ewenement w polskim teatrze. Mam nadzieję, że wreszcie trafi na scenę.

Nie poznałam nikogo, kto tak bardzo angażowałby się w pracę innych autorów. Opowieść o homoseksualnych ofiarach II wojny światowej była dla niego szczególnie trudna i jednocześnie kluczowa. Autentycznie przeżywał każdą biografię, pojedyncze zdjęcie, nowe świadectwo. W trakcie pracy nad książką „Oni. Homoseksualiści w czasie II wojny światowej” to m.in. z nim dzieliłam się każdym nowym śladem biograficznym. Pamiętam, jak pierwszy raz powiedziałam mu, że w 1989 r. w Muzeum Auschwitz ktoś wyrzucił kwiaty złożone ku czci ofiar paragrafu 175. Powtarzał mi przez telefon: „Musisz to napisać! Dla mnie – dla geja z Polski”.

W swojej pracy redaktorskiej w „Dwutygodniku” walczył o queerowe tematy. Wymyślił cykl „Hom-e. Nienormatywne historie Polski”, który zagości na łamach pisma w 2022 r. Paweł nie ukrywał, że jest gejem. Prowadził warsztaty dla młodych krytyków teatralnych. Zachwycał się ich tekstami, wspierając przede wszystkim „tęczową młodzież”. Doskonale wiedział, co muszą przeżywać każdego dnia. W nieopublikowanym, osobistym tekście dotyczącym wychodzenia z szafy pisał: „Miałem 20 lat. Zrobiłem coming out. To był koszmar, niedługo potem wybiegłem na balkon, widziałem wielkie płonące wszędzie gwiazdy jak spirale zimnych ogni i myślałem, że umrę, że się uduszę. Umieranie jest jasne. Moje serce waliło jak karabin. A kiedy już wyprowadziłem się od rodziców, to zaproszony do nich na obiad szedłem ścięty takimi zakwasami w łydkach, że zwyczajnie nie mogłem zrobić ani kroku, rzeczywiście – ani kroku. To były straszne czasy. Straszne. Jestem cały stamtąd, z tych zakwasów i lęków (…)”.

Jako wieloletni rezydent Ramony, Lodi Dodi i Amatorskiej – uwodził swoim humorem. Wszyscy wspominają jego donośny śmiech i nie tylko. Wywiad przeprowadzony przez Justynę Jaworską dla miesięcznika „Dialog” zatytułował zresztą „Kiedy zamkną »Ramonę«”. Te miejsca traktował dosłownie jak swoje. Czuł się tam bezpiecznie.

Od lipca 2020 r. Paweł mówił o strachu: „Tu sytuacja eskaluje. Spalili moją tęczową flagę w nocy. Jest dziwnie, otwarta wojna”. „Tu się dzieją okropne rzeczy, bicie nie do opisania, znieważanie na ulicy”. I w końcu: „Ja już nie mogę, zwyczajnie fizycznie wszystko mnie boli”.

Po śmierci choreografa i performera Rafała Urbackiego napisał wspomnienie, które brzmi bardzo osobiście. Nadal nie jestem w stanie napisać o Pawle w czasie przeszłym, ale czuję podobnie jak on, kiedy w maju 2019 r. pisał o Rafale: „Był jednym z najczystszych nadwrażliwców. Był gejem – dla mnie to szczególnie istotne. Myślę o sąsiadach, którym bezustannie udowadniał, że bycie gejem jest w porządku. Nie mam ochoty kreślić jego biografii, wymieniać przedstawień. (…) Dla mnie był przede wszystkim walczącym o swoje prawa gejem. Był twórcą, do którego nie mam łatwego dostępu – czasem irytującym, czasem zachwycającym. Przede wszystkim zaś – twórcą swojego życia”.

Odszedł nasz tęczowy książę. Zawsze mówił, że „pedalskiego pochodzenia”. Nigdy się z tym nie pogodzę.  

***

Joanna Ostrowska – naukowczyni zajmująca się zapomnianymi ofiarami nazizmu, autorka m.in. książek „Przemilczane. Seksualna praca przymusowa w trakcie II wojny światowej” (2018), „Oni. Homoseksualiści w czasie II wojny światowej”, a także spiritus movens polskich wydań książek „Mężczyźni z różowym trójkątem” Heinza Hegera oraz „Cholernie mocna miłość” Stefana K. i Lutza van Dijka (jedynego świadectwa Polaka, Teofila Kosińskiego, skazanego w czasie wojny za homoseksualność).

 

Tekst z nr 94/11-12 2021.

Digitalizacja archiwum Replikidzięki wsparciu finansowemu Procter & Gamble.