Monika Tichy odkrywa swoją demiseksualność

Z MONIKĄ TICHY, szefową szczecińskiej Lambdy, o jej demiseksualności, nielicznych miłościach do chłopaków i obecnej miłości do Nory, a także o ultrakonserwatywnych rodzicach oraz o tym, dlaczego talia jest jej ukubioną częścią ciała, rozmawia Mariusz Kurc

Foto: Łukasz Jurewicz

Napisałaś do mnie z prośbą o radę, bo chcesz zrobić coming out. Znam cię jako działaczkę LGBT, prezeskę szczecińskiej Lambdy, osobę jak najbardziej heteroseksualną. O co więc chodzi z coming outem?

Całe życie myślałam o sobie jako o osobie hetero – aż do zeszłego roku, gdy zakochałam się w kobiecie, w Norze. To potwierdziło, że jestem demiseksualna.

Demiseksualna – czyli odczuwasz pociąg erotyczny tylko do tych osób, w których się zakochasz.

Właśnie tak! Nieraz słyszałam, że jestem „oziębła” albo że musiałam przeżyć traumę w dzieciństwie, skoro latami nikt mnie nie pociągał. Jak to dobrze, że pojawiło się pojęcie demiseksualności i całego spektrum aseksualności, inaczej pewnie do dziś uważałabym, że jestem hetero, tylko „coś ze mną jest nie tak”.Dokonaj zakupu prenumeraty, mecenatu lub pojedynczego numeru, aby przeczytać cały artykuł.