Queerowe filmy na 22. Millenium Docs Against Gravity

Od 9 do 18 maja do siedmiu miast w Polsce zawita 22. już edycja festiwalu filmowego Millenium Docs Against Gravity. W Warszawie, Wrocławiu, Gdyni, Katowicach, Poznaniu, Bydgoszczy i Łodzi będzie można oglądać ponad 150 starannie wyselekcjowanych filmów dokumentalnych (oraz kilka fabuł). Nasza redaktorka filmowa Agnieszka Pilacińska widziała już wiele z tych tytułów, poniżej kolejny już raz poleca kilka szczególnie interesujących queerowych pozycji.

Sally

reż. Cristina Costantini, USA, 2024

Kiedy Tam poznała Sally – tak mógłby brzmieć tytuł komedii romantycznej na miarę naszych czasów. Niestety Sally Ride, pierwsza Amerykanka, która poleciała w kosmos, urodziła się na początku lat 50. i swój związek z Tam musiała ukrywać przez niemal trzy dekady, po drodze, dla zachowania pozorów, poślubiając kolegę po fachu Stevena Hawleya. „NASA nie była gotowe na kobiety, a co dopiero na lesbijki” – padają z ekranu gorzkie słowa, a reżyserka rzuca światło na bohaterki do tej pory stojące w cieniu.

Film Costantini nie jest tylko historią miłości zakazanej przez purytańskie społeczeństwo. Stanowi również portret czasu – protekcjonalnego traktowania kobiet przez mężczyzn, seksizmu, podwójnych standardów. „Sally” to dzieło w zasadzie kompletne. Przede wszystkim ze względu na treść: wspaniałą bohaterkę przeżywającą ogromny konflikt wewnętrzny, a przy tym cichą, nieśmiałą, pragnącą życia z dala od blasku fotoreporterskich fleszy. To także uczta formalna – montaż autorstwa Kate Hackett i Andrew McAllistera, zgrabnie łączący archiwa z wywiadami z najbliższymi dla Sally osobami, w tym oczywiście z Tam, trzyma uwagę od pierwszej do ostatniej sceny. „Sally” bawi (choć często to śmiech przez łzy) i wzrusza, ale przede wszystkim zostawia nas z niesamowitą herstorią postaci, która zasłużyła na dużo więcej, niż to, co dostawała do społeczeństwa. (Agnieszka Pilacińska)

Seanse

Warszawa

10 maja, 18:45 – Luna
11 maja, 11:30 – Kinoteka
13 maja, 18:15 – Muranów
15 maja, 16:30 – Kinoteka
17 maja, 20:45 – Kinoteka
18 maja, 13:45 – Luna

Wrocław

16 maja, 19:00 – Dolnośląskie Centrum Filmowe
17 maja, 14:15 – Dolnośląskie Centrum Filmowe

Gdynia

11 maja, 18:30 – Gdyńskie Centrum Filmowe
12 maja, 15:15 – Gdyńskie Centrum Filmowe
18 maja, 12:30 – Gdyńskie Centrum Filmowe

Katowice

18 maja, 17:15 – Światowid

Poznań

15 maja, 20:00 – Kino Muza
18 maja, 20:15 – Kino Muza

Bydgoszcz

11 maja, 11:00 – Kino Orzeł

Łódź

11 maja, 15:00 – NCKF
16 maja, 15:45 – NCKF

Chodź, zobacz mnie w dobrym świetle

Come See Me in the Good Light
reż. Ryan White, USA, 2025

„Chodź, zobacz mnie w dobrym świetle. Chodź, powiedz mi to, co mówisz prawdzie. Chodź, kłopocz mnie. Chodź, uderz jak grom.” pisze Andrea Gibson w wierszu dedykowanym swojej partnerce Megan Falley, również poetce. Film Ryana White’a to niebywale intymna podróż do wnętrza ich relacji. Rytm ich życia wyznaczają wznowy i remisje choroby nowotworowej Andrei, wizyty w szpitalach, sesje chemioterapii i wspólne czytanie nowych wyników badań.

„Chodź, zobacz mnie w dobrym świetle” to także historia queerowości, odnajdywania siebie, modelowania nieheteronormatywnej socjalnej siatki. Zdjęcia autorstwa Brandona Somerhaldera budują niezwykła warstwę wizulaną, nadającą obrazowi plastyczny język. Reżyser nie szuka dla nas tanich wzruszeń, nie szantażuje emocjonalnie. Jego film to utrzymana w rytmie poetyckiego slamu historia ferworu życia, rozpalającego umysł i trzewia. (Agnieszka Pilacińska)

Seanse

Warszawa

12 maja, 20:30 – Kinoteka
13 maja, 20:30 – Luna
15 maja, 21:15 – Kinoteka
16 maja, 21:00 – Kinoteka
17 maja, 16:00 – Kinoteka
18 maja, 20:30 – Luna

Wrocław

13 maja, 20:30 – Dolnośląskie Centrum Filmowe
18 maja, 20:30 – Dolnośląskie Centrum Filmowe

Gdynia

13 maja, 17:45 – Gdyńskie Centrum Filmowe
15 maja, 15:45 – Gdyńskie Centrum Filmowe
18 maja, 20:15 – Gdyńskie Centrum Filmowe

Katowice

13 maja, 16:00 – Światowid
14 maja, 18:00 – Światowid

Poznań

14 maja, 17:45 – Kino Muza
18 maja, 20:30 – Kino Muza

Bydgoszcz

14 maja, 20:00 – Kino Orzeł

Łódź

14 maja, 15:45 – NCKF
17 maja, 20:30 – NCKF

S/He Is Still Her/e: historia Genesis P-Orridge

S/He Is Still Her/e: The Official Genesis P-Orridge Documentary
reż. David Charles Rodrigues, USA, 2024

Grecko-amerykańsko-brazylijski reżyser David Charles Rodrigues przygląda się wymykającej się wszelkim możliwym definicjom historii Genesis P-Orridge – brytyjskiej muzyczki, kompozytorki i performerki. Urodzoną w 1950 roku w Manchesterze artystkę od najmłodszych lat uwierały tradycyjne wzorce genderowe, które nijak nie przystawały do jej osobowości i potrzeb. „Niektórzy ludzie czuję się jak mężczyźni uwięzieni w ciałach kobiet. Niektórzy ludzie czuję się jak kobiety uwięzione w ciałach mężczyzn. Breyer P-Orridge czuje się uwięziona w ciele.” – twierdziła. Razem ze swoją partnerką Lady Jaye poddawała w wątpliwość konstrukt płci, twierdząc, że ciało jest lepiszczem, którego kształt zależy tylko i wyłącznie od nas. Określała siebie jako osobę pandrogeniczną – nowy byt powstały po dekonstrukcji poprzedniej tożsamości. Tak jak bohaterki filmu „Avant-Drag!” (2014) w reżyserii Fila Ieropoulosa czyniły z dragu polityczny, radykalny akt niewymagający tłumaczenie się społeczeństwu, tak równie radykalnie Genesis P-Orridge odrzucała wszelkie współczesne dogmaty, w celu transgresyjnego doświadczenie siebie, swojej cielesności oraz relacji z partnerką. (Agnieszka Pilacińska)

Seanse

Warszawa

9 maja, 15:45 – Kinoteka
11 maja, 21:30 – Kinoteka
15 maja, 18:00 – Kinomuzeum
17 maja, 20:30 – Kinoteka
18 maja, 18:30 – Kinoteka

Dom, w którym narodził się house

Move Ya Body: The Birth of House
reż. Elegance Bratton, USA, 2025

Historia House’u to historia queeru” – mówi jedna z bohaterek dokumentu Elegance’a Brattona. Zrodzony na przełomie 1985 i 1986 roku w klubie Warehouse w Chicago gatunek muzyczny miał nie tylko charakter rozrywkowy, ale także wymiar tożsamościowy – dawał poczucie przynależności, bezpieczeństwa, koherencji. Amerykański filmowiec żongluje emocjami – w dynamiczne, energiczne, rozluźniające tempo opowieści wplata elementy nostalgiczne i refleksyjne. Portretuje czołowe postaci mające wpływ na House. Prowadzi nas od narodzin disco, przez reakcję nań białej części społeczeństwa, rasizm i homofobię, wydarzenia takie, jak chociażby Disco Demolition Night z 12 lipca 1979, kiedy na boisku Comiskey Park po wysadzeniu w powietrze skrzyni wypełnioną płytami winylowymi doszło do zamieszek i całkowitego niszczenia sportowego obiektu. Bazując na archiwach oraz aktualnych wywiadach z muzykami, Bratton tworzy sentymentalną, roztańczoną pocztówkę, po której będziecie chcieli wskoczyć na parkiet. (Agnieszka Pilacińska)

Seanse

Warszawa

9 maja, 21:00 – Kinoteka
10 maja, 18:15 – Luna
11 maja, 20:45 – Luna
12 maja, 15:45 – Kinoteka
16 maja, 20:45 – Luna
18 maja, 20:45 – Atlantic

Wrocław

14 maja, 18:00 – Dolnośląskie Centrum Filmowe

Gdynia

12 maja, 16:30 – Gdyńskie Centrum Filmowe
15 maja, 20:15 – Gdyńskie Centrum Filmowe

Katowice

14 maja, 13:45 – Światowid

Łódź

11 maja, 12:00 – NCKF
17 maja, 20:15 – NCKF

BEST OF MDAG: Witamy w Czeczenii

Welcome to Chechnya
reż. David France, USA, 2020

David France, twórca „Jak przetrwać zarazę”, powraca z jednym z najbardziej wstrząsających dokumentów ostatnich lat. „Witamy w Czeczenii” ilustruje sytuację osób nieheteronormatywnych w kraju należącym do Federalnej Rosji – sytuację dramatyczną, nawet biorąc pod uwagę rosnące w siłę ruchy konserwatywne w państwach demokratycznych. Homoseksualność w Czeczenii jest de facto zabroniona, ścigana przez władze i surowo karana. Uważana za „plamę na honorze” często prowadzi do wydawania członków własnej rodziny, a nawet samosądów, jak chociażby ten pokazany w filmie, na którym mężczyzna zabija własną siostrę.

Dzieło amerykańskiego reżysera jest przede wszystkim zapisem akcji ratunkowej aktywistów LGBT+, mającej na celu wywiezienie z kraju osób szczególnie zagrożonych i zapewnienie im azylu. France portretuje także heroiczne działania aktywistów, którzy bezustannie narażają życie, jak chociażby Olgi Baranovej, od lat będącej „na celowniku” służb specjalnych. To dokument nie do uwierzenia, po którym wszyscy zadadzą sobie pytanie: „Jak to w ogóle możliwe?”. Film France’a nie jest przecież fikcją, ci ludzie naprawdę tracą życie z powodu swojej orientacji seksualnej – i to w XXI wieku. Pojawiające się w nim wypowiedzi prezydenta Czeczenii nie dają niestety żadnej nadziei na lepszą przyszłość. „Witamy w Czeczenii” powinno być wyświetlane w szkołach jako gorzka lekcja tego, do czego prowadzi radykalizacja konserwatywnych postaw i mowa nienawiści, która prędzej czy później niemal zawsze zamienia się w czyny. (Agnieszka Pilacińska)

Seanse

Warszawa

11 maja, 20:30 – Atlantic

Filmy po których Agnieszka poprowadzi spotkanie

A still from GEN_ by Gianluca Matarrese, an official selection of the 2025 Sundance Film Festival. Courtesy of Sundance Institute | photo by Bellota Films / Stemal Entertainment / Elefants Films.

Gen_

reż. Gianluca Matarrese, Francja, Włochy, 2025

Niezwykły człowiek i lekarz, doktor Maurizio Bini, opiekuje się przyszłymi rodzicami, którzy zdecydowali się na zapłodnienie in vitro oraz osobami, które podjęły decyzję o korekcie płci w szpitalu publicznym w Mediolanie. Udaje mu się bezpiecznie balansować między kruczkami prawnymi konserwatywnego systemu oraz żarłocznym rynkiem medycznym, który traktuje ciała jak towar. Jest to jedna z nielicznych publicznych placówek we Włoszech, która wyróżnia się takim podejściem.

Bini i jego zespół spotykają się z bardzo różnymi przypadkami. Jego pacjenci potrzebują medycznej interwencji, aby móc dalej normalnie żyć. Obserwując rozmowy doktora z pacjentami i zespołem, jesteśmy świadkami olbrzymiego emocjonalnego zaangażowania lekarza, a jego charyzma koi pacjentów. Daje nadzieję na znalezienie satysfakcji w życiu – czy to z posiadania dzieci czy z poczucia właściwej tożsamości płciowej. (opis festiwalu)

Seanse

Warszawa

9 maja, 18:30 – Iluzjon
11 maja, 14:15 – Iluzjon
16 maja, 20:45 – Kinoteka
17 maja, 15:15 – Kinoteka – SPOTKANIE PO FILMIE prowadzi nasza redaktorka, Agnieszka Pilacińska
18 maja, 20:15 – Iluzjon

Poznań

16 maja, 18:15 – Kino Muza

My Sunnyside

reż. Matylda Kawka, Polska, USA, 2025

Prawdziwa miłość może cię zaskoczyć, gdy stracisz już nadzieję na jej znalezienie. Allie i Jo od pierwszego momentu wiedzieli, że będą razem. Jo, trans mężczyzna, jest jedną z czołowych postaci na arenie startupów Nowego Jorku, świetnym mówcą, mentorem, aktywistą. Jego partnerka, Allie, trans kobieta, jest wykładowczynią biologii uwielbianą przez studentów. Gdy mieli dwadzieścia lat, nie znali nawet słowa „transgender”, bo pochodzili z małych religijnych społeczności.

Dwie dekady później ich drogi krzyżują się, by stworzyć razem rodzinę i rozpocząć tranzycję. Poznajemy ich, gdy szykują się do wesela w rytmie rodzinnych wydarzeń i celebracji. Jesteśmy świadkami scen z życia zwyczajnej, lecz nietypowej, rodziny z Sunnyside, Queens w Nowym Jorku. Proces odnajdywania się w nowych rolach w pracy i społeczności przynosi łzy, ale również nieoczekiwane poczucie spełnienia. (opis festiwalu)

Seanse

Warszawa

12 maja, 20:15 – Kinoteka
13 maja, 18:15 – Atlantic – SPOTKANIE PO FILMIE prowadzi nasza redaktorka, Agnieszka Pilacińska
14 maja 20:15 – Iluzjon
17 maja 18:15 – Iluzjon

Wrocław

16 maja, 18:30 – Dolnośląskie Centrum Filmowe

Gdynia

14 maja, 20:30 – Gdyńskie Centrum Filmowe

Trans Memoria

reż. Victoria Verseau, Szwecja, Francja/Sweden, France, 2024

Victoria Verseau, szwedzka artystka konceptualna, poznała Meril w 2012 roku w tajskim hotelu, gdzie obie mieszkały przed i po operacji korekty płci. Po latach Victoria wraca do tego miejsca, żeby zrozumieć swoją przemianę i to, co definiuje ją jako kobietę. Wspomina także Meril, która popełniła samobójstwo. W hotelu dwie inne transpłciowe osoby, Atena i Aamina, czekają na operację. Przechodząc proces przemiany, zastanawiają się nad kwestiami związanymi z kobiecością, stratą i śmiercią.

Film pokazuje, co to znaczy być transpłciową kobietą, dokumentując momenty zwątpienia i niepewności oraz prawdziwy obraz operacji korekty płci. Strata Meril jest odczuwalna i dotkliwa. Film staje się odą na cześć ich przyjaźni i wezwaniem do wytrwałości. Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość przeplatają się tu na zasadzie introspekcji, odzwierciedlając sposób, w jaki przywołujemy wspomnienia. (opis festiwalu)

Seanse

Warszawa

9 maja, 11:45 – Kinoteka
14 maja, 20:00 – Kinomuzeum – DYSKUSJA PO FILMIE z udziałem m. in. osób bohaterskich „Repliki” – dry Joanny Ostrowskiej, Angeli Getler oraz J. Szpilki
15 maja, 20:30 – Kinoteka – SPOTKANIE PO FILMIE prowadzi nasza redaktorka, Agnieszka Pilacińska – spotkanie odwołane
16 maja, 20:15 – Atlantic
18 maja, 14:45 – Luna

Wrocław

10 maja, 20:45 – Dolnośląskie Centrum Filmowe

Gdynia

14 maja, 12:00 – Gdyńskie Centrum Filmowe
16 maja, 20:30 – Gdyńskie Centrum Filmowe

[EDYCJA – filmy, które były pokazywane w kinach] Pełną listę filmów LGBTQ+ pokazywanych na tegorocznej edycji festiwalu znajdziecie tutaj.

Filmy LGBTQ+ pokazywane online dostępne tutaj.

 

Specjalna kolekcja filmów online polecanych przez Replikę dostępna tutaj.

Ostatnia prosta do 22. MDAG!

Ostatnia prosta do 22. MDAG! Polecenia dyrektora festiwalu, pełny harmonogram projekcji i start sprzedaży biletów

 

Jeszcze tylko kilka dni dzieli nas od startu 22. edycji Millennium Docs Against Gravity – drugiego największego festiwalu filmów dokumentalnych w Europie! Od dziś na stronie mdag.pl dostępny jest pełny harmonogram projekcji dla wszystkich siedmiu festiwalowych miast. Rozpoczęła się także przedsprzedaż biletów online na mdag.pl, na stronach kin oraz stacjonarnie w ich kasach. 

To idealny moment, żeby dokładnie zaplanować filmową ucztę dokumentalną. Część kinowa festiwalu odbędzie się w dniach 9 – 19 maja w siedmiu miastach: Warszawie, Wrocławiu, Gdyni, Katowicach, Poznaniu, Bydgoszczy i Łodzi. W tym roku nowym łódzkim domem MDAG jest Kino NCKF w EC1 Łódź.

Część online potrwa na mdag.pl od 20 maja do 2 czerwca. Dokładny program drugiej części festiwalu poznamy pod koniec edycji kinowej.

To ostatnia chwila, żeby zakupić festiwalowy karnet (akredytacje nie są już dostępne). Sprzedaż ostatnich sztuk trwa tylko do końca kwietnia lub do wyczerpania puli na stronie book.mdag.pl! Bilety na wydarzenia specjalne, jak stand-up, kolacje tematyczne w hotelu Puro, warsztaty fotograficzne czy pokaz z muzyką na żywo, także można kupować na stronie book.mdag.pl.

 

TOP 12 dyrektora festiwalu, Artura Liebharta

W tegorocznym programie MDAG znalazło się w sumie niemal 180 filmów krótko- i pełnometrażowych, co nie ułatwia przygotowania listy najbardziej interesujących tytułów. Jak odnaleźć się w tym filmowym gąszczu? Z pomocą przychodzi założyciel i dyrektor festiwalu Artur Liebhart, który przygotował autorski wybór tytułów:

Oto moja dwunastka. Więcej nie mogę podać, bo bym nigdy nie skończył!

„Nagłe przebłyski głębi istnienia” (A Sudden Glimpse to Deeper Things), reż. Mark Cousins
Skąd i kiedy przychodzi Wena? Dlaczego warto wierzyć w swój talent? Czym naprawdę jest sztuka abstrakcyjna?

Trailer: https://youtu.be/xHav5Aw4nMA

„A w niej pragnienie” (A Want in Her), reż. Myrid Carten
Gdy są problemy w rodzinie, to ważne, aby mieć przy sobie kamerę i… odwagę. Wujek też się przyda, a najlepiej dwóch!

Trailer: https://youtu.be/rFK8kxR2vyo

„Tylko na Ziemi” (Only on Earth), reż. Robin Petré
Tylko w Galicji dzikie konie ratują ludzi i naturę przed pożarami. Tyle, że jest ich coraz mniej.

Trailer: https://youtu.be/UDSCzSGX4G8

„One to One: John i Yoko” (One to One: John & Yoko), reż. Kevin Macdonald
Chyba w końcu polubiłem Johna Lennona. Czy to dzięki nagraniom jego rozmów telefonicznych autorstwa FBI? 🙂 

Trailer: https://youtu.be/r8o_xETfcz8

„Kwiat ośmiu gór” (A Flower of Mine), reż. Paolo Cognetti
Jak góry mogą nas uratować? Gdzie jest najwyżej położona w Alpach restauracja wegańska? Jak znaleźć swój kwiat?

Trailer: https://youtu.be/_3BpJ4PdlqI

„Pociągi” (Trains), reż. Maciej Drygas
Trainspotting level filozoficzny. Samo złoto – dla zuchwałych i kochających kino.

Trailer: https://youtu.be/ozjqtdXVFW8

„Viktor”, reż. Olivier Sarbil
Dowiadujemy się, co słyszy niesłyszący samuraj z Charkowa, jakie robi zdjęcia i jak jego historia pomaga innym.

Więcej o filmie: https://mdag.pl/22/pl/warszawa/movie/Viktor

„Riefenstahl”, reż. Andres Veiel 
Myślicie, że coś wiecie o Leni? Ona dopiero po wojnie pokazała, co potrafi…. 

Trailer: https://youtu.be/qwpiURjbrnI

„Pod szczęśliwą gwiazdą” (Wishing On a Star), reż. Peter Kerekes
O wróżce z Neapolu, co w świat za szczęściem wysyłała. Peter Kerekes w najlepszej formie, w swoim austro-węgierskim stylu.

Trailer: https://youtu.be/E8nfUK3SsQY

„Kuba, na zachód od Zapaty” (To the West, in Zapata), reż. David Bim
Kubański spleen z aligatorem na bagażniku. Najwyższy poziom zdjęciowy. 

Trailer: https://youtu.be/5QCe_zMWKmk

Seriale na MDAG:

„Czarny łabędź” (The Black Swan), reż. Mads Brügger
Mads Brügger przechodzi samego siebie i zabija mit „czystej” Danii i Skandynawii.

Trailer: https://youtu.be/MLwgJshi2f8

„Social Studies”, reż. Lauren Greenfield
Kalifornijska odpowiedź na „Dojrzewanie”, dająca jednak dużo więcej nadziei. 

Trailer: https://youtu.be/MN7Uf13An24

 

Dostępność na MDAG

Podczas festiwalu dokładamy wszelkich starań, żeby wydarzenie było w jak największym stopniu dostępne! 

W tym roku siedem filmów z programu udostępniana jest z audiodeskrypcją za pomocą aplikacji Kino Dostępne:

  • Viktor
  • Pociągi
  • Ernest Cole: odnaleziona legenda
  • One to One: John i Yoko
  • Apokalipsa w tropikach
  • Nagłe przebłyski istnienia
  • Pan Nikt kontra Putin.

Audiodeskrypcja kierowana jest do osób ze specjalnymi potrzebami w obszarze wzroku, które mają trudność w czytaniu napisów i mogą potrzebować pomocy lektora. Zapraszamy również na pokazy specjalne, podczas których zapewniamy odbiorniki do audiodeskrypcji i słuchawki oraz pętle indukcyjne i napisy rozszerzone dla osób ze specjalnymi potrzebami w obrębie słuchu. Ponadto zorganizowałyśmy szkolenie z zakresu potrzeb osób z niepełnosprawnościami dla naszych wspaniałych wolontariuszy_ek oraz koordynatorów_ek kin. W każdym warszawskim kinie dostępne są słuchawki wyciszające, a osoby towarzyszące osobom z niepełnosprawnościami mają bezpłatny wstęp na wszystkie wydarzenia.

Wszystkie niezbędne informacje znajdziesz na naszej stronie w zakładce Dostępność.

Jeśli masz jakiekolwiek pytania, potrzebujesz pomocy w zakupie biletów na seanse czy asysty w poruszaniu się po kinie, zapraszamy do kontaktu z koordynatorką dostępności festiwalu Julią Kosińską mailowo: julia@againstgravity.pl lub telefonicznie: +48 579 754 101. 

Millennium Docs Against Gravity odbędzie się od 9 do 18 maja w siedmiu miastach (Warszawa, Wrocław, Gdynia, Poznań, Katowice, Łódź i Bydgoszcz), a następnie online – od 20 maja do 2 czerwca na mdag.pl. Mecenasem tytularnym wydarzenia jest Bank Millennium.

Trzeba kręcić filmy o tym chorym kraju

Małgorzatą Szumowską, autorką uhonorowanego na festiwalu w Berlinie nagrodą queerową Teddy filmu „W imię…”, rozmawia Bartosz Żurawiecki („Film”)

 

fot. mat. pras.

 

Zrobiłaś film gejowski?

Trudno mi powiedzieć. Na pewno jest on rożnie odbierany, ale w żaden sposób mnie to nie obraża, jeśli ktoś uznaje ten film za gejowski.

W Polsce określenie „gejowski” jest brane w cudzysłów. Nazywanie tak filmu, książki czy spektaklu uważa się za coś degradującego.

W polskich mediach pisano, że Teddy to nagroda LGBT, ale nie tłumaczono, co ten skrót oznacza. Ludzie u nas ciągle się tego wstydzą. Tylko, wiesz, ja nie kręcę filmów jednoznacznych ideologicznie. Nie chodziło mi w tym filmie o to, by bezpardonowo zaatakować Kościół czy zrobić manifest gejowski. Nawet się ostatnio zastanawiałam, czy ta moja niechęć do politycznych deklaracji nie jest wynikiem jakiejś niedojrzałości intelektualnej. Ale taka jest moja droga twórcza, osobista. Może w kolejnych moich filmach będzie więcej politycznej świadomości, a może to nie stanie się nigdy.

W imię… opowiada o miłości księdza i młodego chłopaka w realiach polskiej prowincji. To dopiero drugi fi lm z Europy Wschodniej w ponad 25-letniej historii nagród Teddy wyróżniony tą statuetką. Przy czym pierwszym był w 1990 roku „Coming out” zrobiony jeszcze w NRD. Słyszałaś wcześniej o tej nagrodzie?

Tak, oczywiście, choćby dlatego, że przyjaźnię się z jej pomysłodawcą, Wielandem Speckiem, jednym z szefów festiwalu w Berlinie. Gdy zobaczyliśmy, że do Teddy’ego nominowanych jest 40 filmów, nie nastawialiśmy się na zwycięstwo. Żartowaliśmy tylko z aktorami i ekipą, że jeśli ją dostaniemy, to zostanie to odebrane w Polsce jako prowokacja. No i dostaliśmy! Teddy ma wielki międzynarodowy prestiż. Sama uroczystość wręczania nagród była transmitowana przez telewizję Arte, przez ZDF, mówiono o mojej wygranej w głównym wydaniu wiadomości BBC, dostałam też wiele telefonów z gratulacjami z Francji. Tak przy okazji, na bankiecie po ceremonii poznałam Rufusa Wainwrighta, któremu film bardzo się podobał.

Otrzymaliście także nagrodę czytelników największego berlińskiego miesięcznika LGBT „Siegessaule”. Czyli pełen triumf. Nie da się ukryć, że – niezależnie od wartości artystycznej filmu – mają te nagrody także wymiar polityczny. Z twoich wypowiedzi jednak wynika, że chcesz się wymknąć z tego politycznego kontekstu.

Nie, to nie do końca tak. Tylko że dyskurs polityczny na Zachodzie, gdzie pewne sprawy są już oczywiste, to zupełnie coś innego niż w Polsce. To jest przepaść. Na rozdaniu nagród Teddy był burmistrz Berlina, jawny gej, byli przedstawiciele rządu. Wyobrażasz sobie, by na podobnej uroczystości pojawiła się prezydent Warszawy albo minister kultury? Spójrz też, przez co musi przechodzić Agnieszka Holland, która znajduje w sobie siłę i odwagę, by publicznie dawać odpór rożnym oszołomom. Ja się na takie publiczne debaty nie piszę. Zresztą nie mam takiego zaplecza, żeby w nich dobrze wypadać, nie jestem politykiem. Z „W imię…” mam objechać świat, bo fi lm wejdzie wszędzie do kin, został zaproszony na setki festiwali. Poza tym chcę robić kolejne filmy. Każdy ma swoją działkę. Myślę, że trzeba w Polsce studzić emocje w słowach, chociaż na pewno „W imię…” je rozpali, gdy pojawi się tutaj w kinach.

Jakie będą reakcje rodzimej widowni, przekonamy się jesienią, kiedy to zaplanowano jego polską premierę. Pamiętasz angielski film „Ksiądz” o duchownym-homoseksualiście?

Pamiętam, nie podobał mi się.

Także zresztą dostał Teddy’ego. Pokazywany w Polsce w połowie lat 90. wywołał protesty. Były pikiety pod kinami, sprawa nawet do sądu trafiła. Spodziewasz się podobnych reakcji?

Mam takie przeczucie, że ludzie Kościoła generalnie będą się starali nie wypowiadać na temat mojego filmu. Kościół będzie milczał, swoim zwyczajem.

Ale dyskusja o seksualności księży już się jednak u nas zaczęła.

W „Newsweeku” na przykład. Za dużo w niej jednak taniej sensacji. Mój film też początkowo miał być bardziej hardkorowy. Pomysł na niego przyszedł mi parę lat temu, jeszcze przed „Sponsoringiem”. Przeczytałam w „Polityce” reportaż o ministrancie, który w Blachowni pod Częstochową zamordował księdza, najprawdopodobniej na tle homoseksualnym. Potem znalazłam jeszcze artykuł w „Dużym Formacie” – „Grzech ukryty w kościele” Romana Daszczyńskiego i Pawła Wiejasa – i zaczęłam pisać scenariusz. Odłożyłam go na czas kręcenia „Sponsoringu”, a gdy do niego wróciłam, to wydał mi się strasznie dosłowny, jaskrawy. Stwierdziłam, że chciałabym zrobić raczej coś o miłości, coś bardziej ambiwalentnego. Zaczęłam iść w tym kierunku, porzuciłam inspirację publicystyką i stworzyłam własną historię.

Konsultowałaś scenariusz ze środowiskiem księży?

Tak, konsultowałam go z byłym już księdzem, Stanisławem Obirkiem. Ale też z wciąż czynnym księdzem, którego nazwiska nie mogę zdradzić. Jest on nawet autorem niektórych kazań wygłaszanych na ekranie przez Andrzeja Chyrę.

Na gejowskich portalach randkowych jest sporo księży i to całkiem jawnych.

Generalnie jest masa księży homoseksualistów. Gdy powstaje jakiś smrodek, taki ksiądz jest przenoszony z jednej parafii do następnej, by okoliczna ludność „nie gadała”. Często też chłopcy z prostych rodzin, którzy mają romans z duchownymi, bywają przez nich umieszczani w seminariach. W ten sposób obie strony zachowują ze sobą kontakt.

Myślałaś o happy endzie? Twój bohater zrzuca sutannę, żyje długo i szczęśliwie ze swoim chłopcem?

Myślałam. Był pomysł, żeby ksiądz wygłosił pożegnalne kazanie. Nawet, jak byliśmy ze „Sponsoringiem” na festiwalu w Toronto, to zrobiliśmy Andrzejowi Chyrze i Mateuszowi Kościukiewiczowi zdjęcia nad Niagarą. Że niby pojechali na romantyczną wycieczkę (śmiech). Ale jednak wydało mi się to całkowicie nieprawdopodobne, bajkowe. A fi lm jest przecież realistyczny. Tak więc kończy się nieco inaczej. Owszem, w Polsce duchowni zrzucają sutannę z miłości do kobiety. Lecz w kontekście homoseksualnym jest to wciąż u nas nierealne, niedopuszczalne.

Twoi aktorzy nie mieli problemu z tym, by pokazać homoseksualne pożądanie?

Od początku postanowiliśmy, że w ogóle nie będziemy dzielić na homo- czy heteroseksualne. To miał być film o miłości, o namiętności w ogóle. Dla mnie to naprawdę wszystko jedno. Poza tym Andrzej Chyra wywodzi się z Nowego Teatru, gdzie tematyka homoseksualna jest wciąż obecna. Mateusz też jest z tym oswojony przez naszych znajomych, środowisko.

Film kręciłaś w mazurskiej wsi, gdzie spędzasz wakacje. Podopiecznych księdza zagrali lokalni, nastoletni chłopcy. Wiedzieli, w czym biorą udział?

Zdawali sobie sprawę, chociaż nie daliśmy im scenariusza, bo nawet by go nie przeczytali. Dostawali wydrukowane strony ze scenami, potem na tej bazie improwizowaliśmy. Jest w filmie fragment, gdy chłopak spowiada się księdzu, że zrobił komuś laskę. Pytaliśmy się po kolei każdego, czy zagra w takiej scenie. Jeden się zgodził.

I zagrał to bardzo fajnie. A znasz jakichś jawnych homoseksualistów w tamtych okolicach?

No co ty! Tam jest agresja wobec gejów, Żydów, wszelkiej inności. Tam nawet nie tolerują mojego związku, tylko dlatego, że jestem starsza od mojego faceta. Raz przyjechali do nas znajomi geje z Warszawy. Sąsiad po ich wyjeździe zapytał mnie przy wódeczce ze swoim specyficznym zaśpiewem: „A powiedz mi, te, co tu były, to pedały, nie?”. „Tak, geje” – odparłam. „A! Gieje!”. Jak ci „inni” są z Warszawy to jest to trochę śmieszne, trochę egzotyczne. Gdyby jednak ktoś tam na miejscu ujawnił się jako homoseksualista homoseksualista, spotkałoby go wiele nieprzyjemności. Tam się mówi o tym, że księża mają dzieci, kochanki. Ale homoseksualizm to temat tabu.

Księżom generalnie więcej wolno. Sutanna przed wieloma rzeczami chroni.

W przerwie między zdjęciami Chyra pijał w sutannie piwo pod sklepem. Raz przyszedł do nas miejscowy proboszcz i poprosił, by jednak pan Chyra tego nie robił w sutannie (śmiech).

W Polsce nie ma kina gejowskiego.

Tak, to przedziwne.

Jesteś jego prekursorką. Myślisz, że powstanie więcej tego typu filmów?

Nie, nie sądzę. Jak patrzę na moich kolegów reżyserów, to w ogóle nie widzę w nich chęci, by poruszać takie tematy. Oni są sami w sobie skrajnie heteroseksualni. Jedynym wyjątkiem jest Tomek Wasilewski, który zrobił teraz „Dryfujące wieżowce”. Bardzo zdolny reżyser.

Ostatnio rozmawiałem na łamach „Repliki” z Maciejem Nowakiem. Powiedział, że polskie kino jest fallocentryczne, panuje w nim dryl wojskowy. Jak się w tym odnajdujesz?

Mam silną pozycję, więc się tym nie przejmuję, idę sobie do przodu swoją drogą. Ale to prawda z wojskowym drylem. Byłam niedawno na spotkaniu reżyserów, patrzyłam na moich kolegów i każdy wydał mi się męski w karykaturalny sposób. Poważny, zacięty maczo. Przygwożdżeni do swoich problemów, do swojego mentalu, nie znam ich, ale taki obrazek został mi w głowie. Panie były znacznie bardziej kolorowe. I też dlatego polskie filmy są, jakie są, czyli przyciężkie. W tym środowisku brakuje barwnych ptaków, świrów, ludzi z apetytem na życie – takich spotykam w teatrze, w sztukach wizualnych, a nie w kinie. Generalnie zresztą żyjemy w jakimś potwornym kraju. Jestem, na przykład, wstrząśnięta tym, co się tu gada przy okazji debaty o związkach partnerskich.

Przerabiamy ten język nienawiści już od lat.

Jednak nie spodziewałam się aż takiej agresji. Tego, że powychodzą te wszystkie palanty i zaczną obrażać ludzi. Mieszkamy w Warszawie, obracamy się w wąskim kręgu towarzyskim, gdzie bycie gejem czy lesbijką nie jest żadnym problemem. Zetknięcie się z reakcjami tzw. większości, z całą tą nienawiścią, z obrzydliwymi komentarzami na forach internetowych jest jednak dla mnie szokiem. Powiem ci, że po powrocie z Berlina wpadłam przez to w depresję, spałam po 14 godzin dziennie. Jakbym wróciła z jakiegoś innego świata .Trzeba kręcić filmy o tym chorym kraju.

Tylko czy znajdą się na nie fundusze? Ty nie miałaś problemów z zebraniem pieniędzy na realizację „W imię…?

Żadnych. Agnieszce Odorowicz, szefowej Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, podobała się już ta pierwsza, „hardkorowa” wersja scenariusza. Bardzo jej zresztą zależało, by zrobić fi lm o tematyce, która przebije się na Zachodzie. Jestem pewna, że nie byłoby żadnych problemów ze znalezieniem kasy na niepokorne kino. Brałam zresztą przez rok udział w komisji PISFu oceniającej scenariusze i każdy, który wykraczał poza poprawność, bardzo nam się podobał.

Dużo było tych niepoprawnych?

Nie było ich prawie w ogóle.

 

Tekst z nr 42/3-4 2013.

Digitalizacja archiwum „Repliki” dzięki wsparciu finansowemu Procter & Gamble.

Jak całkowicie zniknąć

Jak całkowicie zniknąć (Polska, 2014), reż. P. Wojcieszek, wyk. A. Podsiadlik, P. Roggan, dystr. Alter Ego Pictures, premiera: 17.04.2015

 

fot. mat. pras.

 

Dziewczyna spotyka dziewczynę. Zaczyna się od podchodów w metrze: spojrzenia, uśmiechy, wysiadanie i wsiadanie na tych samych stacjach. Jakieś wzajemne przyciąganie. To Gerda, nieśmiała, skryta Polka wykona pierwszy krok. Mała Rozbójniczka, Niemka, podchwyci jej zabawę czy grę i potem, jako wygadana i wyzwolona, przejmie ster. Spędzą ze sobą kilkanaście godzin. Pojdą do klubu, do knajpy, do łózka. Trochę wygłupów, trochę błahych rozmów, trochę poważniejszych, trochę zauroczenia. Trochę seksu. „Przed wschodem słońca” w wersji lesbijskiej? Nie! Tam chłopak i dziewczyna bez przerwy gadali. Tu dziewczyny odzywają się w sumie niewiele. Są. Są razem. Homofobia, emancypacja – nie, tych tematów nie ma, ale i chyba nie musi być. Akcja filmu toczy się w Berlinie. Gerda, nawet jeśli pełny proces akceptacji ma jeszcze przed sobą, to tu, jako anonimowa postać w liberalnym mieście, może sobie „odpuścić” – i zachowywać się swobodnie, jak jej kompanka. Oniryczna muzyka i zjawiskowe zdjęcia – Berlin wygląda pięknie! – czynią z tej prostej opowieści miejską baśń, osadzoną w rzeczywistości, a jednak odrealnioną. Film zawiera animowane fragmenty, w których słyszymy myśli dziewczyn. Kto lubi takie klimaty, może się w nich zanurzyć i „całkowicie zniknąć”. Mnie brakowało trochę wyrazistych emocji i dynamiki.

A swoją drogą, reżyser Przemysław Wojcieszek coraz bardziej interesuje się LGBT. Po spektaklu „Cokolwiek się zdarzy, kocham cię” i po filmie „Sekret” to jego trzecie dzieło z tymi wątkami.

Film miał swoją prapremierę na zeszłorocznym wrocławskim Festiwalu T-mobile Nowe Horyzonty. (Mateusz Chojnacki)

 

Tekst z nr 54/2-4 2015.

Digitalizacja archiwum „Repliki” dzięki wsparciu finansowemu Procter & Gamble.

Twardziele na obcasach

Kino LGBT z Dalekiego Wschodu

 

„Zagubieni w raju”
mat. pras.

 

Zapatrzyliśmy się w zachodnie kino spod znaku LGBT, które ofertę ma, owszem, bogatą, ale często schematyczną. Proponuję więc obrócić się i spojrzeć w drugą stronę, ku Dalekiemu Wschodowi. Okazją do tego będzie 8 Festiwal Pięciu Smaków, prezentujący filmy z Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej. W tym roku po raz pierwszy znajdzie się w nim sekcja queerowa. Początek imprezy – 12 listopada w Warszawie.

Ang Lee i inni

Sytuacja mniejszości seksualnych na Dalekim Wschodzie nie jest tak komfortowa, jak w Europie Zachodniej. W żadnym z tamtejszych państw nie istnieją prawne regulacje dotyczące związków jednopłciowych. Wiele też zależy od dominującej religii. Tam, gdzie przeważają muzułmanie – w Malezji, Bangladeszu czy Sri Lance – stosunki homoseksualne (głownie między mężczyznami) są penalizowane. Co ciekawe jednak, także w państwach takich jak Singapur czy Birma, gdzie większość mieszkańców wyznaje buddyzm, istnieją w kodeksach karnych odpowiednie zapisy. Generalnie jednak w krajach buddyjskich „odmieńców seksualnych” traktuje się łagodnie, choć homoseksualizm pozostaje w nich tematem tabu. Jeszcze osobną kwestią są kraje, w których wciąż pełnię władzy sprawuje partia komunistyczna – Chiny, Wietnam, Laos. Tu ostrej kontroli podlega wszelka działalność obywatelska, siłą rzeczy więc i ruch LGBT musi działać w ukryciu. Najwięcej filmów queerowych pochodzi z Tajlandii, chińskiego, ale wciąż cieszącego się specjalnym statusem Hongkongu i – co ważne – z katolickich Filipin (bierzmy z nich przykład!). Tematyka LGBTQ rzadko pojawia się w produkcjach głównego nurtu, czysto komercyjnych, ale też, dlatego azjatyckie tęczowe kino bywa ciekawsze formalnie, bardziej eksperymentalne niż filmy zachodnie. Częściej także i śmielej eksploruje rejony oznaczone literkami „T” i „Q”, jego bohaterami są nierzadko rożnego rodzaju „drag” i „trans”.

Ma zresztą to kino na swoim koncie liczne sukcesy. Z Tajwanu pochodzi przecież Ang Lee, który – zanim wzruszył wszystkich „Tajemnicą Brokeback Mountain” – zdobył sławę „Przyjęciem weselnym” (1993). W tym filmie mieszkający w Nowym Jorku i od lat żyjący z amerykańskim partnerem, Wai-Tung żeni się, by spełnić oczekiwania swych rodziców. Kolejny znany chiński reżyser, tym razem z Hongkongu, Wong Kar-Wai nakręcił (nagrodzoną w Cannes) opowieść o gejowskiej parze podróżującej po Argentynie – „Happy Together” (1997). W Cannes uhonorowano także „Noce wiosennego upojenia” (2009) Lou Ye, intensywną historię erotycznego wielokąta z gejowskim wątkiem. Dekadę wcześniej inny twórca z Państwa Środka, Zhang Yuan, aresztem domowym i konfiskatą paszportu przypłacił realizację filmu „Pałac wschodni, pałac zachodni” (1996), w którym policjant przesłuchuje młodego pisarza przyłapanego na pikiecie niedaleko Zakazanego Miasta w Pekinie. Przyjaciołom Zhanga Yuana udało się jednak przeszmuglować film na festiwal w Cannes.

Wątki gejowskie regularnie porusza w swoich filmach, tworzący w Hongkongu, Stanley Kwan. Przywołajmy jeden tylko tytuł – „Lan Yu” (2001), historię miłości między przedsiębiorcą w średnim wieku a młodym studentem. W tle tej opowieści pojawiają się wydarzenia na placu Tienanmen. Inny reżyser z Hongkongu, Scud, miesza na gejowską modłę konwencje filmowe – trzy jego dzieła możecie obejrzeć na outfilm.pl. Także najsłynniejszy obecnie reżyser filipiński, Brillante Mendoza, nie stroni od homoseksualnych toposów. Zadebiutował w roku 2005 „Masażystą”, potem nakręcił m.in. „Serbis” (2008), rozgrywające się w kinie erotycznym.

Z Filipin pochodzą też dwaj laureaci nagrody Teddy festiwalu w Berlinie – „Massimo Oliveros rozkwita” (2005) Auraeusa Solito (film wyszedł u nas na DVD) ma za bohatera młodziutkiego chłopca, który zakochuje się w policjancie. Z kolei paradokumentalna „Niezwykła historia o królowej Racheli” (2008), zrobiona przez islandzkiego reżysera, Olafa de Fleur Johannessona, jest biografią transseksualnej bohaterki z filipińskiego Cebu City, która marzy o życiu w Paryżu.

Władza i seks

Jak wynika z tej wyliczanki częstym tematem w azjatyckim kinie queerowym są napięcia między seksualnością a władzą, reprezentowaną przez rodzinę, siły porządkowe, religię, opinię publiczną… Wspomniałem o kłopotach „nieprawomyślnych” dzieł w Chin, ale warto pamiętać, że, generalnie, w wielu krajach azjatyckich istnieje cenzura, która nierzadko blokuje „nieodpowiednie treści”. Podczas Pięciu Smaków zobaczymy m.in. film transseksualnej tajskiej reżyserki, Tanwarin Sukkhapisit, „It Gets Better” (2012), rozgrywający się w środowisku ladyboys. Jej debiutancki „Insects in the Backyard” (2010) – w którym transseksualna pisarka grana przez samą Tanwarin wychowuje dwoje dorastających dzieci – został zakazany w Tajlandii, ponieważ okazał się zbyt odważny obyczajowo. Skądinąd, jednym z argumentów cenzury było to, że postać „trans” ukazana została w niekorzystnym świetle – faktycznie, jest ona złym ojcem, to wadliwe relacje rodzinne zdają się przyczyną tego, że jej dzieci zbaczają na niewłaściwą drogę (np. syn zaczyna trudnić się prostytucją). W „Będzie lepiej” mamy znacznie sympatyczniejsze postacie ladyboys, a sam film stanowi niewątpliwie apel o akceptację. Tematyka transseksualna gości zresztą w kinie Tajlandii nie od dzisiaj. Również w Polsce ukazał się parę lat temu na DVD film „Piękny bokser” (2004) Ekachaia Uekrongthama – prawdziwa historia mistrza boksu tajskiego, który z pieniędzy zarobionych na ringu opłacał operacje korekty płci.

Inny film z Tajlandii, eksperymentalny „Supernatural” (2013, reż. Thunska Pansittivoraku), wprost porusza kwestię wolności słowa w tym kraju, odnosi się bowiem do paragrafu o „obrazie króla”, z którego skazano już niejedną osobę. Na warszawskim festiwalu obejrzymy także bodaj pierwszy wietnamski film fabularny o gejach, „Zagubieni w raju” (2011) w reżyserii Ngoc Dang Vu. Choć jego bohaterami są piękni, młodzi chłopcy o gładkich ciałach, to i on utrzymany jest w niewesołej tonacji. Dotyka bowiem problemu prostytucji i przestępstw, w jakie uwikłani są ci, których społeczeństwo nie akceptuje. Problem homofobii, tym razem w Korei Południowej, porusza w swoich filmach Hee-il Leesong. Na festiwalu zobaczymy, rozgrywający się w środowisku szkolnym, dramat „Nocny lot” (2014). Z kolei filipińska „Szybka zmiana” (2013) Eduarda Roya Jr. opowiedziana została z perspektywy kobiety, która nielegalnie wstrzykuje rożne substancje „na poprawę urody” transom startującym w konkursach piękności.

Los człowieka

Myślę jednak, że najlepiej trafi do naszych widzów również filipiński, kameralny „Bwakaw” (2012) Jun Lana. Bohater tego filmu to starszy mężczyzna, który niemal całe swoje życie tkwił w szafie. Gdy wreszcie z niej wychodzi, jest człowiekiem rozgoryczonym i kostycznym. Odrzuca towarzystwo ludzi, a cieplejszymi uczuciami obdarza jedynie swego psa o imieniu – właśnie – Bwakaw.

Do sekcji queerowej Pięciu Smaków zakwalifikowały się także: zrobiona przez 23-letniego Hao Zhou, inspirowana Genetem i Wong Kar- Waiem, chińska „Noc” (2014) oraz dwa filmy lesbijskie – koreańska „Dziewczyna u mych drzwi” (2014) July Jung oraz nepalska „Soongava” (2012) Subarny Thapa. Prawdopodobnie obejrzymy również… film gangsterski – przykład tego, jak tematyka LGBT wchodzi do komercyjnego obiegu. Koreański „Mężczyzna na wysokich obcasach” (2014) Jin Janga zaczyna się od sekwencji, w której detektyw Yoon Ji-wook masakruje całą grupę mafiozow. Niedługo potem dowiadujemy się, że nasz heros w sekrecie przygotowuje się do operacji korekty płci. Kobiecy zew nie przeszkadza jednak Ji-wookowi być jednym z największych twardzieli w policji.

I takie właśnie jest azjatyckie kino queerowe – spaja przeciwieństwa (nazwisko reżysera ostatniego filmu oznacza przecież połączone siły męskie i żeńskie), ma wiele zrozumienia i współczucia dla swoich bohaterów, nawet gdy popełniają złe uczynki. Więcej w nim refleksji na temat ludzkiego losu niż walki o sprawę. Z pewnością spogląda ono na seksualność z innej perspektywy niż ta zachodnia, racjonalna, oświeceniowa.

 

Tekst z nr 51/9-10 2014.

Digitalizacja archiwum Replikidzięki wsparciu finansowemu Procter & Gamble.

13. LGBT+ Film Festival

W kinach: od 22 do 29 kwietnia, online: od 6 do 20 maja, szczegóły: lgbtfestival.pl

 

mat. pras.

 

Trzynasta już edycja LGBT+ Film Festival zawita do kin między 22 a 29 kwietnia w Warszawie, po raz pierwszy w kinie KinoGram! Festiwal zagości też w Bydgoszczy (MCK/Kino Orzeł), Koninie (Kino Kameralne/CKiS), Poznaniu (Kino Pałacowe/CKZ), Wrocławiu (Kino Nowe Horyzonty), Łodzi (Kino Bodo), Gdańsku (Kino Kameralna Cafe), Krakowie (Kino Pod Baranami), a także online na platformie MOJEeKINO.pl (od 6 do 20 maja). Poniżej publikujemy recenzje dwóch wybranych przez nas filmów – to tylko przedsmak ogromu atrakcji przygotowanych przez organizatorów. Mają na co czekać fani_ki krótkich metraży: w tym roku znajdziemy je w aż ośmiu blokach (!), m.in. gejowskich, lesbijskich (najdłuższy, dwuczęściowy zestaw), trans i niebinarnych, a także po raz pierwszy animowanych. Wśród premier pełnometrażowych również mocna jest reprezentacja fi lmów les: „Tahara”, reż. Olivia Peace, „Softie” (oryg. „Petite nature”), reż. Samuel Theis, „Love, Spells and All Th at” (oryg. „Aşk, Büyü Vs”), reż. Ümit Ünal (patrz niżej), „Ma Belle, My Beauty”, reż. Marion Hill oraz dokument „Rebel Dykes”. Festiwal otworzy brazylijski kandydat do Oscara „Private Desert” (recenzja poniżej). Poza premierami najgłośniejszych hitów ze światowych festiwali na ekrany powróci także polska „Magdalena” Filipa Gieldona (której entuzjastyczną recenzję Agnieszki Pilacińskiej znajdziecie na naszej stronie internetowej) oraz reportaż o rodzicach osób trans „Wszystko o moim dziecku” dziennikarza TVN24 Piotra Jaconia (który jako ojciec transpłciowej dziewczyny coming out zrobił na łamach „Repliki” nr 91). Wisienką na torcie będzie laureat nagrody Teddy z tegorocznego Berlinale – „Trzy smutne tygrysy” (oryg. „Tres Tigres Tristes”), reż. Gustavo Vinagre.  

 

Tekst z nr 96/3-4 2022.

Digitalizacja archiwum Replikidzięki wsparciu finansowemu Procter & Gamble.

Wilde. Historia pisarza

(UK, 1997), reż. B. Gilbert, 14. LGBT+ Film Festival

 

mat. pras.

 

„Są tylko dwie tragedie na świecie: jedna to nie mieć tego, czego się chce, a druga mieć to, co się chciało” – napisał kiedyś Oscar Wilde. „Na świecie”, ale chyba należałoby powiedzieć – zresztą w zgodzie z oryginałem – „w życiu”, a przynajmniej pełnym sprzeczności (zresztą podobnie jak chyba wszystkich queerowych ikon XIX w.) życiu Wilde’a: z jednej strony rozchwytywanego, wszechstronnego pisarza, teoretyka sztuki i – jak powiedzielibyśmy dzisiaj – międzynarodowego celebryty, z drugiej – piewcy greckiego modelu homoseksualnej miłości, bywalca gejowskich orgii, ale też romantyka, zakochanego z wzajemnością w o kilkanaście lat młodszym Alfredzie Douglasie. Ten ostatni, nazywany pieszczotliwie Bosie’em, był zarazem adresatem największych dzieł pisarza i przyczyną jego głośnego procesu o zniesławienie z 1895 r., będącego reakcją na zarzuty o „sodomię” i „czyny przeciwko naturze”. Procesu, jak wiemy, ostatecznie przegranego, który złamał karierę Wilde’a i w ostateczności go zabił, ale też – z drugiej strony – był kamieniem milowym w zwiększaniu widoczności osób nieheteronormatywnych w zachodniej Europie. Przywołany powyżej zarys biografii pisarza jest wersją silnie już zmitologizowaną i utrwaloną w zbiorowej wyobraźni, i taką też wersję otrzymujemy, oglądając po 25 latach „Wilde’a”: zaskakująco progresywną jak na swoje czasy queerową biografię, przedstawiającą postać autora „Portretu Doriana Graya” z perspektywy jego relacji z mężczyznami i dojrzewania do walki z systemową homofobią, wreszcie – poszukiwania własnej tożsamości w XIX-wiecznej Irlandii (podlegającej jeszcze skrajnie homofobicznej Wielkiej Brytanii, gdzie homoseksualność była penalizowana). Mimo upływu lat „Wilde’a” nadal ogląda się ze ściśniętym gardłem. Ogromna w tym zasługa nie tylko świetnych kreacji: Wilde’a (Stephen Fry), Bosiego (Jude Law) czy matki pisarza Speranzy (Vanessa Redgrave), ale też dużej queerowej wrażliwości twórców filmu, którzy pokazują tragedię Wilde’a jako dramat miłości niemożliwej – takiej, która „nie może wypowiedzieć swojego imienia” w wierszu poety, ale która w miarę rozwoju fabuły coraz śmielej wypowiada się na płaszczyźnie seksualnej, by wreszcie wybuchnąć – w genialnie zagranej przemowie pisarza na sali sądowej – w obliczu homofobicznego prawa. (Małgorzata Tarnowska)

 

Tekst z nr 102/3-4 2023.

Digitalizacja archiwum Replikidzięki wsparciu finansowemu Procter & Gamble.