Do kogo należy moja płeć? – cz. 2

Druga część tekstu, w którym EWELINA NEGOWETTI, mama nastoletniego transpłciowego chłopaka, omawia procedury i wymagania dotyczące tranzycji prawnej, a więc wymiany dokumentów przez osoby transpłciowe – w różnych krajach Europy i poza nią.

 

W pierwszej części tego tekstu („Replika” nr 101, styczeń/luty 2023), żeby zmieścić się w czterech stronach, jakie dostałam na artykuł, pominęłam Finlandię – i całe szczęście, bo dzień po wydaniu tamtego numeru „R” Finlandia zmieniła ustawę o uzgodnieniu płci w dokumentach. Ta nowa ustawa jest doskonałym początkiem dzisiejszej analizy pt.: „Co sprawia, że w różnych krajach kwestia uzgodnienia płci w dokumentach jest czasem traktowana zupełnie odmiennie?”. Dlaczego w jednym kraju – np. w Hiszpanii – osoba transpłciowa w wieku lat 16 może zmienić oznaczenie płci poprzez złożenie prostej deklaracji? Deklaracji, do której nie trzeba załączać żadnych dokumentów medycznych? A jednocześnie, w tym samym czasie, na Węgrzech od 2020 r. nie ma żadnej możliwości, by w ogóle zmienić oznaczenie płci w dokumentach? Czy osoby transpłciowe mają inne potrzeby obywatelskie w Hiszpanii niż na Węgrzech? Oczywiście, widać jak na dłoni, że transfobia jest na Węgrzech silna, a w Hiszpanii raczej nie ma wpływu na obecne władze. Ale poza tym – nie da się zaimplementować rozwiązań z jednego kraju do innego na prostej zasadzie „kopiuj – wklej”; za zmianą oznaczenia płci w dokumentach idą wszak kolejne następstwa w przepisach prawa danego kraju.

Zacznijmy więc od Finlandii. Do końca stycznia 2023 r., by zmienić oznaczenie płci w dokumentach, osoba mająca obywatelstwo Finlandii musiała być pełnoletnia, przejść zabieg sterylizacji lub posiadać zaświadczenie o bezpłodności oraz dostarczyć wymaganą dokumentację medyczną. Pierwszego lutego 2023 r. fiński parament przyjął ustawę, która umożliwia osobom pełnoletnim zmianę oznaczenia płci w dokumentach na zasadzie samostanowienia. Ustawa znosi obowiązek sterylizacji oraz dotychczasowy obowiązek dostarczania dokumentacji medycznej. Batalia o te zmiany ciągnęła się ponad 10 lat, a nadal trwa żywa dyskusja na temat dostępu do tej uproszczonej procedury dla osób poniżej 18. roku życia.

Zanim przejdziemy do kolejnych krajów, warto przybliżyć kwestię sterylizacji, która w wielu krajach była lub jest obowiązkowa w procesie zmiany oznaczenia płci w dokumentach. Wymóg sterylizacji wynika ze strachu przed naruszaniem przyjętego porządku społecznego lub prawnego. Chodzi o to, że transpłciowy mężczyzna, który urodziłby dziecko, stanowiłby ogromny „prawny problem”, przede wszystkim dla prawa rodzinnego. Jak go zapisać w akcie urodzenia dziecka? Jako ojca czy matkę? Jeśli jako ojca, to co z domniemaniem ojcostwa? Jak państwowa służba zdrowia miałaby zapisać poród u osoby płci męskiej? Co z urlopem tacierzyńskim w takiej sytuacji? Co, jeśli transpłciowa kobieta miała wcześniej dzieci, a teraz ma kolejne, a więc czy jedna osoba może być wpisana raz jako ojciec, a raz jako matka? Takich konsekwencji byłoby znacznie więcej i z wielu z nich nie zdajemy sobie jeszcze sprawy, bo nie przerobiliśmy ich w praktyce. A życie często wyprzedza prawo. W wielu krajach sterylizacja została wprowadzona właśnie po to, by nie wyprzedzało – by nie naruszało porządku społecznego chronionego przez prawo. Drugim powodem, zbliżonym do pierwszego jest wciąż spotykana patologizacja transpłciowości. Sterylizacja ma zatem na celu ograniczenie praw osób transpłciowych do minimum. Zakaz prawa do posiadania potomstwa ma na celu „zawężenie” pola działania osoby. Dzięki temu nie będziemy musieli dostosowywać obecnie obowiązującego prawa do potrzeb tych ludzi. Jednocześnie w wielu krajach, w tym również w Polsce, wyznaje się zasadę, że państwo nie może wymagać od kogokolwiek, by pozbawił się zdolności do reprodukcji.

Przykładem kraju, w którym sterylizacja nadal obowiązuje, jest Japonia, gdzie sąd rodzinny może wydać orzeczenie o zmianie oznaczenia płci wobec „osoby wnioskującej z zaburzeniami tożsamości płciowej”. By starać się o taką zmianę, osoba transpłciowa (binarna!) musi mieć ukończone 20 lat, być stanu wolnego i bez dzieci. Osoba ta musi być bezpłodna lub przejść zabieg sterylizacji. W tej procedurze nie ma opcji dla osób niebinarnych – osoba wnioskująca ma mieć trwałe przekonanie, że psychologicznie należy do płci przeciwnej (zwanej dalej właśnie „płcią przeciwną”) i ma wolę dostosowania się fizycznie i społecznie do płci przeciwnej, pod warunkiem że dwóch lub więcej lekarzy, którzy mają doświadczenie i wiedzę wymaganą do prawidłowego postawienia diagnozy, stawia taką samą diagnozę na temat danej osoby w oparciu o ogólnie przyjęte standardy medyczne. Obowiązek sterylizacji w Japonii obowiązuje od 2003 r. i został podtrzymany w 2019r. podczas obrad na temat tej ustawy. W latach 2003-2019 ok. 7 tysięcy osób uzyskało zmianę oznaczenia płci w dokumentach (to zaledwie ok. 440 osób rocznie). Sporo? Ale w Japonii mieszka ponad 126 milionów ludzi. Z pozytywnych informacji: Japonia jest pierwszym albo jednym z pierwszych krajów z oficjalnie wyoutowanym transmęskim politykiem (Tomoya Hosoda). W ramach pokazania szerzej kontekstu codzienności osób transpłciowych w Japonii warto zauważyć, że operacje afirmujące płeć (inaczej: tranzycja medyczna) są tam częściowo refundowane przez państwo. Jest to powiązane ściśle z wymogiem przeprowadzenia takich operacji, by móc zmienić oznaczenie prawne płci w dokumentach. Dodatkowo, by przeprowadzić operację, nie można być nosicielem HIV. W Japonii transpłciowość jest postrzegana jako „kwestia medyczna”, co pozwala Japończykom dochodzić swoich praw w spornych sprawach z pracodawcą. Upraszczając dla przykładu, osoba zwolniona z pracy na tle transfobicznym może pozwać pracodawcę, że została zwolniona na tle dyskryminacji z powodów zdrowotnych, co jest zakazane.

Kraj z innym, dyskryminującym rozwiązaniem prawnym to Bułgaria. W lutym 2023 r. wprowadzono zakaz zmiany oznaczenia płci w dokumentach. Prawo to wprowadzono w zupełnie inny sposób (niejako odwracalny) niż na Węgrzech, jednak z takimi samymi konsekwencjami. W 2019 r. w sondażu Eurobarometru na pytanie: „Czy osoby transpłciowe powinny mieć prawo do uzgodnienia płci metrykalnej z płcią odczuwaną?”, tylko 12% Bułgarów powiedziało „tak” (60% – „nie”). Dla porównania – na Węgrzech było to 16% na „tak” vs 72% na „nie”. W Polsce natomiast: 41% na „tak” i 40% na „nie”. To pokazuje, że blok wschodni nadal traktuje prawa człowieka jako przywilej, a nie prawo należne z urodzenia, choć są w nim istotne różnice.

Republika Południowej Afryki to kraj, gdzie konstytucja zakazuje dyskryminacji z powodu płci, tożsamości i orientacji seksualnej. W 2003 r. uchwalono ustawę, która umożliwia zmianę oznaczenia płci na akcie urodzenia. Ustawa nie wymaga operacji, pod warunkiem że osoba została poddana jakiemuś leczeniu (ang. some kind of treatment) – czy to będzie poradnictwo, terapia hormonalna, czy interwencja chirurgiczna. W latach 2004- 2013 jedynie 95 osób zmieniło oznaczenie płci w dokumentach (10 osób rocznie przy 60 milionach mieszkańców). Zmiana jest dokonywana na drodze administracyjnej, ale z powodu dość powszechnej transfobii instytucjonalnej czas oczekiwania może potrwać nawet 2 lata. Znana jest sprawa, gdy transpłciowa kobieta (już po dokonaniu some kind of treatment) musiała wystąpić o nakaz sądowy wydania jej nowych dokumentów. Brak jasnych wytycznych co do owych interwencji chirurgicznych powoduje, że decyzja o zmianie danych jest jakby uznaniowa. Jednocześnie np. ustawa nt. pracy jednoznacznie zakazuje dyskryminacji osób transpłciowych. Warto zwrócić uwagę, że zarówno w Japonii, jak i w RPA dopuszczalne jest przeprowadzanie operacji przed zmianą oznaczenia płci w dokumentach. W wielu krajach taka praktyka jest zabroniona. W Polsce nie ma wymogu sterylizacji czy przedstawienia zaświadczenia o bezpłodności.

Tajlandia to kraj cieszący się sławą raju dla osób transpłciowych; można by przypuszczać, że dokumenty wymienimy tam niemalże w kiosku z gazetami – nic bardziej mylnego. Obowiązująca ustawa o równości płci z 2015 r. (pierwsze krajowe ustawodawstwo w Azji Południowo- -Wschodniej), która w szczególny sposób chroni przed dyskryminacją ze względu na ekspresję płciową, wyraźnie zakazuje wszelkich form dyskryminacji, jeśli ktoś jest „o innym wyglądzie niż jego płeć z urodzenia”. Jednak w Tajlandii można zmienić imię i nazwisko, ale nie ma możliwości zmiany oznaczenia płci w dokumentach. Zmiana nie jest zakazana, nie ma natomiast prawodawstwa to regulującego. W 2019 r. jedna z transpłciowych kobiet chciała kandydować na stanowisko premierki Tajlandii, mając dokumenty z oznaczeniem płci jako męskiej – jej kandydatura została odrzucona z powodów formalnych.

Szwecja. Zmiana oznaczenia płci w dokumentach odbywa się na drodze administracyjnej. Reguluje to znowelizowana ustawa z 2013 r. Szwecja jest prekursorką wielu rewolucyjnych działań w obszarze transpłciowości. Jako pierwsza na świecie uregulowała prawnie zmianę oznaczenia płci – odrębną ustawą w 1972 r. Od tego roku przeprowadza również operacje korygujące płeć. Do 2013 r. do złożenia wniosku o zmianę oznaczenia wymagane było przeprowadzenie interwencji medycznych, od 2013 r. wymagana jest diagnostyka i dokumentacja psychiatryczno-psychologiczna. Trwają prace nad ustawą idącą w kierunku samostanowienia. W tym sporo dyskusji jest poświęconej osobom nieletnim. Sama procedura, dostępna obecnie od 18. roku życia, sprowadza się dzisiaj do złożenia wniosku do komisji prawnej ds. zdrowia i opieki społecznej celem uzyskania nowego numeru PESEL (w szwedzkim PESEL-u, jak w polskim, jest zapisana płeć). Do wniosku należy dołączyć dokumentację medyczną oraz stosowne oświadczenia o odczuwanej tożsamości płciowej. W Szwecji nie jest wymagana sterylizacja, co więcej – jest ona w ogóle zakazana do 23. roku życia. Przed 2013 r. był wymóg sterylizacji – obecnie toczą się procesy przeciwko państwu tych osób, które poddały się tej „wymuszonej” sterylizacji. Szwecja wypłaciła już kilka odszkodowań (255 tys. koron na osobę). Co jednak jest szczególnego w szwedzkim rozwiązaniu? Po pierwsze, prawie wszystkie interwencje medyczne dla osób transpłciowych są finansowane przez publiczną służbę zdrowia. Od blokerów do konsultacji logopedycznych, a po 18. roku życia – również operacje korygujące płeć są przeprowadzane na koszt państwa (poza operacjami wewnętrznych narządów płciowych). Po drugie, unikalne rozwiązania prawne dla skutków zmiany oznaczenia płci metrykalnej. Zmiana płci metrykalnej nie ma wpływu dla trwającego małżeństwa osoby. Zarówno w sytuacji, gdy tej zmiany dokona jedna czy obie (!) osoby pozostające w związku małżeńskim. Co więcej, od 2019 r. zaczęły obowiązywać nowe przepisy w prawie rodzinnym i Szwecja jest obecnie jedynym krajem, gdzie rodzic uzyskuje status ojca bądź matki – zgodnie ze zmienionym oznaczeniem płci. Czyli ojcem dziecka może być osoba, która to dziecko urodziła, a matką dziecka – osoba, która dziecko spłodziła. W innych krajach, w tym w Polsce, rodzic będący osobą transpłciową i ze zmienionym oznaczeniem płci metrykalnej pozostaje w dokumentach dziecka z danymi sprzed wprowadzenia tej zmiany w dokumentach. Jednorazowym wyjątkiem jest tu wyrok sądu francuskiego z Tuluzy, który w 2022 r. przyznał transpłciowej kobiecie prawo do uznania jej jako matki dziecka w akcie urodzenia dziecka.

Włochy. Zmianę oznaczenia płci można przeprowadzić od 1982 r., lecz dopiero od 2015 r. nie ma wymogu przeprowadzania interwencji chirurgicznych. Nadal jest wymóg dostarczenia dokumentacji medycznej. Osoba transpłciowa, która chce zmienić oznaczenie płci, a pozostaje w związku małżeńskim, musi poddać się procedurze przekształcenia dotychczasowego związku małżeńskiego w zarejestrowany związek partnerski (we Włoszech nie ma równości małżeńskiej). Cały proces zbierania dokumentacji medycznej niezbędnej do zmiany oznaczenia płci jest dość niejasny i bardzo bliski praktyce polskiej. Należy zebrać dokumentację psychologiczną, psychiatryczną, zaświadczenia o dysforii płciowej (jest niejako niezbędna) oraz przejść znany nam test realnego życia. Z zebraną dokumentacją należy zgłosić się do sądu z reprezentującym osobę adwokatem (obowiązkowo). Sąd wzywa z urzędu prokuratora. Po uzyskaniu zmienionego oznaczenia płci można poddać się operacjom chirurgicznym. Utrudnieniem we Włoszech jest brak dalszych rozwiązań prawnych, jakie rodzi zmiana oznaczenia płci w innych obszarach życia takiej osoby (np. służba wojskowa, dostęp do służby zdrowia itd.).

Niemcy. Zmianę oznaczenia płci reguluje ustawa z 1980 r. (znowelizowana w 2011 r.) i przewiduje ona dwa tryby działań. Jeden tryb to mała procedura, która prowadzi do zmiany imienia, drugi – duża procedura, która prowadzi do zmiany imienia i oznaczenia płci. W małej procedurze należy wykazać, że ma się przynajmniej trzyletnie stałe odczuwanie płci (niezgodnej z tą nadaną przy urodzeniu). Dokumenty: wniosek oraz dwie opinie niezależnych ekspertów z zakresu transpłciowości, składa się do sądu rejonowego. Jednak w Niemczech obowiązuje tryb nieprocesowy – czyli sąd jedynie weryfikuje, czy dostarczone dokumenty spełniają wymogi dla małej procedury. Procedura ta jest również dostępna dla osób małoletnich reprezentowanych przez przedstawiciela ustawowego. Wcześniej był wymóg dolnej granicy wieku dla rozpoczęcia zmiany oznaczenia płci – minimum 25 lat. W 1993 r. uznano ten wymóg za naruszenie zasady równości wobec prawa, a w praktyce chodziło o utrudnianie osobom transpłciowym poniżej 25. roku życia dostępu do rynku pracy. Duża procedura, poza dostarczeniem tych samych dokumentów co przy małej, wymaga jeszcze oświadczenia, że poczucie przynależności do danej płci nie ulegnie zmianie w przyszłości. Ustawa z 2011 r. zniosła również wymóg przejścia operacji chirurgicznych. Obie procedury są dostępne również dla osób uchodźczych oraz osób stale przebywających na terenie Niemiec – takich, których kraj pochodzenia nie ma uregulowań prawnych umożliwiających zmianę oznaczenia płci lub zmianę imienia. W przypadku osób w związkach małżeńskich wcześniej był wymóg przekształcenia małżeństwa w związek partnerski (osób tej samej płci). Obecnie nie ma takiej możliwości, ponieważ od 2017 r. w Niemczech są legalne małżeństwa osób tej samej płci. Od 2018 r. możliwa jest również rejestracja dziecka ze wskazaniem płci jako „różna/inna” lub pozostawienie pola „płeć” jako puste (można je uzupełnić na każdym etapie życia). Obecnie rząd niemiecki prowadzi prace nad zastąpieniem obu procedur zasadą samostanowienia, która ma być dostępna już dla osób 14-letnich.

Czechy. Model czeski to komisja ekspercka, której celem jest przeprowadzenie tranzycji medycznej oraz osobna ścieżka prawna. Obie te procedury są ułożone względem siebie w określonej relacji, której celem jest odciążenie sądów od prowadzenia takich spraw oraz przyspieszenie ich przeprowadzania. Tranzycja medyczna w przeważającej części prowadzona jest w Czechach przez publiczną służbę zdrowia, a opinia/ decyzja komisji eksperckiej jest wiążąca dla sądu, zatem sąd nie powołuje np. biegłych. Osoba zgłaszająca się do komisji musi funkcjonować zgodnie z płcią odczuwaną (brak sprecyzowania, na czym to funkcjonowanie ma polegać) oraz korzystać z terapii hormonalnej. Ponadto musi przejść operacje chirurgiczne oraz poddać się zabiegowi sterylizacji. W skład komisji eksperckiej nie może wchodzić lekarz prowadzący. Osoba transpłciowa pozostająca w związku małżeńskim musi się rozwieść lub przekształcić małżeństwo w związek partnerski (Czechy rozważają przekształcenie małżeństwa w związek dwóch dorosłych osób i jednoczesną likwidację związków partnerskich). Komisja ma 3 dni na przekazanie decyzji, która trafi a do urzędu stanu cywilnego, gdzie zmieniana jest forma gramatyczna nazwiska. Urząd zawiadamia następnie sąd, który wprowadza zmienione imię do aktu urodzenia.

Przedstawione powyżej przykłady obrazują nam ogromną różnorodność rozwiązań prawnych stosowanych na świecie. Nie jest moim celem orzekanie, które rozwiązanie jest najlepsze dzisiaj dla osób transpłciowych w Polsce, jednak wiem na pewno, że rozwiązaniem na pewno nie jest brak rozwiązania, czyli sytuacja obecna. Brak uregulowań w polskim prawie powoduje narastanie piętrzących się problemów osób transpłciowych, niebinarnych oraz ich bliskich – szczególnie ich dzieci czy osób, z którymi pozostają w związkach małżeńskich. Taka próżnia jest jednym z powodów dyskryminacji tych osób oraz rodzi transfobię instytucjonalną. Jest to zjawisko, które polega na świadomym lub nieświadomym dyskryminowaniu osób transpłciowych i niebinarnych, a jedną z takich instytucji jest szkoła.

Napoleon, słysząc pomysły bitew podawane przez jego żołnierzy, zwykł podobno reagować słowami: „Ile potrzeba koni?”. Zasadne pytanie. Również w dawnych czasach król, szykując się na wieloletnią wojnę, potrzebował informacji, ilu ma mężczyzn na wojów, a ile kobiet będzie rodzić tych wojów. Istniała uzasadniona potrzeba, by wiedzieć, ile osób ma macicę, by urodzić wojów, a ile osób ma nasienie, by ich spłodzić. Brzmi to nieludzko niemalże, ale tak właśnie było. Króla nie interesowała tożsamość płciowa podwładnych. Interesowała go ich przydatność do wygrania wojny w sposób czynny (walka) i w sposób bierny (dostarczanie wojów).

Kiedy zburzymy nasze wdrukowane schematy myślenia, że osoba z macicą = tożsamość żeńska, a osoba z nasieniem = tożsamość męska, to dostrzeżemy, że nigdy nie było szansy, by w ogóle mówić o tożsamości płciowej – tak bardzo ważne było zawsze określenie osoby jako samca lub samicy. Brzmi obrazoburczo? Bynajmniej! Nie dając człowiekowi prawa do samostanowienia o swojej tożsamości płciowej, tak właśnie go traktujemy. Pisałam o tym wcześniej – tożsamość płciowa nie jest zakodowana w narządach płciowych człowieka. W narządach płciowych „zakodowana” jest jego zdolność bądź do rodzenia, bądź do płodzenia. Nic więcej. Sprowadzanie tożsamości do genitaliów jest tym samym, co redukowanie tożsamości płciowej do koloru oczu. „Macie państwo pięknego syna. To syn – bo ma czarne oczy. A państwo macie córkę, bo dziecko ma oczy zielone”. Kolor oczu, posiadanie macicy, długość kończyn górnych czy przechodzenie kolek nie decyduje o tożsamości płciowej człowieka.

Gdy sobie to uzmysłowimy, łatwiej nam będzie zrozumieć, że jest zasadne dla celów państwa, by zbierać dane o liczbie osób z macicą i liczbie osób ze zdolnością płodzenia. Te cele są oczywiste: wiemy wówczas, ile jest potrzebnych szpitali ginekologicznych, ile żłobków, ilu urologów, i możemy estymować, ile szkół w przyszłości planować. Ale ta informacja nie powinna definiować człowieka. W średniowieczu, owszem, definiowała, ale dzisiaj „przydatność” człowieka dla państwa to znacznie większy obszar możliwości. I uwzględnienie tożsamości człowieka de facto powiększa ten obszar. Być może, to luźna myśl, zasadnym byłoby nie forsowanie zmiany oznaczenia płci, ale dodanie oznaczenia tożsamości płciowej? Albo zastąpienie oznaczenia płci – oznaczeniem tożsamości płciowej? Albo usunięciem tych informacji z dokumentów, jakimi posługujemy się na co dzień? Komu ta informacja jest potrzebna i do czego? Czy w prawie jazdy potrzebne jest podawanie płci? Dlaczego ta informacja jest ważniejsza od np. grupy krwi, której w prawie jazdy brak? Nawet patrząc pragmatycznie na sam koszt zbierania tych danych – czy jest on uzasadniony czymkolwiek? W jednym z wywiadów z prof. dr. hab. Piotrem Olesiem padło zdanie: „Nasza cywilizacja próbuje często dawać poradniki do spraw, które ich nie wymagają”.

Jakikolwiek obszar weźmiemy pod lupę, to żeby zmiany się zadziały, musimy przede wszystkim się zgodzić, że stan obecny wymaga tych zmian. Czyli musimy dostrzec ten stan obecny. Dopóki nie chcemy zobaczyć prawdy, dopóki nie chcemy się przyznać, że są osoby transpłciowe, że jest coś takiego jak tożsamość płciowa, że ta tożsamość płciowa nie ukrywa się w macicy ani penisie – dopóty nie ruszymy z miejsca. Będziemy się zakopywać w miejscu, zastanawiając się, dlaczego nie posuwamy się do przodu. Na początek zacznijmy dostrzegać osoby transpłciowe i niebinarne wokół nas. Słuchajmy, co mają do powiedzenia, i dostosujmy rozwiązania prawne, które będą im służyć. Prawa człowieka to nie przywileje. 

***

Ewelina Negowetti – adminka grupy „Transpłciowość w rodzinie” na FB. Aktywistka, edukatorka, ilustratorka edukacyjna. Mama transpłciowego syna. Z wykształcenia specjalistka ds. zarządzania organizacjami pozarządowymi. Laureatka nagrody LGBT+ Diamonds Awards 2022 r w kategorii „Ambasadorka osób LGBT+”. Nieustannie rzuca wyzwanie aksjomatom. O to, w co wierzy, walczy do końca.  

 

Tekst z nr 102/3-4 2023.

Digitalizacja archiwum Replikidzięki wsparciu finansowemu Procter & Gamble.